Copyright Czwarta-Kwarta.com   Wszelkie prawa zastrzeżone
STRONA GŁÓWNA         KONTAKT         ARCHIWUM
22.11.2008
Knicks oddają Randolpha
free hit counter
Knicks całkiem dobrze rozpoczęli ten sezon, znacznie lepiej niż oczekiwano przed jego rozpoczęciem. To mogło dawać nadzieje kibicom z Nowego Jorku, że w tym roku ich drużyna powalczy o playoffs. Jednak to nie dobry wynik i awans do fazy posezonowej jest celem Knicks, a podpisanie latem 2010 kontraktu z Jamesem. Teraz wszystkie decyzje władz są nakierowane by osiągnąć ten cel. Dlatego oddano dwóch najlepszych strzelców drużyny na rzecz graczy z krótszymi kontraktami. Te transfery na pewno nie wzmacniają zespołu, ale nie po to były robione. Knicks muszą być przebudowani po pierwsze by mieć pieniądze w 2010, po drugie by dostosować skład do taktyki D'Antoniego. I jak na razie Walsh wykonuje bardzo dobrą pracę by osiągnąć ten najważniejszy cel.

Przed sezonem prawie nikt nie chciał wziąć ogromnych kontraktów Randolpha i Crawforda. Po zeszłorocznych słabych rozgrywkach Knicks ci zawodnicy byli postrzegani przez pryzmat wiecznie przegrywającej drużyny. Wtedy Walsh mógł oddać któregoś z nich tyko dołączając do transferu perspektywicznego Lee. Jednak udany początek sezonu i dobre występy zarówno Crawforda jaki i Randolpha sprawiły, że zainteresowanie nimi wzrosło. Więcej managerów NBA uwierzyło, że wydanie na nich ogromnych pieniędzy może się opłacać. Wykorzystał to Walsh. Dokonał transferów w momencie, gdy obaj zawodnicy byli po udanych występach, unikając ryzyka, że w dalszej części rozgrywek ich forma może się obniżyć.

W zamian Knicks dostali z LA weteranów: Thomasa i Mobley'a. Pierwszy z nich występował już w Nowym Jorku w latach 2004-05. Ciągle potrafią oni dobrze grać i pomóc drużynie, ale na pewno nie są warci Randolpha i gdyby nie kwestie finansowe nikt nie zgodziłby się na taką wymianę. Jednak najważniejsze jest to, że obu kończą się kontrakty po sezonie 2009/10. W przyszłym roku obaj będą zarabiać łącznie ponad $16 milionów, które się zwolnią latem 2010 i będą mogły być wykorzystane na kontrakt dla LeBrona. Randolph natomiast w sezonie 2010/11 będzie zarabiał ponad $17 milinów i pozostawienie go w składzie bardzo utrudniłoby, jeśli nie uniemożliwiło, znalezienie pieniędzy na pozyskanie gwiazdora Cavs.

Dzięki tym transferom w Nowym Jorku pozostało już tylko dwóch zawodników z kontraktami do 2011: Curry i Jeffries. Obaj są mocno przepłacani i trudno będzie ich wytransferować. Ale jak pokazały ostatnie ruchy Knicks, Walsh wie co robi i prędzej czy później na pewno wymyśli jak się ich pozbyć.

Dla Clippers pozyskanie Randolpha jest dość dziwnym ruchem. Oczywiście biorąc pod uwagę ich fatalny start, zrozumiałe jest, że postanowili wzmocnić skład i na pewno to zrobili. Ale czy teoretyczne wzmocnienie na papierze, rzeczywiście przełoży się na lepsze wyniki drużyny. Clippers mają teraz w zespole trzech wysokich zawodników, z których każdy jest klasowym graczem pierwszej piątki. Trudno będzie ich pogodzić i zgrać. Nie widomo czy Randolph będzie potrafił współpracować ze świetnymi środkowymi. Jest ryzyko, że może to się skończyć równie wielką klapą, co jego gra z Curry'm. Ale w obecnej sytuacji, władze Clippers uznały, że warto zaryzykować. Tym bardziej, że gorzej niż teraz już nie mogą grać.

Mimo, że na razie Clippers zaprzeczają, wydaje się, że niedługo jeden z ich centrów zostanie oddany. Nie ma sensu trzymanie w składzie trzech świetnych wysokich zawodników. Zwłaszcza, że po odejściu Mobley'a potrzebne jest wsparcie na dwójkę. A bez obwodu, koncentrując się wyłącznie na grze podkoszowej nic znaczącego nie osiągną. Transfer któregoś z środkowych można wykorzystać na pozyskanie dobrego rzucającego obrońcy. Bardziej prawdopodobne jest to, że odejdzie Kaman. Nie tylko dlatego, że ma większy kontrakt i ze względów finansowych lepiej go oddać. Ale dlatego, że jest młodszym i w tym momencie lepszym zawodnikiem, z większymi perspektywami na przyszłość niż Camby. Dlatego znacznie więcej drużyn będzie nim zainteresowanych i będą w stanie oddać lepszego gracza w zamian.

Chociaż wydaje się, że najbliższy czas Clippers powinni wykorzystać na wypróbowanie jak spisują się duety Randolph-Kaman i Randolph-Camby. I wtedy oddać środkowego, który mniej pasuje do ich nowego silnego skrzydłowego.