zawsze po pierwsze
świat koszykówki
sport24.pl
NBAblog.pl
daveknot
żryj parkiet
sezon 2008/09: 36-46


trener: Jim O'Brien (w Pacers od sezonu 2007/08)


Najważniejsi nowi zawodnicy:
Dahntay Jones (Nuggets)
Earl Watson (Thunder)
Tyler Hansbrough (draft nr 13)
Luther Head (Heat)
Danny Granger
Przed poprzednim sezonem było wiadomo, że Granger to bardzo dobry zawodnik i potrafi być groźny w ataku. Jednak mało kto przewidywał, że może on seryjnie zdobywać po 20 punktów i dołączyć do grona najlepszych strzelców NBA. Przez pierwsze 3 sezony profesjonalnej gry wystąpił w 240 meczach, z czego 54 zakończył z dorobkiem co najmniej 20 punktów (w tym 8 razy miał ich przynajmniej 30). Natomiast w poprzednich rozgrywkach z powodu kontuzji zagrał tylko w 67 spotkaniach, ale aż w 53 miał na swoim koncie przynajmniej 20 punktów, z czego 23 razy zdobył ich 30 lub więcej. To pokazuje jak ogromny postęp zrobił Granger w tamtym roku. Dlatego musiał zdobyć nagrodę MIP. Jeszcze niedawno wydawało się, że jego szczytem możliwości jest bycie liderem przeciętnej drużyny, on udowodnił natomiast, że jest graczem kalibru All-Star. Od początku kariery Grangera widać coroczny, systematyczny rozwój. W pierwszym sezonie zdobywał średnio 7.5 punktów, rok później o 6.4 więcej, następnie dodał do tego jeszcze 5.7 co dało mu 19.6 w rozgrywkach 2007/08, a w poprzednim roku poprawił to o kolejne 6.2 punktów. Teraz jest już gwiazdą NBA i wszyscy oczekują od niego w tym sezonie przynajmniej równie dobrej gry co poprzednio. Musi też umocnić swoją pozycję wybitnego zawodnika poprzez wprowadzenie Pacers do playoffs, co na razie mu się jeszcze nie udało.

Roy Hibbert
Pacers rok temu wybrali go z 17 numerem w drafcie. Mimo że w składzie byli weterani Jeff Foster i Rasho Nesterovic na pozycji centra, to jednak w Indianie stawiano na młodego środkowego. Hibbert dostał  sporo okazji gry i w 42 meczach wychodził w pierwszej piątce. Jako debiutant nie błyszczał, ale był solidnym zawodnikiem. Nie można było oczekiwać od niego wybitnych występów, w każdym meczu zdobywał po kilka punktów, zbierał kilka piłek, a do tego dobrze radził sobie w defensywie. Warto zauważyć, że wraz z trwaniem sezonu dostosowywał się do NBA i grał coraz lepiej. W kwietniu zdobywał już średnio 11.9 punktów, zbierał 6.1 piłek i miał 1.6 bloków. Tym samym pokazał, że w przyszłości może stać się bardzo dobrym środkowym. Swoje duże możliwości potwierdził podczas preseason, kiedy w kilku meczach był czołowym zawodnikiem Pacers. Jeśli w fazie zasadniczej uda mu się podtrzymać tą wysoką formę, będzie miał duże szanse, by znaleźć się w gronie najlepszych drugoroczniaków najbliższego sezonu.

Ukryty potencjał
Poprzedni sezon Pacers zakończyli na dziewiątym miejscu będąc o krok od playoffs. Od ósmych Pistons dzieliły ich 3 zwycięstwa. Do takiej sytuacji kibice w Indianie już się przyzwyczaili. Rok wcześniej Pacers także byli tuż za ósemką, a wyprzedzający ich Hawks mieli tylko jeden wygrany mecz więcej. Podobna sytuacja miała miejsce w sezonie 2006/07, też byli na dziewiątej pozycji. Trzy sezony i trzy razy tuż za ósemką. Z jednej strony, przez te trzy lata Pacers nie potrafili zrobić tego kolejnego kroku i awansować do playoffs. Z drugiej strony, widać, że mają duży potencjał i ciągle liczą się na wschodzie. Biorąc pod uwagę, że są młodą drużyną, wkrótce na pewno uda im się przebić do grona najlepszych. W minionym sezonie zajęli dziewiątą pozycję mimo że tylko 18 spotkań rozegrał Mike Dunleavy - drugi najlepszy strzelec, Granger opuścił 15 meczów, mający swój życiowy sezon Marquis Daniels nie zagrał w 28, a TJ Ford i Troy Murphy łącznie nie byli do dyspozycji trenera w 17. Jedynym zawodnikiem Pacers, który nie miał problemów zdrowotnych i wystąpił we wszystkich spotkaniach był debiutant Brandon Rush. Można tylko sobie wyobrazić jak silni byliby gdyby ich najważniejsi zawodnicy nie opuścili aż tylu meczów. Nie są oni brani poważnie pod uwagę jako istotna siła wschodu, ale jeśli będą zdrowi może się okazać, że staną się czarnym koniem rozgrywek i w końcu awansują do playoffs. Na pewno trzeba na nich uważać i nie można sobie pozwolić na zlekceważenie ich potencjału.

Ford & Watson
Poprzedni sezon był dla Forda jego najlepszym pod względem strzeleckim. Ofensywny styl gry Pacers pomógł mu w odnotowaniu średnio 14.9 punktów. Natomiast jego statystyki asyst w porównaniu do wcześniejszego sezonu trochę spadły i wyniosły 5.3, ale bardzo często dzielił się rozgrywaniem akcji z Jarretem Jackiem. Kiedy Ford przyszedł do NBA w 2003 roku przewidywano mu wielką karierę. Niestety poważna kontuzja sprawiła, że nie był on wstanie dołączyć do grona najwybitniejszych playmakerów. To jednak nie zmienia faktu, że jest bardzo dobrym rozgrywającym. Często nie docenia się jego wielkich umiejętności, przez to, że jest on niespełnionym talentem. Może nie ma wybitnych statystyk i po względem asyst nie znajduje się na czele listy najlepiej podających, ale rewelacyjnie potrafi prowadzić zespół. W zeszył roku to w dużej mierze dzięki niemu Pacers potrafili wykorzystać swoje możliwości ofensywne i zdobywać średnio 105.1 punktów. Na parkiecie Ford jest liderem i wie jak sprawić, żeby jego partnerzy grali lepiej. Warto jednak pamiętać, że w poprzednim sezonie miał on także bardzo silne wsparcie z ławki z strony Jacka. Pacers postanowili utrzymać sytuację, w której będą mieli dwóch dobrych rozgrywających i pozyskali doświadczonego Earla Watsona. On tak samo jak Ford jest niedoceniany, a jest naprawdę solidną jedynką. W poprzednich trzech sezonach grał średnio niecałe 30 minut, a odnotowywał przeciętnie 6 asyst, to bardzo dobry wynik. Poza tym, Pacers potrzepują dobrego zmiennika, biorąc pod uwagę niepewne zdrowie Forda.

Silne strony
Przede wszystkim atak. W poprzednim sezonie mieli piątą ofensywę ligi zdobywając 105.1 punktów. Teraz mogą być jeszcze groźniejsi jeśli do gry powróci Dunleavy, a młodzi Rush i Hibbert poprawią swoje osiągnięcia z debiutanckiego sezonu. Do tego, Pacers są bardzo silni na obwodzie. Ostatnio w każdym meczu trafili 8 trójek ze skutecznością aż 37.8%. Prezentują też skuteczną grę zespołową, którą świetnie dyryguje Ford. W zeszłym sezonie Pacers odnotowywali średnio 21.6 asyst (9 wynik w NBA). Bardzo silnym punktem drużyny są również zbiórki, rok temu Pacers byli czołową drużyną w tym względzie. Zbierali aż 43.7 piłek i w całej lidze tylko Lakers mieli ich więcej. Poza tym, Pacers to bardzo młoda drużyna, wszyscy poza Fosterem i Watsonem mają poniżej 30 lat.  Dlatego mają ogromny potencjał i powinni z każdym rokiem być coraz silniejsi.

Słabe strony
Koncentrując się na ataku, drużyna z Indiany bardzo słabo wypada w obronie. Ostatnio tracili aż 106.2 punktów, co dało im miano piątej najgorszej defensywy w NBA. Przed obecnymi rozgrywkami pozyskano Dahntay'a Jonesa, który jest bardzo dobrym obrońcą, można też oczekiwać coraz lepszej gry w tym elemencie ze strony Hibbera. Ale to ciągle znacznie za mało, by Pacers mogli prezentować chociażby solidną defensywę. Poważnym problemem jest również zdrowie najważniejszych zawodników. W zeszłym sezonie, o czym już pisałem, tylko jeden gracz nie opuścił żadnego meczu. Dlatego Pacers ostatecznie nie awansowali do playoffs. Uniknięcie kontuzji i szybki powrót do gry Dunleayv'ego będzie dla nich kluczowe.

Kiedy wróci Dunleavy?
Sezon 2007/08 był najlepszy w karierze Dunleavy'ego. Rozegrał wtedy wszystkie 82 mecze i był czołowym strzelcem Pacers z 19.1 punktami, do tego miał jeszcze 5.2 zbiórek i 3.5 asyst. Jednak kontuzja kolana spowodowała, że w poprzednim roku na parkiecie pojawił się dopiero w styczniu. Zdążył rozegrać zaledwie 18 spotkań, uraz kolana nadal mu dokuczał i musiał przejść operację, która wykluczyła go z gry do końca sezonu. Nie wiadomo kiedy zobaczymy go na boisku w tym roku, na pewno nie będzie jeszcze do dyspozycji trenera na samym początku. Poza tym, pod dużym znakiem zapytania pozostaje jego forma. Dunleavy miał właściwie rok przerwy od gry (krótki epizod 18 spotkań można pominąć), dlatego będzie potrzebował czasu, by odzyskać normalną dyspozycję. Jak długo to potrwa? Czy jeszcze w tym sezonie będzie w stanie pomóc Pacers walczyć o playoffs?


Sezon 09-10
Patrząc na skład Pacers nie są oni zbyt silni, a na wschodzie jest przynajmniej 8 drużyn prezentujących się na papierze znacznie lepiej. Jednak w poprzednim sezonie pokazali, że mogą powalczyć z najlepszymi. Jeśli tym razem nie będą przeszkadzać im kontuzje, mogą okazać się czarnym koniem wschodu i w końcu awansować do fazy posezonowej. Trzeba na nich uważać.
Pozycja na wschodzie: 8-10
Możliwa pierwsza piątka:

C R.Hibbert - PF  T.Murphy - SF D.Granger - SG M.Dunleavy - PG TJ Ford
Skład:
SKARB KIBICA NBA 2009/10 sponsorowany przez UNIBET
create counter