Copyright Czwarta-Kwarta.com Wszelkie prawa zastrzeżone
30.04.2008
Zmiany trenerskie
Podczas gdy najlepsze drużyny walczą o mistrzostwo, zespoły, które nie zakwalifikowały się do playoffs myślą już o przyszłym sezonie. Jedną z pierwszych decyzji mających poprawić wyniki w następnych rozgrywkach jest zatrudnienie nowego trenera. W tym momencie Bucks i Heat mają już to za sobą, natomiast Bobcats, Bulls i Knicks ciągle poszukują odpowiednich kandydatów.
Zwolniony w trakcie sezonu Skiles jako pierwszych znalazł sobie nową pracę i tuż po rozpoczęciu playoffs uzgodnił kontrakt z drużyną z Milwaukee. Od sezonu 2005/06 gdy Bucks awansowali do fazy posezonowej zespół zamiast poczynić postęp odnotował widoczny regres. Mimo, że w składzie pozostali wszyscy kluczowi gracze, a nowo pozyskani powinni ich wzmocnić. Utrzymać dobrej gry zespołu nie umiał Stotts, zawiódł także Krystkowiak. Dlatego Bucks zdecydowali się postawić na bardziej doświadczonego i sprawdzonego head coacha, który już udowodnił, że potrafi stworzyć silną drużynę.
Skiles przez pięć lat pracy w Chicago trzy razy doprowadzał zespół do playoffs. W pierwszym roku mu się to nie udało, gdyż objął posadę już w trakcie rozgrywek, gdy Bulls mieli ujemny bilans. Natomiast już w następnym sezonie, pierwszym pełnym, pomógł im poprawić bilans aż o 24 zwycięstwa. Teraz na taki postęp liczą władze drużyny z Milwaukee. Skiles co prawda nie potrafił Bulls doprowadzić do ostatecznego sukcesu i mimo, że miał bardzo silny zespół jego największym osiągnięciem był występ w drugiej rundzie playoffs. To w Bucks na razie nie myśli się o tytule, co miało miejsce w Chicago w ostatnich latach. Tutaj chcą mieć wreszcie zespół, który będzie wygrywał. Zadaniem Skilesa będzie wykorzystanie potencjału poszczególnych zawodników i zbudowanie z nich prawdziwego zespołu.
W Milwaukee jest wielu świetnych zawodników i teoretycznie Bucks nie powinni mieć problemów z wygrywaniem na słabym wschodzie. Jednak brakowało im klasowego trenera, którego dostali dopiero teraz. W Bulls, Skiles zbudował świetnie współpracujący ze sobą zespół. Dlatego można oczekiwać, że mając tak silny skład jaki jest obecnie w Milwaukee, szybko będzie widać efekty jego pracy. Tutaj nie są potrzebne transfery i pozyskiwanie nowych graczy, ale dobre ustawienie zespołu. Nauczenie ich skutecznej współpracy i wykorzystanie indywidualnych talentów dla dobra drużyny. Wydaje się, że zatrudnienie Skilesa właśnie do takiego zespołu jest bardzo dobrą decyzją i powinno w przyszłym sezonie przyczynić się do wielu zwycięstw.
Kolejnym zespołem z nowym szkoleniowcem są Heat. Riley zdecydował, że jego czas w roli head coacha drużyny z Miami się skończył i przekazał pałeczkę młodemu pokoleniu. W tym sezonie zupełnie zawiódł, nie potrafiąc poskładać rozpadających się Heat. Nie miał pomysłu na to jak odmienić fatalną sytuację w zespole i musiał pogodzić się z najgorszym bilansem w swojej trenerskiej karierze. I wydaje się, że rezygnacja to właściwa decyzja. Nie ma wątpliwości, że jest to wybitny trener, ale w Heat potrzebne są radykalne zmiany. A nowy szkoleniowiec pomoże szybciej zapomnieć o tych fatalnych rozgrywkach i rozpocząć budowę zespołu od nowa. Przypomnijmy, że po sezonie 2002/03, po dwóch latach w których Heat nie zakwalifikowali się do playoffs, Riley także zrezygnował z roli głównego trenera. Wtedy przekazał to stanowisko Stanowi Van Gundy'emu. Była to świetna decyzja, a debiutujący szkoleniowiec zapewnił Heat awans do fazy posezonowej.
Teraz Riley ponownie stawia na młodego, niedoświadczonego trenera, który ostatnie lata spędził w Miami. Spoelstra swoją pracę w Heat rozpoczął w 1995 zajmując się analizą nagrań video. Natomiast przez ostatnie siedem lat był już asystentem ternara. Tak samo jak Van Gundy jest on wychowankiem Riley'ego. Jest to bez wątpienia dobra szkoła, która daje mu solidne podstawy by w roli head coacha odnieść sukces. Ale czy rzeczywiście będzie on kolejnym wybitnym trenerem, który wyszedł spod ręki Pata Riley? Dopiero po przyszłym sezonie będzie można coś na ten temat powiedzieć. Ale na pewno dla Heat zmiana trenerska jest dobrą wiadomością. W ostatnim roku coraz częściej słyszeliśmy, że zawodnicy są niezadowoleni ze stylu prowadzenia drużyny przez Riley'ego. Dlatego nowy trener i świeże spojrzenie na grę mogą pomóc Heat w odbudowaniu ich siły.
Następną drużyną z nowym head coachem będą niedługo Bobcats. Po roku pracy w Charlotte zwolniony został Vincent. Od razu pojawiło się wiele nazwisk trenerów, którzy mogliby objąć jego posadę. Ale najczęściej mówi się o Larrym Brownie. Bardzo prawdopodobne, że ponownie zasiądzie on na ławce trenerskiej. Po ostatnim nienajlepszym doświadczeniu w Nowym Jorku, gdy Knicks wygrali tylko 23 mecze, a Brown nie potrafił dogadać się z właścicielem i generalnym managerem, wydawało się, że zakończy on swoją karierę. Jednak teraz jest coraz większa szansa, że Jordan przekona go do powrotu. Tym bardziej, że grał on na uniwersytecie Północnej Karoliny i możliwość poprowadzenia drużyny z miasta w którym studiował jest dużą zaletą Bobcats.
W Nowym Jorku nie było odpowiedniego klimatu do budowy silnej drużyny, dlatego nie można się dziwić słabemu wynikowi Browna. W Boctats ma znacznie lepszą atmosferę i zawodników, którzy potrafią ze sobą współpracować. Trudno powiedzieć natomiast czy będzie on potrafił dogadać się z młodymi graczami. Z drugiej strony Brown lubi walecznych zawodników, którzy dają z siebie wszystko dla dobra drużyny. A Wallace i Okafor są idealni graczami do jego defensywnej koncepcji. Może młodej drużynie potrzeba właśnie takiego doświadczonego trenera, który wie jak się wygrywa. Jeśli Brown połączy młodość graczy ze swoją wiedzą może osiągnąć dobre wyniki. Ale ciągle nie jest pewne czy rzeczywiście on zostanie szkoleniowcem Bobcats.
Na rynku pozostają jeszcze tacy trenerzy jak Jeff Van Gudny, Rick Carlisle, a także Paul Silas i jeszcze niedawno grający w NBA Mark Jackson. To główni kandydaci do objęcia stanowisk trenerskich w Chicago i Nowym Jorku, a także rywale Browna na stanowisko w Charlotte. Każdy z tych szkoleniowców, poza Jacksonem, może pochwalić się wieloma sukcesami i na pewno mianowanie ich head coachem znacząco wzmocni drużynę. Można także postawić na młodego szkoleniowca. Jak w przypadku Jacksona, który ma spore szanse na prace w Knicks. Drużyna z Nowego Jorku potrzebuje gruntownej przebudowy, od nich nie będzie się wymagało świetnych wyników już od następnego sezonu. Dlatego młody trener może być dobrym rozwiązaniem. Bulls natomiast powinni postawić na kogoś z doświadczeniem. Tylko z takim trenerem na ławce mogą mieć jeszcze szanse na wykorzystanie swojego potencjału i powrotu na szczyt wschodu.