sezon 2008/09: 19-63
trener: Flip Saunders (pierwszy sezon w Wizards)
Najważniejsi nowi zawodnicy:
Randy Foye (Wolves)
Mike Miller (Wolves)
Fabricio Oberto (Spurs)
Gilbert Arenas
Agent Zero przez ostatnie 2 sezony rozegrał zaledwie 15 spotkań. Natomiast przed tym okresem kontuzji, przez 3 kolejne lata był jednym z najlepszych strzelców w lidze. Dlatego jedyną nadzieją Wizards na powrót do grona liderów wschodu jest zdrowy Arenas, grający na równie wysokim poziomie jak przed kontuzją. Jednak po tak długiej przerwie nie będzie łatwo odzyskać tą niesamowitą skuteczność. Chociażby Amare Stoudemire jest przykładem zawodnika, który po poważnej kontuzji wrócił do świetnej gry i nadal jest jednym z najlepszych. Ale on miał rok przerwy, a nie dwa jak Arenas. Dyspozycja lidera Wizards pozostaje pod dużym znakiem zapytania. Trudno powiedzieć czy w tym roku będzie on tym samym zawodnikiem, jaki był dwa lata temu. Wydaje się to dość wątpliwe. Po tak długiej przerwie będzie potrzebował sporo czasu na powrót do normalnej dyspozycji, dlatego przynajmniej na początku nie będzie grał na miarę All-Star. W tej sytuacji bardzo ważne jest, żeby był on świadomy swoich słabości i nie próbował za wszelką cenę udowodnić, że nadal jest wielki. Zwłaszcza na początku musi skupić się bardziej na rozgrywaniu i kreowaniu partnerów niż własnych zdobyczach punktowych. W preseason właśnie taką grę prezentował. Jeśli podtrzyma ten styl gry, a równocześnie systematycznie wzrastać będzie jego skuteczność w ataku, Wizards ponownie staną się poważną siłą wschodu.
Foye & Miller
Po fatalnym poprzednim sezonie Wizards nie dostali jedynki w drafcie, przypadł im dopiero numer piąty. Uznali, że w ten sposób nie zyskają zawodnika, który pomoże im powrócić na szczyt NBA i zdecydowali się na wymianę z Wolves. W zamian za pick dostali Randy'ego Foye'a i Mike'a Millera. Pierwszy z nich jest niedoszłym gwiazdorem na miarę Wade'a. W Minnesocie bardzo stawiali na niego, ale nie spełnił on oczekiwań i mało kto jeszcze wierzy, że Foye stanie się czołowym zawodnikiem. Na lidera drużyny na pewno się nie nadaje, ale w ubiegłym roku zdobywając średnio 16.4 punktów i odnotowując 4.4 asyst pokazał, że ma potencjał. W Waszyngtonie będzie w zupełnie innej roli niż w Wolves, tutaj nikt nie będzie oczekiwał od niego zdobyczy na poziomie 20 punktów. Ta sytuacja powinna mu pomóc. Chociaż będzie musiał pogodzić się ze skróceniem minut gry i zmniejszeniem czasu posiadania piłki. Foye jest combo guardem i może grać zarówno jako dwójka jak i jedynka. Bardziej przydatny jest jednak jako rzucający obrońca, ponieważ znacznie lepiej radzi sobie w kończeniu akcji niż kreowaniu partnerów. Będzie on kluczowym rezerwowym Wizards, a do tego ubezpieczeniem w razie problemów Arenasa. Miller natomiast jest po swoim najgorszym sezonie w karierze. Po raz pierwszy zdobywał średnio poniżej 10 punktów. Nie można jednak zapomnieć, że jest to świetny strzelec. Ofensywny styl Wizards powinien pomóc mu odzyskać wysoką formę i będzie on kolejną groźną strzelbą w Waszyngtonie. Atak drużyny będzie przede wszystkim opierał się na trójce Arenas-Butler-Jamieson, ale mając w swoim składzie jeszcze Millera i Foye'a, Wizards będą dysponowali ogromną siłą ofensywną.
Flip Saunders
Saunders w swojej karierze udowodnił już, że potrafi tworzyć silne zespoły. Pracę z drużyną z Detroit rozpoczął od wygrania aż 64 spotkań, a w kolejnych dwóch latach miał ponad 50 zwycięstw. Co prawda, w playoffs nie spełnił wysokich oczekiwań i mimo że Pistons byli czołową drużyną wschodu, nie awansowali potem do wielkiego finału. W Waszyngtonie jak na razie jeszcze nie mogą myśleć o mistrzostwie. Najpierw trzeba stworzyć silny zespół i powrócić do playoffs. Saunders wydaje się świetnym kandydatem do tej pracy. Na pewno nie będzie to łatwe zadanie. Przede wszystkim musi poskromić Arenasa, który jest trudnym zawodnikiem, a do tego mając tak szeroki skład będzie musiał odpowiednio podzielić minut gry i liczbę rzutów. Ale w swojej karierze miał już do czynienia z niełatwymi zawodnikami, wielkimi gwiazdami, dlatego powinien sobie poradzić i odbudować siłę Wizards.
Modzi zawodnicy
Podczas nieobecności Arenasa i dużych problemów w zeszłym sezonie, okazję pokazania się dostawali młodzi zawodnicy. Dzięki temu Wizards mają teraz w swoim składzie kilku obiecujących graczy, którzy powinni stanowić o sile ich ławki. 24-letni Nick Young był w zeszłym sezonie najlepszym strzelcem z spośród rezerwowych i zdobywał średnio 10.9 punktów. W tym roku w drużynie jest więcej strzelców i nie będzie mógł on liczyć na taką samą ilość rzutów jak ostatnio, ale na pewno będzie kluczowym zmiennikiem. Kolejnym zawodnikiem mogącym odegrać ważną rolę jest Andray Blatche. Został on wybrany w drafcie 2005 prosto ze szkoły średniej i na początku kariery nie był w stanie udowodnić swoich umiejętności. Dopiero w ostatnich dwóch sezonach zaczął pokazywać, że może być przydatnym skrzydłowym. Ma dopiero 23 lata i już 4 sezony doświadczenia w NBA. Dlatego teraz powinien być już gotowy, by istotnie pomóc swojej drużynie. Poza tym, jest jeszcze zeszłoroczny debiutant JaVale McGee, który będzie potrzebnym zmiennikiem dla Haywooda na centrze. Nie można zapomnieć również o rozgrywającym Javarisie Crittentonie i skrzydłowym Dominicu McGuire. Obaj mają za sobą dwa lata gry w NBA, jak na razie nie odgrywali znaczącej roli w swoich drużynach, ale przy dalszym rozwoju mogą wydłużyć ławkę Wizards.
Silne strony
Najważniejszy dla Wizards jest oczywiście powrót Arenasa do pełni zdrowia. Jeśli to się uda, ponownie w Waszyngtonie o sile drużyny stanowić będzie trójka Arenas-Butler-Jamison. Jednak w odróżnieniu od wcześniejszych sezonów, kiedy zapewniali oni Wizards awans do playoffs, tym razem mają znacznie większe wsparcie. Wizards dysponują naprawdę silnym i szerokim składem. Ponownie najsilniejszą broną drużyny będzie atak, który może być jeszcze groźniejszy niż wcześniej, gdyż mają bardzo dużo strzelców.
Słabe strony
Największym problemem Wizards są kontuzje ich najważniejszych zawodników. W zeszłym sezonie poza Arenasem, przez większość czasu z powodu problemów zdrowotnych nie grał również Haywood. Także Stevenson opuścił 50 spotkań. Natomiast Butler już od trzech lat nie rozegrał w żadnym sezonie przynajmniej 70 meczów. Dlatego to właśnie o zdrowie swoich kluczowych zawodników najbardziej muszą obawiać się w Waszyngtonie. Oczywiście mając silną ławkę będą mieli kim zastąpić kontuzjowanych, ale gra zmiennikiem jest gorszym rozwiązaniem i osłabia zespół. Poza tym, słabą stroną Wizards nadal pozostanie defensywa. Już wcześniej mieli problemy w tym elemencie i przede wszystkim skupiali się na ataku. Pozyskani ostatnio Miller i Foye także są zawodnikami ofensywnymi i nie wzmocnią obrony.
Na co stać Wizards?
Teoretycznie już sama trójka liderów będąca zdrowa może zapewnić Wizards miejsce w playoffs. Biorąc pod uwagę silę składu i duże wsparcie dla gwiazdorów, powinni znaleźć się w czołówce tabeli. Jednak jest to drużyna po bardzo poważnych zmianach i muszą nauczyć się na nowo współpracować ze sobą. Przez ostatnie dwa sezony chociażby mogli zapomnieć już jak gra się z Arensaem. Poza tym nie wiadomo jak będzie spisywał się Agent Zero i czy uda mu się uniknąć kolejnych urazów. W Waszyngtonie jest dużo niewiadomych. Dopiero w trakcie sezonu okaże się jaka naprawę jest siła tej drużyny i czy ich potencjał na papierze potwierdzi się również na parkiecie.
Sezon 09-10
Zdrowi Wizards, z Arenasem w dobrej dyspozycji będą w gronie najlepszych drużyn wschodu. Jeśli Arenas będzie spisywał się trochę gorzej albo ponownie najważniejsi zawodnicy opuszczą sporo meczów z powodu kontuzji, Wizards będą walczyć o playoffs. Mniej prawdopodobnym scenariuszem jest kolejna plaga kontuzji lub destrukcyjny wpływ Arenasa próbującego za wszelką cenę odzyskać swoją dawną świetność, co w efekcie uniemożliwiłoby Wizards awans do fazy posezonowej.
Pozycja na wschodzie: 5-7
Możliwa pierwsza piątka:
C B.Haywood - PF A.Jamison - SF M.Miller - SG C.Butler - PG G.Arenas
Skład: