najlepszy zawdonik

Już na samym początku spotkania w Chicago było widać, że jest to ważny mecz dla zawodnika wybranego z numerem jeden w drafcie 2008. Rose zdobył pierwsze 4 punkty dla swojej drużyny, później dostał skuteczne wsparcie w ataku od Gordon i Bulls szybko objęli kilku punktowe prowadzenie. W dalszej części pierwszej kwarty Heat bardzo zbliżyli się do gospodarzy i ta część spotkania zakończyła się wynikiem 24-23 dla Bulls. W ciągu drugich 12 minut znacznie lepiej spisywali się goście, natomiast zawodnicy gospodarzy trafili tylko 5 razy z gry i schodzili do szatni przegrywając różnicą 11 punktów (39-50). Trzecia kwarta należała do wybranego z drugim numerem, Bealsey'a. Skrzydłowy Heat w tym czasie zdobył aż połowę punktów całej drużyny, miał ich 13. A co najważniejsze, był wtedy nieomylny trafiając wszystkie 5 rzutów z gry. Dzięki niemu goście utrzymali swoją dwucyfrową przewagę i czwarta kwarta rozpoczynała się od wyniku 76-65.
Ostatnia część meczu rozpoczęła się bardzo dobrze dla Bulls. Przez pierwsze 3 minuty odnotowali serię 6-0. Niemoc strzelecką Heat przerwał dopiero Beasley rzutem z półdystansu. Mimo starań gospodarzy, drużyna z Miami utrzymywała swoją przewagę jeszcze przez długi czas, do momentu gdy do końca spotkania pozostawało 3 i pół minuty. Wtedy rzut spod kosza trafił Rose i dał swojej drużynie pierwsze prowadzenie od początku drugiej kwarty (86-85). Jednak długo nie mogli się tym cieszyć, bo Heat odpowiedzieli serią 8-0, z czego aż 6 punktów zdobył Wade. Tym samym, na nieco ponad minutę przed końcem było 93-86 dla gości. Wtedy do odrabiania strat ruszyli zawodnicy Bulls. Na początku faulowany Rose wykorzystał dwa rzuty wolne, chwilę później Wade'a zablokował Noah, a akcję gospodarzy wsadem zakończył Thomas (93-90). Na 13 sekund przed końcem z półdystansu spudłował lider Heat, co dało szansę Bulls na doprowadzenie do remisu. Gospodarze postawili na Gordona. Na początku nie miał on najlepszej pozycji, ale wykonał pump fake, dzięki czemu uwolnił się od Cooka i znalazł trochę więcej miejsca do rzutu za trzy. Cook próbował przeszkodzić mu, ale Gordon bardzo skutecznie to wykorzystał i został faulowany przez gracza Heat. Rzucający obrońca Bulls nie pomylił się na linii rzutów wolnych i doprowadził do remisu, po 93. Tak więc, Heat mieli 6 sekund na ostateczny rzut, dający im zwycięstwo. Ale źle rozegrali tą akcję i piłkę przechwycił Hinrich. Bulls szybko wzięli czas i teraz oni mogli zadecydować o ostatecznym wyniku. Tym razem błąd popełnił wyprowadzający piłkę do gry Sefolosha i przechwycił ją Wade. Do końca spotkania pozostawały 3.5 sekundy. Kolejnej okazji Heat już nie zmarnowali. Wade świetnie znalazł wchodzącego pod kosz Mariona, a on wsadzając piłkę do kosza dał swojej drużynie zwycięstwo.
Najwięcej punktów dla Heat zdobył Wade - 24. Poza tym, miał także 7 asyst i 2 bloki. Ale jeszcze lepiej w tym meczu zaprezentował się Beasley. Wchodząc z ławki zaliczył 21 punktów, trafiając 90% swoich rzutów z gry i 7 zbiórek. Dwucyfrowy dorobek punktowy w zespole gości mieli jeszcze Cook (14), Marion (12) i Haslem (10).
Rose zakończył spotkanie z 18 punktami, 6 asystami i 4 zbiórkami. Natomiast najlepszym strzelcem gospodarzy był Gordon, który zdobył 34 punkty. Solidne spotkanie rozegrali także dwaj podstawowi podkoszowi Bulls, Thomas miał na swoim koncie 15 punktów, 8 zbiórek i 2 bloki, Noah 11 zbiórek i 2 bloki, chociaż razem zaliczyli aż 10 strat. Słabo zagrał Deng, który przez 28 minut gry zdobył tylko 6 punktów.
Kilka dni tremu w starciu z Kiddem swoją wyższość pokazał Williams, teraz pojedynek z tym doświadczonym rozgrywającym zmotywował Rondo do fantastycznego występu. Playmaker Celtics po raz drugi w sezonie zaliczył triple-double i pomógł swojej drużynie pokonać gospodarzy w Dallas. Na swoim koncie miał 19 punktów (64.3%), 15 zbiórek i 14 asyst. Są to imponujące statystyki, którymi po raz kolejny potwierdził swoje ogromne umiejętności i wszechstronność.
Copyright Czwarta-Kwarta.com Wszelkie prawa zastrzeżone
autorem wszystkich tekstów jest Adam Szczepański
Mecz dnia: Heat - Bulls 85:83
Podsumowanie dnia: 12.02
statystyki
PTS 37 B.Roy, D.Nowitzki
REB 15 R.Rondo vs.DAL
AST 14 R.Rondo vs.DAL
STL 4 M.Chalmers vs.CHI
BLK 2 12 zawodników
Jason
Kidd
Kidd co prawda miał 10 asyst i 6 zbiórek, ale to nie był dla niego udany mecz. Po pierwsze, pozwolił swojemu rywalowi z pozycji rozgrywającego na bardzo dobry występ. Po drugie, fatalnie spisywał się pod względem strzeleckim. Przez 42 minuty zdobył zaledwie 3 punkty, pudłując 7 z 8 rzutów z gry (12.5%). Po trzecie, jego zespół przegrał.
Michael
Beasley
Beasley powiedział wczoraj, że bardzo żałuje, że nie został wybrany jako numer jeden. W meczu z Bulls było widać jego motywację, by pokazać wszystkim swoją klasę. Przez 31 minut gry oddał 10 rzutów i pomylił się tylko raz, zdobywając 21 punktów (pierwszy raz od prawie miesiąca miał ich ponad 20). Poza tym, odnotował także 7 zbiórek, 3 asysty, 2 bloki i przechwyt, pomagając Heat wygrać to spotkanie.
najlepszy debiutant
najgorszy zawdonik
Rajon
Rondo
wyniki
Heat - Bulls 85:83
Celtics - Mavs 99:92
Blazers - Warriors 98:105
Wydarzenia dnia
Skróty spotkań
All-Star Weekend
Następne spotkania
TOP 5
:: W czwartej kwarcie meczu z Mavs, Pierce zdobył aż 18 punktów z 30 całej swojej drużyny, co pomogło Celtics wygrać. Spotkanie zakończył z dorobkiem 31 punktów.
:: W meczu z Blazers, Turiaf zaliczył 14 punktów i 11 zbiórek, co dało mu pierwsze double-double od prawie dwóch lat.
:: W starciu z Celtics, Nowitzki zdobył aż 37 punktów, ale w czwartej kwarcie, kiedy drużyna najbardziej potrzebowała jego skutecznych akcji w ataku, zawiódł. Zaliczył wtedy tylko 6 punktów, a z gry spudłował 6 z 8 rzutów. W trzech pierwszych kwartach jego skuteczność wynosiła 55%.
:: Pod koniec trzeciej kwarty meczu w Dallas, Rivers dostał dwa szybkie faule techniczne i został usunięty z boiska.
Dzisiaj podsumowanie dnia w znacznie skróconej formie, ale wynika to z pracy nad przygotowaniem podsumowania pierwszej połowy sezonu, które zapowiada się na bardzo ciekawie i pojawi się już jutro. Nie zdradzę szczegółów, ale mogą powiedzieć, że na pewno będzie to zupełnie inne podsumowanie niż jakiekolwiek z wcześniejszych.
Poza tym, w niedzielę kolejny tekst z cyklu 'Sylwetki Zawodników' - rezerwowy Sixers, Louis Williams.
W między czasie zachęcam też do przeczytania trzeciego numeru Superbasketu.