sezon 2008/09: 41-41
trener: Vinny Del Negro (w Bulls od sezonu 2008/09)
Najważniejsi nowi zawodnicy:
James Johnson (draft nr 16)
Taj Gibson (draft nr 26)
Jannero Pargo (Olympiacos Piraeus)
Derrick Rose
Rose bardzo szybko potwierdził, że to właśnie on najbardziej zasługiwał na jedynkę w drafcie 2008. Nie tylko był jednym z najlepszych pierwszoroczniaków w punktach (16.8) i asystach (6.3), ale przede wszystkim od samego początku imponował dojrzałością i umiejętnością mądrego prowadzania gry. Mimo że był to jego pierwszy rok w NBA, stał się liderem zespołu i to w dużej mierze dzięki niemu Bulls ostatecznie znaleźli się w najlepszej ósemce wschodu. A to dopiero początek, z każdym sezonem Rose będzie nabierał doświadczenia i uczył się jeszcze lepiej wykorzystywać swój ogromny talent. Z nim na jedynce Bulls mogą być spokojni o swoją przyszłość, on zagwarantuje im grę na wysokim poziomie. Już teraz wiadomo, że jest to franchise player, wokół którego trzeba tworzyć siłę tego zespołu.
Tim Thomas & Joakim Noah
Thomas i Noah to dwójka młodych podkoszowych. Bulls wykorzystali na nich swoje najwyższe numery w drafcie 2006 i 2007, jednak ciągle daleko im do statusu gwiazdy. Bez wątpienia obaj mają duże możliwości i skutecznie walczą pod koszami. Obaj są przede wszystkim zawodnikami defensywnymi. Potrafią świetnie blokować i zbierać piłki po niecelnych rzutach. Nie można im odmówić zaangażowania i walki na całym parkiecie. Do pełni szczęścia Bulls brakuje tylko lepszej gry w ataku z ich strony. W poprzednim sezonie zdobywali łącznie nieco ponad 17 punktów, dla duetu podstawowych podkoszowych to bardzo mało. Niestety ich dotychczasowa gra nie daje zbyt dużych nadziei, że w tym sezonie wreszcie zaczną odgrywać większą rolę w ofensywie. Z drugiej strony, obaj są bardzo młodzi (Thomas 23 lata, Noah 24) i pracując nad swoją grą mogą jeszcze okazać się przydatni w ataku. Zwłaszcza Thomas ma możliwości, by zdobywać więcej punktów, tylko jak na razie nie potrafi tego udowodnić na boisku.
Dwójka debiutantów
W tym roku Bulls mieli do dyspozycji dwa picki w pierwszej rundzie draftu. Numer 16 wykorzystali na Jamesa Johnsona, a wybierając jako 26 zdecydowali się na Taja Gibsona. Pierwszy z nich może grać na pozycjach trzy/cztery, natomiast drugi jest silnym skrzydłowym. Po odejściu z Chicago Nocioni'ego, Gordona czy Sefoloshy ławka Bulls w tym sezonie jest znacznie krótsza. Dlatego między innymi dwójka debiutantów będzie teraz stanowić o sile rezerwowych. A to, że mogą być bardzo przydatni pokazał preseason. Gibson wykorzystał uraz Thomasa i sporą liczbę minut jaką dostał w związku z brakiem podstawowego PF. W 7 meczach 6 razy zdobywał co najmniej 10 punktów, raz miał double-double i ostatecznie jego średnie wyniosły 12.3 punktów, 5.9 zbiórek i 1.1 bloku. Natomiast Johnson odnotowywał 9.4 punktów i 4.7 zbiórek, a najlepszy mecz rozegrał w starciu z Jazz, kiedy oddał zwycięski rzut równo z końcowa syreną. Oczywiście to były tylko spotkania przedsezonowe i takich statystyk w sezonie raczej mieć nie będą, ale udowodnili, że warto na nich stawiać. Jako, że podstawowi wysocy mają problem ze zdobywaniem punktów, zmiennicy lepiej radzący sobie w ataku będą Bulls bardzo potrzebni.
Odejście Gordona
Ben Gordon przez ostatnie lata był najlepszym strzelcem Bulls. W zeszłym sezonie zdobywał średnio 20.7 punktów, a jego fantastyczne popisy ofensywne w serii z Celtics w playoffs pomogły Bulls toczyć tak wyrównany pojedynek z obrońcami tytułu. Jego odejście to dla Bulls strata jednego ze swoich najważniejszych zawodników ostatnich lat. Przede wszystkim będzie to miało wpływ na grę w ataku Bulls. Teraz ktoś inny będzie musiał przejąć rolę najlepszego strzelca. Salmons, Rose i Deng, ta trójka będzie tworzyć główny filar ofensywy drużyny z Chicago. Żaden z nich nie jest tak świetnym strzelcem jak Gordon, ale razem powinni być groźną bronią w ataku. Salmons rok temu rozegrał swój najlepszy sezon w NBA i udowodnił, że nie tylko jest dobrym obrońcą, ale także potrafi zdobywać dużo punktów. Rose jako pierwszoroczniak miał ich średnio ponad 16 i można oczekiwać, że tym razem będzie jeszcze skuteczniejszy. Natomiast Deng w poprzednich rozgrywkach grał słabo, ale było to spowodowane problemami zdrowotnymi. Jednak w swojej karierze pokazał już, że może być czołową postacią ofensywny. Jeśli odzyska wysoką formę na pewno bardzo pomoże Bulls w zdobywaniu punktów. Poza tym, warto dodać, że ta trójka w poprzednim sezonie nie miała okazji zbyt długo ze sobą pograć. Tuż po pozyskaniu Salmonsa, Deng doznał kontuzji, która wykluczyła go z gry do końca sezonu. Dlatego w drugiej części rozgrywek i w playoffs musieli sobie radzić bez niego. Teraz Deng zastąpi Gordona.
Silne strony
Mając takich zawodników jak Thomas i Noah, a do tego doświadczonego Brada Millera, Bulls mogą być spokojni o zbiórki. Rok temu pod tym względem znaleźli się na 9 pozycji w całej lidze, w tym roku nadal pozostaną w czołówce. Równocześnie obecność tych zawodników w polu trzech sekund sprawia, że silną stroną Bulls jest także defensywna w strefie podkoszowej. Pokazują to chociażby statystyki bloków, w poprzednim sezonie mieli ich średnio 5.5 (4 wynik w lidze). Poza tym, pewnym punktem drużyny z Chicago jest także pozycja rozgrywającego. Bulls nie tylko mają rewelacyjnego Rose'a, na ławce jest jeszcze Kirk Hinrich, który w wielu drużynach byłby zawodnikiem pierwszej piątki i ściągnięty z Europy Jannero Pargo, który grając w Hornets był czołowym rezerwowym.
Słabe strony
Podstawowi wysocy Bulls stanowią o ich sile w obronie i równocześnie są słabym punktem w ataku. Bulls nadal nie mają wysokich graczy mogących zdobywać sporo punktów spod kosza. Poza tym, Bulls muszą jeszcze popracować nad swoją defensywą. W zeszłym sezonie tracili 102.5 punktów, co dało im dopiero 21 miejsca na liście najlepiej broniących drużyn w NBA.
Czy w tym sezonie zobaczymy Bulls grających tak jak w serii z Celtics?
Po wymianie z Kings, pozyskaniu Salmonsa i Millera, Bulls zaczęli grać znacznie lepiej niż we wcześniejszej fazie sezonu. W rezultacie zajęli siódme miejsce, a w pierwszej rundzie playoffs zmierzyli się z Celtics. Obrońcy mistrzowskiego tytułu byli osłabieni brakiem Garnetta, ale mimo to wydawało się, że są znacznie silniejsi i nie powinni mieć poważnych problemów z młodymi Bulls. Jednak ekipa z Chicago zaskoczyła ich już na samym początku wygrywając mecz otwarcia w Bostonie. Byliśmy świadkami jednej z najbardziej wyrównanych i najciekawszych serii w historii. Te mecze pokazały, że Bulls mają charakter i ogromną wolę walki. Czy w nadchodzącym sezonie będziemy oglądać taką samą drużynę jak w tamtej serii? Co prawda nie ma już Gordona, ale do gry wraca Deng, dlatego teoretycznie siła ich składu pozostaje porównywalna do tej z zeszłego sezonu. Na pewno tamta seria pokazała, że trzeba się z nimi liczyć. Teraz już tylko od Rose'a i jego kolegów zależy, czy będą potrafili ponownie zaprezentować tak wysoki poziom gry i utrzymać go przez cały sezon.
Sezon 09-10
W zeszłorocznych playoffs Bulls pokazali próbkę tego, na co ich stać. W tym sezonie mają większe doświadczenie, Rose i trener Del Negro nie są już debiutantami, dlatego drużyna z Chicago powinna grać jeszcze lepiej i ponownie znaleźć się w gronie ośmiu najlepszych zespołów wschodu.
Pozycja na wschodzie: 6-8
Możliwa pierwsza piątka:
C J.Noah - PF T.Thomas - SF L.Deng - SG J.Salmons - PG D.Rose
Skład: