zawsze po pierwsze
świat koszykówki
sport24.pl
NBAblog.pl
daveknot
żryj parkiet
sezon 2008/09: 54-28


trener: Gregg Popovich (w Spurs od sezonu 1996/97)


Najważniejsi nowi zawodnicy:
DeJuan Blair (draft nr 37)
Richard Jefferson (Bucks)
Antonio McDyess (Pistons)
Keith Bogans (Bucks)
Theo Ratliff (Sixers)
Duncan, Parker i Ginobili
Ta trójka zapewniła drużynie z San Antonio trzy mistrzostwa i to oni są największą siłą drużyny. W poprzednim sezonie z powodu kontuzji bardzo mało grał Ginobili (tylko 44 mecze), przez co Spurs nie mogli w pełni wykorzystać swojego potencjału. Zwłaszcza brak Argentyńczyka w playoffs, a do tego problemy zdrowotne Duncana sprawiły, że odpadli już w pierwszej rundzie. Jednak będąc zdrowi nadal mogą poprowadzić Spurs na szczyt konferencji zachodniej i realnie myśleć o kolejnym tytule. Duncan ma gorsze osiągnięcia indywidualne niż kilka lat temu, ale nie zmienia to faktu, że jest jednym z najlepszych silnych skrzydłowych w NBA. Poza tym, w jego grze nie tylko liczą się statystyki, Tim na parkiecie robi znacznie więcej niż one pokazują i sprawia, że jego partnerom gra się łatwiej. Parker natomiast jest najmłodszy z tej trójki i jako jedyny z nich może jeszcze odnotować postęp w swojej grze. Zeszły sezon był dla niego najlepszym w karierze pod względem indywidualny. Po raz pierwszy zdobywał średnio ponad 20 punktów, a do tego równocześnie odnotował swój najlepszy wynik pod względem asyst - 6.9. Francuz  ma 27 lat i wkracza teraz w najlepszy okres swojej kariery, dlatego w tym roku można oczekiwać od niego jeszcze lepszych występów i wysunięcia się na pozycję najlepszego zawodnika ekipy z San Antonio. Natomiast Ginobili jeszcze w rozgrywkach 2007/08 wchodząc z ławki zdobywał 19.5 punktów i został uznany najlepszym rezerwowym NBA. W zeszłym sezonie miał gorsze średnie, ale borykał się z kontuzjami. Jednak odzyskując formę, Ginobili powinien ponownie być gwiazdą Spurs. Co prawda ma już 32 lata, ale w tym wieku można jeszcze grać na wysokim poziomie.

Richard Jefferson
Jefferson w New Jersey tworzył wraz z Jasonem Kiddem i Vincem Carterem trójkę gwiazd, jednak to on zawsze był tą trzecią opcją. Podczas gdy jego koledzy występowali w All-Star Game on ciągle nie doczekał się statusu prawdziwej gwiazdy. Przeniesiony do Bucks przed poprzednimi rozgrywkami wydawały się dobrą okazją, by wreszcie RJ dołączył do grona najlepszych zawodników ligi. W Milwaukee miał wraz z Michaelem Reddem poprowadzić tą drużynę do playoffs i udowodnić, że stać go na znacznie więcej niż tylko bycie trzecią opcją w gwiazdorskim tercecie. Niestety Bucks zostali zdziesiątkowani przez kontuzje, a osamotniony w roli lidera Jefferson nie zabłysnął i nie zaprezentował niczego więcej niż we wcześniejszych latach. Nie jest to zawodnik, który sam jest w stanie pociągnąć drużynę, ale jako druga czy trzecia opcja jest idealnym rozwiązaniem. W Spurs będzie bardzo potrzebnym wsparciem dla trójki liderów. Duncan i Ginobili mają już swoje lata i coraz bardziej było widać jak Spurs brakuje wsparcia, gdy któregoś z nich zabrakło. Spurs nie mogą ograniczać się jedynie do trójki Duncan-Parker-Ginobili, ponieważ to wiązałoby się z coraz mniejszymi szansami na mistrzostwo. Dlatego ściągnięcie Jeffersona wydaje się strzałem w dziesiątkę. On jest bardzo wszechstronnym zawodnikiem, zdobywa sporo punktów, dobrze zbiera, gra zespołowo i do tego potrafi bronić. Wartościowe będzie również jego doświadczenie z występów w finałach. Jefferson wie, co zrobić, by pomóc drużynie i to przede wszystkim pozytywny wynik zespołu jest dla niego najważniejszy. Trzeba też pamiętać, że w San Antonio nie ma już Bruce'a Bowena, a 36-letni Michael Finley gra coraz słabiej, dlatego brakowało im zawodnika na trójkę. Lepszego niskiego skrzydłowego, który pasowałby do ich drużyny, nie mogli zdobyć. Dokonując wymiany z Bucks generalny manager RC Buford po raz kolejny pokazał, że zna się na swojej pracy i jest jednym z najlepszych w NBA.

Nowi podkoszowi
Po poprzednim słabszym sezonie trzeba było wydłużyć ławkę Spurs, żeby w tym roku można było stosować większą rotację, a kontuzja jednego zawodnika nie oznaczała od razu poważnych kłopotów. Dlatego GM Spurs nie próżnował i postarał się żeby Duncan nie był już tak osamotniony pod koszem. W zeszłym roku jego partnerem w pierwszej piątce był Matt Bonner. Był on teoretycznie centrem, ale w praktyce to Duncan musiał grać na piątce przeciwko najsilniejszym rywalom. Bonner ostatecznie odnotował bardzo udane rozgrywki, ale z takim środkowym Spurs nie mogli marzyć o mistrzostwie. Dlatego przybycie weterana Antonio McDyessa i debiutanta DeJuana Blaira powinno istotnie wzmocnić grę podkoszową. McDyess w Detroit pokazał, że potrafi być bardzo przydatny mimo swoich 35 lat. Może nie będzie już miał sił, żeby w każdym meczu wychodzić w pierwszej piątce i grać po 30 minut, ale będąc rezerwowym powinien bardzo pomóc Duncanowi. W Pistons grał zarówno jako czwórka jak i piątka, teraz będzie podobnie. McDyess będzie zmiennikiem Duncana, ale na pewno często też będziemy oglądali ich razem na parkiecie. Wobec Blaira oczekiwania są bardzo duże, mimo że wybrano go dopiero w drugiej rundzie. Jednak teraz przewiduje się, że będzie on największym "przechwytem" tegorocznego naboru. W preseason pokazał się z rewelacyjnej strony, potwierdzając swoją wartość. W trakcie sezonu zasadniczego nie będzie już miał okazji odgrywania tak ważnej roli jak w rozgrywkach przedsezonowych. Jeśli jednak podtrzyma wysoką formę na pewno zostanie doceniony przez Gregga Popovicha i często będziemy mogli oglądać go na parkiecie. Mając na pozycjach podkoszowych przede wszystkim weteranów, ten młody silny skrzydłowy może okazać się kluczowym wzmocnieniem. Duncan z każdym rokiem będzie potrzebował coraz więcej odpoczynku i dobry zmiennik jest niezbędny. Mówiąc o wysokich trzeba jeszcze wspomnieć także o pozyskaniu Theo Ratliffa. On co prawda ma już 36 lat i na nic więcej niż rolę głębokiego rezerwowego go nie stać. Ale zawsze kiedy będzie potrzeba środkowego, który ma dobre warunki fizyczne i potrafi walczyć w obronie, trener będzie mógł sięgnąć po niego.

Ze Spurs zawsze trzeba się liczyć
Poprzedni sezon Spurs rozpoczęli od bilansu 1-4. Grali wtedy bez Ginobili'ego, a w piątym spotkaniu kontuzji doznał Parker. Tym samym, Spurs pozostali bez dwóch czołowych graczy. Większość drużyn w ich sytuacji odnotowałaby serię porażek i czekała niecierpliwie na powrót gwiazd. Spurs jednak po raz kolejny pokazali swój charakter, a Popovich umiejętność do radzenia sobie z problemami kadrowymi. Mimo że Spurs byli bardzo osłabieni, a najważniejsi role players jak Bowen czy Finley nie prezentowali wysokiej formy, kiedy Parker wrócił do gry jego drużyna miała już dodani bilans 9-6. Na początku przewidywano im problemy z uzyskaniem dobrej pozycji w tabeli, a nawet możliwe kłopoty z awansem do playoffs, Spurs zakończyli rozgrywki jako trzecia drużyna zachodu. To po raz kolejny potwierdziło, że nie można ich lekceważyć. Póki w Spurs jest Popovich i Duncan, pozostaną oni w gronie najlepszych drużyn ligi. Przed obecnymi rozgrywki też pojawia się kwestia wieku, możliwych kontuzji, ale w odróżnieniu od zeszłego sezonu mają znacznie silniejszy skład - tak więc trudno powiedzieć co musiałoby się stać, żeby ponownie nie zakończyli sezonu na szczycie tabeli.

Silne strony
Popovich jest jednym z najlepszych trenerów w historii NBA, wie jak zmotywować swoich zawodników i odpowiednio ustawiać, by wykorzystać ich potencjał dla dobra zespołu. To czy Spurs w tym roku będą walczyć o tytuł zależy w dużej mierze od zdrowia, ale na pewno w sezonie regularnym ponownie będą bardzo silni. Zadba o to Popovich. Poza tym, Duncna nadal jest w elicie najlepszych zawodników ligi i zawsze można na niego liczyć. Parker natomiast po swoim najlepszym sezonie w karierze powinien grać jeszcze lepiej. Jeśli do tego dodamy zdrowego Ginobili'ego - Spurs ponownie są w czołówce. Teraz jednak trójka liderów ma jeszcze fantastyczne wsparcie ze strony Richardsona i już właściwie można mówić o czwórce gwiazd. Natomiast najsilniejszym elementem gry Spurs jest oczywiście ich fantastyczna obrona, to dzięki niej wygrywają i mimo upływu lata nadal są na szczycie. Ale w tym sezonie, po dodaniu Jeffersona, będą mieli również znacznie większe możliwości w ataku niż ostatnio.

Słabe strony
Poza faktem, że gwiazdy Spurs są coraz starsze i coraz częściej dopadają ich kontuzje, właściwie nie ma istotnych słabych punktów w drużynie z San Antonio.

Czy ominą ich kontuzje?
Już od kilku sezonów podkreśla się wiek zawodników Spurs. Mimo to, oni ciągle prezentują bardzo dobrą grę. Tak naprawdę dopiero poprzedni sezon był pierwszym, w którym rzeczywiście wiek i związana z tym większa podatność na urazy miały znaczący wpływ na Spurs. Wcześniej udawało im się unikać poważnych kontuzji. Teraz pozostaje pytanie, czy tamten sezon był początkiem końca Spurs, czy były to tylko przejściowe kłopoty zdrowotne? Oczywiście pozyskanie Jeffersona i wydłużenie ławki powinny zapobiec poważnym problemom, ale to wystarczy jedynie na sezon zasadniczy. Jeśli Spurs chą zdobyć mistrzostwo, a wiadomo, że to jest ich celem, na playoffs Duncan, Ginibili i Parker muszą być w pełni zdrowia. Poza tym, pozostaje ciągle pytanie czy po problemach w ostatnim sezonie Ginobili wróci do wysokiej formy, a jego kontuzje się zakończą.


Sezon 09-10
Spurs w zeszłym sezonie wygrali 54 mecze, mimo że przez 38 spotkań nie było Manu, a Duncan i Parker opuścili łącznie 17 meczów. Teraz mają silniejszy skład, dłuższą ławkę i znacznie większe pole manewru. Nie uda im się prześcignąć Lakers, ale jeśli będą zdrowi, powinni mieć pewną pozycję numer dwa na zachodzie.
Pozycja na zachodzie: 2
Możliwa pierwsza piątka:

C M.Bonner - PF  T.Duncan - SF R.Jefferson - SG R.Mason - PG T.Parker
Skład:
SKARB KIBICA NBA 2009/10 sponsorowany przez UNIBET
create counter