najlepsza drużyna
najgorsza drużyna
Podsumowanie tygodnia 19: 10.03 - 16.03
najlepszy zawdonik
najlepszy debiutant
mecz tygodnia
statystyki
zawodnicy
drużyny
PUNKTY
ZBIÓRKI
ASYSTY
BLOKI
PRZECHWYTY
STRATY
PUNKTY
ZBIÓRKI
ASYSTY
BLOKI
PRZECHWYTY
STRATY
| vs Wizards |
106 - 104 |
| vs Jazz |
88 - 86 |
| @ Nets |
93 - 86 |
| vs Kings |
103 - 97 |
Po tym jak w tym tygodniu serie zwycięstw Mavs i Spurs zostały przerwane, drużyną, która ma obecnie najwięcej spotkań wygranych z rzędu są mistrzowie 2006, Miami Heat. W minionym tygodniu Heat wygrali kolejne cztery mecze i coraz bardziej umacniają swoją pozycję w walce o playoffs. Jeszcze kilkanaście dni temu, gdy kontuzji doznał Wade, wydawało się, że będzie to bardzo trudne, a może nawet niemożliwe. Jednak ekipa z Miami potwierdziła, że rok temu nie przypadkowo zdobyli tytuł, a oprócz swojej młodej gwiazdy mają bardzo silny zespół. Do tak dobrego wyniku prowadzi ich Shaq, który gra w ostatnich meczach bardzo dobrze, nie ma imponujących zdobyczy, ale jest niezbędny na boisku. A jego partnerzy wreszcie zaczęli grać zespołowo nie licząc już tylko na to, że podając piłkę do swojego lidera wygrają mecz. Starcie przeciwko Wizards było okazją, aby zmniejszyć dystans to lidera dywizji Southeast. To spotkanie było popisem mistrzowskiej gry zespołowej. Każdy z ośmiu zawodników Heat grający w tym meczu zdobył 11 lub więcej punktów (poza Wrightem, ale on pojawił się na parkiecie na zaledwie 7 sekund). A zwycięstwo zapewnił im Haslem fantastycznym rzutem w ostatnich sekundach. Następny mecz także nie był łatwy, bo przeciwko sobie mieli czwarty zespół zachodu, ale tym razem także sobie poradzili z wymagającym rywalem. Natomiast z Nets i Kings, którzy ciągle walczą o czołową ósemkę, nie mieli już problemów, aby odnotować kolejne zwycięstwa. Obecnie już tylko jedna porażka więcej dzieli ich od Wizards. Wszystko wskazuje na to, że już niedługo obejmą prowadzenie w dywizji, co automatycznie da im awans w tabeli wschodu na czwarte, a może nawet trzecie miejsce.
Poza Heat, świetnie grają także Cavs (mają serię 7 kolejnych zwycięstw) i Pistons (wygrali wszystkie 5 spotkań rozgrywanych w czasie serii wyjazdowej na zachodzie) również wygrywając 4 spotkania w minionym tygodniu.
Pacers kontynuują swoja fatalną serię, w minionym tygodniu dołożyli kolejne cztery przegrane. Co spowodowało, że wypadli z najlepszej ósemki wschodu i są teraz na dziewiątej pozycji w tabeli. Obecna część sezonu jest najważniejszym momentem rozgrywek, w której decyduje się, kto zagra w playoffs. Niestety dla Pacers wszystko wskazuje na to, że mają coraz większą szansę, aby zakończyć ten sezon już w połowie kwietnia. Na pewno słaba postawa drużyny z Indiany spowodowana jest problemami z kontuzjami. W pierwszych trzech meczach ostatniego tygodnia trener Carlisle nie mógł skorzystać z usług O'Neala, zagrał on dopiero przeciwko Wizards. Jednak to spotkanie, a także przeciwko Sixers opuścił inny ważny zawodnik, Tinsley, który w meczu z Wolves zdobył 37 punktów. Poza tym w ostatnich meczach nie grał także Daniels, a pojedynek z Wizards również Foster zmuszony był przesiedzieć na ławce. To znaczące osłabienie dla zespołu, który w tym sezonie nie ma potrzebnej głębi, aby takie problemy kadrowe nie wpłynęły na ich postawę. Dlatego porażki Pacers nie mogą dziwić. Jednak 11 kolejnych niepowodzeń to już znacznie za dużo jak na zespół, który przez całą pierwszą część sezonu miał pewne miejsce na pozycji 6-7. Obecnie ich sytuacja w tabeli nie jest jeszcze bardzo zła, wyprzedzający ich Magic mają tylko jedno zwycięstwo więcej. Chociaż tuż za nimi są Knicks z jedyną przegraną więcej. Dlatego zespół z Indiany powinien jak najszybciej zakończyć tą serię i zacząć wygrywać, bo jeśli tak się nie stanie już za chwile mogą stracić szansę na playoffs. Ich najbliższy mecz to pojedynek z Hawks, czyli słaby rywal, z którym powinni w końcu wygrać. Niestety rozkład kolejnych spotkań nie zapowiada znacznej poprawy dla Pacers, czekają ich wyjazdowe mecze z Rockets i Spurs, a następnie z Heat, Bulls i Cavs. Wszystko wskazuje na to, że zwycięstwa będzie im jeszcze trudniej wywalczyć niż dotychczas.
| vs Sixers |
96 - 100 |
| @ Cavs |
88 - 99 |
| @ Wolves |
81 - 86 |
| vs Wizards |
96 - 112 |
LeBron
James
Drugi tydzień z rzędu najlepszym zawodnikiem wybrałem King Jamesa. Jego ostatnie występy nie były aż tak dobre jak wczesnej, ale po raz kolejny grał na bardzo wysokim poziomie zapewniając Cavs kolejne wygrane. Swój najlepszy mecz rozegrał przeciwko Bucks. W czwartej kwarcie tego spotkania swoim rewelacyjnym występem dał zwycięstwo drużynie z Cleveland. W ostatniej części gry LeBron zdobył 16 z 32 punktów całego zespołu, w tym sporo w ostatnich minutach. Na 43 sekundy do końca spotkania trafił rzut doprowadzając do remisu po 92, natomiast, kiedy pozostało już tylko 11 sekund świetnie asystował do Varejao, który zdobył zwycięskie punkty. W całym spotkaniu James odnotował 32pts/ 9ast/ 9reb/ 3stl. W kolejnym meczu, przeciwko Pacers, również zagrał bardzo dobrze zdobywając 26pts/ 6ast/ 7reb/ 3stl. W starciu z Kings, James nie wystąpił, ale jego partnerzy zagrali na tyle dobrze, że jego nieobecność zupełnie nie przeszkodziła Cavs w łatwej wygranej (Hughes i Pavlovic - 25pts). LeBron wrócił na mecz z Grizzlies i po raz kolejny grając na najwyższym poziomie (29pts/ 4ast/ 6reb/ 3stl) poprowadził Cavs do siódmej wygranej z rzędu. Jego średnie w tym tygodniu wyniosły: 29pts/ 7reb/ 6.3ast/ 3stl.
Udane mecze w ostatnich dniach miał również kolega Jamesa z draftu 03, Anthony. Poprowadził Nuggets do trzech zwycięstw, zdobywając średnio 28pts/ 7.3reb/ 3.3ast/ 1.3stl. Redd natomiast może pochwalić się bardzo równą formą, w ostatnich trzech spotkaniach za każdym razem miał na koncie 29 punktów. Najwyższą średnią punktową w minionym tygodniu miał natomiast Arenas: 31pts/ 4.7reb/ 5.7ast/ 2stl, jednak swoją dobrą grą zapewnił Wizards tylko jedną wygraną w trzech meczach.

najlepszy występ w jednym meczu
Kobe Bryant vs.POR - 65pts(23-39) 7reb 3ast 3stl
Po tym jak tydzień temu pisałem, że debiutanci grają słabiej i nie mają już tak udanych występów jak wcześniej, sytuacja zupełnie się zmieniła. Przez ostatnie siedem dni kilku pierwszoroczniaków rozegrało bardzo dobre spotkania. Spośród nich wybrałem duet debiutantów z Portland, który w minionym tygodniu grał rewelacyjnie. Do dobrej formy Roy'a można się już przyzwyczaić, jest już chyba pewien zwycięzca nagrody Rookie of the Year. Ale ostatnio świetnie wspiera go Aldridge, który wreszcie dostał szansę gry w pierwszej piątce i pokazał, na co go stać. W pierwszym meczu w tym tygodniu, przeciwko Warriors, jeszcze nie wyróżniał się znacznie (7pts/ 9reb). Jednak kolejne trzy spotkania to były fantastyczne występy, jak na pierwszoroczniaka. Najlepiej zagrał przeciwko Nuggets zdobywając 24 punkty, zbierając 17 piłek i blokując 4 rzuty. Jego średnie w tych trzech meczach to 18pts/ 12.3reb/ 3.3blk i skuteczność rzutów z gry 60.5%. Roy natomiast w ostatnich siedmiu dniach zdobywał 17.8pts/ 4.8reb/ 3.8ast/ 1.5stl. Swoją dobrą grą niestety nie przyczynili się do zwycięstw Blazers, ale udowodnili, że w przyszłości mogą być jednym z najlepszy duetów w NBA.
Poza tą dwójką bardzo dobrze spisywał się także Gay i Bargnani. Pierwszy z nich miał średnie: 19pts/ 5.7reb/ 2ast/ 2blk. Numer pierwszy draftu natomiast w ostatnim tygodniu odnotowywał średnio 16.3pts/ 5.3reb/ 1blk. Wszystko wskazuje na to, że pośpieszyłem się z twierdzeniem, że debiutanci obniżają swoje loty. W ostatnich meczach pokazali, że w obecnych rozgrywkach jeszcze sporo mogą zrobić.
:: W meczu z Magic, Yao maił swój najlepszy występ od czasu powrotu po kontuzji - 37pts/ 7reb/ 4blk
:: Richard Jefferson wrócił do gry po 21 opuszczonych spotkaniach, w meczu z Grizzlies zdobył 18pts/ 2reb/ 2stl, czym pomógł Nets wygrać i przerwać serię 5 porażek
:: Warriors po raz drugi w tym sezonie pokonali Mavs (117-100), po raz drugi Nelson pokazał swoją wyższość nad swoim uczniem Johnsonem
:: Rashard Lewis wyprzedził Paytona w ilości celnych rzutów za trzy w barwach Sonics, obecny rekord to 918
:: Sean May w spotkaniu z Kings dwa razy rzucał za trzy i dwa razy trafił, były to jego pierwsze punkty zza linii w zawodowej karierze, wcześniej sześć razy próbował jednak nie udało mu się trafić
:: Larry Krystkowiak w swoim debiucie w roli head coacha wygrał ze Spurs przerywając ich 13 meczową serię zwycięstw. Tym samym pobił rekord NBA jako trener, który w swoim pierwszym meczu przerwał najdłuższą serię przeciwników, poprzedni rekord należał do Pata Riley'a, który w swoim debiucie także wygrał ze Spurs, którzy wtedy mieli 7 wygranych z rzędu
:: Kiedy poważnej kontuzji nabawił się Wade, wydawało się, że Heat będzie bardzo trudno zagwarantować sobie miejsce w najlepszej ósemce wschodu. Jednak od tego momentu mistrzowie mają bilans 6-2 i awansowali na szóstą pozycję. W dużej mierze dzięki bardzo dobrej grze Shaqa, który w tym czasie zdobywał średnio: 22.5pts/ 9.3reb/ 3.8ast/ 1.1blk
:: W minionym tygodniu Lakers przegrali z Mavs 72 - 108, była to najwyższa ich porażka na własnym parkiecie od 1960, czyli od czasu gdy przenieśli się do Los Angeles
:: Seria 7 porażek Lakers była najdłuższą w całej trenerskiej karierze Phila Jacksona
:: O słabości zespołu Lakers świadczy także ostatni mecz przeciwko Blazers, w którym Bryant musiał zdobyć aż 65 żeby w końcu zapewnić swojej drużynie zwycięstwo i to dopiero po dogrywce z drużyną, która jest znacznie od nich słabsza
:: W obecnym sezonie 17 kolejnych wygranych jest barierą nie do przejścia, na tym zakończyli swoja serię Suns, a teraz także Mavs
:: Terry Stotts został zwolniony z Bucks. Na początku ta zmiana trenera w tym momencie sezonu mogła wydawać się dosyć dziwna. Jednak, jeśli władze Bucks uznały, że Stotts nie poprowadzi drużyny do sukcesów i podpisały kilkuletnią umowę z Krystkowiakiem może to się okazać dobrym posunięciem. Ostatnie mecze tego sezonu nowy trener będzie mógł spędzić na budowaniu nowych Bucks, żeby w przyszłym roku być gotowym do walki o wysokie miejsce na wschodzie.
Mavs 129
Suns 127
Wybór najlepszego meczu tygodnia był prosty. Spotkanie Mavs - Suns już przed rozpoczęciem budziło sporo emocji, ponieważ spotkały się dwie najlepsze drużyny nie tylko konferencji zachodniej, ale i całej ligi. A samo spotkanie nie zawiodło oczekiwać i mogliśmy oglądać prawdziwe show w wykonaniu obu drużyn na parkiecie w Dallas. W regularnym czasie gry mieliśmy dość ciekawą sytuację, ponieważ w poszczególnych kwartach znacznie wygrywał jeden z zespołów. Mavs i Suns równo podzieli się wygranymi kwartami, w których zwycięski zespół zdobywał ponad 30 punktów. Początek meczu należał do gości i to oni prowadzili po pierwszej połowie (60-53). Jednak Mavs szybko odrobili straty i już na czwartą kwartę wychodzili z 15 punktową przewagą (91-76), którą Suns udało się zniwelować i doprowadzić do dogrywki. Gospodarze mogli zapewnić sobie zwycięstwo w zasadniczym czasie gry, jednak zagrali fatalnie w ostatnich minutach, zawiódł także Nowitzki. Lider Mavs nie trafił ważnych rzutów w końcówce, a zwłaszcza rzutów wolnych (w ostatniej minucie oddał 4 rzuty wolne i tylko 2 były celne, co w dużej mierze dało szansę Suns na wyrównanie). Rewelacyjnie w tym czasie zagrał Nash, który zdobył ostatnie 9 punktów swojej drużyny. Zwłaszcza jego zwód i wymuszenie faulu Howarda przy rzucie za trzy było mistrzowskim zagraniem. W decydującej o dogrywce akcji Mavs także popełnili błąd nie zastawiając tablicy. Dzięki temu Marion mógł zebrać piłkę po niecelnym rzucie Nasha, a przy następnej próbie dwukrotny MVP już się nie pomylił. W doliczonym czasie gry po raz kolejny mogliśmy oglądać fantastyczny rzut za trzy w samej końcówce, tym razem Terry na 4 sekundy do końca doprowadził do remisu. W drugiej dogrywce Suns udało się wyjść na 5 punktowe prowadzenie, którego Mavs nie byli już w stanie odrobić. To był fantastyczny mecz z wieloma efektownymi akacjami zarówno w ataku jak i w obronie, z walką na całym parkiecie od pierwszych minut. To spotkanie po raz kolejny pokazało, że to Nash jest zawodnikiem, który potrafi zdobywać najważniejsze punkty i zapewniać drużynie zwycięstwa. Niestety Dirk po raz kolejny nie sprawdził się w tej roli, nie trafiając decydujących rzutów. Tak jak w ubiegłorocznych finałach nie był w stanie wygrać meczu dla swojej drużyny. Po stronie Suns najwięcej punktów zdobył Stoudemire (41pts/ 10reb), drugim strzelcem był Nash (32pts/ 16ast/ 8reb). W ekipie gospodarzy trzech zawodników rozegrało bardzo dobre spotkanie: Stackhouse (33pts), Nowitzki (30pts/ 16reb/ 6ast) i Terry (27pts/ 5ast). Jeśli tak będzie wyglądał finał zachodu 2007 to możemy być świadkami jednej z najciekawszych rywalizacji w historii.
65 - Kobe Bryant vs.POR
19 - Chris Bosh vs.HOU
18 - TJ Ford vs.NYK
7 - Marcus Camby vs.POR
6 - Ronald Murray vs.PHX
8 - David West vs.NYK
129 - Suns vs.DAL
55 - Mavs vs.PHX
39 - Bobcats vs.ORL
9 - Mavs vs.BOS
15 - Kings vs.CLE
24 - Wolves vs.GSW
Copyright Czwarta-Kwarta.com Wszelkie prawa zastrzeżone
Najlepsze występy pozostałych debiutantów w ostatnim tygodniu:
J. Boone (NJN) 11pts 8reb vs.SAS
R. Rondo (BOS) 12pts 8ast 7reb vs.CHI, 13pts 10ast vs.ATL
R. Foye (MIN) 20pts 7ast vs.GSW
A. Morrison (CHA) 11pts vs.ORL
C. Smith (MIN) 7pts 10reb vs.ATL
R. Carney (PHI) 15pts vs.ATL
J. Garbajosa (TOR) 20pts vs.NYK
T. Thomas (CHI) 23pts 9reb vs.BOS
Brandon Roy & LaMarcus Aldridge