Copyright Czwarta-Kwarta.com Wszelkie prawa zastrzeżone
19.05.2007
Spurs w finale zachodu
Tak jak w ubiegłym roku w drugiej rundzie na zachodzie byliśmy światkami starcia na miarę finału konferencji. Pojedynek Spurs z Suns był kwintesencją playoffs. Mieliśmy tu zaangażowanie i walkę na każdym centymetrze parkietu, wyrównane spotkania decydujące się w ostatnich sekundach, fantastyczne akcje w ataku i w obronie, a także popisy gry na najwyższym poziomie gwiazd obydwu drużyn.
Walka w tej serii była naprawdę bardzo zacięta. Oba zespoły nie chciały odpuścić swoim przeciwnikom. Skończyło się na szwach na nosie Nasha i wykluczeniu trzech zawodników. I to właśnie zawieszenie graczy Suns, Stoudemire'a i Diawa, było najbardziej dyskusyjną i kontrowersyjną decyzją w drugiej rundzie playoffs. Po faulu Horryego na Nashu ci dwaj zawodnicy opuścili strefę ławki rezerwowych drużyny z Arizony. Jednak nie było to tak jednoznaczne, bo nie odeszli daleko od ławki i nie wdawali się w przepychanki. Dlatego nie wszyscy zgodzili się z decyzją Sterna o zawieszeniu ich na spotkanie numer pięć. Nie do końca można także uznać, że faul Horry'ego był na tyle brutalny by musiał opuścić on dwa mecze. Ale to jednak Suns bardziej ucierpieli na tym incydencie. Bez swoich dwóch podstawowych graczy przegrali trzema punktami. Piąty mecz jest często kluczowy dla rozstrzygnięcia serii, drużyna, która go wygra jest już tylko o jedną wygraną od awansu. Gdyby nie brak tych zawodników możliwe, że seria trwałaby siedem spotkań. Z drugiej strony takie są zasady NBA, władze są konsekwentne w karaniu graczy w takich sytuacjach.
Porażka Suns po raz kolejny udowodniła, że drużyna grającą skutecznie jedynie w ataku nie może liczyć na sukces w playoffs. Ale nie można także stwierdzić, że wygrała obrona. Spurs zwyciężyli tą rywalizację dzięki bilansowi. Potrafili oni zarówno skutecznie egzekwować akcje w ataku jak i świetnie zatrzymywali Suns swoją defensywą. I to właśnie odpowiedni bilans dał im awans do finału zachodu.
W większości spotkań obie drużyn zdobywały ponad 100 punktów, co pokazuje, że atak był istotnym elementem tej rywalizacji. Spurs co prawda ograniczyli Suns do średniej zaledwie 100.5 (w pierwszej rundzie zdobywali ich 108.4). Ale z drugiej strony potrafili dostosować się do ich stylu gry i poprawili swoją ofensywę, odnotowując średnią 100 punktów (w serii z Nuggets: 94.2).
Do tego zwycięstwa drużynę z San Antonio poprowadził rewelacyjnie grający Duncan. Ale miał również świetne wsparcie od Parkera i Ginobiliego. Po stronie Suns fantastycznie grał Stoudemire i Nash. Rozgrywający zespołu z Phoenix po raz kolejny robił, co mógł, aby jego drużyna wygrała tą serię. Jednak trzeci rok z rzędu okazało się, że nie jest on w stanie doprowadzić Suns do wielkiego finału. Dużą zasługę w tym maił Bowen, który swoją skuteczną obroną zatrzymywał Nasha. I ponownie potwierdził, że jest jednym z najlepszych defensorów i potrafi grać przeciwko zawodnikom z różnych pozycji.
Spurs byli w tej serii lepszą drużyną. Ich bilans pomiędzy atakiem i obroną był tym, czego zabrakło Suns. Tak samo jak w drugiej rywalizacji pomiędzy Jazz i Warriors, atak został pokonany przez odpowiednio zbilansowaną grę.