najlepszy zawdonik
Celtics- Pistons 88:76
W meczu z Nets, debiut Iversona przyćmił Harris, teraz Celtics swoją defensywą zniszczyli jego pierwszy występ w Detroit. Celtics pozwoli Iversonowi jedynie na 10 punktów (36.4% z gry). Jednak w Pistons wszyscy gracze, poza Princem, który trafił 9 z 16 rzutów (23pts), mieli problemy ze skutecznością w ataku.  Hamilton zakończył mecz bez celnego rzutu z gry (8 prób), Wallace natomiast na 17 oddanych trafił tylko 4. W decydujące drugiej kwarcie gospodarze zdobyli zaledwie 10 punktów, a po trzech kwartach nie przekroczyli bariery 50 punktów (49). Przez ostatnie 12 minut Pistons próbowali odrabiać straty. W rezultacie zmniejszyli przewagę Celtics, ale nie mieli już szans na zwycięstwo. Cała drużyna miała skuteczność z gry równą 34.7% i zdobyli zaledwie 76 punktów. A z Iversonem w składzie mają już bilans 0-2.

W ekipie z Bostonu, ich liderzy także mieli problemy w ofensywie. Garnett i Pierce zdobyli razem 15 punktów (z gry trafili tylko 7 z 25 rzutów), bez punktu mecz zakończył Perkins. Z wielkiej trójki tylko Allen dobrze zagrał - 17 punktów. Ale jak zawsze w trudnych spotkaniach, Celtis mogli liczyć na swoich zmienników. Świetny mecz rozegrał Tony Allen. W drugiej kwarcie, którą Celtics wygrali 20 punktami, zdobył 10 punktów, a mecz zakończył dorobkiem 23.

Chris
Paul
Rozpoczynając sezon z sześcioma spotkaniami z 20 punktami i 10 asystami Paul pobił rekord Oscara Robertsona, który miał pięć takich występów. Tym samym CP3 po raz kolejny udowodnił swoją wielkość. Bez wątpienia jest teraz w ścisłej czołówce najlepszych zawodników ligi.
Copyright Czwarta-Kwarta.com   Wszelkie prawa zastrzeżone
STRONA GŁÓWNA         KONTAKT         ARCHIWUM
autorem wszystkich tekstów jest Adam Szczepański
Pistons z Iversonem w składzie 0-2
Podsumowanie weekendu:  8-9.11
Raptors - Bobcats 89:79
Fantastyczny występ Bosha przerwał serię dwóch porażek Raptors i dał im zwycięstwo w Charlotte. Lider drużyny z Toronto zdobył 30 punktów i zebrał 15 piłek, był to jego najlepszy mecz w tym sezonie. W ataku nie pomógł mu O'Neal, który nie trafił żadnego z pięciu rzutów z gry, chociaż był przydatny w walce na tablicach (9 zbiórek). Mógł liczyć natomiast na Bargnaniego. Wchodząc z ławki Włoch zdobył 18 punktów, trafiając 3 z 5 rzutów za trzy, poza tym miał także 5 zbiórek i 3 bloki. Duet Bosh - Bargnani poprowadził zespół w czwartej kwarcie, którą Raptors wygrali 26 do 12. W tym czasie to oni wzięli na siebie ciężar gry w ofensywie, zdobywając aż 24 punkty.

Bobcats prowadzili jeszcze na początku czwartej kwarty, jednak nie potrafili powstrzymać duetu gwiazdorów Raptors.  W ekipie z Charlotte żaden zawodnik nie wyróżniał się na tyle by mógł poprowadzić drużynę. Najwięcej punktów zdobył rezerwowy Augustin - 14. Natomiast trzech najlepszych strzelców Bobcats w tym sezonie (Richardson, Wallace i Felton) zdobyło łącznie 30 punktów trafiając 11 rzutów z gry na 37 oddanych.
statystyki
Players

PTS
  
41  L.James vs.CHI
REB  
17  C.Boozer vs.NYK
AST  
13  C.Paul vs.MIA
STL  
7    R.Brewer vs.NYK
BLK  
5    A.Horford vs.OKC
Caron
Butler
W sytuacji, gdy Wizards muszą radzić sobie bez Areansa, ciężar prowadzenia drużyn muszą wziąć na siebie Butler i Jamison. Niestety obaj jak na razie zawodzą. W meczu z Pacers Bulter zdobył 10 punktów trafiając zaledwie 4 z 13 rzutów z gry. A jego drużyna pozostała jedyną bez wygranej na koncie.
OJ
Mayo
Mayo rozegrał rewelacyjną pierwszą połowę w meczu z Nuggets. W pierwszej kwarcie zdobył 20 punktów trafiając 8 z 9 rzutów z gry. W kolejnej kwarcie dorzucił kolejne 6 punktów. Niestety w drugiej połowie nie było już tak dobrze i Mayo zakończył spotkanie z 31 punktami. Poza tym miał także 8 zbiórek i 3 asyst.
najlepszy debiutant
najgorszy zawdonik
free hit counter
Knicks - Jazz 107:99
Po pięciu zwycięstwach z rzędu wydawało się, że wyjazd Jazz do Nowego Jorku nie pogorszy ich bilansu. Zakończyło się jednak inaczej, Jazz po raz pierwszy w tym roku stracili ponad 100 punktów i przegrali mecz. Przez pierwszą połowę spotkanie było wyrównane z niewielką przewagą drużyny z Utah. Decydująca okazała się trzecia kwarta. To wtedy Knicks pokazali, że nie tylko potrafią zdobywać wiele punktów, ale także mogą skutecznie bronić. W tej kwarcie pozwolili swoim przeciwnikom zdobyć zaledwie 15. W ekipie Jazz ich najlepszy strzelec Boozer, musiał opuścić parkiet z powodu 4 fauli już po 3 minutach trzeciej części gry. Reszta drużyny nie potrafiła w tym czasie odnaleźć się w ataku.

W Jazz najlepiej zagrał Boozer (19pts/ 17reb). Warto także zwrócić uwagę na aż 7 przechwytów Brewera.

W ekipie Knicks ponownie świetny mecz rozegrał Randolph (25pts/ 14reb). Był to jego trzeci mecz z rzędu ze zdobyczą ponad 20 punktów i czwarty z double-double. Widać, że silny skrzydłowy Knicks dobrze odnalazł się w taktyce D'Antoniego, poza tym nie przeszkadza mu Curry i wreszcie gra tak, jak się tego oczekuje. Najlepszy mecz w tym sezonie miał Crawford, zakończył spotkanie z 32 punktami na koncie, 10 z nich zdobył w decydującej trzeciej kwarcie. Dobrze zaprezentował się również Duhon, 16 punktów i 9 asyst. Z każdym kolejnym meczem gra on coraz lepiej i coraz skuteczniej kreuje grę Knicks.

W tym momencie Knicks są 2 zwycięstwa na plusie, pierwszy raz od stycznia 2005. 
Clippers - Mavs 103:92
Clippers wreszcie przerwali swoją fatalną serię porażek i na własnym parkiecie pokonali Mavs. Świetnie zagrał nowy lider drużyny z LA. Davis po raz pierwszy w tym sezonie odnotował 10 asyst, do tego dorzucając także 22 punkty. Drugim strzelcem Clippers był Thornton, trafiając 6 z 7 rzutów z gry zdobył 17 punktów. Najlepszy mecz w tym sezonie rozegrali rezerwowi: debiutant Gordon i Paul Davis. Ten pierwszy bardzo dobrze radził sobie w rzutach z dystansu, pudłując tylko raz na 4 rzuty za trzy (11pts). Davis natomiast skutecznie zastąpił zawodników podkoszowych zdobywając 10 punktów.

Nowitzki zakończył mecz z rekordową zdobyczą w tym sezonie, 33 punkty. Jednak nie miał odpowiedniego wsparcia by uchronić Mavs przed drugą porażką z rzędu. W drużynie z Dallas zabrakło kontuzjowanego Howarda, którego w pierwszej piątce zastąpił Green. Był on w ostatnich meczach najlepszym rezerwowym drużyny i także jako zawodnik wyjściowego składu zaprezentował się bardzo dobrze. Nie tylko zdobył 13 punktów, ale miał również 12 zbiórek, co dla zawodnika z pozycji niskiego skrzydłowego jest świetnym wynikiem. Niestety jego przejście do pierwszej piątki osłabiło siłę rezerwowych. Co prawda Stackhouse wreszcie zagrał na dobry poziomie (10pts), jednak było to zbyt mało by wygrać ten mecz.

Hawks - Thunder 89:85
Dla Hawks był to pierwszy mecz, w którym musieli radzić sobie bez kontuzjowanego Smitha. Ich osłabienie było widoczne i mieli spore problemy ze słabymi Thunder. Jednak, jak zawsze w tym sezonie, zagrali bardzo dobrze w czwartej kwarcie pozbawiając drużynę z Oklahomy szans na wygraną. To było spotkanie zdominowane przez defensywę. Oba zespoły bardzo słabo radziły sobie w ataku, trafiając z gry ze skutecznością poniżej 40%.

Do ostatecznego zwycięstwa drużynę z Atlanty poprowadził ich najlepszy strzelec Johnson (25pts). Bardzo dobrze zagrał również Williams. W całym spotkaniu zdobył 16 punktów, połowę z nich w czwartej kwarcie, i miał 7 zbiórek. Jednak kluczowym graczem ponownie okazał się Murray. Kiedy jeszcze w połowie ostatniej kwarty Hawks przegrywali 68-75, rezerwowy drużyny z Atlanty zdobył 9 kolejnych punktów doprowadzając do remisu po 77. Mecz zakończył z dorobkiem 14 punktów, co było trzecim kolejnym spotkaniem, w którym miał on przynajmniej 14 punktów.

W drużynie Thunder, jak zawsze, najwięcej punktów zdobył Durant - 20. Tylko on i Watson z zawodników pierwszej piątki zdobyli ponad 10 punktów. Drużna z Oklahomy mogła jednak liczyć na solidny występ rezerwowych. Debiutant Westbook i weteran Smith zdobyli razem 29 punktów.

Nuggets - Grizzlies 100:90
W odróżnieniu od Iversona, Billups od samego początku ma bardzo dobry wpływ na swoją nową drużynę. Rozgrywający z Denver miał 10 asyst prowadząc Nuggets do drugiej wygranej z rzędu. Chociaż, poza kreowaniem gry partnerów w ataku nie spisywał się najlepiej, trafił tylko 2 z 13 rzutów z gry, a większość ze swoich 16 punktów zdobył z rzutów wolnych. Ponownie najlepszym strzelcem drużyny był Anthony - 24 punkty, miał również 8 zbiórek. Swoje trzecie double-double w tym sezonie odnotował Nene (18pts/ 12reb). Natomiast nieobecnego z powodu problemów z nadgarstkiem Martina, skutecznie zastąpił Kleiza. Zakończył spotkanie z 12 punktami i 9 zbiórkami. Nuggets dominowali na tablicach zbierając 11 piłek więcej niż Grizzlies.

Fantastyczny mecz rozegrał Mayo. Niestety błyszczał tylko w pierwszej połowie. To wtedy zdobył 26 z 31 swoich punktów, w tym aż 20 w pierwszej kwarcie (trafiając 8 na 9 rzutów z gry). I to dzięki niemu po pierwszych 24 minutach Grizzlies przegrywali tylko jednym punktem. W drugiej połowie nie grał już tak skutecznie i zdobył jedynie 5 punktów. Drugim strzelcem drużyny był Gay, ale 16 punktów zdobył przy bardzo niskiej skuteczności (23.5%).
Kings - Warriors 115:98
Po czterech porażkach, przyszedł czas na zwycięską serię. Trzy występy w Sacramento i trzy wygrane. Po raz kolejny najlepszym strzelcem był Martin. Zdobył 27 punktów i to tylko przez trzy kwarty. Musiał niestety opuścić parkiet z powodu kontuzji kostki pod koniec trzeciej kwarty i nie wrócił już do gry. Uraz nie jest bardzo poważny, ale nie wiadomo czy zagra on w kolejnym meczu, przeciwko Pistons.

Drugi solidny występ odnotował Miller, tym razem poza double-double (14pts/ 10reb) miał również 6 asyst. Double-double (14pts/ 11reb), pierwsze w tym sezonie, miał na swoim koncie także jego zmienik Hawes. Co ciekawe, rezerwowy środkowy trafił 2 z 3 rzutów za trzy (w tym sezonie z dystansu rzucał już 10 razy, 7 z nich wpadło do kosza), jest to nietypowe jak na wysokiego zawodnika, tym bardziej amerykańskiego.

W drużynie Warriors wyróżniał się jedynie Biedrins, zdobył 16 punktów i zebrał 18 piłek. Tym samym przedłużył serię spotkań z double-double. Wszyscy zawodnicy pierwszej piątki zdobyli ponad 10 punktów, ale żaden z nich nie potrafił poprowadzić drużyny w ataku. Dlatego Warriors nie nawiązali wyrównanej walki z gospodarzami i łatwo przegrali.
Lakers - Rockets 111:82
To był mecz na szczycie konferencji zachodniej, jednak nie wyglądał jak starcie dwóch równo rzędnych rywali. Lakers pokazali swoją fantastyczną formę i wyższość nad Rockets łatwo pokonując ich w Staples Center.

Chociaż początek spotkania nie wskazywał na taki przebieg tego meczu. Drużyna z Houston rozpoczęła od prowadzenia 28-16 po pierwszej kwarcie. Od tego momentu inicjatywę przejęli Lakers, wygrywając pewnie każdą kolejną kwartę. Nie mogło jednak być inaczej, biorąc pod uwagę dyspozycję strzelecką liderów Rockets. McGrady (3pts) trafił tylko 1 z 11 rzutów z gry, a Artest (8pts) miał 2 celne rzuty na tyle samo prób. Najlepszym zawodnikiem gości okazał się rezerwowy Brooks z 20 punktami i 4 asystami na koncie.

Lakers mieli swoją odpowiedź z ławki na dobrą grę Brooksa. Świetny mecz rozegrał Farmar (16pts/ 6ast). Jednak on nie musiał brać na siebie ciężaru zdobywani punktów, bo zawodnicy wyjściowego składu drużyny z LA grali bardzo dobrze. Tercet Bryant-Gasol-Bynum zdobył 56 punktów, 25 zbiórek i 8 bloków.
Hornets - Heat 100:89
Kolejny rewelacyjny występ Wade'a: 30 punktów, 10 asyst i 6 zbiórek, nie przełożył się na zwycięstwo jego drużyny w Nowym Orleanie. Poza gwiazdorem Heat, w drużynie z Miami nie było zawodnika, który pomógłby mu powalczyć z Hornets. Słabo zagrał Beasley trafiając 4 z 13 rzutów z gry zako
ńczył mecz z 10 punktami na swoim koncie.

Dla Paula był to występ dający mu miejsce w historii NBA. Zdobywając 21 punktów i 13 asyst został pierwszy zawodnikiem, który miał 20 punktów i 10 asyst w sześciu kolejnych meczach na rozpoczęcie sezonu. Odnotował także 4 przechwyty, co było dla niego 90 spotkaniem z rzędu z przynajmniej jednym przechwytem.

Dobrze zagrała cała pierwsza piątka drużyny z Nowego Orleanu, każdy z nich zdobył przynajmniej 10 punktów. Dlatego najgorszy mecz Posey'a (0pts, 0/3) w barwach Hornets nie wpłyną negatywnie na wynik spotkania.
Pacers - Nets 98:80
Po fantastycznym występie przeciwko Pistons, w meczu z Pacers z powodu kontuzji nie zagrał Harris. Próbował go zastąpić Carter, ale jego 31 punktów nie wystarczyło by nawiązać walkę z dobrze dysponowanymi Pacers. Poza tym, 20 punktów zdobył w pierwszej połowie, potem spisywał się trochę gorzej. W ekipie z New Jersey w ofensywie fatalnie grał Yi, do kosza wpadł tylko jeden z 11 jego rzutów.

Pacers ograniczyli zdobycze swoich rywali w drugiej połowie do zaledwie 29 punktów. W tym czasie Nets zdołali trafić tylko 8 rzutów z gry przy 24% skuteczności.

Po raz kolejny pierwszym strzelcem drużyny z Indiany był Granger (23pts). Świetnie zaprezentował się również Ford będący bardzo blisko triple-double (13pts/ 9reb/ 9ast). Natomiast dwójka zawodników podkoszowych Foster i  Murphy mogła pochwalić się double-double.
Magic - Wizards 106:81
Wizards przegrali piąty mecz z rzędu, zostając jedną drużyną bez zwycięstwa w tym sezonie. Od samego początku spotkania, Magic objęli prowadzenie i kontrolowali przebieg meczu.  Tym razem nawet dwójka liderów drużyny z Waszyngtonu zagrała bardzo słabo. Butler i Jamison zdobyli razem 17 punktów (7 z 20 z gry). Pierwsza piątka Wizards zdobyła w sumie tylko 38 punktów. A rezerwowi, poza Youngiem (20pts) i McGee (9pts/ 6reb), nie wnieśli nic pozytywnego do gry zespołu.

Natomiast najlepszy mecz w tym sezonie odnotował Howard, zdobył 31 punktów (84.6% z gry) i 16 zbiórek. Wysokie prowadzenie Magic pozwoliło trenerowi Van Gudny'emu w ostatnich minutach dać możliwość zaprezentowania się rezerwowym. Dlatego drugi raz w tym sezonie mogliśmy oglądać na parkiecie Gortata. Przez dwie minuty gry nie udało mu się dużo pokazać, poza jednym blokiem.
Cavs - Bulls 106:97
Drugi mecz z Bulls i ponownie James miał 41 punktów. W ostatnich minutach czwartej kwarty to on postawił kropkę nad i, trafiając dwa rzuty za trzy i powiększając prowadzenie Cavs. Poza zdobyczami w ataku, LeBron miał również 13 zbiórek. Tym razem także mógł liczyć na swoich partnerów, dobrze wsparli go Ilgauskas (16pts), Williams (11pts) i wchodzący z ławki Varejao (13pts).

Drużna z Bulls musiała sobie radzić bez kontuzjowanych Hinricha i Goodena. Kolejny świetny mecz miał Gordon, zdobywając 29 punktów ponownie był pierwszym strzelcem swojej drużyny. W ataku pomagał mu Deng dorzucając 20 punktów. Dobry mecz miał także Rose - 17 punktów, 9 asyst i 5 zbiórek.
Suns - Bucks 104:96
Odpoczynek w ostatnim meczu dobrze wpłynął na O'Neala. Shaq miał na swoim koncie 29 punktów i 11 zbiórek, był to jego najlepszy występ w sezonie. Po raz pierwszy w tym roku miał również double-double. W polu trzech sekund wraz z Shaqiem dominował Storudemire. Bucks nie potrafili go zatrzymać, czego efektem była duża liczba fauli. Dzięki temu Amare aż 18 z 24 swoich punktów zdobył z rzutów wolnych. Dobry mecz rozegrał również Nash z 16 punktami i 7 asystami. Natomiast ponownie słabo zaprezentowali się rezerwowi Suns, zdobywając jedynie 14 punktów.

Drużyna Bucks trzeci mecz z rzędu grała bez Redda i drugi raz przegrali. Jedynymi zawodnikami, na których warto zwrócić uwagę to debiutujący Mbah a Moute - 14 punktów i 7 zbiórek, a także równo grający Sessions - 23 punkty i 6 asyst.
Blazers - Wolves 97:93
Po słabszym występie przeciwko Kings, Jefferson szybko wrócił do wysokiej formy, miał na swoim koncie 27 punktów, a także po 5 zbiórek i asyst. W swoim drugim meczu w pierwszej piątce znacznie gorzej zaprezentował się Love. Nie trafił żadnego z 7 rzutów z gry, zdobył 2 punkty i miał 7 zbiórek.

Blazers ponownie do zwycięstwa poprowadził duet Roy - Aldridge, każdy z nich zdobył po 24 punkty. Natomiast najlepszymi rezerwowymi byli Fenrandez i Outlaw, po 11 punktów.