najlepszy zawdonik
Lakers - Mavs 106:99
Lakers po sześciu spotkaniach pozostają bez porażki. Ostatni raz rozpoczęli rozgrywki od bilansu 6-0 w sezonie 01/02 i na pewno tym razem także chcieliby zako
ńczyć je z mistrzowskim tytułem. W Dallas nie było łatwo wygrać, ale gracze z LA ponownie pokazali swoją ogromną siłę.

Mecz rozpoczął się bardzo dobrze dla gospodarzy, którzy po 12 minutach prowadzili 35-26. Niestety w dalszej części gry Mavs nie potrafili utrzymać dobrej dyspozycji rzutowej ponieważ Lakers poprawili swoją defensywę. Efektem tego było zaledwie 39 punktów graczy z Dallas w drugiej połowie (w tym czasie trafili 15 z 46 rzutów z gry).

W ekipie Mavs najbardziej zawiódł ich lider i zawodnik, który ostatnio krytykował partnerów za słabą grę. Po wcześniejszych dobrych występach, tym razem Nowitzki zdobył tylko 14 punktów przy bardzo niskiej skuteczności z gry (29.4%). Pierwszym strzelcem Mavs był Terry z 21 punktami. Natomiast Kidd rozegrał najlepsze spotkanie sezonu, odnotowując triple-double numer 101 w karierze (16pts/ 11reb/ 10ast/ 4stl). Na tablicach dominował Dampier, zako
ńczył mecz z 16 zbiórkami, co jest jego najwyższą zdobyczą w tym roku.

To było kolejne spotkanie, w którym Mavs nie mogli skorzystać z kontuzjowanego Howarda. Jednak zastępujący go w wyjściowym składzie Green po raz kolejny zagrał bardzo dobrze (17pts/ 6reb). Do formy wraca Stackhouse, który po fatalnych pierwszych meczach sezonu, wreszcie jest przydatnym zmiennikiem.  Niestety pozostali zawodnicy z ławki Mavs nie wnieśli nic znaczącego do gry. Ostatecznie rezerwowi zdobyli 20 punktów, w tym 17 należało do Stackhouse'a.

W Lakers po raz kolejny wszystko działało tak jak powinno. Najlepszym strzelcem był oczywiście Bryant z 27 punktami na koncie. Każdy z dwójki podkoszowych zawodników zanotował double-double. Dla Bynuma (11pts/ 10reb) była to pierwsza taka zdobycz w sezonie, natomiast dla Gasola już czwarta (22pts/ 11reb). Z ławki, podstawowych graczy świetnie wsparli Odom i Ariza, razem zdobyli 25 punktów i zebrali 11 piłek.

Tak dobra dyspozycja trójki liderów i rezerwowych sprawiła, że słabsza forma Fishera (6 punktów, 1/8 z gry) i Radmanovica (4 punkty, 2/6 z gry) nie przeszkodził Lakers w odniesieniu kolejnego zwycięstwa.
We wcześniejszych meczach Horford grał dobrze, ale znacząco się nie wyróżniał. Jednak gdy Hawks tego potrzebowali rozegrał fantastyczne spotkanie. Przeciwko Bulls jego drużyna grał bez Smitha, gorzej spisywał się Johnson i ktoś musiał przejąć na siebie ciężar poprowadzenia zespołu. Horford odnotował najwyższą zdobycz punktową w karierze - 27, także 6 bloków jest jego nowym rekordem, a do tego zebrał jeszcze 17 piłek.
Copyright Czwarta-Kwarta.com   Wszelkie prawa zastrzeżone
STRONA GŁÓWNA         KONTAKT         ARCHIWUM
autorem wszystkich tekstów jest Adam Szczepański
Szósta wygrana Lakers
Podsumowanie dnia:  11.11
Spurs - Knicks 92:80
Jadąc do Nowego Jorku, osłabieni brakiem dwóch swoich gwiazdorów, Spurs nie mogli być pewni wygranej. Wydawało się, że w starciu z coraz lepiej grającymi Knicks, drużyna z San Antonio może mieć równie duże problemy jak w ostatnich meczach. Ale po raz kolejny mogliśmy zobaczyć prawdziwy charakter i waleczność Spurs, którzy nawet osłabieni potrafili wygrać. Pomogła im bardzo dobra obrona. Po raz pierwszy w tym sezonie ich defensywa przypominała tą z poprzednich lat. Knicks zdobyli tylko 80 punktów (najmniej w sezonie), była to najniższa zdobycz przeciwników Spurs w tym roku.

Popovich zdecydował się na znaczną zmianę pierwszej piątki, stawiając między innymi na debiutanta Hilla. Natomiast z ławki mecz rozpoczął Bowen, dla którego był to pierwszy mecz w roli zmiennika od 550 spotkań. Ta sytuacja dobrze wpłynęła na weterana Spurs, który odnotował najlepszy występ w sezonie (13pts, 3/3 za trzy). W końcu dobrze zagrał również Finley (14pts/ 6reb), także w roli rezerwowego. Liderem drużyny z San Antonio jak zawsze był Duncan, poza 23 punktami, na swoim koncie miał też 9 zbiórek i 7 asyst. Pozostali zawodnicy pierwszej piątki nie błyszczeli w ofensywie (Mason, Udoka i Hill zdobyli razem 27 punktów trafiając zaledwie 8 z 30 rzutów), ale przydawali się w obronie i w walce na tablicach. Decydująca o zwycięstwie byłą druga połowa, którą Spurs wygrali 15 punktami, pozwalając swoim przeciwnikom zdobyć w tym czasie tylko 39. Ważnym elementem były również zbiórki, Spurs mieli ich o 12 więcej niż Knicks.

Knicks mieli w tym spotkaniu bardzo niską skuteczność z gry (38%) i tylko Crawford potrafił przebić się przez defensywę Spurs zdobywając 28 punktów (trafił 6 z 8 rzutów za trzy). Piąte double-double z rzędu odnotował Randolph, tym razem jednak nie przekroczył już bariery 20 punktów (15pts/ 13reb). Z ławki najlepiej zagrał Lee, kończąc spotkanie z dorobkiem 15 punktów i 9 zbiórek.

statystyki
Players

PTS
  
41  L.James vs.MIL
REB  
17  A.Horford vs.CHI
AST  
10  J.Kidd vs.LAL
STL  
4    3 zawodników
BLK  
6    A.Horford, E.Brand
Brad
Miller
W swoich dwóch pierwszy meczach w tym roku Miller odnotował double-double. W spotkaniu z Pistons, Kings musieli radzić sobie bez Maritna, dlatego oczekiwano lepszego występu od doświadczonego środkowego. W takiej sytuacji to on powinien być czołowym graczem drużyny. Zagrał jednak słabo. Trafił tylko 2 z 16 rzutów z gry, kończąc spotkanie z dorobkiem 7 punktów, 6asyst i 8 zbiórek.
Jason
Thompson
Thompson zastąpił kontuzjowanego Martina w pierwszej piątce Kings i zaprezentował się bardzo dobrze. Zdobył 15 punktów, trafiając 70% swoich rzutów z gry, miał także 9 zbiórek. Był to szósty mecz w tym sezonie, w którym zdobył przynajmniej 10 punktów.
najlepszy debiutant
najgorszy zawdonik
free hit counter
Pistons - Kings 100:92
Po dwóch porażkach z Iversonem w składzie, Pistons rozpoczęli swoją serię spotkań na zachodzie od zwycięstwa. Jednak zadanie mieli ułatwione, ponieważ Kings byli pozbawieni swojego najlepszego strzelca. Mimo to, gospodarze rozpoczęli to spotkanie bardzo dobrze i nie mieli problemów z ofensywą, w pierwszej kwarcie zdobywając aż 31 punktów. Natomiast w kolejnej kwarcie mecz odwrócił się na korzyść Pistons, którzy odboli straty, dlatego po pierwszej połowie był remis po 50. Czwartą kwartę goście z Detroit rozpoczynali z dwupunktową stratą i dopiero wtedy zagrali bardzo dobrze. W ostatniej części gry Pistons wykorzystali osłabienie ataku Kings i ograniczyli ich zdobycze do zaledwie 15.

Najlepszy mecz w barwach Pistons rozegrał Iverson, na swoim koncie miał 30 punktów, 9 asyst i 7 zbiórek. Bardzo dobrze zagrał również Prince, który trzeci raz w czterech ostatnich spotkaniach zdobył ponad 20 punktów (26pts/ 11reb).

W pierwszej piątce Kings, Martina zastąpił debiutant Thompson, który zaprezentował się bardzo dobrze zdobywając 15 punktów i 9 zbiórek. Nie popisał sie natomiast Miller. Po dwóch meczach z double-double, zebrał 8 piłek i miał 7 punktów przy 12.5% skuteczności z gry. Najlepszym strzelcem drużyny z Sacramento był rozpoczynający spotkanie z ławki Hawes, zdobył 19 punktów.

Cavs - Bucks 99:94
James trzeci raz w ciągu ostatnich czterech spotkań zdobył dokładnie 41 punktów. W tym meczu miał bardzo wysoką skuteczność z gry - 66.7%, odnotował także 6 asyst, 5 zbiórek i 3 przechwyty.

To był pierwszy mecz Mo Williamsa (16pts/ 5ast) przeciwko drużynie, w której grał jeszcze rok temu.

James po raz kolejny mógł liczyć na swoich partnerów. Ilgauskas i Williams ósmy raz w tym sezonie zdobyli ponad 10 punktów. Ta dwójka wraz z Westem miała w sumie 42 punkty. Natomiast z ławki ponownie bardzo dobrze grał Varejao (13pts/ 10reb). Był to jego trzeci mecz z rzędu z ponad 10 punktami na koncie i pierwsze double-double w sezonie.

Cavs mają w tym momencie bilans 4-0 przed własną publicznością.

W drugiej połowie Cavs odnotowali tylko 1 stratę.

To był 4 mecz Bucks bez Redda, wygrali tylko jeden z nich.

W ekipie z Milwaukee najlepiej zagrali Jefferson (19pts/ 6reb) i Ridnour (17pts/ 4ast).
Jazz - Sixers 93:80
Po kontuzji, do gry wrócił Williams. W pierwszym spotkaniu tego sezonu spędził na parkiecie 31 minut odnotowując w tym czasie 7 punktów (tylko 1 celny rzut z gry na 8 prób) i 9 asyst.

Drugie double-double z rzędu (czwarte w tym roku) miał Boozer, ponownie zdobył 19 punktów i bardzo dobrze radził sobie w walce na tablicach - 16 zbiórek.

Brewer przechwycił 4 piłki w spotkaniu z Sixers, tym samym w dwóch ostatnich meczach miał w sumie 11 przechwytów.

Duet rezerwowych Kirilenko-Millsap zdobył 32 punkty. AK47 w siedmiu meczach sezonu tylko raz zdobył mniej niż 15 punktów.

Rezerwowi Jazz znacząco pokonali zmienników Sixers w ilości zdobytych punktów, 38-12.

Najlepszym strzelcem drużyny z Philly był Miller - 25 punktów, miał także 6 asyst.

Brand miał rekordowe dla siebie w tym roku, 6 bloków.
Sixers - Raptors: drużyna z Philly przegrała 3 kolejne mecze i wszystkie 3 wyjazdowe spotkanie w tym sezonie, w Toronto będzie im bardzo trudno poprawić ten bilans
Hawks - Celtics: dla Hawks to będzie rewanż za pierwszą rundę playoffs 08, a Celtics na własnym parkiecie spróbują przerwać zwycięską passę swoich rywali
Pacers - Nets: Pacers jadą do New Jersey walczyć o pierwsze zwycięstwo na wyjeździe, jeśli do Nets nie wróci Harris będą mieli na to duże szanse
Lakers - Hornets: pojedynek Bryanta z CP3 będzie ozdobą tego spotkania, jest to kolejny mecz na szczycie zachodu i powinien być znacznie ciekawszy niż starcie Lakers-Rockets
Blazers - Heat: Heat jeszcze nie przegrali przed własną publicznością, Blazers będą chcieli to zmienić

Spurs - Bucks: mecz z Bucks pokaże czy wygrana z Knicks była tylko jednym dobrym meczem dla Spurs, czy może stałym powrotem graczy z San Antonio do dobrej formy
Magic - Thunder: wyjazd do Oklahomy może być dobrą okazją do odniesienia kolejnego zwycięstwa dla Magic, które z dużym trudem przychodzą im w tym roku
Jazz - Wizards: silni Jazz z Williamsem i Wizards bez zwycięstwa, powinno być bez niespodzianek
Knicks - Grizzlies: to może być kolejny fantastyczny występ Mayo, jeśli pojedynek z nim podejmie Crawford będzie naprawdę ciekawie
Kings - Clippers: drużyna z LA jest po swojej pierwszej wygranej, a Kings jeszcze nie zwciężyli na wyjeździe, poza tym będą grali bez Martina
Rockets - Suns: starcie dwóch czołowych drużyn zachodu, ciekawy będzie na pewno pojedynek O'Neal - Yao
zapowiedzi najbliższych spotkań
Al
Horford
Nuggets - Bobcats 88:80
Najlepszym strzelcem meczu był Anthony, który zdobył 25 punktów, w tym aż 18 w drugiej połowie.

Nuggets kontynuują swoją zwycięską serię z Billupsem w składzie. Ich nowy rozgrywający po raz kolejny zdobył 16 punktów, miał także 5 asyst. Niepokoi natomiast jego skuteczność w ataku, w spotkaniu z Bobcats trafił 4 z 12 rzutów, a w sumie po trzech meczach w Nuggets ma skuteczność 26.2%.

Słabo zagrał Smith, trafił tylko 1 z 7 rzutów z gry i zakończył spotkanie z 3 punktami. Był to jego trzeci mecz z czterech ostatnio rozegranych, w którym zdobył nie więcej niż 5 punktów.

Natomiast dobrze zaprezentował się inny rezerwowy. Balkman drugi raz z rzędu przebywał na parkiecie ponad 20 minut i był bardzo przydatny dla drużyny (15pts/ 7reb).

Decydująca okazała się trzecia kwarta, którą Nuggets wygrali 29-16.

Najgorszy mecz w sezonie rozegrał Okafor - 2 punkty (1/5 z gry) i 8 zbiórek. Nie popisał się również Augustin, zdobył tylko 5 punktów (1/9 z gry).

To był 212 mecz Feltona, w którym miał on na swoim koncie przynajmniej 1 asystę. Natomiast dla Anthony'ego był to 212 mecz ze zdobyczą przynajmniej 10 punktów (jest to obecnie najdłuższa taka seria w NBA).
Hawks - Bulls 113:108
Hawks wygrali szósty mecz z rzędu.

Słabsze spotkanie miał Johnson - 17 punktów, trafiając 4 z 16 rzutów z gry. Jednak rolę lidera przejął Horford, dla którego był to najlepszy mecz w karierze. Center Hawks miał na swoim koncie 27 punktów (50%), 17 zbiórek i 6 bloków.

Każdy z zawodników pierwszej piątki drużyny z Atlanty zdobył przynajmniej 12 punktów.

Tym razem gorzej zagrał Murray (5pts/ 2ast), ale Hawks mogli liczyć na innego rezerwowego, Evans zdobył 17 punktów i 5 zbiórek.

Pierwszy raz w tym roku w wyjściowym składzie Bulls zagrał Noah (2pts/ 8reb), ale nie potrafił powstrzymać swojego kolegi z Uniwersytetu Florydy, Horforda.

Bardzo dobrze zagrała trójka Gordno-Deng-Nocioni, razem zdobyli 58 punktów.

Pierwsze double-double w tym sezonie odnotował Rose (26pts/ 10reb/ 6ast).

Ostatnio operację kciuka przeszedł Hinrich, poza grą pozostanie przynajmniej 3 miesiące. Jednak w Chicago wszyscy liczą na szybki powrót Hughesa, który zniweluje osłabienie drużyny.

Warriors - Wolves 113:110 (OT)
Po zwycięstwie na otwarcie sezonu Wolves przegrali 6 kolejnych spotkań, w tym 2 po dogrywkach.

Na 4 i pół minuty do końca spotkania Wolves prowadzili 106-97. Od tego momentu nie zdobyli już punktu w regulaminowym czas gry, natomiast Warriors odnotowując serię 9-0 doprowadzili do dogrywki.

W dogrywce aż 6 z 7 punktów drużyny z Golden State zdobył Jackson. Mecz zakończył z 30 punktami na koncie.

Drugim strzelcem Warriors był Azubuike - 22 punkty. Natomiast Biedrins kontynuuje swoją serię spotkań z double-double (13pts/ 15reb).

W ekipie Wolves ponownie najlepiej zagrał Jefferson - 25 punktów, 12 zbiórek i 4 bloki. Reszta pierwszej piątki zdobyła zaledwie 24 punkty. Najsłabiej zagrał Telfair, który nie trafił żadnego z 5 rzutów, kończąc spotkanie bez punktu.

Świetnie zaprezentowali się natomiast rezerwowi zespołu z Minnesoty, czterech z nich miało przynajmniej 10 punktów. Smith, Foye, Gomes i McCants zdobyli razem 61 punktów.