najlepszy zawdonik
Lakers przyjechali do Salt Lake City mając na koncie serię 7 zwycięstw, z czego 6 odnotowali na wyjeździe. Poza tym, Jazz ulegli im w 7 ostatnich spotkaniach rozgrywanych w Utah, dlatego to goście byli pewnymi faworytami. Tym bardziej, że trener Sloan ciągle nie ma do dyspozycji wszystkich sowich najważniejszych graczy. Jednak prowadzeni przez Williamsa, Jazz pokazali, że potrafią pokonywać najsilniejszych.

Mecz rozpoczął się od wyrównanej walki, po 3 i pół minutach gry na tablicy wyników był remis, po 10. Chwilę później gospodarze objęli prowadzenie i utrzymali je do końca kwarty, która zakończyła się wynikiem 31-29. Przewaga była po stronie Jazz jeszcze przez pierwsze 9 i pół minuty drugiej części spotkania. Dopiero wtedy Kobe wykonał skuteczną akcję 'and 1' i Lakers mieli 2 punkty więcej (53-31). W sumie, w ciągu ostatnich 3 minut pierwszej połowy Bryant zdobył 8 punktów, co pomogło jego drużynie zejść do szatni z prowadzeniem 63-61. Początek trzeciej kwarty został zdominowany przez defensywę i bardzo małą skuteczność w ataku. W efekcie, przez ponad 4 minuty oba zespoły zdobyły tylko 6 punktów. Później trochę lepiej w ofensywie zaczęli radzić sobie gospodarze i to oni rozpoczęli ostatnią odsłonę meczu mając 2 punkty więcej (87-85).

Przez pierwsze 2 minuty czwartej kwarty wynik był bardzo wyrównany, jednak przez kolejne 3 minuty Lakers nie zdobyli punktu, co wykorzystali Jazz. Gospodarze odnotowali serię 7-0 i wyszli na 8-punktowe prowadzenie. Taka różnica była jeszcze na 5 minut przed końcem, po rzucie Korvera było 103-95. Ale tym razem, to właśnie zawodnicy drużyny z Utah przestali trafiać, przez kolejne 3 i pół minuty zdobyli tylko jeden punkty z wolnego. To pomogło zbliżyć się gościom, na 3 minuty przed końcem, Bryant zmniejszył stratę do dwóch punktów (102-104). 82 sekundy później lider Lakers oddał celny rzut za trzy i goście wyszli na prowadzenie (105-104). Niemoc strzelecką Jazz przerwał dopiero Millsap, który po podaniu od Williamsa zdobył punkty wsadem i do tego był jeszcze faulowany (107-105). W następnej akcji rzut z półdystansu spudłował Bryant, ale po ofensywnej zbiórce goście mogli ponowić akcję i tym razem Kobe rzucał za trzy. Ponownie nie trafił, piłkę zebrał Korver, który został szybko otoczony przez Bryanta i Odoma. Kobe nie pozwolił mu podać do partnerów i przechwycił piłkę, po czym zdobył punkty spod kosza. W odpowiedzi D-Will znalazł Okura na dystansie, a on nie pomylił się i trafił za trzy (110-107). Bryant chciał wyrównać, ale jego rzut z dystansu nie wpadł do kosza i Lakers musieli faulować Williamsa, ponieważ do końca pozostawało już tylko 25 sekund. Rozgrywający Jazz wykorzystał tylko jeden rzut wolny, a chwilę później Fisher wymusił jego przewinienie i trafił dwa razy z linii (109-111). Gospodarze wiedzieli kogo faulować i ponownie wysłali na linię rzutów wolnych Williamsa, który po raz kolejny trafił tylko raz. Tym samym, Lakers mieli 19 sekund i trzy punkty straty. Bryant został od razu podwojony i znalazł Fishera na dobrej pozycji do rzutu za trzy. Niestety dla gości jego rzut nie był celny, na szczęście Odom uratował piłkę i Fisher ponownie próbował trafić z dystansu. Tym razem zakończyło się to airballem i było po meczu.

Williams po raz piąty z rzędu zakończył spotkanie z dorobkiem ponad 30 punktów, tym razem miał ich 31 (70.6% z gry). Do tego odnotował jeszcze 11 asyst, w tym dwie bardzo ważne w ostatnich minutach. Drugim strzelcem Jazz był Okur z 22 punktami, a za trzy trafił 3 z 6 rzutów. Na swoim koncie miał także 8 zbiórek, tyle samo zaliczył Millsap. Ostatecznie wszyscy gracze pierwszej piątki odnotowali przynajmniej 10 punktów: Miles 17, Brewer 16 i Millsap 10.

Dla Lakers aż 37 punktów zdobył Bryant, jednak nie imponował skutecznością, która wyniosła 42.4%. Dlatego musiał oddać aż 33 rzuty z gry, by osiągnąć taką zdobycz. Natomiast Oden zakończył mecz z imponującym double-double mając po 19 punktów i zbiórek. Tym samym, w ostatnich trzech meczach jego średnia zbiórek wynosi 18. Poza tą dwójką, jeszcze Gasol (16) i Fisher (13) odnotowali ponad 10 punktów.
Meczem z Suns, Williams udowodnił, że w pełni zasługuje na występ w All-Star Game. Zdobywając 44 punkty pobił swój rekord kariery i zapewnił Cavs pewne zwycięstwo. Mo był rewelacyjnie dysponowany w ataku trafiając aż 69.2% swoich rzutów, w tym aż 7 razy na 9 prób za trzy. Poza tym, na swoim koncie miał jeszcze 7 asyst, 2 zbiórki i 3 przechwyty.
Copyright Czwarta-Kwarta.com   Wszelkie prawa zastrzeżone
STRONA GŁÓWNA         KONTAKT         ARCHIWUM
autorem wszystkich tekstów jest Adam Szczepański
Mecz dnia:  Jazz - Lakers  113:109
Podsumowanie dnia:  11.02
statystyki
PTS   44  M.Williams vs.PHX
REB  
19   L.Odom vs.UTA
AST  
20   B.Davis vs.NYK
STL  
5    3 zawodników
BLK  
7    B.Diaw vs.WAS
Anthony
Johnson
Kiedy nie ma kontuzjowanego Nelsona, to od gry Anthony'ego w dużej mierze zależy jak spisują się Magic. W meczu z Nuggets zagrał bardzo słabo, a jego drużyna przegrała. Przez 22 minuty spędzone na parkiecie zaliczył 4 punkty, trafiając tylko 20% swoich rzutów z gry, z czego 3 razy pudłował zza linii. Do tego miał zaledwie jedną asystę i aż 4 straty.
Roko
Ukic
Pod nieobecność Calderona, Raptors potrzebowali, by któryś ze zmienników na jedynkę skutecznie go zastąpił. Na wysokości zadania stanął debiutant, który rozegrał najlepszy mecz w sezonie. Ukic zdobył 22 punkty, co było jego pierwszym spotkaniem z dorobkiem ponad 20. Jego skuteczność z gry wyniosła 69.2%, a za trzy trafił 2 z 3 rzutów. A co najważniejsze, to on w dużej mierze przyczynił się do zwycięstwa swojej drużyny nad Spurs. Na minutę przed końcem Raptors przegrywali 4 punktami, wtedy za trzy trafił Ukic, chwilę później zdobył jeszcze 2 punkty z pola 3 sekund i dał prowadzenie Raptors. Mecz zakończył jeszcze z 3 asystami, 2 zbiórkami i przechwytem.
najlepszy debiutant
najgorszy zawdonik
free hit counter
Mo
Williams
wyniki
Suns - Cavs  92:109
Nuggets - Magic  82:73
Grizzlies - Sixers  87:91
Spurs - Raptors  89:91
Wizards - Bobcats  89:101
Hawks - Pistons  99:95
Celtics -Hornets  89:77
Pacers - Bucks  110:122
Kings - Rockets  82:94
Lakers - Jazz  109:113
Thunder - Blazers  92:106
Knicks - Clippers  124:128 OT
Wydarzenia dnia
Draft 2007 vs. 2008
Skróty spotkań
Mecz dnia:  Heat - Bulls
Ostatnio byliśmy świadkami pojedynku dwóch najwyższych numerów draftu 2007, a tym razem na przeciwko siebie staną numer jeden i dwa naboru 2008. W pierwszym meczu pomiędzy tymi drużynami w teogonicznych rozgrywkach łatwo wygrali Heat, a młody gwiazdor Bulls zagrał bardzo słabo. Beasley nie imponował, ale zaprezentował się znacznie lepiej. Teraz oba zespoły spotkają się w Chicago, a Rose jest ostatnio w świetnej formie i może poprowadzić gospodarzy do zwycięstwa.


pozostałe
Celtics - Mavs
Blazers - Warriors
Następne spotkania
TOP 10

:: Mo Williams zastąpi kontuzjowanego Nelsona w Skills Challenge.

::
Cavs pokonali Suns zdobywając 109 punktów, w całym sezonie mają bilans 27-0 w spotkaniach, w których mieli ponad 100 punktów.

::
W meczu z Nuggets, Gortat ponownie był pierwszym zmiennikiem Howarda i spędził na boisku 10 minut. W tym czasie zdobył 2 punkty (trafił 1 z 3 rzutów z gry), zebrał 6 piłek i zaliczył jeden blok.

:: Pokonując Magic, Nuggets przerwali serię 15 kolejnych porażek w Orlando. Wygrali w hali Magic po raz pierwszy od marca 1992.

::
W meczu z Sixers, Mayo zdobył 16 punktów, co pomogło mu przekroczyć barierę tysiąca punktów w sezonie.

:: W swoim drugim meczu w barwach Bobcats bardzo dobrze zagrał Radmanovic. Wystąpił w pierwszej piątce i zdobył 21 punktów, trafiając 5 z 10 rzutów za trzy.

:: Fernandez w 29 kolejnych spotkaniach trafił przynajmniej jeden rzut za trzy, tym samym wyrównał rekord debiutantów w tym elemencie, ustanowiony przez Hinricha.

:: Oden i Blazers zrewanżowali się za ostatnią porażkę w Oklahomie. Tym razem numer jeden draftu 2007 zagrał znacznie lepiej niż Durant, miał 16 punktów, 10 zbiórek i 3 bloki. Lider Thunder zdobył co prawda 20 punktów, ale ze skutecznością z gry na poziomie 40%.

:: W meczu z Clippers, Robinson miał na swoim koncie 33 punkty, 15 asyst, 9 zbiórek i 5 przechwytów. Tym samym zabrakło mu tylko jednej zbiórki do triple-double. Jest pierwszym zawodnikiem, który w jednym meczu zaliczył co najmniej 33pts/ 15ast/ 9reb/ 5stl w jednym meczu od 1981, kiedy podobne statystyki miał Magic Johnson.

:: W spotkaniu z Clippers, Lee miał 16 punktów i 10 zbiórek. Było to jego 16 z rzędu double-double, czym wyrównał trzecią najdłuższą taką serię w historii Knicks należącą do Boba McAdoo.

:: Baron Davis wreszcie rozegrał fantastyczny mecz w barwach Clippers. Zaliczył aż 20 asyst, chociaż nadal miał niską skuteczność z gry (29.4%).
:: Bilans Pistons (27-24) jest ich najgorszym przed przerwą na All-Star Weekend od roku 2002.

::
Po dwóch meczach z dorobkiem ponad 20 puntów, w starciu z Raptors, Bonner nie zdobył żadnego punktu pudłując 4 rzuty z gry.

:: Po porażce z Hawks, Wizards mają bilans 0-12 z drużynami ze swojej dywizji Souteast.

:: W spotkaniu z Hornets, Ray Allen doznał kontuzji kciuka prawej ręki.

:: W przegranym meczu z Jazz, Bryant oddał aż 33 rzuty. Była to 10 porażka Lakers w sezonie, w aż 9 z nich Kobe miał przynajmniej 21 oddanych rzutów z gry.
Już w piątek zostanie rozegrany Rookie Challenge, w którym na przeciwko siebie staną najlepsi debiutanci i drugoroczniacy. Bezpośrednie starcie powinno pokazać, który draft był lepszy, 2008 czy 2007. Patrząc na statystki i grę zawodników z dwóch ostatnich naborów widać, że znacznie więcej klasowych graczy dał ten z 2008. Rok temu właściwe tylko Durant był zawodnikiem, który od razu stał się gwiazdą, natomiast w tym roku jest kilku graczy będących czołowymi postaciami swoich drużyn. Najlepiej pokazują to statystyki. Oto porównanie 10 najlepszych zawodników z dwóch ostatnich draftów i ich średnie osiągane w pierwszym roku gry w NBA. (Oden oczywiście jest w tym roku debiutantem, ale jednak jest reprezentantem draftu 07).
Deron Williams w ostatnim czasie gra rewelacyjnie i w takiej formie może spokojnie konkurować z Paulem o mino najlepszego nieogrywającego młodego pokolenia. W ostatnich 5 meczach za każdym razem zdobył ponad 30 punktów, a 3 razy miał na koncie także przynajmniej 10 asyst. Jego średnie w tym czasie wyniosły 33 punkty (59.8% z gry) i 8.4 asyst, a Jazz wygrali 3 z tych spotkań. Warto także dodać, że mecz z Lakers był dla D-Willa 15 z rzędu, w którym zaliczył ponad 10 punktów. Tylko 4 razy w ciągu tych 15 spotkań, nie miał double-double. Te statystyki pokazują w jak wysokiej jest formie. Niestety mimo tych fantastycznych występów nie zobaczymy go w Phoenix w All-Star Game.

To jest już 4 rok gry Williamsa w NBA. Jego kolega z draftu 2005, Paul, w zeszłym sezonie grał w Meczu Gwiazd, a teraz wystąpi w nim po raz drugi. Co prawda, CP3 jest lepszym zawodnikiem i był przecież poważnym kandydatem do zeszłorocznego MVP, ale bez wątpienia Williams także gra rewelacyjnie. Obecnie jest drugim najlepiej podającym i wszytko wskazuje na to, że w drugich rozgrywkach z rzędu będzie miał statystyki na poziomie double-double. Tak więc bez wątpienia jest gwiazdą i mógłby zostać doceniony przez wybór do ASG. Jednak w tym roku, przeszkodziły mu nie tylko problemy Jazz i ich nie najlepszy bilans, ale także jego kontuzja, która wykluczyła go z gry na początku sezonu. To spowodowało, że potrzebował trochę więcej czau, by zacząć grę na tak wysokim poziomie jak obecnie.

Dopiero w grudniu rozegrał wszystkim mecze, ale odnotowywał wtedy średnio 16.9 punktów i 9 asyst. Poza tym, na początku stycznia zaliczył dwa mecze z rzędu, w których miał dobre osiągnięcia pod względem asyst, ale nie przekroczył bariery 10 zdobytych punktów. A jak wiadomo, wybierając zawodników do ASG, dużą uwagę zwraca się właśnie na statystyki. Dlatego, kiedy decydowano o rezerwowych, Williams nie był brany poważne pod uwagę, tym bardziej, że na zachodzie świetnie spisują się inni rozgrywający, Billups i Parker. Dopiero pod koniec stycznia Williams rozpoczął swoją imponującą serię, ale było to już zbyt późno, by zagrać w Phoenix. Jednak nie ma wątpliwości, że gdyby playmaker Jazz grał tak jak teraz, na początku stycznia, trenerzy mieliby duży problem z wyborem najlepszych rozgrywających zachodu. W obecnej sytuacji, Williams musi poczekać jeszcze przynajmniej rok, wcześniej czy później na pewno zobaczy go w gronie największych gwiazd ligi, bo w każdym kolejnym sezonie jest on coraz lepszym graczem.
G.Oden 8.6pts/ 7.2reb/ 0.7ast 1 D.Rose 16.7pts/ 3.5reb/ 6.3ast
K.Durant 20.3pts/ 4.4reb/ 2.4ast 2 M.Beasley 13.5pts/ 5.3reb/ 0.9ast
A.Horford 10.1pts/ 9.7reb/ 1.5ast 3 OJ Mayo 19.1pts/ 4reb/ 2.8ast
M.Conley 9.4pts/ 2.6reb/ 4.2ast 4 R.Westbroo k 14.5pts/ 4.3reb/ 4.9ast
J.Green 10.5pts/ 4.7reb/ 1.5ast 5 K.Love 8.8pts/ 8.4reb/ 1.1ast
Y.Jianlian 8.6pts/ 5.2reb/ 0.8ast 6 D.Gallinari 6.3pts/ 1.8reb/ 1ast
C.Brewer 5.8pts/ 3.7reb/ 1.4ast 7 E.Gordon 13.7pts/ 2.3reb/ 2.3ast
B.Wright 4pts/ 2.6reb/ 0.2ast 8 J.Alexander 4.6pts/ 2.1reb/ 0.6asr
J.Noah 6.6pts/ 5.6reb/ 1.1ast 9 DJ Augustin 12.1pts/ 1.8reb/ 4.1ast
S.Hawes 4.7pts/ 3.2reb/ 0.6ast 10 B.Lopez 11.3pts/ 7.9reb/ 0.8ast
Przeciętny debiutant wybrany w pierwszej 10 draftu 2007 odnotowywał 9.3pts/ 5reb/ 1.4ast, natomiast średnia przeciętnego pierwszoroczniaka w tym roku to 13.2pts/ 4.6reb/ 2.7ast.

Oczywiście tegoroczni debiutanci grali tylko przez połowę sezonu, a to właśnie druga część jest dla pierwszoroczniaków najtrudniejsza. To wtedy często zderzają się z tak zwaną 'rookie wall' i nie są w stanie wytrzymać trudów bardzo długiego i ciężkiego sezonu w NBA. Jak w tym roku będzie to wyglądało, zobaczy już niedługo, ale i tak draft 2008 wydaje się znacznie lepszy od 2007. Mimo to, w tegorocznym Rookie Challenge faworytami będą drugoroczniacy. W poprzednich 9 spotkaniach tylko 2 razy lepsi okazywali się debiutanci, nawet gracze z draftu 2003 w swoim pierwszym roku ulegli zawodnikom z wcześniejszego naboru.
Wysoka forma D-Willa