najlepszy zawodnik
Copyright Czwarta-Kwarta.com   Wszelkie prawa zastrzeżone
STRONA GŁÓWNA         KONTAKT         ARCHIWUM
autorem wszystkich tekstów jest Adam Szczepański
Podsumowanie dnia:  1.04
statystyki
Jason Thompson
Thompson rozegrał świetny mecz w starciu z Warriors i zdominował strefę podkoszową po obu stronach boiska . Zakończył spotkanie z rekordowym w swojej karierze osiągnięciem aż 19 zbiórek (8 w ataku). Do tego, dorzucił jeszcze 14 punktów trafiając 50% rzutów z gry. W efekcie zaliczył 14 double-double w tym sezonie. Dobrze prezentowały się także jego statystyki defensywne, na swoim koncie miał 2 bloki i 2 przechwyty.
najlepszy debiutant
najgorszy zawodnik
free hit counter
wyniki
Raptors - Magic  99:95
Bobcats - Celtics  109:111 (2OT)
Pistons - Nets  98:111
Lakers - Bucks  104:98
Wizards - Grizzlies  107:112
Heat - Mavs  96:98
Rockets - Suns  109:114
Kings - Warriors  141:143 (OT)
Hornets - Clippers  104:98
Wydarzenia dnia
Skróty spotkań
Mecz dnia:  Cavs - Wizards
Mecz pomiędzy najlepszą i najgorszą drużyną wschodu teoretycznie powinien być jednostronny i szybko rozstrzygnięty. Jednak w tym wypadku będzie zupełnie inaczej. Mimo że przez cały sezon Wizards grają fatalnie, to w dotychczasowych meczach z Cavs prezentowali się nadzwyczaj dobrze. Najpierw przegrali różnicą tylko 4 punktów w Cleveland, a w Waszyngtonie pokonali drużynę Jamesa. Od czasu, gdy toczyli wyrównane pojedynki w playoffs, ich starcia zawsze są ciekawymi widowiskami, mimo ogromnej różnicy w ich bilansach. Na to spotkanie szykuje się Arenas, dla którego będzie to dugi mecz w tym sezonie i na pewno będzie chciał zagrać jak najlepiej w starciu z LeBronem.

pozostałe
Bucks - Sixers
Jazz - Nuggets
Następne spotkania
TOP 10

:: W meczu z Clippers, Paul zdobył 30 punktów, zaliczył 14 asyst i przechwycił 6 piłek. Od sezonu 73/74 (kiedy rozpoczęto liczyć statystyki przechwytów poszczególnych graczy), tylko trzech zawodników osiągnęło statystyki na takim poziomie w meczu zakończonym w regulaminowym czasie gry.

::
W spotkaniu pomiędzy Warriors i Kings, obie drużyny zdobyły łącznie 284 punkty. Tym samym, wyrównali rekord sezonu pod względem zdobytych punktów w jednym meczu.

:: Martin aż 23 z 50 punktów zaliczył z wolnych, natomiast z gry oddał tylko 11 celnych rzutów (w tym 5 razy za trzy). Jest to najmniejsza liczba trafień z gry w historii NBA zawodnika, który zdobył 50 punktów.

::
Sessions zakończył spotkanie z Lakers mając na swoim koncie triple-double: 16 punktów, 16 asyst i 10 zbiórek.

:: W meczu z Rapotrs, Gortat grał tylko przez 9 minut. W tym krótkim czasie Polak zrobił co do niego należało. Trafił jeden rzut z gry zaliczając 2 punkty, zebrał 3 piłki i zablokował jeden rzut przeciwników.

:: Nash rozegrał rewelacyjne spotkanie, prowadząc Suns do zwycięstwa nad Rockets. Zdobył 25 punktów i zaliczył 17 asyst. W rezultacie, wyrównał swój rekord kariery asyst w meczu, w którym był także najlepszym strzelcem swojej drużyny.

:: Mecz z Rockets był 75 dla Suns w tym sezonie. We wszystkich wystąpił Grant Hill, czym wyrównał swój rekord kariery największej liczby spotkań z rzędu w jednym sezonie. Również w rozgrywkach 96/97 będąc w Pistons, wystąpił w 75 kolejnych meczach. Jeszcze nigdy natomiast nie rozegrał wszystkich 82 spotkań, co może udać mu się w tym roku.

:: W starciu gigantów, Shaq wygrał pojedynek strzelecki z Yao, miał 22 punkty przy 20 ze strony Chińczyka. Był to czwarty pojedynek z rzędu O'Neala z Yao, w którym zdobył on więcej punktów niż jego rywal.

:: W meczu z Bobcats, Allen trafił tylko 5 z 13 rzutów za trzy, ale w dogrywkach nie zawiódł i na 4 jego rzuty z dystansu, 3 wpadły do kosza. W sumie zakończył spotkanie z 22 punktami, z czego 11 zaliczył w samych dogrywkach.

:: Po porażce Pistons w New Jersey, przewaga Cavs nad drugimi w dywizji centralnej Pistons wzrosła do 25,5 meczów. Jest to największa przewaga w historii NBA pomiędzy pierwszą i drugą drużyną dywizji lub konferencji.

:: W meczu z Grizzlies nie zagrał Arenas, czekający na dzisiejsze starcie z Cavs. W barwach Wizards pojawił się natomiast Haywood, dla którego było to pierwsze spotkanie w tym sezonie. Wchodząc z ławki grał przez 24 minuty, zdobył tylko 2 punkty (1-6 z gry), zebrał 2 piłki, a w drugiej połowie zablokował aż 3 rzuty.
:: Po zaskakującej porażce przed własną publicznością z Raptors, Magic spadli na trzecią pozycję w konferencji.

:: Mimo że mecz w Bostonie był przedłużony o dwie dogrywki, zawodnicy Bobcats przez prawie godzinę gry stanęli zaledwie 7 razy na linii rzutów wolnych, trafiając 5 z nich (Celtics - 18 na 26). Tym samym, wyrównali najniższą w swojej historii liczbę rzutów wolnych w meczu i trafili ich najmniej w historii klubu.

:: Porażka w Dallas była 10 z rzędu dla Heat w starciach z Mavs podczas sezonu regularnego.
PTS 50 K.Martin vs.GSW
REB 19 J.Thompson vs.GSW
AST 17 S.Nash vs.HOU
STL 6 C.Paul vs.LAC
BLK 5 K.Perkins vs.CHA
Szanse Bobcats na playoffs
Allen Iverson
To był trzeci z rzędu mecz Iversona jako zawodnika rezerwowego i zarazem najgorszy. Widać, że rozpoczynanie spotkań na ławce mu nie służy i nie potrafi pogodzić się z tą rolą. Na parkiecie spędził tylko 17 minut, w tym czasie oddał 8 rzutów z gry, trafiając zaledwie jeden (12.5%). Spotkanie zakończył z dorobkiem 4 punktów i 4 asyst. Dla zawodnika, który przez całą swoją karierę miał średnie na poziomie ponad 27 punktów i 6 asyst, jest to fatalny rezultat. AI chyba chciałby żeby ten sezon jak najszybciej się zakończył. Wtedy poszuka sobie nowego miejsca do gry, gdzie ponownie będzie mógł zostać pierwszoplanową postacią drużyny.
Monta Ellis
Pojedynek Ellisa z Martinem był prawdziwą ozdobą meczu pomiędzy Warriors i Kings. Ostatecznie to gwiazdor drużyny z Sacramento był lepszy pod względem strzeleckim, ustanawiając swój nowy rekord na poziomie 50. Ellis również zdobył najwięcej punktów w swojej karierze, ale miał o 8 mniej niż Martin. Mimo to, lepszy występ odnotował lider drużyny z Oakland. 42 punkty zaliczył trafiając 16 z 35 rzutów z gry, natomiast z linii spudłował tylko 2 razy na 12 prób. W odróżnieniu od Martina, Ellis imponował wszechstronnością i nie skupiał się jedynie na kończeniu akcji. W rezultacie, był bardzo bliski osiągnięcia triple-double, na swoim koncie miał 9 zbiórek i 9 asyst. Poza tym, zaliczył jeszcze 2 przechwyty i blok. Najważniejsze jednak było zwycięstwo Warriors, do którego Ellis znacząco się przyczynił.
Bobcats zakończyli marzec zwycięstwem nad czołową ekipą zachodu, Lakers. Już po raz drugi w tym sezonie pokonali drużynę z Los Angeles, udowadniając, że potrafią zagrozić nawet najsilniejszym. Ta wygrana była trzecią z rzędu dla drużyny z Charlotte, dzięki czemu znacznie zbliżyli się do pierwszej ósemki wschodu. Wczoraj byli bliscy podtrzymania swojej serii zwycięstw w Bostonie. Z ubiegłorocznymi mistrzami toczyli wyrównaną walkę i przegrali dopiero po dwóch dogrywkach. Niestety porażka w meczu, w którym mogli wygrać, może być dla nich bardzo dotkliwa. Teraz ich szanse na awans do playoffs, pierwszego w historii klubu, trochę się zmniejszyły. Jednak do końca sezonu regularnego pozostało im jeszcze siedem spotkań, czy to wystarczy, by wyprzedzić którąś z drużyn z czołowej ósemce i znaleźć się gronie najlepszych?

W najbliższym czasie Bobcats czeka pojedynek przed własną publicznością z Heat. Na pewno nie będzie łatwo ich pokonać, ponieważ rewelacyjny Wade może właściwie samodzielnie zapewnić swojej drużynie zwycięstwo. W pierwszym spotkaniu z Heat w tym sezonie, które odbyło się w Charlotte, wygrali gospodarze. Potem co prawda dwukrotnie przegrali w Miami, ale teraz ponownie zagrają u siebie. Dlatego powinni wygrać ten mecz, tym bardziej, że Heat przegrali cztery z ostatnich pięciu spotkań.

Następnie Bobcats pojadą do Detroit. Pistons nie są pewni swojej ostatecznej pozycji i ciągle grozi im jeszcze niezakwalifikowanie się do pierwszej ósemki. Dlatego ten mecz będzie dla obu stron bardzo ważny. Dotychczas, Bobcats przegrali dwa razy z Pistons w Charlotte, ale pokonali ich w The Palace. Czy teraz uda im się to powtórzyć? Na pewno sprzyja im trudny terminarz ich rywali. Pistons ostatnie dwa mecze grali na wyjazdach i oba przegrali, czeka ich jeszcze nie łatwe spotkanie w Filadelfii, a dzień po tym zmierzą się właśnie z Bobcats. To daje drużynie z Charlotte szanse na pokonanie gospodarzy, ale nie można zapominać, że jest to doświadczona drużyna, która na pewno nie podda się bez walki.

W kolejnym meczu Bobcats zmierzą się z Sixers przed własną publicznością. W tym sezonie już dwukrotnie ich pokonywali (w trzech meczach), zarówno u siebie jak i w Filadelfii. Dlatego będą faworytami tego spotkania i chcąc pozostać w grze o playoffs będą musieli wygrać. Zwłaszcza, że będzie to ich ostatnie spotkanie w Charlotte w tym sezonie. Część zasadniczą zakończą serią czterech meczów wyjazdowych.

Na początek pojadą do Oklahomy, by pokonać teoretycznie bardzo słabych Thunder. Jest to ich najsłabszy rywal z jakim zmierzą się w ciągu ostatnich siedmiu spotkań, dlatego nie mogą sobie pozwolić na wpadkę. Jednak Thunder już nie raz pokazywali, że potrafią zaskoczyć, chociażby ostatnio pokonali Spurs. Dlatego Bobcats będą musieli zagrać w Oklahomie bardzo skoncentrowani.

Kolejny mecz odbędzie się w Chicago, już na następny dzień po starciu z Thunder. Jeśli nic się nie zmieni i Bulls nadal będą na ósmym miejscu, będzie to najważniejszy mecz dla Bobcats. Jednak zmęczeni podróżą z Oklahomy, w starciu z bardzo silnymi w United Center gospodarzami, będą na gorszej pozycji. Dlatego pokonanie Bulls może okazać się zbyt trudnym zadaniem.

Później Bobcats wybiorą się do New Jersey, gdzie już raz w tym sezonie wygrali. Nets będą już wtedy pewni, że sezon się dla nich kończy i pojedynek z Bobcats będzie dla nich ostatnim we własnej hali. W takiej sytuacji, teoretycznie słabszą drużynę Bobcats powinni bez problemów pokonać, ale Nets chcąc dobrze pożegnać się ze swoją publicznością mogą im pokrzyżować plany.

Na zakończenie części zasadniczej Bobcats zmierzą się z Magic w Orlando. Jeśli gospodarze będą już wtedy pewni drugiej pozycji w tabeli, na pewno zagrają w rezerwowym składzie i będzie można ich pokonać. Jednak gdyby zdarzyło się tak, że do końca Magic będą walczyć z Celtics, Bobcats będą musieli prawdopodobnie pogodzić się z porażką.

Podsumowując, Bobcats teoretycznie mogą każdy z tych ostatnich siedmiu meczów wygrać, ale to tylko teoria. Nie są na tyle silną drużyną, by odnotować komplet zwycięstw. Biorąc pod uwagę, że aż pięć z tych siedmiu spotkań grają na wyjazdach, będzie im bardzo trudno wygrywać nawet z drużynami słabszymi, które powinni teoretycznie łatwo pokonać. W najbardziej optymistycznym scenariusz możemy założyć, że w sumie wygrają pięć razy i zakończą sezon z bilansem 39-43.

Znajdujący się na siódmym i ósmym miejscu Pistons i Bulls, mają w tym momencie po 36 zwycięstw. Drużynę z Chicago czeka w najbliższym czasie 6 spotkań, w tym 5 na własnym parkiecie. Jako, że Bulls u siebie spisują się bardzo dobrze, w United Center wręcz na pewno wygrają przynajmniej trzy mecze. Jeśli na tych trzech zwycięstwach zakończyliby sezon, wtedy mieliby taki sam bilans jak Bobcats (w najbardziej optymistycznej dla nich wersji). W takiej sytuacji, w playoffs zagrałaby drużyna z Charlotte, która bez względu na ostatni mecz z Bulls, już ma lepszy bilans w bezpośrednich starciach z nimi.

Pistons natomiast mają trudniejszy terminarz, cztery z siedmiu pozostałych meczów rozegrają na obcych parkietach. Jednak z ich doświadczeniem, trudno sobie wyobrazić, by nie wygrali jeszcze chociażby trzech spotkań i uzyskali mniej niż 39 wygranych w całym sezonie. To pokazuje, że bilans 39-43 jest właściwie minimalnym dla Pistons i Bulls, natomiast dla Bobcats jest to najwięcej co mogą osiągnąć. Dlatego teoretyczne szanse na awans do playoffs ciągle mają. Ale, by ostatecznie znaleźć się w ósemce, będą musieli wygrać przynajmniej pięć spotkań, co już będzie bardzo trudne. Poza tym, muszą liczyć także na słabszą dyspozycje drużyn obecnie znajdujących się na pozycjach siedem i osiem. To pozostawia Bobcats bardzo małe szanse, ale powinni walczyć do końca, bo ciągle są w grze.