Copyright Czwarta-Kwarta.com Wszelkie prawa zastrzeżone
autorem wszystkich tekstów jest Adam Szczepański
Lakers - Magic 99:86
Gracz meczu: Kobe Bryant
Bryant musiał rozegrać 5 sezonów, by zdobyć pierwszy tytuł bez pomocy O'Neala, ale w końcu się udało. Kobe może cieszyć się z czwartego mistrzostwa i pierwszej statuetki MVP finałów. W meczu numer 5 Bryant rozegrał kolejne bardzo dobre spotkanie prowadząc Lakers do zwycięstwa. Lider mistrzów odnotował imponujące statystyki: 30 punktów, 6 zbiórek, 5 asyst, 2 przechwyty i 4 bloki. Natomiast w całej rywalizacji z Magic jego średnie wyniosły: 32.4pts/ 7.4ast/ 5.6reb/ 1.4stl/ 1.4blk. Kobe potwierdził, że jest prawdziwym liderem, który jest w stanie poprowadzić swoją drużyną do tego najważniejszego celu. Rok temu przeszkodzili mu Celtics, teraz nie pozwolił, by ta sytuacja się powtórzyła. Grał na najwyższym poziomie, nie tylko zdobywał dużo punktów, ale również bardzo skutecznie współpracował z partnerami i pomagał Lakers w wielu elementach. Swoją grą w pełni zasłużył na mistrzostwo i miano MVP.
Dlaczego Magic przegrali? Decydujące elementy:
:: Zmarnowane szanse - mecz numer 2 i 4. W obu tych spotkaniach Magic przegrali po dogrywce, a mieli szanse zapewnić sobie zwycięstwo w regulaminowym czasie gry. Zawodnicy i kibice Magic długo będą pamiętać spudłowany alley-oop Lee, niecelne wolne Howarda i decyzję o niefaulowaniu w końcówce czwartego meczu, kiedy do remisu doprowadził Fisher.
:: Howard - po tym, jak rozegrał fantastyczny mecz zapewniając Magic zwycięstwo nad Cavs i awans do finału, oczekiwano, że w rywalizacji z Lakers również będzie dominował pod koszami. Jednak nie był on liderem takim jak Bryant i nie był w stanie poprowadzić swojej drużyny. Oczywiście mistrzostwa nie zdobędzie jeden zawodnik i sukces w ostatecznej walce może zagwarantować tylko silny zespół. Ale zespół potrzebuje lidera, który pociągnie swoich partnerów, Magic takiego gracza zabrakło. Ostatecznie Howard miał imponujące statystyki w zbiórkach (15.2) i blokach (4), ale bardzo słabo spisywał się w ataku nie mogąc poradzić sobie ze skuteczną defensywą przeciwników. W efekcie, pod względem punktowym była to jego najgorsza seria w tych playoffs, zdobywał średnio 15.4 punktów, a do tego jego skuteczność z gry była poniżej 50% (48.8%).
:: Stan Van Gundy - w finałowej rywalizacji było widać wyższość szkoleniowca Lakers. Van Gundy popełnił w tej serii kilka kluczowych błędów i ostateczna porażka w bardzo dużym stopniu obciąża jego konto. Oto kilka najważniejszych błędów: ponad 20 minut gry Nelsona w meczu numer 1 i 4, zostawienie na ławce Alstona i Lee w końcówce czwartego spotkania, decyzja o niefaulowaniu Lakers na 10 sekund przed końcem meczu numer 4, kiedy Magic mieli 3 punkty przewagi.
:: Nelson - jego powrót do gry nie pomógł Magic, bardziej im zaszkodził. Przez wcześniejsze trzy rundy udawało im się pokonywać rywali bez niego, a na jedynce dobrze spisywali się Alston i Johnson. W finale to się zmieniło i Van Gundy zrezygnował z doświadczonego Johnsona na rzecz Neslona. Trener chyba zapomniał, że nie grał on przez kilka miesięcy i nie był w formie, mimo to uznał, że skoro jest on czołową postacią drużyny to musi grać, bez względu na wszystko. W efekcie, Nelson nie raz przebywał na parkiecie zbyt długo, a zapomniany Alston mógł tylko przyglądać się z ławki jak jego drużyna przegrywa.
LOS ANGELES LAKERS NBA CHAMPIONS 2009
Zawodnicy Lakers w tym meczu pokazali swoje doświadczenie. Nie mieli zamiaru rozgrywać spotkania numer 6 i dawać kolejnej szansy Magic. Udowodnili swoją wyższość nad przeciwnikami i w pełni wykorzystali okazję do zakończenia tej serii. W rywalizacji z Magic pokazali, że to oni są najlepszą drużyną NBA, zaprezentowali fantastyczną grę zespołową, byli prowadzeni przez rewelacyjnego lidera i wybitnego trenera. W rezultacie, Bryant może cieszyć się pierwszym mistrzostwem zdobytym bez Shaqa, a Jackson 10 tytułem w roli head coacha.
4:1
Polak w Finale
Po dwóch meczach, w których Gortat grał bardzo krótko, tym razem miał okazję przez trochę dłuższy czas przebywać na parkiecie. Pomogły mu w tym faule Howarda, zanim środkowy Magic zaczął mieć z nimi problemy Polak grał tylko chwilę. Ostatecznie Gortat był na boisku przez 8 minut i 48 sekund. W tym czasie oddał 4 rzuty i 2 razy trafił zdobywając 4 punkty. Na swoim koncie nie miał jednak ani jednej zbiórki, udało mu się natomiast wymusić 2 przewinienia ofensywne Odoma.
Szkoda, że po dwóch pierwszych spotkaniach, w których Gortat grał długo i prezentował się bardzo dobrze, w kolejnych trener rzadziej korzystał z jego usług. Ale mimo ograniczonego czasu gry w trzech ostatnich meczach, Marcin udowodnił swoją wartość i potwierdził, że jest świetnym role playerem. Te finały były dla niego dużą szansą do pokazania się szerszej publiczności i dobrze to wykorzystał. Jego statystyki z finałów: 3.2pts (46.7% z gry)/ 2.6reb/ 1blk przez 10.6 minut.
Magic
Po tym jak Magic najpierw pokonali Celtics, a następnie zaskoczyli Cavs, wydawało się, że w pojedynku z Lakers także mogą realnie powalczyć o zwycięstwo. I rzeczywiście drużyna z Orlando prowadziła z nimi wyrównaną walkę, byli bardzo bliscy odnotowania trzech wygranych, ale z tych trzech okazji wykorzystali tylko jedną. W końcówkach okazywali się znacznie gorsi, brakowało im doświadczenia i wyrachowania jakie mieli Lakers. Magic jeszcze nie byli gotowi na tak duży sukces jak mistrzostwo. Jest to jednak młoda drużyna i w przyszłości na pewno jeszcze nie raz będą poważnymi kandydatami do tytułu. Kluczem dla nich jest nabranie doświadczenie przede wszytkami przez Howarda, kiedy on stanie się prawdziwym lidera, Magic będą mogli ponownie powalczyć o najważniejszą stawkę.
Dlaczego Lakers wygrali? Decydujące elementy:
:: Bryant - był prawdziwym liderem. Zdobywał najwięcej punktów dla swojej drużyny, a do tego świetnie wykorzystywał sowich partnerów. W czterech meczach zdobywał ponad 30 punktów i w tylu samych spotkaniach zaliczył po 8 asyst. Poza tym, miał także dobre statystyki zbiórek i świetnie spisywał się w obronie. Potwierdził swoją wszechstronność i rewelacyjnie wykorzystał ją dla dobra swojej drużyny.
:: Gasol - w zeszłorocznych finałach był on tym zawodnikiem, który najbardziej zawiódł. Nie potrafił wtedy skutecznie wesprzeć Bryanta w rywalizacji z Celtics. Teraz było widać, że wyciągnął wnioski z tamtego niepowiedzenia i z Magic zagrał tak jak trzeba. Był drugim strzelcem Lakers zdobywając 18.6 punktów ze skutecznością na poziomie 60%. Do tego świetnie walczył na tablicach zaliczając 9.2 zbiórek i wykonywał rewelacyjną pracę w obronie przeciwko Howardowi. Dzięki temu Kobe nie był osamotniony i miał wokół siebie prawdziwy zespół.
:: Ostatnie minuty - w decydujących minutach Lakers okazywali się znacznie lepsi niż Magic i znacznie skuteczniej wykorzystywali okazje do zapewnienia sobie zwycięstw. Widać było ich przewagę doświadczenia, dzięki czemu wytrzymywali psychicznie kluczowe akcje. Tylko w meczu numer 3 w końcówce popełnili błędy i w efekcie przegrali. Natomiast w dogrywkach zupełnie dominowali nad Magic i w sumie wygrali 10 dodatkowych minut gry 25-12. Kiedy trzeba było potrafili rozegrać skuteczne akcje i wygrać, co nie udawało się Magic.