Wybierając najbardziej wartościowego gracza sezonu bierze się pod uwagę statystyki indywidualne i sukces drużyny. MVP może zostać zawodnik, który grając na najwyższym poziomie prowadzi swój zespół do wielu zwycięstw i czołowej pozycji w tabeli. W tym roku w obu kryteriach bezsprzecznie wygrywa James. Po pierwsze, miał niesamowite osiągnięcia i grał bardzo wszechstronnie. Był drugim strzelcem ligi zdobywając 28.4 punktów, skutecznie kreował swoich partnerów odnotowując 7.2 asyst, walczył pod koszami zbierając średnio 7.6 piłek, a do tego znacznie poprawił swoją defensywę i był jednym z najlepszych obrońców tego sezonu (1.7 przechwytów i 1.2 bloku). Po drugie, jego Cavs rozegrali najlepszy sezon w swojej historii i zajęli pierwsze miejsce w całej lidze, a James był liderem tego zespołu w punktach, zbiórkach, asystach i przechwytach. W poprzednich sezonach LeBron miał już równie imponujące statystyki, ale dotychczas nie udało mu się poprowadzić Cavs do tylu zwycięstw. Dopiero w tym roku ekipa z Cleveland pod jego wodzą zdominowała ligę. Podsumowując, James w pełni zasłużył on na tą nagrodę i jest wręcz idealnym przykładem MVP.
Tak jak LeBron jest niekwestionowanym numerem jeden w walce o MVP, tak bardzo trudno jednoznacznie powiedzieć kto powinien zająć kolejne miejsca w rankingu najlepszych zawodników sezonu. Ostatecznie na drugą pozycję wybrałem Wade'a. Przede wszystkim dlatego, że poprowadził on teoretycznie dość słabych Heat do bardzo dobrego wyniku. Przed rozgrywkami mało kto dawał drużynie z Miami szanse na playoffs, natomiast rewelacyjnie grający Wade zapewnił im wysoką pozycję numer pięć na wschodzie. To był dla niego najlepszych z dotychczasowych sezonów, pokazał on swoją ogromną klasę i potwierdził, że właściwie samodzielni może wygrywać mecze.
Trzecie miejsce przyznałem Bryantowi. Tylko dlatego, że tym razem miał trochę gorsze osiągnięcia indywidualne niż rok temu, nie może zamrozić Jamesowi w wyjściu o ta nagrodę. Jednak niższe statystyki nie wynikały z jego słabszej dyspozycji. Bryant po prostu bardzo skutecznie współpracował ze swoim partnerami i stał się dojrzałym liderem, grającym jeszcze bardziej zespołowo niż w poprzednim sezonie. Dzięki temu, poprowadził swoją drużynę do pierwszego miejsca na zachodzie w drugim roku z rzędu.
Bez wątpienia zeszłoroczny nabór do NBA dał lidze wielu wybitnych zawodników, a najbardziej wyróżniającym się z tego grona był Derrick Rose. Dlatego po raz pierwszy od czasów LeBrona Jamesa, nagroda dla najlepszego debiutanta powinna przypaść zawodnikowi wybranemu z jedynką w drafcie. Rose od pierwszego meczu w NBA stał się liderem swojej drużyny i prowadził ją do zwycięstw, mimo braku doświadczenia i młodego wieku. To właśnie jego bardzo dobra gra pomogła Bulls wrócić do playoffs po rocznej przerwie. Poza tym, w odróżnieniu od pozostałych pierwszoroczniaków, Rose przez całe rozgrywki grał na równym, wysokim poziomie. Nie miał wahań formy i w prawie każdym spotkaniu ekipa z Chicago mogła na niego liczyć. Podczas gdy, Lopez i Westbrook zaczęli odgrywać znaczącą rolę w swoich drużynach dopiero po jakimś czasie, a Mayo miał słabszą drugą część sezonu. Poza tym, reszta debiutantów liczących się w wyścigu po nagrodę Rookie of the Year występowała w słabych zespołach, które w tym sezonie nic nie osiągnęły. Spośród zawodników wybranych w drafcie 2008, tylko Rose był czołowym graczem drużyny znajdującej się ostatecznie w gronie szesnastu najlepszych. Jeśli chodzi o statystyki, Rose był najlepszym podającym pierwszoroczniakiem zaliczając 6.3 asyst i zajął drugie miejsce pod względem średniej punktowej (16.8).
Wybrany z numerem 10 w drafcie Lopez był najlepszym podkoszowym debiutantem. Był drugim zbierającym, pierwszym blokującym, a do tego skutecznie spisywał się w ataku zaliczając 13 punktów przy skuteczności z gry wynoszącej ponad 53%. Jego przyjście do Nets sprawiło, że w New Jersey zakończył się problemy z wysokimi zawodnikami, jakie mieli w ostatnich latach. Gdy o sile drużyny stanowił tercet Kidd-Carter-Jefferson, ich największą słabością byli właśnie zawodnicy podkoszowi. Teraz natomiast mają w swoim składzie jednego z najlepiej zapowiadających się centrów. Świetna dyspozycja Lopeza i jego dobra współpraca z duetem Carter-Harris sprawiła, że skazywani przed sezonem na najgorszą pozycję w tabeli Nets, do końca mieli szanse wywalczyć sobie miejsce w playoffs.
Westbrook jako jedyny w ostatecznej klasyfikacji pierwszoroczniaków znalazł się w pierwszej dziesiątce najlepszych strzelców, asystujących i zbierających. Poza tym, również tylko on spośród tegorocznych debiutantów zaliczył triple-double. To pokazuje jak wszechstronnym jest on zawodnikiem. Mimo to, przez cały sezon nie był wysoko notowany w rywalizacji o nagrodę dla najlepszego debiutanta. Gdyby jednak przez dłuższy czas grał tak skutecznie jak w lutym (20.6pts/ 6.1reb/ 5.9ast), mógłby poważnie zagrozić Rose'owi. Ale tak, jak większość zawodników rozgrywających swój pierwszy sezon w NBA, także on nie potrafił utrzymać wysokiej formy przez cały rok. Pokazał natomiast swój ogromny potencjał i bez wątpienia jest jednym z najlepiej zapowiadających się rozgrywających młodego pokolenia.
W poprzednich latach Cavs byli czołową ekipą wschodu, ale zawdzięczali to właściwie tylko fenomenalnym popisom Jamesa, natomiast bez niego zupełnie się nie liczyli. Dopiero w tym roku trenerowi Brownowi udało się stworzyć w Cleveland prawdziwy zespół, który dominował nad swoim rywalami nawet gdy ich lider rozgrywał gorsze spotkanie. Oczywiście Cavs są znacznie lepsi niż rok temu w dużej mierze dzięki wzmocnieniom, przyjście Mo Williamsa istotnie zwiększyło ich możliwości ofensywne. Jednak sam zawodnik nie pomógłby tak bardzo swojej nowej drużynie, gdyby head coach nie wkomponował go odpowiednio do zespołu. Brown postawił na duet combo guardów w pierwszej piątce (Williams i West) i przyniosło to bardzo dobry skutek. Poza tym, zasługą trenera jest również fakt, że Cavs stali się jedną z najlepszej broniących ekip w tym sezonie. Już wcześniej byli znani z solidnej defensywy, ale nie była ona aż tak silna jak teraz. Natomiast dobrą obronę Cavs przełożyli na skuteczniejszy atak, dzięki czemu byli najlepiej zbilansowaną drużyną w NBA (różnica pomiędzy zdobywanymi a traconymi punktami wyniosła prawie 9). W rezultacie, wygrali 66 spotkań i zostali drużyną numer jeden sezonu zasadniczego. To potwierdza, że Brown wykonał fantastyczną pracę i powinien być za nią nagrodzony.
Bardzo dobrze spisał się również Van Gudny. Magic w tym sezonie stali się nie tylko czołową drużyną wschodu, ale także i całej ligi. Ostatecznie zajęli trzecie miejsce w konferencji i czwarte w NBA, a zawdzięczają to nie tylko fenomenalnej grze Howarda, ale w równej merze swojemu head coachowi. Już rok temu Van Gudny poprowadził Magic do dobrego wyniku, a teraz sprawił, że grali jeszcze lepiej. Trener ekipy z Orlando poradził sobie ze stratą Nelsona w drugiej połowie sezonu, nie przeszkodziła mu również długa absencja Pietrusa, który na początku rozgrywek był istotnym wzmocnieniem. Skutecznie wprowadził do zespołu Alstona, dał szansę debiutantowi Lee, który udowodnił, że warto na niego stawiać i do tego umiejętnie korzystał ze swoich rezerwowych.
Na trzecie miejsce jest bardzo dużo dobrych kandydatów. Sloan i Adelman poradzili sobie z kontuzjami najważniejszych zawodników i wprowadzili swoje drużyny do playoffs, natomiast McMillan i Woodson sprawili, że ich zespoły czynią dalsze postępy, a Karl niespodziewanie poprowadził Nuggets aż na druga pozycję na zachodzie. Ostatecznie to właśnie szkoleniowcowi drużyny z Denver przyznałem trzecie miejsce na liście najlepszych trenerów. Oczywiście swoją bardzo wysoką pozycję Nuggets w największym stopniu zawdzięczają generalnemu managerowi, który ściągnął Biullupsa. To dzięki doświadczalnemu rozgrywającemu stali się tak silnym zespołem. Jednak wybitnego playmakera trzeba umiejętnie wykorzystać i ustawić zespół wokół niego. Karlowi udało się to rewelacyjnie i w pełni wykorzystał możliwości składu, którym dysponował. Poza tym, dokonał znacznej zmiany w stylu gry Nuggets. Przekształcił jedną z najgorzej broniących drużyn zeszłego sezonu w drużynę, która zaczęła wygrać właśnie dzięki skutecznej defensywie, a do tego nadal była bardzo groźna w ataku.
1. Mike Brown (Cavs 66-16) 2. Stan Van Gundy (Magic 59-23) 3. George Karl (Nuggets 54-28)
Terry rozegrał jeden z najlepszych sezonów w swojej karierze i to będąc zawodnikiem rezerwowym. Oczywiście na parkiecie przebywał tyle czasu co podstawowi gracze, tylko Nowitzki i Kidd spędzali na boisku średnio więcej minut. Nie zmienia to jednak faktu, że Terry aż 63 z 74 spotkań rozpoczynał na ławce. Dopiero w tracie meczu wchodziła na boisko i zawsze bardzo pomagał swojej drużynie. Ostatecznie jego średnia punktowa wyniosła aż 19.6, tym samym był drugim strzelcem Mavs i najlepszym spośród wszystkich rezerwowych w całej NBA. Poza tym, w dużej mierze dzięki jego skutecznej grze przez całe rozgrywki, Mavs ostatecznie znaleźli się w playoffs.
Bardzo udany sezon miał również Robinson, który świetnie czuł się w taktyce D'Antoni'ego i w ogóle nie przeszkadzała mu rola zmiennika w odnotowywaniu imponujących zdobyczy strzeleckich. Miał on trochę gorsze statystyki punktów (17.2) niż Terry, ale grał też średnio trochę krócej (o prawie 4 minuty). Prezentował natomiast większą wszechstronność odnotowując lepsze osiągnięcia zbiórek (3.9) i asyst (4.1). Poza tym, Nate zaliczył aż 8 spotkań w roli rezerwowego, w których zdobył przynajmniej 30 punktów, podczas gdy Terry miał tylko 2 takie mecze. Jest to bez wątpienia imponujące osiągnięcie. Jednak ostatecznie przegrywa on z Terry'm pojedynek o miano najlepszego zmiennika, ponieważ zawodnik Mavs grał o wiele równiej przez cały sezon. Terry w sumie tylko w 7 meczach zdobył mniej niż 10 punktów, Robinson natomiast zaliczył ponad 2 razy więcej takich spotkań (15). Rezerwowy Knicks miał również gorszą skuteczność rzutów z gry i więcej strat.
Trzecim najlepszym zmiennikiem w tym sezonie był Smith. On, tak samo jak wyżej wymieniona dwójka, był ogromny wsparciem w ofensywie dla swojej drużyny. Najlepiej Smith prezentował się w ostatnich miesiącach, kiedy Nuggets umacniali się na szczycie tabeli, by ostatecznie zająć drugą pozycję. W marcu zdobywał średnio 17.8 punktów, natomiast w kilku meczach kwietnia zaliczał ich aż 22.4. W tym czasie imponował przede wszystkim skutecznością rzutów za trzy, do początku marca trafił aż 76 razy zza linii ze skutecznością na poziomie 44.4%. Gdyby tak grał przez cały sezon, mógłby poważnie powalczyć z Terry'm o nagrodę dla najlepszego rezerwowego.
Jako, że najlepszym rezerwowym w NBA wybierany jest przeważnie gracz, który zmiennikiem jest tylko na samym początku spotkania, a później gra tyle co podstawowi zawodnicy, trudno nazwać go szóstym zawodnikiem. 6th Man Award teoretycznie powinna być dla bardziej klasycznego zmiennika, a nie gracza będącego czołową postacią swojej drużyny. Dlatego chciałbym wyróżnić najlepszych klasycznych rezerwowych, którzy rzeczywiście byli tuż za pierwszą piątką i grali znacznie krócej niż 30 minut. Miano najlepszych typowych zmienników przyznałem w tym sezonie Beasley'owi i Andersenowi. Obaj byli dużym wsparciem z ławki dla swoich drużyn i w przeliczeniu na czas jaki spędzali na boisku Terry czy Robinson, mieliby porównywalne do nich statystyki, jeśli nie lepsze.
M.Beasley 13.9pts/ 5.4reb/ 1ast
C.Andersen 6.4pts/ 6.2reb/ 2.5blk
1. Jason Terry 19.6pts/ 2.4reb/ 3.4ast/ 1.3stl 2. Nate Robinson 17.2pts/ 3.9reb/ 4.1ast/ 1.3stl 3. JR Smith 15.2pts/ 3.7reb/ 2.8ast/ 0.96stl
6th Man Award
W tym roku nikt inny niż Howard nie może zostać uznany najlepszy obrońcą rozgrywek. Środkowy Magic zupełnie zdominował strefę podkoszową i był zaporą bardzo trudną do przejścia przez rywali. W efekcie, zespół z Orlando w 'trumnie' tracił średnio tylko 34.8 punktów, będąc pod tym względem drugą najlepszą drużyną w NBA. Howard zakończył sezon jako najlepszy blokujący (2.9) i zbierającym (13.8), a do tego jeszcze w każdym spotkaniu zaliczał jeden przechwyt.
Drugim najlepszym obrońcą wybrałem Wade'a, który poza imponującymi zdobyczami punktowymi był również bardzo skuteczny w defensywie. W swoich statystykach miał 2.19 przechwytów, będąc drugim najlepszym zawodnikiem w tym elemencie w NBA. Poza tym, zajął 25 pozycję na liście najlepiej blokujących z średnią 1.34. Na pierwszy rzut oka wygląda to niezbyt imponująco, ale biorąc pod uwagę jego metr 93 wzrostu, jest to świetny wynik. Wade jest najlepszym blokującym niskim zawodnikiem, w przeliczeniu na centymetry na pewno były jednym z czołowych w lidze.
Trzecią pozycję na początku chciałem przyznać Jamesowi lub Garnettowi, którzy w tym roku spisywali się naprawdę dobrze w obronie. Ostatecznie jednak zdecydowałem się postawić na duet Rockets, Artest-Battier. To właśnie ta dwójka sprawiła, że Rockets byli w tym roku jedną z najlepiej broniących ekip w NBA. Dzięki ich grze zawodowcy przeciwników z pozycji dwa i trzy w meczach z Rockets zdobywali średnio w sumie tylko 39.2 punktów, co jest pod tym względem czwartym najlepszym wynikiem w sezonie. Już w poprzednich latach obaj byli prawie zawsze brani pod uwagę w wyborze najskuteczniejszych defensorów, teraz natomiast połączyli swoje siły i poprowadzili drużynę do bardzo dobrego bilansu.
W tym sezonie było kilku zawodników, którzy znacznie poprawili swoją grę i zasłużyli na miano MIP. W połowie sezonu typowałem Millsapa jako najlepszego kandydata do tej nagrody, ale ostatecznie uznałem, że to jednak Granger był zawodnikiem, który poczynił największy postęp. Rok temu był on czołowym zawodnikiem swojej drużyny, zdobywał dla Pacers najwięcej punktów, ale niczym szczególnym nie wyróżniał się w ataku. Natomiast w tym sezonie stał się jednym z najlepszych strzelców całej ligi i dołączył do grona największych gwiazd, o czym świadczy jego wybór do All-Star Game. Mimo że w obecnym sezonie rozegrał o 13 spotkań mniej niż w poprzednim, to zaliczył aż o 14 meczów więcej ze zdobyczą co najmniej 20 punktów. Do tego, rok temu tylko 7 razy zdobył przynajmniej 30 punktów, w tym sezonie dokonywał tego aż 23 razy. W efekcie, poprawił swoją średnią o 6.2 punktów w porównaniu do poprzednich rozgrywek. Ważne jest również to, że dokonał tego przebywając na parkiecie tyle samo czasu co w zeszłym roku. Teoretycznie łatwiej poprawić swoje statystyki, gdy dostaje się więcej minut, Granger natomiast lepiej wykorzystał swój czas i grał znacznie efektywniej. Poza tym, nagroda MIP należy się Grangerowi również za całokształt, za jego coroczny postęp od początku kariery. To były jego czwarte rozgrywki w NBA, zaczynał od średniej 7.5 punktów, a potem w każdym kolejnym sezonie zdobywał o ponad 5 więcej.
Drugie miejsce w wyścigu o MIP powinien zająć Millsap. Kiedy Boozer doznał poważnej kontuzji na samym początku sezonu mogło się wydawać, że Jazz będą mieli ogromne problemy z zastąpieniem swoje gwiazdora. Ten kłopot jednak szybko zniknął dzięki Millsapowi, który po znalezieniu się w pierwszej piątce grał rewelacyjnie i seryjne odnotowywał double-doubles. We wcześniejszych dwóch sezonach w sumie zaliczył 11 double-doubles, natomiast w tym roku miał aż 29 meczów z takim osiągnięciem. Już w poprzednich rozgrywkach pokazywał on, że jest solidnym rezerwowym i może skutecznie zastąpić podstawowych zawodników podkoszowych, ale nikt nie spodziewał się, że może on być aż tak skuteczny. Swoją fantastyczną dyspozycją pomógł Jazz awansować do playoffs w tych trudnych rozgrywkach, w których prawie wszyscy zawodnicy drużyny borykali się z problemami zdrowotnymi.
Harris tak samo jak Granger, z zawodnika będącego ważną postacią swojej drużyny stał się gwiazdą całej ligi. Już rok temu, kiedy w ramach transferu Kidda trafił on do New Jersey było wiadomo, że jest to dla niego szansa na pokazanie sowich prawdziwych możliwości. Wszyscy spodziewali się, że będzie on czołową postacią Nets i znacznie grać lepiej niż w Mavs. Jednak mało kto przewidział, że tak szybko stanie się on prawdziwym liderem drużyny i będzie grał na tak wysokim poziomie. W New Jersey stworzył świetny duet z Carterem, w efekcie czego, teoretycznie słabi Nets przez cały sezon znajdowali się w okolicach miejsc gwarantujących grę w playoffs. W tegorocznych rozgrywkach Harris aż 36 razy miał na swoim koncie przynajmniej 20 punktów i 16 razy przynajmniej 10 asyst. Natomiast w swoich wcześniejszych 4 sezonach zaliczył w sumie 21 meczów z co najmniej 20 punktami i tylko 5 spotkań z dwucyfrowym dorobkiem asyst. Te statystyki pokazują jak duży postęp poczynił młody rozgrywający Nets, dzięki czemu stał się jednym z najlepszych playmakerów w lidze.
Największym rozczarowaniem obecnego sezonu bez wątpienia był Allen Iverson. Po pierwsze, rozegrał najgorszy sezon w swojej karierze i po raz pierwszy zdobywał średnio mniej niż 20 punktów. Po drugie, jego przyjście do Detroit nie tylko nie wzmocniło drużyny, ale wręcz osłabiło ich siłę. Po trzecie, nie potrafił pogodzić się z rolą rezerwowego i grał fatalnie rozpoczynając mecze z ławki. W rezultacie uznano, że lepiej, by drużyna do końca sezonu i w playoffs grała bez jednej z największych gwiazd NBA ostatnich lat. To pokazuje jak mało pozytywnych elementów do Pistons wnosił Iverson, jego obecność natomiast była destrukcyjna dla ich gry zespołowej. AI zakończył rozgrywki stwierdzając, że prędzej zakończy karierę niż ponownie będzie zmiennikiem. To pozostawia duży znak zapytania nad przyszłością tego zawodnika, który po tym sezonie stanie się wolnym agentem i będzie szukał nowego miejsca pracy.
Drugim na tej liście jest Baron Davis. Zawodnik, który świetnie prowadził Warriors w ostatnich latach i był ich prawdziwym liderem, po przejściu do LA zupełnie stracił swój blask. Gorzej grał tylko na początku swojej kariery. Zdobywał średnio tylko 14.9 punktów z fatalną skutecznością z gry na poziomie 37%. Jedynie statystyki asyst miał całkiem niezłe (7.7), ale równocześnie zaliczał też 3 straty w każdym meczu. W efekcie był jednym z najbardziej przepłacanych zawodników w tym roku.
Fatalny sezon Iversona 17.5pts (41.7% z gry)/ 3reb/ 5ast/ 1.5stl
Największe rozczarowanie
Po zeszłorocznym, bardzo słabym sezonie, który Shaq spędził w Miami i Phoenix, mogło się wydawać, że to już koniec tego wielkiego centra. Nikt nie oczekiwał, że w wieku 37 lat będzie on w stanie grać lepiej niż rok wcześniej, wielu natomiast przewiadywało dalszy regres. Jednak O'Neal po raz kolejny pokazał jak wybitnym jest zawodnikiem i rozegrał znacznie lepszy sezon niż dwa wcześniejsze. Był czołową postacią swojej drużyny i powrócił do grona największych gwiazd ligi występując w All-Star Game. Niestety, zamiast powalczyć o piąty tytuł mistrzowski, zakończył rozgrywki najwcześniej od 15 lat.
Pełen artykuł o Shaqu (Shaquille O'Neal - reaktywacja) znajdziecie w najbliższym, siódmym, numerze Superbasketu.
Zaskakująco dobra gra Shaqa 17.8pts/ 8.4reb/ 1.7ast/ 1.4blk
Największa niespodzianka
Drugi sezon gry w NBA był dla Gortata bardzo udany, chociaż na początku rozgrywek nic na to nie wskazywało. Po tym, jak wystąpił w kilku meczach playoffs 2008, wydawało się, że w nowym sezonie Van Gundy będzie częściej z niego korzystał i stanie się on ważnym rezerwowym Magic. Jednak do połowy grudnia zagrał tylko w 6 meczach i to zaledwie po kilka minut w każdym. Przełomowym momentem okazała się kontuzja Howarda. Wtedy Gortat zastąpił go w pierwszej piątce i rozegrał dwa świetne mecze, imponując skuteczną defensywą w starciu z Jazz i zaliczając double-double w Golden State. Tym samym, stał się pierwszym Polakiem w historii, który wystąpił w wyjściowym składzie drużyny NBA. Od tego momentu Gortat stał się pierwszym zmiennikiem Howarda i regularnie pojawiał się na boisku. Niestety dla Marcina podstawowy center Magic przebywał na parkiecie średnio ponad 35 minut, dlatego nie mógł liczyć na dużo czasu gry, ale bardzo skutecznie wykorzystywał każdą minute, potwierdzając swoją przydatność. Natomiast w samej końcówce pokazał pełnie swoich możliwości w walce pod koszami zbierając aż 18 piłek w meczu z Bucks. Grał wtedy aż 43 minuty, co jest rekordowym osiągnięciem dla polskiego koszykarza w najlepszej lidze świata.
Gortat kończy sezon zasadniczy z 63 rozegranymi meczami, z czego 3 razy był zawodnikiem pierwszej piątki. W sumie w 6 spotkaniach miał w swoim dorobku przynajmniej 10 punktów, a w 42 zapisał się na liście strzelców. Natomiast 5 razy miał na swoim koncie co najmniej 10 zbiórek, co pomogło mu uzyskać 4 double-doubles. W ponad połowie meczów, w których wystąpił zaliczył przynajmniej jeden blok (miał 33 takie mecze).
Poprzednie rozgrywki były kolejnymi, w których polski zawodnik w NBA siedział przez większość czasu na ławce i nic znaczącego nie pokazał. Teraz natomiast Gortat zupełnie zdystansował dwóch pierwszych Polaków występujących przed nim w najlepszej lidze świata. W sumie w tym sezonie Gortat zdobył 241 punktów, zebrał 287 piłek i zablokował 52 rzuty. W porównaniu, Lampe i Trybański, którzy w sumie wystąpili w NBA w 86 meczach zaliczyli łącznie 230 punktów, 157 zbiórek i 17 bloków. Warto dodać, że ta dwójka zarobiła w sumie około $7.5 milionów, Gortat za dotychczasowe dwa lata zainkasował nieco ponad milion.
Amerykańscy eksperci bardzo chwalą Polaka, jest on wysoki, świetnie walczy pod tablicami, jest bardzo sprawny jak na swój wzrost, a co najważniejsze, ciężko pracuje. W NBA takich zawodników bardzo się ceni, dlatego można oczekiwać, że w trakcie wakacji Gortat będzie cieszył się sporym zainteresowaniem i nie jedna drużyna spróbuje go pozyskać. Gortat był już pierwszym Polakiem w NBA, który zagrał w playoffs, wystąpił w pierwszej piątce, zebrał ponad 10 piłek, zaliczył double-double, przebywał na parkiecie ponad 30 minut, a już niedługo będzie pierwszym, który podpisze nowy kontrakt i nie zakończy swojej przygody z NBA po wygaśnięciu debiutanckiej umowy, jak jego poprzednicy.
63 mecze, 12.6min 3.8pts (56.7% z gry)/ 4.5reb/ 0.84blk
Marcin Gortat
Najlepsza vs. najgorsza drużyna
Cavs
Kings
66-16
bilans
17-65
39-2
u siebie
11-30
100.3
PTS
100.6
46.8%
FG
44.7%
91.4
Opp. PTS
109.3
43.1%
Opp. FG
48.3%
42.2
REB
39.1
20.3
AST
19.7
Statystyki
zawodnicy
drużyny
D.Wade 30.2
PTS
Suns 109.4
D.Howard 13.8
REB
Lakers 43.9
C.Paul 11
AST
Jazz 24.7
D.Howard 2.9
BLK
Warriors 6.42
C.Paul 2.8
STL
Jazz 8.76
S.O'Neal 60.9
FG%
Suns 50.4
A.Morrow 46.7
3P%
Celtics 39.7
PTS
61 K.Bryant vs.NYK
REB
27 M.Camby vs.CHI
AST
22 C.Duhon vs.GSW
BLK
10 D.Howard vs.OKC
STL
10 B.Roy vs.WAS
triple-doubles
7 L.James
double-doubles
65 D.Lee
meczów z dorobkiem min. 20pts
72 L.James
meczów z dorobkiem min. 30pts
39 D.Wade
meczów z dorobkiem min. 40pts
13 D.Wade
meczów z min. 15reb
34 D.Howard
meczów z min. 15ast
15 C.Paul
triple-doubles
1 R.Westbrook
double-doubles
29 K.Love
meczów z dorobkiem min. 10pts
75 OJ Mayo
meczów z dorobkiem min. 20pts
36 OJ Mayo
meczów z dorobkiem min. 30pts
7 OJ Mayo
meczów z min. 10reb
37 K.Love
meczów z min. 10ast
9 R.Westbrook
najwyższe średnie
rekordy indywidualne
najwięcej...
najwięcej... (debiutanci)
TEAMS
ALL-NBA TEAMS
1st G - Dwyane Wade
G - Chris Paul
G - Kobe Bryant
F - LeBron James
C - Dwight Howard
2nd G - Tony Parker
G - Deron Williams
F - Kevin Durant
F - Dirk Nowitzki
C - Tim Duncan
3rd G - Chauncey Billups
G - Brandon Roy
F - Danny Granger
F - Al Jefferson
C - Yao Ming
ALL-SOPHOMORE TEAMS
1st G - Jeff Green
F - Thaddeus Young
F - Kevin Durant
F - Luis Scola
C - Al Horford
2nd G - Ramon Sessions
G - Rodney Stuckey
F - Wilson Chandler
F - Al Thornton
C - Joakim Noah
ALL-ROOKIE TEAMS
1st G - Derrick Rose
G - Russell Westbrook
G - OJ Mayo
F - Kevin Love
C - Brook Lopez
2nd G - Mario Chalmers
G - Eric Gordon
F - Michael Beasley
F - Jason Thompson
C - Marc Gasol
ALL-DEFENSIVE TEAMS
1st G - Dwyane Wade
G - Chris Paul
F - LeBron James
F - Kevin Garnett
C - Dwight Howard
2nd G - Rajon Rondo
G - Ron Artest
F - Shane Battier
F - Tim Duncan
C - Marcus Camby
________________________
Najlepsi debiutanci spoza pierwszej rundy draftu
1. M. Chalmers (nr 34) 10pts/ 2.8reb/ 4.9ast/ 2stl
2. A. Morrow (niewybrany) 10.1pts/ 3reb/ 1.2ast/ 0.5stl
3. L. Mbah a Moute (nr 37) 7.2pts/ 5.9reb/ 1.1ast/ 1.1stl
___________________________ Najgorsi debiutanci wybrani w pierwszej dziesiątce draftu
:: Shaq awansował na piąte miejsce na liście najlepszych strzelców w histrii NBA, obecnie ma na koncie 27 619 punktów.
:: Kidd został czwartym zawodnikiem w historii NBA, który w swojej karierze zaliczył ponad 10 tysięcy asyst. Obecnie znajduje się na trzeciej pozycji w klasyfikacji najlepiej podających, mając 10 199 asyst.
:: Cavs wygrali aż 39 spotkań we własnej hali.
:: Przed końcem grudnia pracę straciło aż sześciu trenerów: Carlesimo (Thunder), Mitchell (Raptors), Jordan (Wizards), Cheeks (Sixers), Wittman (Wolves) i Theus (Kings). W późniejszym czasie z rolą head coach pożegnał się także Porter (Suns).
:: Celtics rozpoczęli sezon od bilansu 26-2, wyrównując rekord NBA pod względem najlepszego startu rozgrywek.
:: Paul przeszedł do historii odnotowując przynajmniej jeden przechwyt w 107 meczach z rzędu.
:: Komisarz NBA, David Stern, w trakcie sezonu obchodził 25 rocznicę objęcia przez siebie tego stanowiska.
:: Zmarli właściciele Jazz i Pistons, Larry H. Miller (64 lata) i Bill Davidson (86).
:: Poważnych kontuzji doznali gwiazdorzy NBA, bardzo dużą liczbę spotkań z powodu problemów zdrowotnych opuścili między innymi Arenas, Ellis, Stoudemire, Nelson, Jefferson, Redd, Bogut, Ginobili, Brand i McGrady.
:: To był pierwszy sezon w NBA drużyny Oklahoma City Thunder, zakończyli go z bilansem 23-59.
:: W tym sezonie oficjalnie swoje kariery zakończyli Alonzo Mourning i Cuttino Mobley, obaj z powodu poważnych problemów zdrowotnych.
:: Kings zastrzegli numer 4 Webbera i 21 Divaca, Heat natomiast numer 33 Mourninga.
:: Po ponad dwóch sezonach absencji spowodowanej kontuzją kolana, Miles wrócił do gry. Ostatecznie wystąpił w 34 meczach w barwach Grizzlies, przebywając na parkiecie średnio 8.8 minut odnotowywał 3.5 punktów i 1.7 zbiórek.
Warte wspomnienia...
Transfer pomiędzy Nuggets i Pistons dokonany na samym początku sezonu okazał się ruchem, który bardzo dużo zmienił w obu drużynach. Dla ekipy z Denver ściągnięcie Billupsa okazało się strzałem w dziesiątkę. Jego przybycie sprawiało, że Nuggets stali się czołową siłą zachodu. Przed sezonem przewidywano, że będą mieli poważne problemy z zakwalifikowaniem się do playoffs i tak na pewno by się stało, gdyby nie ta wymiana. Prowadzeni przez wybitnego playmakera wreszcie zaczęli wykorzystać swój potencjał i seryjnie wygrywać, co nie udało im się z gwiazdorskim duetem Anthony-Iverson. Poza tym, Billups pomógł im znacząco poprawić defensywę, dzięki czemu drużyna w ostatnich latach skoncentrowana przede wszystkim na ataku, stała się bardzo dobrze zbilansowaną ekipą.
Natomiast Pistons w efekcie tej wymiany stracili swoja siłę i stali się typowym średniakiem. Przez wcześniejsze siedem lat drużyna z Detroit za każdym razem grała w finale wschodu, teraz ta seria najprawdopodobniej się zakończy. Jedynym pozytywnym aspektem pozyskania Iversona jest fakt, że szybko mogą się go pozbyć.