Copyright Czwarta-Kwarta.com Wszelkie prawa zastrzeżone
autorem wszystkich tekstów jest Adam Szczepański
Lakers - Magic 99:91 OT
Gracz meczu: Kobe Bryant
Tak samo jak w poprzednim meczu także i tym razem Bryant miał słabą skuteczność rzutów z gry, ostatecznie wyniosła ona tylko 35.5%. Jednak w spotkaniu numer 4 nie przeszkodziło to Lakers w odniesieniu zwycięstwa. Bryant świetne rozpoczął dodatkowe pięć minut trafiając 2 pierwsze rzuty. Potem spudłował 3 kolejne, ale na 31 sekund przed końcem to on znalazł wolnego Fishera, który dobił gospodarzy celną trójką. W ostatniej minucie czwartej kwarty Kobe również był nieskuteczny, ale także jego asysta odegrała ważną rolę i też na 31 sekund przed końcem. Wchodząc wtedy pod kosza, fantastycznie podał do Gasola. Tym samym, lider Lakers pomógł swojej drużynie wygrać po raz trzeci. W sumie zaliczył 32 punkty, a słabą skuteczność nadrabiał wszechstronnością, na swoim koncie miał 7 zbiórek i 8 asyst. Warto dodać, że w każdym z dotychczasowych spotkań finałowej rywalizacji z Magic odnotował po 8 asyst. Poza tym, trzeba zwrócić uwagę, na wysoką skuteczność na linii rzutów wolnych Bryanta, w poprzednim starciu miał problemy w tym elemencie, ale teraz nie pomylił się ani razu na 8 prób.
Decydujące elementy:
:: rzuty wolne Howarda - w całym meczu gracze Magic stawali na linii rzutów wolnych 37 razy, ale wykorzystali tylko 22 z nich, a 8 z tych 15 spudłowanych rzutów należało do Howarda. W decydującym momencie tego meczu zawodnicy Lakers wysłali centra rywali na linię, a on niestety dla Magic miał duże problemy z celnością. Na 11 sekund przed końcem czwartej kwarty gospodarze mieli 3-punktową przewagę. Wtedy Howard stanął na linii i dwukrotnie spudłował, co w dużej mierze przyczyniło się do późniejszej porażki jego drużyny. Gdyby trafił chociażby jeden, rzut Fishera za trzy nie doprowadziłby jeszcze do dogrywki. Była to kluczowa akcja meczu. Tak samo jak w drugim spotkaniu niecelny alley-oop Lee, tak teraz wolne Howarda, przyczyniły się do dogrywki i w rezultacie do porażki Magic. W sumie center gospodarzy trafił 6 wolnych na 14 prób, co dało mu skuteczność na poziomie zaledwie 42.9%.
:: Ariza - to właśnie on pomógł Lakers wrócić do gry i nawiązać wyrównaną walkę z gospodarzami. Trzecią kwartę Lakers rozpoczynali ze stratą 12 punktów, ale potrzebowali tylko 6 minut, by wyjść na prowadzenie. Zawdzięczali to przede wszystkim rewaluacyjnej dyspozycji Arizy. Trafił on swoje pierwsze 4 rzuty w tej kwarcie, w tym 2 za trzy. Całą kwartę zakończył z dorobkiem 13 punktów (5 na 6 z gry), podczas gdy w pierwszej połowie nie miał ani jednego punktu. Natomiast na 2 minuty i 35 sekund przed końcem regulaminowego czasu gry, trafił ważny rzut za trzy doprowadzając do remisu. Ostatecznie Ariza zdobył 16 punktów, zebrał 9 piłek i zaliczył 2 przechwyty.
:: decydujące akcje nie dla Magic - po tym jak Fisher trafił trójkę na 4 sekundy przed końcem czwartej kwarty, Magic mieli jeszcze szansę na oddanie decydującego rzutu, dającego im zwycięstwo. Jednak nie potrafili rozegrać skutecznej akcji, rzut oddawał Pietrus, który nie miał dobrej pozycji i trzeba było rozegrać dodatkowe 5 minut. Później, w dogrywce również zawiedli w najważniejszych akcjach. W ostatniej minucie Magic nie umieli wykreować dogodnych pozycji dla swoich strzelców i zakończyć akcji punktami, podczas gdy Lakers powiększali swoją przewagę. W efekcie, w dogrywce gospodarze zdobyli zaledwie 4 punkty, a z gry trafili tylko raz i to na samym początku.
:: straty - zawodnicy Magic popełnili w sumie 19 strat, Lakers mieli ich tylko 8.
:: dogrywka - drugi raz w tych finałach Magic zmarnowali okazję do pokonania Lakers w regulaminowych 48 minutach i drugi raz okazali się znacznie gorsi w dogrywce.
X-factor: Derek Fisher
Przez pierwsze trzy kwarty Fisher zdobył tylko 4 punkty, a z gry trafił zaledwie 2 z 7 rzutów. Jednak w najważniejszym momencie nie zawiódł i pomógł Lakers wygrać. Na 4 sekundy przed końcem czwartej kwarty jego trójka doprowadziła do remisu, a w rezultacie do dogrywki. Warto dodać, że przed tym rzutem oddał aż 5 niecelnych rzutów zza linii. W doliczonym czasie gry po raz kolejny jego trójka okazała się kluczowa. Na 31 sekund przed końcem po jego trafieniu goście wyszli na 3-punktowe prowadzenie. W efekcie Magic próbowali odpowiedzieć rzutem z dystansu, ale te próby były nieskuteczne i Lakers udało się wygrać po raz trzeci. W swojej karierze Fisher już nie raz oddawał decydujące rzuty za trzy. Te dwie trójki, na pewno zapiszą się w historii, dzięki nim Lakers są tylko o krok od mistrzostwa. Rozgrywający gości po raz kolejny pokazał, że ma bardzo silną psychikę i w kluczowych akcjach można na niego liczyć, nawet jeśli wcześniej nie był w najwyższej formie. W czwartej kwarcie i dogrywce zdobył on w sumie 8 punktów, ostatecznie miał ich 12.
Magic
W tym meczu było widać różnicę doświadczenia pomiędzy Magic i Lakers. Podczas gdy zawodnicy gości bardzo skutecznie grali w samej końcówce i zapewniali sobie trzecie zwycięstwo, gospodarze nie potrafili odpowiedzieć tym samym, pudłowali swoje rzuty, popełniali błędy i zmarnowali szansę na wygraną. W spotkaniu numer 2 w decydującej akcji nie trafił Lee, potrzebna była dogrywka i wtedy Lakers okazali się lepsi. Powtórzyło się to tym razem, teraz Howard nie wykorzystał wolnych, Fisher doprowadził do remisu, a Magic rozpoczęli serię kolejnych nieskutecznych akcji. W tym meczu byli bardzo blisko zwycięstwa, ale nie potrafili w końcówce go sobie zagwarantować. Nie mieli tak silnej psychiki jak Lakers i w decydujących akcjach zawiedli. Magic bardzo dobrze rozpoczęli to spotkanie i w pierwszej połowie byli znacznie lepsi niż ich rywale. Jednak 12 punktowe prowadzenie przed przerwą dało im chyba zbyt dużo pewności siebie. Dlatego nie byli przygotowani na znacznie lepszą dyspozycję Lakers w trzeciej kwarcie i dali sobie odebrać tą przewagę. Jednak w czwartej kwarcie wrócili do skuteczniejszej gry i na półtorej minuty przed końcem regulaminowego czasu gry prowadzili pięcioma punktami. Byli wtedy o krok od zwycięstwa, ale zmarnowali tą dobrą sytuację. Natomiast w dogrywce już zupełnie zostali zdominowani przez gości i musieli pogodzić się z porażką. Howard imponował fantastyczną grą pod koszami, zebrał 21 piłek i odnotował aż 9 bloków. Niestety to nie pomogło jego drużynie wygrać, ponieważ nie trafiał wolnych. Ostatecznie zdobył 16 punktów i był o jeden blok od triple-double, ale nie można pominąć faktu, że poza słabą dyspozycją na linii, popełnił także aż 7 strat. Świetne spotkanie rozegrał również Turkoglu, który zaliczył 25 punktów ze skutecznością 61.5% (15pts, 5 na 6 z gry w pierwszej połowie). To on dał Magic 5-punktową przewagę pod koniec czwartej kwarty, ale w dogrywce spudłował 3 rzuty. W ataku bardzo dobrze zagrał także Pietrus, ponownie odegrał ważną rolę w czwartej kwarcie, kiedy zdobył 9 punktów (w sumie miał 15). Zawiódł natomiast Lewis, który z 10 rzutów spudłował aż 8 i zakończył mecz z dorobkiem 6 punktów. Warto jednak dodać, że to on świetnie rozpoczął dogrywkę i trafił za trzy, a poza tym na swoim koncie miał jeszcze 7 zbiórek. W ostatnich trzech meczach Magic udowodniali, że są równorzędnym rywalem dla Lakers. Niestety nie potrafią wykorzystać swojej dobrej gry i w końcówkach zawodzą. Dlatego z tych trzech spotkań wygrali tylko raz. Ta seria mogłaby wyglądać zupełnie inaczej, gdyby trafił Lee albo Howard. Teraz Magic są o krok od pożegnania się z marzeniem o tytule i w następnym meczu będą walczyć o przetrwanie.
3:1
Polak w Finale
W drugim kolejnym meczu Gortat bardzo krótko przebywał na parkiecie. Tak samo jak poprzednio, także teraz trener dał więcej czasu Battie'mu, a Howard grał przez prawie całe spotkanie. W efekcie, Polak pojawił się na boisku tylko na 4 minuty i 15 sekund w drugiej kwarcie. Jednak tym razem znacznie lepiej wykorzystał ten czas i był znacznie bardziej widoczny niż w trzecim spotkaniu. Ostatecznie zdobył 4 punkty, wykonując dwa wsady, miał 2 zbiórki i blok na Odomie.
Lakers
W pierwszej kwarcie Lakers prezentowali się nie najlepiej. Zdobyli wtedy zaledwie 37 punktów, a ich skuteczność z gry wyniosła tylko 33%. Jednak trzecia kwarta okazała się dla nich przełomowa. Zaliczyli wtedy 30 punktów, nie tylko odrobili straty, ale także wyprzedzili Magic. Warto dodać, że bardzo ważne okazały się wtedy rzuty za trzy. W pierwszej połowie 10 razy próbowali trafić z dystansu, ale udało im się to tylko raz, natomiast w trzeciej odsłonie spotkania na 6 rzutów mieli 4 celne. Natomiast w samej końcówce czwartej kwarty mogli liczyć na kogoś takiego jak Fisher. I tak samo, jak w meczu numer 2, także teraz w pełni wykorzystali fakt, że uniknęli porażki i nie zmarnowali dodatkowych 5 minut na pokonanie gospodarzy. W dogrywce Lakers fantastycznie zagrali w obronie pozwalając swoim rywalom tylko na jeden celny rzut z gry, natomiast błędy w ataku Magic bezwzględnie wykorzystywali wyprowadzając szybkie kontry i powiększając swoją przewagę. Poza Bryantem, Fisherem i Arizą, bardzo dobrze zaprezentował się również Gasol, który był ważną postacią dogrywki. Hiszpan zdobył 5 ostatnich punktów tego meczu wykonując dwa wsady. W sumie zaliczył 16 punktów ze skutecznością z gry 50%, a do tego dołożył 10 zbiórek. Najlepszym rezerwowym ponownie był Odom, miał 9 punktów i 5 zbiórek. Lakers w ostatnich minutach pokazali swoją wyższość nad Magic i udowodnili, że są gotowi, by w tym roku sięgnąć po tytuł. Teraz brakuje im już tylko jednego zwycięstwa.