zawsze po pierwsze
świat koszykówki
sport24.pl
NBAblog.pl
daveknot
żryj parkiet
sezon 2008/09: 39-43


trener: John Kuester (pierwszy sezon w Pistons)


Najważniejsi nowi zawodnicy:
Ben Gordon (Bulls)
Charlie Villanueva (Bucks)
Ben Wallace (Suns)
Austin Daye (draft nr 15)
Chucky Atkins (Wolves)
Chris Wilcox (Hornets)
Ben Gordon & Charlie Villanueva
Po odejściu Rasheeda Wallace'a i Allena Iversona, Pistons mieli w te wakacje sporo wolnych pieniędzy. Generalny manager Joe Dumars zdecydował się wydać je przede wszystkim na dwóch zawodników - Gordona i Villanuevę. Obaj podpisali pięcioletnie kontrakty, a Pistons łącznie zapłacą im około $90 milionów. Czy to był dobry ruch? Co prawda obaj są jeszcze młodzi i najlepsze lata ich kariery właśnie powinny się rozpoczynać, ale jak na razie nie są to gwiazdy, wokół których można budować zespół. Gordon to przede wszystkim super strzelec. Od początku swojej kariery imponował fantastyczną grą ofensywną. W poprzednim roku zdobywał średnio 20.7 punktów, tym samym po raz drugi udało mu się przekroczyć barię 20 punktów w sezonie. Jednak duża aktywności w ataku i fakt, że był pierwszym strzelcem Bulls, nie oznaczają, że był on liderem drużyny. Nie jest to zawodnik, na którym można oprzeć zespół. Dopiero w ostatni playoffs pokazał, że potrafi w kluczowych meczach zagrać na najwyższym poziomi i trafić te decydujące rzuty. Ale jak na razie, to była tylko jedna taka seria w pięcioletniej karierze. Przynajmniej teraz jeszcze nie jest zawodnikiem kalibru All-Star, dlatego przychodzi czas by pokazał on swoją prawdziwą wartość. Może w ciągu najbliższych pięciu lat rozegra rewelacyjny sezon i zagra w Meczu Gwiazd, ale trudno oczekiwać od niego, żeby było tak co roku. Natomiast Villanueva, po wcześniejszych dwóch słabszych rozgrywkach, w poprzednim sezonie wreszcie zagrał na miarę oczekiwań i był czołowym zawodnikiem Bucks. Tak samo jak Gordon, także Charlie V jest przede wszystkim zawodnikiem ofensywnym. Ostatnio zdobywał średnio 16.2 punktów, ale większość spotkań rozpoczynał wchodząc z ławki, a na parkiecie przebywał przeciętnie niecałe 27 minut. To pokazuje, że ma on potencjał, by zdobywać po 20 punktów w każdym meczu. Do tego, dobrze radzi sobie również w walce pod koszami, w minionym sezonie miał średnio 6.7 zbiórek. Niestety, tak samo jak Gordon nie jest on typem lidera. Dlatego tworzenie wokół nich nowej siły Pistons jest dość ryzykownym posunięciem. Żaden z nich nie będzie w stanie pociągnąć za sobą drużyny i zapewniać im seryjnych zwycięstw. Chociaż nie można zapominać, że Dumars już kilka raz miał nosa do niedocenianych zawodników. Zanim do Detroit ściągnął Billupsa czy Big Bena i stworzył mistrzowski zespół nikt nie przypuszczał, że są oni w stanie poprowadzić drużynę na sam szczyt.

Rodney Stuckey
Oddając rok temu Billupsa do Denver, w Detroit postawiono na Stuckey'a. Ten 23-letni zawodnik ma być nową gwiazdą Pistons i ma stać się młodszą (i ulepszoną) wersją Billupsa. Obaj zawodnicy mają podobne warunki fizyczne, potrafią dobrze prowadzić grę zespołu, a do tego mogą też sami zdobywać sporo punktów. W pierwszym sezonie w roli podstawowego rozgrywającego Stuckey jeszcze nie był gotowy, by sprostać temu zadaniu. Oczywiście widocznie poprawił swoje indywidualne osiągnięcia w porównaniu z debiutanckim sezonem, ale wobec niego oczekiwania są znacznie większe. Presja na niego jest bardzo duża i musi szybko dojrzeć do roli pierwszego playmakera. Obecnie w składzie drużyny z Motown jest sporo strzelców, każdy z nich będzie chciał zdobywać punkty, dlatego zadanie rozdzielania piłek i kreowania pozycji rzutowych nie będzie łatwa. A to właśnie będzie musiał robić Stuckey. W dużej mierze od tego jak szybko będzie robił postępy, zależy jak szybko Pistons ponownie zaczną liczyć się w walce o wysokie pozycje na wschodzie. Rok nauki od Billupsa, gdy był jego zmiennikiem i następny rok doświadczenia gry w pierwszej piątce powinny pomóc mu stać się dojrzałym zawodnikiem, potrafiącym poprowadzić drużynę w nadchodzącym sezonie.

Atak zamiast obrony
Przez ostatnie lata znakiem rozpoznawczym Pistons była rewelacyjna defensywa. To właśnie dzięki obronie przez 6 kolejnych sezonów za każdym razem grali przynajmniej w finale konferencji, a w 2004 zdobyli mistrzostwo. Ten czas minął. Jeszcze w zeszłym roku byli wśród liderów gry obronnej i pozwalali swoim rywalom zdobywać tylko 94.7 punktów (8 najlepszy wynik w NBA). Jednak po zmianach w składzie nie uda im się utrzymać tego wyniku. Przede wszystkim Gordon i Villanueva nie są dobrymi obrońcami, a teraz to oni będą czołowymi zawodnikami Pistons. I nawet powrót do Motown Bena Wallace'a nie przywróci ich świetnej defensywy. Big Ben ma już najlepsze lata za sobą i nie jest w stanie tak skutecznie zatrzymywać rywali jak kiedyś. Trzeba jeszcze dodać, że obecny head coach Pistons, John Kuester, będąc asystentem Mike'a Browna zajmował się ofensywą Cavs. Dlatego w tym sezonie najsilniejszą bronią Pistons będzie atak. Mając w składzie trójkę strzelców takich jak Gordon, Hamilton i Villanueva na pewno mogą spokojnie na to stawiać.

Zmiany
Z mistrzowskiego składu Pistons pozostali tylko Hamilton, Prince i powracający do Detroit Wallace. To już jest zupełnie inna drużyna, a teraz są w trudniej fazie przebudowy. Może ich skład wygląda nieźle i teoretycznie mają szansę na dobrą pozycję, ale będzie to trudno osiągnąć. Po pierwsze mają nowego trenera, który zadebiutuje w tej roli w NBA. Z postacią trenera pojawia się kolejna poważna zmiana, o której pisałem przed chwilą, czyli przejście na koncepcję gry bardziej ofensywnej. W zespole jest sporo nowych zawodników, którzy potrzebują czasu, by nauczyć się wspólnie grać. Do odnoszenia sukcesów wymagana jest także gry na najwyższym poziomie trójki Stuckey, Gordon i Villanueva. Muszą oni przystosować się do nowej sytuacji i ważniejszej roli. Dodatkowo, któryś z nich powinien stać się liderem tej drużyny. Poza tym, wszyscy oczekują jeszcze jednej ważnej zamiany - transferu Hamiltona. Ponieważ trzymanie go razem z Gordonem wydaje się bezsensowne.

Silne strony
Przede wszystkim silną stroną Pistons w tym roku powinien być atak. Nowa dwójka, Gordon i Villanueva, może zdobywać średnio ponad 35 punktów. Do tego trzeba dołożyć 18 punktów ze strony Hamiltona i biorąc pod uwagę rozwój Stuckey'a on także powinien być silną bronią w ataku (w poprzednim sezonie 13.4 punktów). Przede wszystkim ta czwórka będzie stanowić o silne ofensywy Pistons. Nie można też zapomnieć o Prince'ie, który co roku ma na swoim koncie zdobycze na poziomie 14 punktów. Natomiast z ławki istotnym wzmocnieniem ataku jest Bynum. Rok temu prezentował się bardzo dobrze, a w playoffs zdobywał średnio 11.8 punktów. To daje Pistons duże możliwości w ataku, jeśli uda im się wykorzystać ten potencjał.

Słabe strony
Pistons są w fazie przebudowy i potrzebują czasu, by ponownie stać się silnym zespołem. Poza tym, obecnie ich obrona będzie znacznie słabsza niż wcześniej, co może być poważnym problemem. Do tego pojawia się dylemat z podziałem minut na pozycji rzucającego obrońcy, jako pogodzić czas gry i ilość rzutów dwójki Gordon - Hamilton. Bardzo prawdopodobne, że Rip w końcu zostanie oddany, co będzie kolejną poważną zmianą. Z tym wszystkim musi poradzić sobie trener debiutant. W efekcie, Pistons w tegorocznym sezonie będą szukać swojego nowego stylu. Dlatego ich jedynym realnym celem może być tylko awans do playoffs (chociaż to i tak będzie dużo), na nic więcej ich nie będzie stać.

Hamilton czy Gordon?
W poprzednim sezonie Pistons też mieli problem z dwójką. Trener Michael Curry nie potrafił znaleźć sposobu na pogodzenie Iversona i Hamiltona, co skończyło się niezadowoleniem tego pierwszego i kiepskim wynikiem drużyny. Tym dziwniejsza wydaje się decyzją o pozyskaniu Gordona i równoczesnym pozostawieniu Hamiltona. To są dwaj bardzo podobni zawodnicy i trudno będzie ich pogodzić. Obaj są typowymi SG dlatego nie będą często przebywać równocześnie na parkiecie, a jak podzielić między nich 48 minut spotkania, skoro każdy chciałby grać ponad 30? Oczywiście z ławki może wchodzić Gordon, który był już najlepszym rezerwowym w sezonie 2004/05. Jednak wtedy był debiutantem, a teraz nawet jako zmienniki zasługuje na dłuższą grę niż 24 minuty. Poza tym, zawodnik zarabiający ponad $10 milionów za sezon, nie dostaje takich pieniędzy za siedzenie na ławce. Dlatego najprostszym i chyba jednym rozwiązaniem będzie wytransferowanie Hamiltona. Nie wiadomo jednak jak szybko Dumars znajdzie dobrą ofertę i zdecyduje się na wymianę. Im szybciej tym lepiej. Póki ta dwójka będzie w składzie, żaden z nich nie będzie w pełni zadowolony, a to nie pomorze w budowaniu silnej drużyny.


Sezon 09-10
Poprzedni sezon był najgorszym od lat dla Pistons, ale ostatecznie i tak udało im się awansować do playoffs. Pozyskanie Gordona i Villanuevy teoretycznie wzmacnia ich skład, ale oni nie zapewnią swojej nowej drużynie czołowej pozycji na wschodzie. To będzie raczej trudny rok dla ekipy z Detroit. W drużynie nastąpiło dużo zmian i najbliższy sezon poświęcą na tworzenie nowej siły zespołu, na sukcesy muszą poczekać.
Pozycja na wschodzie: 9-10
Możliwa pierwsza piątka:

C K.Brown - PF  C.Villanueva - SF T.Prince - SG R.Hamilton - PG R.Stuckey
Skład:
SKARB KIBICA NBA 2009/10 sponsorowany przez UNIBET
create counter