Copyright Czwarta-Kwarta.com   Wszelkie prawa zastrzeżone
STRONA GŁÓWNA         KONTAKT         ARCHIWUM
autorem wszystkich tekstów jest Adam Szczepański
free hit counter
Lakers - Nuggets  4:2
Mecz 6

Lakers - Nuggets  119:92


Gracz meczu: Kobe Bryant
Bryant wiedział, że w tym meczu musi zagrać na najwyższym poziomie, by zagwarantować Lakers zwycięstwo i uniknąć siódmego spotkania. I jak zawsze ekipa z LA mogła na niego liczyć. To był rewelacyjny występ Bryanta, dzięki czemu Lakers mogli pewnie wygrać. Kobe zdobył 35 punktów ze skutecznością z gry 60%. Do niego należało kilka kluczowych punktów w tym meczu. To Kobe poprowadził swoją drużynę pod koniec drugiej kwarty, dzięki czemu uzyskali dwucyfrową przewagę przed przerwą. Natomiast w czwartej kwarcie, kiedy Nuggets udało się zmniejszyć stratę od 12, Bryant nie pozwolił im na więcej i pozbawił nadziei na wyrównaną końcówkę. Poza tym, trzeba również dodać, że mógł on liczyć na swoich partnerów, którzy skutecznie go wspierali, a on z tego korzystał, co pomogło mu odnotować 10 asyst. Na swoim koncie miał jeszcze 6 zbiórek.

Decydujące elementy:
:: Atak Lakers - goście od samego początku ruszyli do ataku i fantastycznie egzekwowali swoje akcje. Ostatecznie trafili aż 57.3% rzutów z gry, a ich skuteczność za trzy wyniosła 56.3%. Natomiast z linii rzutów wolnych nie pomylili się ani razu na 24 próby. Już te statystki pokazują jak niesamowita była ich ofensywa. Do tego, atak Lakers nie opierał się wyłącznie na Bryancie, miał on bardzo duże wsparcie. Poza nim, jeszcze dwóch zawodników zdobyło 20 punktów, a w sumie pięciu miało dwucyfrowy dorobek punktowy. Lakers imponowali grą zespołową i byli nie do zatrzymania dla swoich rywali.

:: Billups - w tegorocznych playoffs Billups nie raz swoją świetną grą pomagał Nuggets wygrywać mecze. Niestety w tym bardzo ważnym spotkaniu zawiódł. W takim momencie liderzy powinni wznieść się na wyżyny swoich możliwości, pociągnąć za sobą drużynę i zrobić wszystko, by wygrać. Jednak Billups spisywał się bardzo słabo, zdobył tylko 10 punktów trafiając zaledwie 2 z 7 rzutów. Na swoim koncie miał co prawda 9 asyst, ale równocześnie zaliczył też 5 strat.

:: Zbiórki - Nuggets w tym spotkaniu byli znacznie gorzej dysponowani rzutowo, w takiej sytuacji tym bardziej potrzebna jest skuteczna walka na tablicach, by móc ponawiać swoje akcje. Niestety podkoszowi zawodnicy gospodarzy przegrali tą walkę ze swoimi rywalami. W efekcie Lakers zebrali 38 piłek, a Nuggets tylko 27.


Lakers
W serii z Rockets, Lakers także rozgrywali mecz numer 6 na wyjeździe prowadząc w rywalizacji 3-2. Wtedy zostali zupełnie rozbici przez gospodarzy i musieli wrócić do LA na jeszcze jedno spotkanie. Tym razem Bryanta i jego koledzy zrobili wszystko, by tamta sytuacja się nie powtórzyła. Od samego początku byli bardzo skoncentrowani i robili swoje zarówno w ataku jak i w obronie. Kluczowa okazała się końcówka drugiej kwarty, kiedy Lakers odnotowali serię 9-1. Dzięki temu schodzili na przerwę mając 13 punktów więcej, a w drugiej połowie już zupełnie przejęli kontrolę nad przebiegiem tego spotkania. W połowie trzeciej kwarty osiągnęli przewagę 20 punktów i pewnie kroczyli do zwycięstwa. Nuggets jeszcze podejmowali próby odrobienia tej straty, ale Lakers grali spokojnie i konsekwentnie rozbijali swoich przeciwników. Kobe największe wsparcie dostał od Gasola, który zdobył 20 punktów ze skutecznością 66.7%, a do tego zebrał 12 piłek, zaliczył 6 asyst i 3 przechwyty. Świetnie zaprezentował się również Odom. Wchodząc z ławki zastąpił słabo grającego Bynuma, na swoim koncie miał 20 punktów i 8 zbiórek. Ariaza natomiast odegrał ważną rolę w drugiej kwarcie, gdy Lakers zaczęli uciekać rywalom. W pierwszej połowie zdobył 13 punktów trafiając 3 z 4 rzutów za trzy, ostatecznie miał ich 17. Goście mogli również liczyć na Waltona, który był bardzo silnym wsparciem z ławki (10pts/ 3ast). Tym meczem Lakers pokazali, że są gotowi na Finał. Zaprezentowali fantastyczną grę, udowodnili swoje duże możliwości kadrowe i teraz spokojnie mogą czekać na  przeciwnika w ostatecznej walce o tytuł.

Nuggets
W meczu, w którym drużyna może zostać wyeliminowana z rozgrywek, oczekuje się, że zagrają oni najlepiej jak potrafią. Niestety tym razem Nuggets nie byli już w stanie zagrozić Lakers. We wcześniejszych 5 meczach toczyli z nimi bardzo wyrównaną walkę, ale teraz nie mieli szans na zwycięstwo. Od końca drugiej kwarty inicjatywę w pełni przejęli goście, a Nuggets tylko bezradnie mogli przyglądać się ich popisom. Właściwie przez cały mecz przewaga była po stronie Lakers, gospodarze prowadzili jedynie przez chwilę w drugiej kwarcie. Już od samego początku było widać, że w tym spotkaniu będą mieli duże problemy. Z pierwszych 33 punktów dla Nuggets, aż 23 należały do Anthony'ego i Smitha. Tylko ta dwójka grała dobrze, ale osamotnieni nie byli w stanie pokonać zespołowo grających Lakers. Ostatecznie najwięcej punktów zdobył Melo, który miał ich 25. Jednak jego skuteczność z gry była niska i wyniosła tylko 35.3%. Natomiast Smith zaliczył 24 punkty trafiając 58.8% rzutów, w tym 4 na 9 za trzy. Niestety było to znacznie za mało. Poza tym, Nuggets nie tylko słabo spisywali się w ofensywie, również fatalnie grali w obronie. Może Lakers byli w tym meczu bardzo skuteczni i trafiali nawet z trudnych pozycji, ale bardzo często defensywa gospodarzy popełniała błędy pozostawiając rywali zupełnie niepilnowanych, co oni bezwzględnie wykorzystywali. Tym samym, ten bardzo udany sezon dla Nuggets zakończył się. Na pewno styl ostatniego meczu pozostawia wiele do życzenia, to był ich najgorszy występ w fazie posezonowej i nie tak chcieli żegnać się z playoffs. Ale nie zmienia to faktu, że i tak zaszli daleko i udowodnili, że są bardzo silną drużyną.
Mecz 1

Lakers - Nuggets  105:103


Gracz meczu: Kobe Bryant
Może Anthony świetnie rozpoczął to spotkanie i zdobył w pierwszej kwarcie 16 punktów, ale to był dopiero początek, a mecz rozstrzygany jest dopiero po 48 minutach. Natomiast w samej końcówce to lider Lakers grał na najwyższym poziomie zapewniając swojej drużynie zwycięstwo. W czwartej kwarcie Bryant zdobył aż 18 punktów trafiając 4 z 5 rzutów z gry, a na linii nie pomylił się ani razu na 9 prób. Pozostali zawodnicy gospodarzy nie grali w tym meczu najlepiej i potrzebowali, by Bryant ich poprowadził, a on zrobił co do niego należało i uchronił Lakers przed porażką. Ostatecznie Kobe miał na swoim koncie 40 punktów, które zaliczył ze skutecznością 46.4%. Poza tym, odnotował jeszcze 6 zbiórek i 4 asysty.

Decydujące elementy:
:: Zbiórki - Nene, Martin i Andersen to trójka świetnych zawodników podkoszowych, która nie raz w tych playoffs pomagała Nuggets wygrywać walkę na tablicach. Jednak tym razem przegrali oni rywalizację z wysokimi graczami Lakers. Ta trójka gości zebrała w sumie 18 piłek, podczas gdy Gasol, Odom i Bynum zaliczyli ich 28, z czego aż połowa należała do Hiszpana. W efekcie Lakers wygrali walkę pod koszami mając ostatecznie 9 zbiórek więcej i aż 10 więcej w ataku. I to właśnie piłki zebrane po niecelnych własnych rzutach pomogły gospodarzom wygrać. Ich skuteczność z gry była niższa niż Nuggets, ale mogli ponawiać swoje akcje i oddali 16 rzutów więcej niż ich rywale.

:: Rezerwowi - gracze z ławki byli kluczowym elementem dotychczasowych sukcesów Nuggets. O sile ich rezerwowych stanowi trójka Smith, Andersen i Carter, ale w tym meczu żaden z nich nie pokazał tak dobrej gry jak we wcześniejszych rundach. Ostatecznie zdobyli oni tylko 16 punktów pudłując aż 11 z 15 rzutów z gry. Natomiast Lakers mogli liczyć na pomoc kilku swoich zmienników. W całym meczu na parkiecie pojawiło się sześciu rezerwowych gospodarzy i zdobyli oni w sumie 27 punktów.

:: Końcówka czwartej kwarty - na 7 minut przed końcem Nuggets mieli 7 punktów więcej. Przez kolejne minuty Lakers zmniejszali tą stratę, ale goście ciągle mieli przewagę. Przełomowy moment miał miejsce na 2 i pół minuty przed końcem, kiedy po trójce Fishera jednopunktowe prowadzenie objęli Lakers. Później jeszcze Billups trafił za trzy, ale gospodarze nie mylili się z wolnych i zapewnili sobie zwycięstwo. Przez ostatnie niespełna 4 i pół minuty Lakers odnotowali serię 16-9.

:: Rzuty wolne - Nuggets oddali ich aż 11 więcej niż Lakers, ale trafili tylko 3 więcej. Ich skuteczność z linii wyniosła zaledwie 65.7%, podczas gdy gospodarze spudłowali tylko 4 z 24 rzutów (83.3%). Zwłaszcza w tak wyrównanym meczu, gdzie każdy punkt się liczy, rzuty osobiste są kluczowe i nie można sobie pozwolić na nie wykorzystanie okazji do łatwego zdobycia punktów.


Nuggets
Goście rewelacyjnie rozpoczęli to spotkanie i po pierwszej kwarcie prowadzili już 31-23, ale w drugiej części Lakers odrobili straty i byliśmy świadkami bardzo wyrównanego spotkania. Mimo to przez większość czasu to Nuggets mieli przewagę i byli bliscy pokonania Lakers. Niestety w końcówce zabrakło im tak dobrej i skutecznej gry jaką zaprezentowała ekipa z LA. W ostatniej minucie Nuggets mogli liczyć na Billupsa, ale jego dwa celne rzuty za trzy nie wystarczyły. Warto dodać, że wcześniej rozgrywający gości spudłował 5 trójek, jednak w najważniejszym momencie przypomniał, że to on jest przecież 'Big Shot'. Ostatecznie zdobył 18 punktów, miał 8 asyst i 5 zbiórek. Natomiast Anthony po raz drugi w tegorocznych playoffs zaliczył przynajmniej 39 punktów i tak jak poprzednio, także teraz jego drużyna przegrała. Melo był nie od zatrzymania przez obrońców Lakers, trafiał właściwie z każdej pozycji, ale nie przełożyło się to na zwycięstwo Nuggets. W pierwszej kwarcie odnotował aż 16 punktów, 9 dołożył w czwartej, a ostatecznie miał ich 39. Jego skuteczność z gry wyniosła aż 70%, a za trzy trafił 4 z 5 rzutów. Zagrał jak przystało na lidera drużyny, robił co mógł chcąc pozbyć Lakers przewagi własnego parkietu, ale musi jeszcze nauczyć się tak dobrze kończyć mecze jak Bryant. Nuggets mieli realne szanse na pokonanie Lakers, ale nie udało im się wykorzystać tej okazji i w przyszłości może to się na nich zemścić. Jednak z drugiej strony, pokazali, że na wyjazdach są bardzo silni, są w stanie zagrozić gospodarzom i Lakers nie mogą liczyć, że przed własną publicznością odnotują łatwe zwycięstwa.

Lakers
To nie był łatwy mecz dla Lakes. Przez większość czasu inicjatywa była po stronie gości, a do czwartej kwarty żaden z zawodników gospodarzy nie grał na najwyższym poziomie. Bryant dopiero w czwartej kwarcie dał prawdziwy popis i dopiero wtedy mógł także liczyć na skuteczne wsparcie od swoich partnerów. Kluczową rolę w ciągu tych ostatnich 12 minut odegrali Ariza i Fisher, dla których wcześniej nie był to udany występ. Fisher w całym meczu zaliczył 13 punktów ze skutecznością tylko 38.5%, jednak na 2 i pół minuty przed końcem nie pomylił się i trafił za trzy, dając Lakers prowadzenie. Również Ariza oddał bardzo ważny rzut za trzy (2 minuty wcześniej niż Fisher), natomiast na 29 sekund przed końcem przechwycił piłkę, którą Nuggets wyprowadzali z boku boiska (w sumie miał 3 przechwyty). Dzięki temu Bryant mógł powiększyć przewagę Lakers do 4 punktów, co przesadziło o ostatecznym wyniku spotkania. Warto dodać, że Ariza przed tym celnym rzutem za trzy spudłował wcześniej 3 razy zza linii, a mecz zakończył z dorobkiem tylko 6 punktów (25% z gry). Trzeba także wspomnieć o dobrej grze Gasola, który co prawda nie imponował w ataku zaliczając 13 punktów, ale świetnie walczył pod koszami zbierając 14 piłek.
Mecz 2

Nuggets - Lakers  106:103


Gracz meczu: Carmelo Anthony
W poprzednim meczu Melo rozegrał świetną pierwszą kwartę, natomiast tym razem miał słaby początek i zdobył tylko 2 punkty pudłując 5 z 6 rzutów z gry. Jednak jego mały udział w ataku Nuggets nie trwał długo i już w drugiej kwarcie zaliczył 14 punktów. W dalszej części utrzymał dobrą dyspozycję i w drugiej połowie dołożył 18, przyczyniając się do zwycięstwa gości. Spotkanie zakończył z dorobkiem 34 punktów i był to już jego piąty mecz z rzędu, w którym osiągnął poziom 30. Chociaż w odróżnieniu od poprzedniego starcia, tym razem Anthony nie imponował skutecznością z gry - 41.4%, a do tego spudłował wszystkie 6 rzutów za trzy. Poza tym, bardzo dobrze walczył pod koszami zbierając 9 piłek, w tym 5 w ataku, miał także 4 asysty. Nie można również pominąć jego świetnej obrony przeciwko Bryantowi. Kiedy Melo był odpowiedzialny za zatrzymywanie lidera Lakers, Kobe zdobył tylko 6 punktów trafiając 2 z 6 rzutów.

Decydujące elementy:
:: Rzuty wolne - tak jak w poprzednim meczu, także teraz wolne odegrały znaczącą rolę, jednak tym razem na korzyść gości. Obie drużyny nie miały rewelacyjnej skuteczności z linii, ale w porównaniu do spotkania numer 1, Nuggets znacznie ją poprawili. Ostatecznie zawodnicy z Denver oddali 37 rzutów trafiając 29 z nich (78.4%), natomiast gospodarze trafili 27 z 35 (77.1%). Te statystyki nie pokazują jeszcze jak ważne okazały się wolne. Kluczowe były one przede wszystkim w czwartej kwarcie, kiedy Nuggets trafili 13 z 14, a Lakers na tyle samo prób mieli tylko 9 celnych. Poza tym, warto dodać, że od końca trzeciej kwarty do ostatnich sekund czwartej, goście odnotowali serię 17 celnych rzutów wolnych.

:: Kleiza - ostatnio Nuggets nie mogli liczyć na znaczące wsparcie z ławki, a tego bardzo potrzebowali, by pokonać Lakers. Smith ponownie seryjnie pudłował i nie był w stanie pomóc swojej drużynie w ataku, ale w tej trudnej sytuacji na wysokości zadania stanął Kleiza. W serii z Mavs i pierwszym meczu z Lakers był on właściwie niewidoczny, natomiast teraz zagrał bardzo dobrze. Już w pierwszej połowie zdobył 11 punktów, a cały mecz zakończył mając ich 16. Nuggets pomogły przede wszystkim jego rzuty z dystansu, trafił w sumie 4 trójki na 7 prób. Poza tym, zebrał również 8 piłek. Dzięki niemu rezerwowi Nuggets (21pts) mieli porównywalny udział w zdobywanych punktach, co zmiennicy Lakers (22pts).


Nuggets
W poprzednim meczu nie udało im się pokonać Lakers, mimo że byli tego bliscy. Tym razem nie mieli zamiaru ponownie ulegać gospodarzom w końcówce i bardzo dobrze zagrali w czwartej kwarcie. Ten mecz rozpoczął się dla nich znacznie gorzej niż ostatni i to Lakers kontrolowali przebieg gry na początku. Przełomowa okazała się końcówka drugiej kwarty, goście odnotowali wtedy serię 14-2 i na przerwę schodzili mając tylko jeden punkt mniej, podczas gdy chwilę wcześniej przewaga gospodarzy wynosiła 13. Tak szybkie odrobienie strat goście zawdzięczali Billupsowi i Kleizie, do których należało 12 z tych 14 punktów. Druga połowa była już bardzo wyrównana, ale przez większość czasu przewaga należała do Lakers, chociaż nie była ona większa niż kilka punktów. W ostatecznym sukcesie bardzo pomógł im świetny początek ostatnich 12 minut, kiedy odnotowali serię 11-3 i objęli najwyższe prowadzenie w tym spotkaniu (7pts). Ale tak samo jak poprzednio, także tym razem Lakers szybko zbliżyli się do nich, a  kibice drużyny z Denver mogli obawiać się powtórki z meczu numer 1. Jednak  tym razem Nuggets nie popełnili już błędów w ostatnich minutach i skutecznie bronili, w ataku wymuszali faule, a następnie wykorzystywali wolne do powiększania swojego dorobku punktowego. Poza Melo, rewelacyjne spotkanie rozegrał Billups. Rozgrywający gości zdobył 27 punktów i odnotował 4 asysty. W ataku istotną rolę odegrał również Martin, mający 16 punktów. Nene natomiast nie potrafił kończyć akcji (6pts) będąc dobrze bronionym przez rywali, ale robił co mógł w pozostałych elementach gry - 9 zbiórek i 6 asyst. Teraz Nuggets wracają do Denver i mają na swoim koncie już jedno zwycięstwo, co jest dla nich bardzo dobrą sytuacją. Przed własną publicznością dotychczas w playoffs jeszcze nie przegrali i na pewno Lakers będzie bardo trudno ich pokonać.

Lakers
Bryant robił co mógł, by zapewnić swojej drużynie drugie zwycięstwo. Kiedy na chwilę usiadł na ławce w czwartej kwarcie Nuggets uciekli Lakers, ale gdy wrócił, szybko trafił za trzy rozpoczynając odrabianie strat. Następną ważną trójkę Kobe trafił na 2 minuty przed końcem doprowadzając do kolejnego remisu. Niestety dla gospodarzy, w ostatniej akcji Anthony skutecznie odciął Bryanta od podania i rzut mający doprowadzić do dogrywki oddał Fisher. W całym meczu Bryant zdobył 32 punkty ze skutecznością z gry na poziomie 50%, a z linii wolnych nie pomylił się ani razu na 10 prób. Ponownie bardzo dobrze pod tablicami walczył Gasol i zaliczył kolejne double-double, miał 17 punktów i tyle samo zbiórek. Kobe mógł liczyć również na bardzo duże wsparcie od Arizy. Skrzydłowy gospodarzy przypomniał sobie swoje świetne występy z początku serii z Jazz i był drugim strzelcem Lakers. Na 7 rzutów z gry spudłował tylko jeden odnotowując 20 punktów, do tego ponownie świetnie pracował w defensywie mając 4 przechwyty. Słabo natomiast zaprezentowali się Fisher, który spudłował 8 z 9 rzutów z gry, a także Bynum mający zaledwie 2 zbiórki. Z zawodników rezerwowych dobre zmiany dali Odom (10pts/ 9reb) i Brown (8pts), jego trójka w czwartej kwarcie pomogła Lakers odrobić straty. W poprzednim meczu udało im się w końcówce uniknąć porażki, ale tym razem to Nuggets okazali się lepsi. W Staples Center obie drużyny były bardzo wyrównane, teraz Lakers muszą pokazać, że tak samo jak Nugggets, oni również potrafią skutecznie grać na wyjazdach.
Mecz 3

Lakers - Nuggets  103:97


Gracz meczu: Kobe Bryant
Bryant rozegrał kolejny fantastyczny mecz prowadząc Lakers do bardzo ważnego zwycięstwa w Denver. Ostatnio jego 32 punkty nie wystarczyły, dlatego tym razem powtórzył swój wyczyn ze spotkania numer jeden i osiągnął poziom 40. Zdobył 41 punktów, z czego 13 w czwartej kwarcie, a jego skuteczność z gry wyniosła 50%. Do tego, na swoim koncie miał jeszcze 6 zbiórek, 5 asyst i 2 przechwyty.

Decydujące elementy:
:: Przechwyt Arizy - tak samo jak w meczu numer 1, także teraz Ariza przechwycił piłkę w ostatniej minucie, przesądzając o wygranej swojej drużyny. Kiedy do końca spotkania pozostawało 36 sekund, Nuggets rozpoczynali swoją akcję z boku boiska, ale mieli problemy z wyprowadzeniem piłki. Za pierwszym razem zrezygnowali i poprosili o czas, natomiast za chwilę Martin zdecydował się podać do Anthony'ego. Jednak nie porozumieli się i podanie było złe, co wykorzystał Ariza, który ponownie znalazł się w odpowiednim miejscu. W tej sytuacji Melo mógł go tylko faulować, a po wykorzystanych wolnych Lakers uzyskali 4-punktową przewagę.

:: Fatalna druga połowa Anthony'ego - lider gospodarzy w poprzednich pięciu meczach za każdym razem zdobywał co najmniej 30 punktów. Po pierwszej połowie spotkania numer 3 miał ich 18 i wydawało się, że jest na dobrej drodze do przedłużenia tej serii. Natomiast w drugiej połowie nie trafił już żadnego rzutu z gry i dołożył zaledwie 3 punkty. Do tego zaliczył 3 straty, a 2 razy nadział się na blok rywali. Miał także problemy z przewinieniami, a po błędzie jego i Martina faulował Arizę i był to jego szósty faul, dlatego w ostatnich sekundach Nuggets nie mogli już liczyć, że jego rzuty dadzą im jeszcze nadzieję na wygraną. Cały mecz Melo zakończył z 21 punktami, jego skuteczność z gry wyniosła tylko 30.8%, a za trzy spudłował 6 z 7 rzutów.


Lakers
Nuggets w Los Angeles prezentowali się bardzo dobrze, a teraz Lakers pokazali, że oni również nie mają problemów z grą na wyjeździe. To było bardzo wyrównane spotkanie, ale przez większość czasu przewaga była po stronie gospodarzy, jednak w najważniejszym momencie, w czwartej kwarcie, to Lakers spisywali się znacznie lepiej. Ostatecznie tą część meczu wygrali 32-18. W samej końcówce goście w ataku mogli liczyć na swojego lidera, a do tego świetnie zagrali w obronie. Nie tylko Ariza odnotował ten ważny przechwyt, ale cała drużyna sprawiała swoim przeciwnikom duże problemy, w efekcie Nuggets oddali tylko jeden celny rzut z gry przez ostatnie 3 minuty. Tak jak w poprzednim spotkaniu, także teraz Bryant największe wsparcie dostał od Gasola i Arizy. Pierwszy z nich zaliczył szóste z rzędu double-double mając 20 punktów i 11 zbiórek. Natomiast Ariza zakończył spotkanie z 16 punktami, 4 zbiórkami i 2 przechwytami. Warto dodać, że ta trójka zawodników w czwartej kwarcie zdobyła aż 29 z 32 punktów całej drużyny gości. Pozostałe 3 należały do Odoma, który był najlepszym rezerwowym Lakers, na swoim koncie miał 8 punktów i 7 zbiórek. Dzięki temu zwycięstwu ekipa z LA odzyskała przewagę własnego parkietu i ponownie to oni mają większe szanse na awans.

Nuggets
Po wygranej w meczu numer 2, Nuggets byli w świetnej sytuacji, by objąć prowadzenie w tej rywalizacji. Grali przed własną publicznością, gdzie nie przegrali w 16 ostatnich spotkaniach, ale nie udało im się tej serii przedłużyć i wykorzystać dobrej dla siebie sytuacji. Przez większość spotkania przewaga była po stronie gospodarzy, ale już po raz trzeci w tym finale zachodu wygrała drużyna, która prowadzenie miała przez krótszy czas. Warto zwrócić uwagę, że jeszcze na początku czwartej kwarty Nuggets mieli 6 punktów więcej, ale szybko pozwolili gościom odrobić tą stratę. W końcówce gospodarzy prowadził przede wszystkim Billups, mógł on liczyć na wsparcie od Martina i Smitha, ale do zwycięstwa zabrakło im znacznie lepszej gry ze strony Anthony'ego. Trzeba również dodać, że dużym problemem Nuggets w tym meczu była ofensywa. Ich skuteczność z gry wyniosła tylko 39.3% i po raz pierwszy od spotkania numer 3 z Hornets zdobyli poniżej 100 punktów. Drugim strzelcem drużyny był Billups mający 18 punktów (33.3% z gry), poza tym, zaliczył jeszcze 6 zbiórek i 7 asyst. Dobrze prezentowali się także rezerwowi. Andersen zdobył 15 punktów, zebrał 7 piłek i zablokował 3 rzuty. Natomiast Smith miał problemy ze skutecznością (26.7%), ale w końcówce trafił 2 ważne rzuty i ostatecznie odnotował 10 punktów. Do tego, słabszą dyspozycję strzelecką nadrabiał dobrą współpracą z partnerami i zaliczył 6 asyst. W sumie zmiennicy Nuggets zdobyli 29 punktów i zebrali 17 piłek, podczas gdy zawodnicy z ławki Lakers mieli odpowiednio 15 i 15. Jednak nie udało im się wykorzystać tej przewagi ponieważ w najważniejszym momencie nie mieli lidera. Kiedy Bryant prowadził Lakers do wygranej, Melo był właściwie niewidoczny.
Mecz 4

Nuggets - Lakers  120:101


Gracz meczu: JR Smith
JR w pierwszych dwóch rundach w każdym meczu zdobywał przynajmniej 10 punktów i był ważnym elementem sukcesu Nuggets. Natomiast w serii z Lakers jego skuteczność z gry znacznie spadła i nie był on już tak przydatny w ataku. Zmieniło się to dopiero w meczu numer 4. Gospodarze musieli wygrać, a Melo zupełnie nie był w stanie pociągnąć drużyny. Dlatego Nuggets potrzebowali, by ktoś inny razem z Billupsem poprowadził ich w ofensywie. W tej sytuacji na wysokości zadania stanął Smith, który rozegrał najlepsze spotkanie w tegorocznych playoffs. Wchodząc z ławki zdobył 24 punkty ze skutecznością 52.9%, a za trzy trafił 4 razy na 9 prób. Warto również dodać, że aż połowę ze swoich punktów zaliczył w czwartej kwarcie. Poza tym, na swoim koncie miał jeszcze 4 asysty i 2 przechwyty.

Decydujące elementy:
:: Zbiórki - zawodnicy gospodarzy byli bardzo aktywni w walce na tablicach. W efekcie, zebrali aż 18 piłek więcej niż Lakers (58-40), a do tego zaliczyli aż 20 zbiórek w ataku (goście mieli ich tylko 9). Dzięki temu Nuggets mogli ponawiać swoje akcje, co pomogło im wygrać ten mecz. Ostatecznie aż trzech zawodników ekipy z Denver zebrało przynajmniej 13 piłek: Martin, Nene i Andersen mieli ich w sumie 42. Natomiast trójka podkoszowych graczy gości (Gasol, Bynum i Odom) zebrała 23 piłki.

:: Rezerwowi - w poprzednich spotkaniach rezerwowi Nuggets spisywali się całkiem nieźle, ale brakowało im skuteczności z gry. Natomiast w tym meczu zmiennicy prowadzeni przez Smitha, pomogli swojej drużynie wygrać, zdobywając łącznie 42 punkty ze skutecznością 50% (trafili także 6 trójek). Poza tym, zebrali jeszcze 21 piłek, mieli 6 asyst i 4 straty. Podczas gdy rezerwowi Lakers zdobyli 24 punkty przy bardzo niskiej skuteczności wynoszącej 22.2%, do tego dołożyli 16 zbiórek, 8 asyst i odnotowali 7 strat.

:: Utrzymanie prowadzenia - czwartą kwartę tego spotkania Nuggets rozpoczęli mając 11 punktów więcej. Jednak nie oznaczało to, że mogą być spokojni o zwycięstwo, zwłaszcza biorąc pod uwagę przebieg wcześniejszych meczów. W poprzednim starciu gospodarze prowadzili 8 punktami przed czwartą kwartą i przegrali, a w meczu numer 3 w połowie czwartej kwarty ich przewaga wynosiła 7 i też przegrali. Tym razem było inaczej. Nuggets nie zmarnowali dobrej okazji do zwycięstwa, przez ostatnie 12 minut zagrali na wysokim poziomie wygrywając tą część 43-35. Tym samym, Lakers prowadzili jedynie na samym początku, kiedy było 1-0, później za dwa trafił Martin i gospodarze objęli prowadzenie, którego nie oddali już do samego końca.

:: Punkty z 'trumny' - Nuggets zupełnie zdominowali strefę podkoszową. Po pierwsze wygrali walkę o zbiórki, a do tego także zdobyli dużo punktów spod kosza. Ostatecznie gospodarze z 'pomalowanego' zaliczyli aż 52 punkty, przy 34 ze strony zawodników gości.


Nuggets
Przed meczem Anthony miał problemy zdrowotne (wirus żołądkowy) i widocznie nie był to jego dzień. Spudłował pierwsze 10 rzutów z gry, a na początku drugiej kwarty skręcił kostkę. Ale tym razem nie powtórzyła się sytuacja z poprzedniego meczu, kiedy fatalna dyspozycja Melo w drugiej połowie przyczyniła się do porażki Nuggets. Teraz jego partnerzy wiedzieli, że muszą sami wziąć na siebie ciężar zdobywania punktów i robili to od samego początku. Natomiast Anthony po 10 pudłach ograniczył swoje rzuty (później 3-6) i próbował w inny sposób pomóc swojej drużynie. Bardzo dobrze zagrał w czwartej kwarcie, nadal nie był w stanie zdobywać punktów z gry, ale mądrze wymuszał faule przeciwników. W efekcie, w tej części spotkania zaliczył 10 punktów, z czego 8 z linii rzutów wolnych. Cały mecz zakończył z dorobkiem 15 punktów (18.8% z gry), 3 zbiórek i 5 asyst. Najlepszym strzelcem Nuggets był Billups, który zdobył 24 punkty. Odegrał on kluczową rolę na samym początku czwartej kwarty, kiedy Lakers zbliżyli się na 7 punktów. Wtedy rozgrywający gospodarzy najpierw wykonał skuteczną akcję 'and 1', a za chwilę trafił za trzy i powiększył przewagę Nuggets do 13. Double-double na swoim koncie mieli Martin 13pts/ 15reb i Nene 14pts/ 13reb. Warto również dodać, że Nene był także pierwszym podającym swojej drużyny z 6 asystami. Dwucyfrowy dorobek punktowy odnotowali jeszcze Jones (12) i wchodzący z ławki Kleiza (10). Natomiast Andersen zebrał 14 piłek i zliczył 2 bloki. Tym samym, Nuggets doprowadzili do remisu w rywalizacji i jadą do Los Angeles powalczyć o trzecie zwycięstwo.

Lakers
Ten mecz od samego początku nie układał się po myśli gości. Przez cały czas musieli gonić Nuggets i koncentrowali się przede wszystkim na zmniejszaniu strat. W czwartej kwarcie udało im się narzucić wolny styl gry, zdominowany przez walkę na całym parkiecie, który bardziej im odpowiadał. Próbowali wybić gospodarzy z rytmu i wymusić ich błędy, ale tym razem nie przyniosło to dobrego efektu. W połowie czwartej kwarty Bryant trafił 3 rzuty z rzędu i zmniejszył stratę Lakers do 11 punktów, jednak w kolejnych minutach nie udało im się zatrzymać Nuggets, którzy nie popełniali już błędów tak jak w poprzednim meczu, kiedy tracili piłkę wyprowadzając ją z boku boiska. Bryant w całym spotkaniu zdobył 34 punkty, ale jego skuteczność z gry wyniosła tylko 38.5%, a za trzy spudłował 8 z 10 rzutów. Tym samy, po raz drugi w tej serii kiedy zdobył 'tylko' 30 kilka punktów jego drużyna przegrała, jak na razie tylko jego zdobycz na poziomie 40 gwarantują im zwycięstwa. Kobe miał na swoim koncie jeszcze 7 zbiórek i 5 asyst. Jednak w odróżnieniu od Nuggets, Lakers nie mogli liczyć na dobrą grę kilku zawodników. Bryant był osamotniony, a bez wsparcia nie miał szans zapewnić swojej drużynie zwycięstwa. Poza nim, jedynie Gasol grał dobrze. Zdobył 21 punktów trafiając 8 z 11 rzutów, ale w czwartej kwarcie dołożył tylko 2 punkty. Do tego miał jeszcze 10 zbiórek i 3 bloki. Natomiast Bynum był bardzo skuteczny w ataku pudłując zaledwie jeden z 7 rzutów (14pts), jednak przegrywał walkę o zbiórki, słabo spisywał się w obronie i miał problemy z faulami. Najbardziej zawiedli Ariza (3pts/ 1reb), który w dwóch poprzednich meczach prezentował świetną formę, Fisher (5pts/ 1ast) mający nadal duże problemy ze skutecznością, a także Odom, który co prawda miał 8 zbiórek, ale z 8 rzutów trafił tylko jeden i zdobył 5 punktów.
Mecz 5

Lakers - Nuggets  103:94


Gracz meczu: Lamar Odom
W poprzednich dwóch spotkaniach Odom spisywał się słabo, zwłaszcza w ataku. W meczu numer 5 Lakers bardzo potrzebowali większego udziału z jego strony, a on nie zawiódł. Najlepiej zaprezentował się w kluczowej czwartej kwarcie, kiedy gospodarze zapewnili sobie zwycięstwo. Odom przez ostatnie 12 minut zdobył 8 punktów, zebrał 6 piłek i zaliczył blok. W całym spotkaniu miał na swoim koncie 19 punktów (46.7% z gry), będąc drugim strzelcem Lakers. Do tego odnotował 14 zbiórek, co dało mu pierwsze w tej serii double-double. Ważną rolę odegrał również w defensywie, co prawda na początku meczu to on był blokowany przez Andersena, ale później skutecznie bronił własnego kosza zaliczając 4 bloki.

Decydujące elementy:
:: Czwarta kwarta - to było bardzo wyrównane spotkanie i pierwsze trzy kwarty kończyły się remisem. Dlatego kluczowe było ostatnie 12 minut. Lakers rozpoczęli tą kwartę od serii 11-0 i zupełnie rozbili swoich przeciwników. Warto dodać, że w sumie od końca trzeciej kwarty seria gospodarzy wyniosła 21-3, a Nuggets w tym czasie spudłowali 11 kolejnych rzutów. Ostatecznie tą część gospodarze wygrali 27-18.

:: Dominacja Lakers pod koszem - w poprzednim meczu pod koszem znacznie lepiej grali Nuggets, dzięki temu udało im się wygrać. Natomiast teraz to Lakers dominowali w polu trzech sekund. Co prawda ostatecznie mieli o jedną zbiórkę mniej, ale zdobyli znacznie więcej punktów z pomalowanego. Mieli ich 54, podczas gdy ekipa gości tylko 36. Zwłaszcza w czwartej kwarcie Lakers udało się ograniczyć zdobycze rywali spod kosza, świetnie spisywali się w defensywie zaliczając w sumie 12 bloków.

:: Skuteczność gry - gospodarze bardzo dużo swoich akcji kończyli spod kosza, co pomogło im uzyskać dobra skuteczność z gry - 48.7%. Natomiast Nuggets byli zmuszeni do rzutów z dalszej odległości, mieli mało okazji do zdobywania łatwych punktów, a na dystansie byli nieskuteczni, przez co trafili zaledwie 38.6% swoich rzutów.

:: Wsparcie dla Bryanta - lider Lakers w całym meczu oddał tylko 13 rzutów, mniej miał jedynie w siódmym spotkaniu z Rockets, kiedy jego drużyna pewnie pokonała rywali. Tym samym, zdobył 22 punkty przerywając serię 4 spotkań z dorobkiem co najmniej 30. Jednak to wcale nie przeszkodziło ekipie z LA, większy udział w ofensywie Bryanta nie był potrzebny, ponieważ Lakers prezentowali świetną grę zespołową. Właściwie każdy zawodnik gospodarzy pojawiający się na parkiecie wnosił coś pozytywnego do gry drużyny. Ostatecznie poza Bryantem, jeszcze 4 zawodników zdobyło co najmniej 12 punktów. Kobe natomiast świetnie kreował swoich partnerów zaliczając 8 asyst.


Lakers
Gospodarze ponownie pokazali, że wiedzą jak grać w najważniejszym momencie. Po trzech bardzo wyrównanych kwartach, fantastycznie rozpoczęli czwartą odsłonę spotkania i odskoczyli od Nuggets, przesądzając o swoim zwycięstwie. Wyciągnęli wnioski z poprzedniego meczu, kiedy to zawodnicy z Denver dominowali pod koszem. Teraz to oni byli lepsi w polu trzech sekund. Nie tylko zdobyli tam więcej punktów, ale także wzmocnili defensywę w porównaniu do wcześniejszego meczu nie pozwalając rywalom na łatwe punkty. Ostatnio pozwolili Nuggets zdobyć aż 120 punktów, tym razem tylko 94 i zmusili ich do skuteczności poniżej 40%. To nie był najlepszy występ Bryanta pod względem strzeleckim (46.2% z gry, 1 na 6 za trzy), ale mógł polegać na swoich kolegach, których skutecznie kreował. Ostatecznie Kobe miał na swoim koncie 22 punkty, 5 zbiórek i 8 asyst, ale zaliczył także 7 strat. Poza Odomem, double-double miał również Gasol - 14 punktów i 10 zbiórek. Hiszpan mógł się pochwalić także pięcioma blokami. W ostatecznym sukcesie, gospodarzom bardzo pomógł też dobry występ Fishera, który wreszcie był przydatny w ataku zaliczając 12 punktów. Tyle samo punktów miał również Ariza. Lakers zrobili w tym meczu co do nich należało, nie mogli sobie pozwolić na porażkę przed własną publicznością. Teraz potrzebują już tylko jednego zwycięstwa, by po raz drugi z rzędu zagrać w wielkim finale.

Nuggets
Po ostatnich słabszych meczach, tym razem Anthony ponownie wrócił do swojej dobrej dyspozycji strzeleckiej. W efekcie, po raz kolejny w tej serii zdobył ponad 30 punktów, ale jego drużyna przegrała. Goście bardzo słabo zagrali w czwartej kwarcie, kiedy nie mogli znaleźć sposobu na zatrzymanie Lakers, a w ataku nie potrafili wypracować sobie dobrych pozycji do rzutu. Do tego, Melo nie miał takiego wsparcia jak Bryant i właściwie sam musiał przeciwstawić się rywalom. Spotkanie zakończył mając na swoim koncie 31 punktów, ale zaliczył je ze skutecznością tylko 39.1%. Zawiódł natomiast Billups. Co prawda bardzo dobrze rozpoczął ten mecz i w pierwszej kwarcie miał 9 punktów, ale w dalszej części dołożył zaledwie 3. Znacznie gorzej niż poprzednio grał także Nene, który miał problemy z faulami, a do tego był właściwie niewidoczny w ataku zdobywając tylko 4 punkty. Dobrze radził sobie jedynie w walce na tablicach zbierając 8 piłek, tyle samo co wchodzący z ławki Andersen. Warto dodać, że podkoszowy zmiennik Nuggets miał na swoim koncie również 4 bloki. Natomiast Smith, który w poprzednim meczu zdobył ponad 20 punktów, teraz miał ich tylko 7. Fatalnie spisywał się w ofensywie pudłując 10 z 13 rzutów z gry, a zza linii trzech punktów trafił zaledwie raz na 10 prób. To już nie pierwszy raz w tej serii, kiedy Nuggets mieli przewagę, ale końcówkę rozegrali bardzo źle i przegrali. W połowie trzeciej kwarty prowadzili 7 punktami, potem jednak pozwolili Lakers przejąć inicjatywę i stracili szansę na pokonanie ich w Staples Center. Dlatego znaleźli się w trudnej sytuacji i teraz muszą wygrać w Denver, chcąc nadal marzyć o mistrzostwie.