Cavs wygrali 66 spotkań, zostali drużyną numer jeden, ale dopiero teraz zaczyna się prawdziwy sprawdzian ich siły. Fantastyczny bilans sezonu zasadniczego, poza tym, że daje im przewagę własnego parkietu, nie ma już znaczenia. Są faworytami konferencji wschodniej do wielkiego finału, ale muszą to potwierdzić. Rywalizacja z Pistons będzie dla nich bardzo dobrym rozpoczęciem drogi po upragniony tytuł. Teoretycznie drużyna z Detroit jest najsłabszą jaka zagra w tegorocznych playoffs, ale wiadomo, że mogą być znacznie silniejsi niż miało to miejsce w sezonie regularnym. To jest zespół z ogromnym doświadczeniem, który w ostatnich latach seryjnie występowała w finałach wschodu. Dlatego, by ich pokonać, Cavs będą musieli grać na najwyższych obrotach, ale o ich formę kibice z Cleveland powinni być spokojni. Pod dużym znakiem zapytanie jest natomiast dyspozycja Pistons. Hamilton, Wallace i Prince wiedzą jak wygrywa się najważniejsze mecze i pokonuje najsilniejszych rywali. Z drugiej strony jednak, samo doświadczenie i chęci nie wystarczą. Pistons są zbyt słabi, by móc poważnie zagrozić drużynie prowadzonej przez rewelacyjnie grającego Jamesa. Poszczególne mecze mogą być bardzo wyrównane i prawdopodobnie o zwycięstwach nie raz zadecydują końcowe minuty, ale ostateczny bilans raczej tego nie odzwierciedli i Cavs szybko rozprawią się z Pistons.
Typ: Cavs 4-0
Przed sezonem, jak i w jego trakcie wydawało się, że Celtics będą mieli bardzo duże szanse na obronę tytułu mistrzowskiego. Jednak informacja o tym, że Garnett prawdopodobnie nie zagra już w tym sezonie, właściwie wykreśla ich z grona faworytów. Od połowy lutego KG miał problemy zdrowotne i od tego czasu wystąpił tylko w 4 meczach. Trener Rivers dawał mu odpocząć, by był on gotowy na playoffs, ale jego rehabilitacja się przedłuża i kolano ciągle nie jest jeszcze wyleczone. Bez Garnetta, Celtics mogą zapomnieć o kolejnym mistrzostwie, ale pozostaje pytanie: jak daleko będą w stanie zajść? Nawet bez niego drużyna z Bostonu jest bardzo silna, co pokazała końcówka sezonu zasadniczego. W ostatnich 9 meczach, w których Garnett siedział na ławce, Celtics wygrali 8 razy, ulegając jedynie gospodarzom w Cleveland. Pokonywali natomiast inne zespoły wschodu, które zagrają w playoffs: Hawks, Heat i Sixers. Dlatego w starciu z Bulls nadal pozostają faworytami. W tej sytuacji kluczowym zawodnikiem dla drużyny z Bostonu będzie Powe. W części zasadniczej jako podstawowy zawodnik spisywał się bardzo dobrze odnotowując średnio 13.7pts/ 7.3reb/ 1.5blk. Oczywiście nie jest on w stanie grać tak dobrze jak KG, zwłaszcza w defensywie, ale na pewno w jakiejś części może go skutecznie zastąpić. Poza tym, Celtics to drużyna z charakterem, mająca duże doświadczenie i wiedząca jak radzić sobie w trudnych momentach. Mają także to, o czym kiedyś mówił legendarny trener Rudy Tomjanovich - 'serce mistrza'. Dlatego utrata tak ważnego zawodnika powinna ich dodatkowo zmotywować, a każdy gracz będzie chciał jak najbardziej pomóc swojemu zespołowi. Nie można również zapominać, że gotowi do walki są Pierce i Allen, którzy mogą skutecznie poprowadzić Celtics do zwycięstw. Na wygranie w pierwszej rundzie powinno to wystarczyć, ale na krótką serię raczej nie mogą liczyć.
Bulls po transferze z Kings, w ramach którego pozyskali Salmonsa i Millera, stali się bardzo groźną drużyną. Sezon zasadniczy zakończyli wygrywając aż 12 z ostatnich 15 spotkań, co pokazuje w jak dobrej są dyspozycji. Natomiast ich gra w pierwszej rundzie w dużej mierze będzie zależała od tego, jak zaprezentuje się ich młody lider - Rose. Co prawda playoffs to nie jest czas dla debiutantów, ale Rose powinien zaprzeczyć temu twierdzeniu pokazując swoją wielką klasę, którą niewątpliwie ma. W Bostonie, Bulls raczej nie będą mieli szans na odniesienie zwycięstwa, ale przed własną publicznością spisują się znacznie lepiej i tam mogą poważnie zagrozić obrońcą tytułu. Największym problemem dla ekipy z Chicago będzie obrona, w sezonie byli 10 najgorzej broniącym zespołem, tracąc ponad 102 punkty. Celtics na pewno bez względnie to wykorzystają.
Typ: Celtics 4-2
Na dwa ostatnie mecze sezonu zasadniczego do drużyny z Philly wrócił kontuzjowany wcześniej Young, co daje im nadzieję na wyrównaną walkę z Magic. Kiedy Young był poza grą, Sixers przegrali aż 5 z 7 spotkań. Na szczęście w tych ostatnich meczach prezentował się on bardzo dobrze i w playoffs powinien być już w pełniej gotowości, by pomóc swojej drużynie. Natomiast w Magic w końcówce fazy zasadniczej urazu kolana doznał Lewis, a Turkoglu opuścił dwa spotkania z powodu skręconej kostki. Jeśli ta dwójka nie będzie w formie od pierwszego meczu rywalizacji z Sixers, drużyna z Orlando może mieć spore problemy. Jeśli jednak najważniejsi zawodnicy będą zdrowi, Magic nie powinni długo męczyć się z wyeliminowaniem Sixers. Pamiętając jak rewelacyjnie Howard grał rok temu w pierwszej rundzie, można być spokojnym, że tym razem ponownie poprowadzi Magic do zwycięstw. W zeszłorocznych playoffs, w sześciu meczach serii z Raptors aż 3 razy Howard miał na swoim koncie zdobycz na poziomie 20pts-20reb. Z drugiej strony, Sixers w ubiegłym sezonie, także byli niżej rozstawieni, a spisywali się bardzo dobrze w starciu z Pistons i zmusili ich do rozegrania sześciu spotkań. Dlatego można oczekiwać, że mając obecnie większe doświadczenie, nie będą łatwym rywalem dla Magic.
Największą różnicę pomiędzy tymi zespołami będzie widać w ataku na dystansie. Magic w sezonie regularnym trafiali aż 38.1% swoich rzutów za trzy, podczas gdy Sixers w tym elemencie byli najgorszą drużyną w lidze ze skutecznością zaledwie 31.8%. Zawodnicy z Filadelfii znacznie lepiej radzą sobie bliżej kosza, ale tam będzie najlepszy obrońca sezonu - Howard.
Typ: Magic 4-1
Teoretycznie pojedynek czwartej drużyny z piątą, powinien być najbardziej wyrównany spośród wszystkich par pierwszej rundy i wydaje się, że rzeczywiście tak będzie. Oba zespoły mają potencjał, by w playoffs zaskoczyć wszystkich i zajść znacznie wyżej niż wskazywałaby na to ich pozycja w tabeli po sezonie zasadniczym. Wade już nie raz pokazał, że swoją rewelacyjną grą może zapewnić Heat zwycięstwa, nawet nie mając bardzo dużego wsparcia od partnerów. Playoffs to idealny czas dla niego i można oczekiwać, że będzie imponował w każdym meczu niesamowitymi statystykami. Hawks natomiast pokazali swój charakter w zeszłorocznej serii z Celtics. Wtedy byli najniżej rozstawioną drużyną, a zmusili przyszłych mistrzów do rozegrania aż siedmiu spotkań. Teraz mają większe doświadczenie i poprawili się w wielu elementach w porównaniu z zeszłym sezonem, dlatego powinni być jeszcze groźniejsi.
To będzie pojedynek wielkiego gwiazdora z zespołowo grającą drużyną. Większe szanse na ostateczny sukces ma zawsze zespół, nawet Jordan samodzielnie nie był w stanie nic znaczącego osiągnąć. Dlatego wszystko zależy od zawodników otaczających Wade'a. Jeśli będą w stanie skutecznie mu pomóc, Heat mogą okazać się lepsi od drużyny z Atlanty. Bez wapienia będzie to długa seria, jeśli Heat zmuszą Hawks do siódmego meczu, Wade prawdopodobnie wygra go dla swojej drużyny i zagwarantuje im awans do kolejnej rundy. Ważnym elementem tej rywalizacji może okazać się przewaga własnego parkietu. Obie ekipy najlepiej grają właśnie przed swoją publicznością, dlatego nawet jedno zwycięstwo na boisku rywali może okazać się decydujące.