Copyright Czwarta-Kwarta.com   Wszelkie prawa zastrzeżone
STRONA GŁÓWNA         KONTAKT         ARCHIWUM
autorem wszystkich tekstów jest Adam Szczepański
Skiles zwolniony
5.01.2008
Dokładnie rok temu także pisałem o pierwszym zwolnionym trenerze. Wtedy tuż przed nowym rokiem zrezygnowano z usług Mike'a Fratello, trenera Grizzlies, którego drużyna zajmowała ostatnie miejsce w tabeli. W tym sezonie pierwszym szkoleniowcem pozbawionym pracy jest Skiles. Bulls od początku sezonu nie grali na miarę oczekiwań, a przedłużające się niepowodzenia przekonały władze klubu do zmiany head coacha. Co prawda w poprzednich sezonach pod wodzą Skilesa Bulls przeważnie nie mieli imponującego początku rozgrywek. Ale w tym roku słaba seria nie skończyła się po 10 meczach, trwała dłużej przyczyniając się do bilansu 9-16.

Był to piąty rok pracy Skilesa w Chicago i poza pierwszym sezonem, w każdym wygrywał ponad 40 spotka
ń, zapewniając Bulls grę w playoffs. Po zeszłorocznym wzmocnieniu wybitnym defensorem Big Benem, od zespołu oczekiwano coraz większej dominacji na wschodzie. Mimo to, ciągle nie grali oni na miarę swojego potencjału. Wygrali 49 meczów, pokonali łatwo Heat w pierwszej rundzie, ale już w pojedynku z Pistons nie byli w stanie wygrać. Było widać, że Skiles nie ma pomysłu co zrobić by jego drużyna mogła myśleć o mistrzostwie. Zatrzymali się oni na poziomie silnej ekipy w swojej konferencji, dla której miejsce cztery/ pięć w tabeli i druga runda playoffs to maksimum możliwości. Natomiast skład Bulls stawał się coraz silniejszy, oczekiwania rosły, a efektów nie było widać. Dlatego słaby początek obecnego sezonu przechylił szale. Bulls zdecydowali się na zmianę na stanowisku trenera, co może wprowadzić potrzebną świeżość do drużyny. Ponieważ Skiles już nic więcej nie potrafił wnieść do tego zespołu.

Pozostaje tylko pytanie czy Jim Boylan to odpowiedni head coach dla Bulls. Obecnie jest on tymczasowym trenerem do ko
ńca sezonu, co nie pomoże im w budowie silnego zespołu. Taka sytuacja sprawi, że Bulls w tym sezonie pozostaną średnią drużyną wschodu. A mają oni potencjał by być w czołówce konferencji. Boylan spędził w Chicago ostatnie trzy sezonu jako asystent Skilesa, wcześniej przez 14 lat był w różnych zespołach NBA asystentem trenera wiec ma doświadczenie. Ale jako debiutant w roli head coacha będzie miał bardzo trudne zadanie - poprowadzenie Bulls do playoffs. Tego typu trener to za mało dla drużyny, która jeszcze niedawno, przed rozpoczęciem sezonu, myślała o ścisłej czołówce. Boylan raczej tego potencjału nie będzie w stanie wykorzystać i Bulls stracą rok. A w przyszłości może się dużo zmienić i nie wiadomo czy nadal będą mieli szansę powalczyć o najwyższe pozycje. Bulls powinni postawić na doświadczonego trenera, który pomógłby przejść drużynie na wyższy poziom już teraz. Obecna sytuacja sprawia, że siłę zespołu będzie trzeba budować od początku. Ale dopiero w przyszłym sezonie, gdy zatrudnią trenera na stałe.






Poza Bulls jest jeszcze kilka drużyn, które powinny poważnie pomyśleć o zmianie trenera.

Na pierwszą pozycję wysuwają się Knicks z niezniszczalnym Thomasem. Ostatnio mówi on o wygraniu mistrzostwa z drużyną z Nowego Jorku, jednak wyniki drużyny, fatalny bilans powinny w ko
ńcu przekonać właściciela klubu do zwolnienia go. Thomas miał szansę stworzyć w NY silną drużynę, nie udało mu się to i dla dobra Knicks powinien jak najszybciej odejść. W każdej innej drużynie już dawno pozbyto by się takiego trenera, ale w Knicks jest inaczej.

Patrząc na tabele wschodu tuż pod Knicks znajdują się Heat. Riley tak samo jak Thomas raczej dobrowolnie nie zrezygnuje z posady head coacha. A jego pozycja w klubie sprawia, że nikt go nie zwolni. Jest to wybitny szkoleniowiec, ale w tym sezonu zupełnie nie ma pomysłu na Heat. Do tego dochodzą problemy zdrowotne zawodników z Miami, czego rezultatem jest ostatnie miejsce w konferencji. Raczej nie straci on pracy, ale gdyby to nie był wielki Riley, wyleciałby znacznie szybciej niż Skiles.

Nad zmianą na stanowisku trenerskim poważnie powinni zastanowić się także w Minnesocie. Co prawda od początku sezonu było wiadomo, że w tym roku Wolves nie będą wygrywać, ale rezultat 4-27 nawet dla nich jest fatalny. Wittman nie sprawi, że zaczną grać lepiej i dla dobra drużyny i budowania silnej ekipy na przyszłość już teraz przydałby się ktoś znacznie lepszy. Brak zmiany może przyczynić się do jednego z najgorszych bilansów drużyny w historii.

W tym gronie wymieniłbym także szkoleniowca Clippers. Dunleavy jest doświadczonym szkoleniowcem i już nie raz pokazywał, ze potrafi wygrywać. Ale poza sukcesem Clippers dwa lata temu, drużyna pod jego wodzą gra słabo. Już poprzedni sezon był dla nich rozczarowaniem, a teraz znajdują się na dnie tabeli. Powrót Branda może trochę poprawić tą sytuację i uchroni Dunleavy'ego od utraty pracy. Ale mimo to powinni w LA pomyśleć czy nadal warto na niego stawiać.

Tym bardziej ze obecnie baz pracy jest kilku bardzo dobrych trenerów, miedzy innymi Carlisle czy Van Gudny, a także Skiles, który może nie poprowadzi drużyny do mistrzostwa, ale pomoże zbudować silny zespół.