Copyright Czwarta-Kwarta.com   Wszelkie prawa zastrzeżone
STRONA GŁÓWNA         KONTAKT         ARCHIWUM
autorem wszystkich tekstów jest Adam Szczepański
free hit counter
Podsumowanie miesiąca: listopad
Magic 13-4 (u siebie 7-3, na wyjeździe 6-1)
Magic rozpoczęli ten sezon od 2 porażek, ale szybko wrócili do swojej normalnej dyspozycji i zaczęli wygrywać. Największą siłą drużyny jest oczywiście pierwsza piątka na czele z Howardem. Każdy z zawodników wyjściowego składu zdobywa średnio ponad 12 punktów. Bardzo dobrą decyzją okazuje się zatrudnienie Pietrusa (12.9pts), który zapełnił lukę na dwójce. Jeśli utrzyma swoją dyspozycję z pierwszego miesiąca w dalszej części rozgrywek, będzie to jego najlepszy sezon w sześcioletniej karierze w NBA. Trochę słabiej niż w poprzednim roku gra natomiast Turkoglu (17.2pts/ 5.4reb). Zawodnik, który poczynił największe postępy w poprzednim sezonie, teraz nie ma już tak dobrych statystyk jak ostatnio. Zwłaszcza jego skuteczność rzutów z gry bardzo sie obniżyła, z 45.6% na 37.7%, a za trzy trafia tylko 30.5% swoich rzutów. Jednak za nami dopiero miesiąc rozgrywek i Turkoglu ma jeszcze czas by wrócić do wysokiej formy z zeszłego sezonu.

Pod koszami dominuje nadal Howard (21.8pts), który z każdym rokiem staje się coraz wybitniejszym środkowym. W pierwszym miesiącu odnotowywał średnio aż 3.9 bloków, dzięki czemu Magic pod tym względem zajmują drugie miejsce w lidze (średnia 7). Drużyna z Orlando także nie ma problemów ze zbiórkami, są w tym elemencie 7 najlepszym zespołem w NBA z średnią 43.3, z czego 13.9 należy do Howarda.

Największą słabością Magic jest ich ławka, najgorsza w całej lidze. Zmiennicy zdobywają tylko 17.9 punktów, ale tak niskie statystyki są także efektem tego, że trener Van Gundy wykorzystuje w każdym spotkaniu przeważnie tylko 8 zawodników. Dlatego właśnie Gortat ciągle nie może przebić się do rotacji. Słaba ławka może w przyszłym miesiącu okazać się jeszcze większym problemem, ponieważ z gry na kilka tygodni z powodu kontuzji zostali wykluczeni Pietrus i Bogans.

Liderzy
w punktach: Howard 10 razy
w zbiórkach: Howard 17 razy
w asystach: Nelson 6 razy

W grudniu:
15 meczów, 6 u siebie
Najtrudniejsze spotkania: ze Spurs, Lakers i Hornets; w Bostonie, Detroit i 5 meczowa seria na zachodzie (między innymi w Utah, Portland i Phoenix)



Hawks 10-6 (u siebie 5-1, na wyjeździe 5-5)
Drużyna z Atlanty rewelacyjnie rozpoczęła rozgrywki, mimo, że na samym początku ich rywalami byli teoretycznie silniejsi rywale. Udało im się wygrać w Orlando, w Nowym Orleanie, pokonali także Raptors i razem z Lakers byli ostatnią niepokonaną drużyną w sezonie. Dopiero starcie z Celtics zako
ńczyło ich serię 6 kolejnych zwycięstw. Ta porażka była początkiem 4 niepowodzeń z rzędu. I tak od bilansu 6-0 szybko spadli ze ścisłej czołówki mając po dziesięciu spotkaniach wynik 6-4. Przyczyniła się do tego kontuzja Smitha. Mimo, że pierwsze mecze bez niego wygrali, to w dłuższej perspektywie jego nieobecność jest poważnym osłabieniem.

Tak jak w poprzednim sezonie, także teraz drużyna z Atlanty może liczyć na bardzo dobrą postawę pierwszej piątki. Ale nadspodziewanie dobrze spisują się gracze rezerwowi, a właściwie dwójka zmienników: Murray i Evans. Rok temu ławka Hawks nie była najsilniejszym punktem drużyny, a o jej obliczu decydował Childress, który wolał przenieść się do Europy niż pozostać w Atlancie. Pozyskani przed sezonem Murray i Evans świetnie wpasowali się do drużyny i są bardzo przydani, wchodząc z ławki zdobywają razem średnio 20.5 punktów.

Na początku grudnia do gry ma wrócić Smith co może pomóc Hawks znowu odnotować dobrą serię zwycięstw. Jednak muszą jeszcze popracować nad swoją grą by móc zająć miejsce w ścisłej czołówce tabeli. Ich start był bardzo udany, ale aż tak dobrze nie będą grać w całym sezonie i to pokazały kolejne mecze. Na pewno mają potencjał na wysoką pozycję na wschodzie, ale muszą grać na najwyższym poziomie przez cały czas.

Liderzy
w punktach: Johnson 9 razy
w zbiórkach: Horford 7 razy
w asystach: Johnson 9  razy

W grudniu:
15 meczów, 10 u siebie
Najtrudniejsze spotkania: z Celtics, Pistons i Cavs; seria 3 meczów w Teksasie (Dallas, Houston, San Antonio)



Heat 8-9 (u siebie 5-3, na wyjeździe 3-6)
To jest zespół Wade'a i to jemu Heat zawdzięczają swoje zwycięstwa. Falsh (28.2pts/ 7.6ast) jest w rewelacyjnej formie i nie raz w pierwszym miesiącu odnotował fantastyczne występy. Niestety reszta drużyny nie jest na tyle silna, by niesamowite popisy Wade'a zawsze przynosiły wygrane. Często zdarza się, że Wade gra świetnie, a mimo to drużyna z Miami przegrywa.

W taktyce Heat swojego miejsca nie potrafi znaleźć Marion (11.7pts/ 8.9reb). Albo z drugiej strony, koncepcja Spoelstry nie uwzględnia większego udziału w grze tego zawodnika. Przez to Marion rozgrywa najsłabszy, od czasów debiutanckiego, sezon w karierze. Ma on umiejętności by być drugim strzelcem zespołu, jednak w Heat został przesunięty na dalszą pozycję i bardziej wygląda jak role player niż gwiazda.

Dobrze spisuje się natomiast debiutant Beasley (14.4pts/ 5.4reb), który daje Wade'owi największe wsparcie. Jednak jest to młody gracz i nie jest jeszcze w stanie pomóc liderowi Heat prowadzić drużynę do zwycięstw. Jeszcze dużo musi się nauczyć, ale już pokazuje oznaki, że będzie świetnym graczem w przyszłości. Znacznie lepiej niż można było oczekiwać gra inny pierwszoroczniak Chalmers. Wywalczył sobie miejsce w pierwszej piątce i radzi sobie całkiem nieźle, a imponujące są zwłaszcza jego umiejętności przechwytywania piłek (2.1stl).

Swoje robi także Haslem. W tym sezonie często gra jako środkowy drużyny, mimo, że brakuje mu sporo centymetrów do typowego zawodnika na tą pozycję. Haslem jednak jak przystało na klasowego role playera ciężko pracuje i robi co może by jak najlepiej pomóc drużynie.

Liderzy
w punktach: Wade 15 razy
w zbiórkach: Haslem 8 razy
w asystach: Wade 14  razy

W grudniu:
13 meczów, 8 u siebie
Najtrudniejsze spotkania: z Hawks, Lakers i Cavs; w Utah i Cleveland



Bobcats 5-11  (u siebie 4-7, na wyjeździe 1-4)
Początek pracy Browna w nowej drużynie nie układa się po myśli doświadczonego szkoleniowca. Przede wszystkim jego gracze mają problemy zdrowotne. Najlepszy strzelec drużyny, Richardson, stracił 7 kolejnych spotka
ń co bardzo osłabiło siłę ataku Bobcats. Dopiero gdy wrócił na 2 ostatnie spotkania listopada, drużyna zagrała znacznie lepiej i jeden z tych meczów wygrali. Wcześniej Brown próbował zastąpić go różnymi zawodnikami w pierwszej piątce, ale nikt nie był w stanie istotnie zminimalizować braku J-Richa. Poza tym, bez formy jest wracający po ostatnim straconym sezonie May. Brown miał nadzieje, że będzie on podstawowych silnym skrzydłowym. Ale po pierwszym meczu usunął go ze składu meczowego, ponieważ miał on duże braki kondycyjne. Po 5 spotkaniach wrócił do gry, jednak nadal jego występy były słabe i ponownie został przesunięty do dalekich rezerw. May wrócił do pierwszej piątki na ostatnie mecze miesiąca, ale ciągle jest daleki od dobrej dyspozycji.

W Charlotte dużym problemem jest także pozycja centra. Okafor jak na razie nie spisuje się dobrze w tej roli, Mohammed nie jest w formie, a młody Ajinca mimo, że dostał okazję gry w pierwszej piątce nie jest jeszcze gotowy by odegrać znaczącą rolę w drużynie.

Nadzieją dla Bobcats jest natomiast coraz lepiej spisujący sie debiutant Augustin (12.9pts/ 4.3ast). Rozpoczął sezon wchodząc z ławki, a jego dobra gra i dziura na dwójce w pierwszej piątce sprawił, że dostał okazję zaprezentowania się wyjściowym składzie. Dlatego po miesiącu rozgrywek Augustin jest już czołową postacią w drużynie i poważnym konkurentem dla Feltona na pozycję pierwszego rozgrywającego.

Siłą Bobcats jest bez wątpienia obrona. W tym elemencie radzą sobie bardzo dobrze, w dotychczasowych spotkaniach tylko 4 razy pozwolili rywalom przekroczyć barierę 100 punktów.

Najczęstsi liderzy
w punktach: Wallace 5 razy
w zbiórkach: Okafor 12 razy
w asystach: Felton 11 razy

W grudniu:
16 meczów, 9 u siebie
Najtrudniejsze spotkania: z Cavs, Pistons i Bulls; w Nowym Orleanie i Dallas




Wizards 2-12 (u siebie 2-6, na wyjeździe 0-6)
Rok temu rozpoczęli sezon od 5 porażek, dlatego w teraz kolejne przegrane mecze na samym początku jeszcze nie były bardzo niepokojące dla drużyny z Waszyngtonu. Jednak po 5 spotkaniach Wizards nadal przegrywali, podczas gdy w poprzednim roku odnotowali 6 kolejnych zwycięstw. Brak Arenasa i Haywooda okazuje się bardzo dotkliwy, ale poza ich nieobecnością przyczyną porażek jest również bardzo słaba dyspozycja zawodników Wizards. Pierwsza piątka drużyny zdobywa średnio 59.9 punktów (czwarty najgorszy wynik w lidze), w tym aż 42.4 należą do duetu Butler-Jamison. To pokazuje jak fatalnie spisują się gracze, którzy powinni wspierać dwójkę gwiazdorów. Znacznie lepiej radzą sobie zawodnicy z ławki odnotowując 36.7 punktów w każdym meczu, głównie dzięki młodym Youngowi, McGee i Blatche. Jednak jest to znacznie za mało, gdy podstawowi zawodnicy grają tak słabo.

Zła sytuacja sprawiła, że zdecydowano się na zmianę trenera. Jordan w ostatnich latach prowadził ich od playoffs i potwierdził swoją wartość jako head coacha. Jednak władze klubu uznały, że tak fatalny start, nawet po nieobecność Arenasa, jest niedopuszczalnym wynikiem. Stanowisko głównego trenera tymczasowo objął asystent Jordana, Tapscott. Teraz w Waszyngtonie muszą szybko znaleźć godnego następcę, który byłby w stanie już w tym sezonie istotnie poprawić grę zespołu. Wizards mają spore aspiracje i potrzebują doświadczonego szkoleniowca potrafiącego wygrywać. Dopóki trenerem będzie Tapscott, a Arenas nie wróci do gry (najwcześniej w styczniu), drużyna pozostanie na dnie tabeli.

Najczęstsi liderzy
w punktach: Jamison 7 razy
w zbiórkach: Jamison 10 razy
w asystach: Butler i Stevenson po 4 razy

W grudniu:
16 meczów, 8 u siebie
Najtrudniejsze spotkania: z Blazers, Lakers, Pistons i Celtics; w Cleveland, Detroit, Houston i Nowym Orleanie
Southeast Division
1.12.08