najlepszy zawdonik

Ostatnim razem kiedy obie drużyny się spotkały, Cavs przed własną publicznością łatwo pokonali Pacers, a James zmusił Grangera do najgorszego występu w sezonie. Tym razem, w Indianie, mecz wyglądał zupełnie inaczej i byliśmy świadkami bardzo wyrównanej walki przez 48 minut.
Spotkanie rozpoczęło się bardzo dobrze dla gospodarzy, po celnych rzutach za trzy Murphy'ego i Forda prowadzili 8-0. Później jednak do ataku ruszył James, zdobył aż 17 z 19 ostatnich punktów w pierwszej kwarcie dla Cavs i w ostatniej sekundzie doprowadził do remisu, po 24. Warto dodać, że LeBron trafił trzy kolejne rzuty za trzy pod koniec tej części gry. Druga kwarta była bardzo wyrównana i żadnej z drużyn nie udało się objąć większego prowadzenia. Skuteczna akacja 'and 1' Jamesa, na 27 sekund przed końcem, dała gościom jednopunktową przewagę przed drugą połową (43-42). W trzeciej kwarcie oba zespoły zdobyły po 25 punktów i przed ostatnimi 12 minutami sprawa zwycięstwo była kwestią otwartą.
Czwarta kwarta rozpoczęła się od serii 7-0 dla Pacers. Zawdzięczali ją Jackowi, który najpierw wykonał akcję dwa plus jeden, a potem trafił dwa wolne. Przez kolejne minuty Cavs próbowali wyrównać stan meczu, ale na mniej niż 2 punkty nie udało im się zbliżyć. Na 52 sekundy przed końcem, po rzutach wolnych LeBrona było 93-31 dla gospodarzy. Chwilę później rzut z półdystansu spudłował Granger, wykorzystali to goście i na 20 sekund przed zakończeniem spotkania, Szczerbiak po podaniu od Jamesa doprowadził do remisu, po 93. W kolejnej akcji Pacers postawili na Forda, a on wykonał efektowny fadeaway jumper i dał swojej drużynie prowadzenie (95-93). Gościom pozostawało już tylko 0.8 sekundy na doprowadzenie do dogrywki lub wygranie meczu. Zdecydowali się na bezpośrednie podanie z autu, nad kosz do LeBrona, który miał to zakończyć alley-oopem. Powstrzymać go starał się Granger i nie pozwolił mu złapać piłki, ale sędziowie uznali, że faulował i lider gości stanął na linii rzutów wolnych. James wykorzystał oba rzuty i na 0.4 sekundy przed końcem był remis. W tym momencie Pacers mieli już tylko teoretyczne szanse na zwycięstwo i wydawało się, że będzie trzeba rozegrać dodatkowe 5 minut. Jednak gospodarze spróbowali skopiować akcję Cavs i udało im się to. Podali na alley-oopa do Grangera i tym razem odgwizdano faul Jamesa. Na 0.2 sekundy przed końcem, Granger trafił pierwszy rzut wolny i dał swojej drużynie zwycięstwo.
W drużynie Pacers najlepiej zagrał Murphy, odnotował double-double mając 18 punktów i 15 zbiórek. Jego skuteczność z gry wyniosła 77.8%, z czego za trzy trafił 4 z 5 rzutów. Granger zdobył 16 punktów, ale był dobrze pilnowany przez Jamesa, co w efekcie przyczyniło się do skuteczności zaledwie 27.8%. Poza tą dwójką jeszcze trzech zawodników miało na koncie ponad 10 punktów: Ford (15), Diner (13, trafił 3 na 3 za trzy) i Hibbert (12). Jack natomiast, poza 5 punktami na początku czwartej kwarty, zaliczył jeszcze tylko 2 i zakończył spotkanie z 7 (25% z gry).
James rozegrał kolejny rewelacyjny mecz. To dzięki niemu Cavs utrzymywali się w grze i to on prawie doprowadził do dogrywki, ale ostatecznie przez jego faul Cavs przegrali. Spotkanie zakończył z dorobkiem aż 47 punktów (71.4% z gry), 7 zbiórek i 4 asyst. Ale równocześnie miał też 7 strat. Najlepiej w ataku wspierał go Williams, który odnotował 15 punktów. Ilgauskas miał co prawda double-double (10pts/ 11reb), ale z gry trafił tylko 29.4% swoich rzutów. Najskuteczniejszym rezerwowym był Varejao, przez 23 minuty zaliczył 8 punktów i 8 zbiórek.
Jackson w ostatnich dniach spisuje się rewelacyjnie i imponuje wszechstronnością. W meczu z Knicks poprowadził Warriors do zwycięstwa zdobywając 35 punktów. 13 z nich zaliczył z linii rzutów wolnych nie myląc się ani razu. Było to już 3 spotkanie w ciągu ostatnich 5, w których miał przynajmniej 30 punktów. Poza tym, odnotował także 10 asyst, co dało mu 4 double-double w ciągu ostatnich 5 meczów. Na swoim koncie miał jeszcze 6 zbiórek i 2 przechwyty.
Copyright Czwarta-Kwarta.com Wszelkie prawa zastrzeżone
autorem wszystkich tekstów jest Adam Szczepański
Mecz dnia: Pacers - Cavs 96:95
Podsumowanie dnia: 10.02
statystyki
PTS 47 L.James vs.IND
REB 18 L.Odom vs.OKC
AST 12 J.Kidd vs.SAC
STL 4 3 zawodników
BLK 5 J.Anthony vs.DEN
Kevin
Martin
Ulegając Mavs, King przegrali po raz 4 z rzędu i 12 w ostatnich 13 meczach. Jednak wcześniej przeważnie odnosili kolejne porażki, mimo świetnych występów Martina. Tym razem, ich gwiazdor zagrał bardzo słabo. Zdobył 18 punktów, pudłując 11 z 15 rzutów z gry, co daje mu skuteczność wynoszącą zaledwie 26.7%. Poza tym, miał tylko jedną asystę i 4 zbiórki. Jedyne czym mógł pochwalić się w tym meczu to 3 przechwyty.
Derrick
Rose
Rose po raz kolejny udowodnił, że jest prawdziwym liderem swojej drużyny. Na 3 i pół minuty przed końcem Bulls przegrywali 90-100, wtedy poprowadził ich od serii 17-2 i ostatecznego zwycięstwa. W tym czasie debiutant zdobył 7 punktów, a w całej drugiej połowie miał ich 17. Spotkanie zakończył z dorobkiem 23 punktów, trafiając 66.7% rzutów z gry. Pod względem kreowania gry nie imponował, zaliczając tylko 4 asysty, ale warto zwrócić uwagę, że nie popełnił żadnej straty.
najlepszy debiutant
najgorszy zawdonik
Stephen
Jackson
wyniki
Wizards - Hawks 90:111
Cavs - Pacers 95:96
Nuggets - Heat 99:82
Spurs - Nets 108:93
Raptors - Wolves 110:102
Pistons - Bulls 102:107
Kings - Mavs 100:118
Knicks - Warriors 127:144
Thunder - Lakers 98:105
Wydarzenia dnia
Suns chcą oddać Stoudemire'a?
Skróty spotkań
Mecz dnia: Suns - Cavs
Cavs po raz pierwszy od porażki z Lakers, zagrają na własnym parkiecie. Dalego na pewno będą bardzo zmotywowani, by w starciu z Suns rozpocząć nową serię zwycięstw w Cleveland. Poza tym, James mimo 47 punktów nie poprowadził Cavs do zwycięstwa w Indianie i teraz zrobi wszystko, by to się nie powtórzyło. Suns natomiast kończą swoją serię 3 meczów na wschodzie, dotychczas wygrali z Pistons i zostali rozbici przez Sixers. Słaby mecz w Filadelfii sprawił, że podstawowi zawodnicy mogli odpocząć i na pewno będą gotowi by powalczyć o zwycięstwo z Cavs.
pozostałe
Nuggets - Magic
Grizzlies - Sixers
Spurs - Raptors
Wizards - Bobcats
Hawks - Pistons
Celtics -Hornets
Kings - Rockets
Lakers - Jazz
Thunder - Blazers
Knicks - Clippers
Następne spotkania
TOP 10
:: Cavs w końcu doczekali się drugiego reprezentanta w ASG. Mo Williams zastąpi kontuzjowanego Bosha, któremu problem z kolanem nie pozowali wrócić do gry w ten weekend.
:: Kontuzjowanego Gay'a w konkursie wsadów zastąpi JR Smith (będzie to jego drugi występ w SDC, wcześniej brał udział w konkursie w 2005).
:: W spotkaniu z Thunder, Bryant przekroczył barierę 23 tysięcy punktów w karierze. Tym samym, stał się najmłodszym zawodnikiem w historii, który osiągnął tą barierę (30 lat i 171 dni). Kiedy Chamberlain zdobył swój 23-tysięczny punkt był o 5 dni starszy, potrzebował jednak mniej meczów by to osiągnąć - 606, podczas gdy spotkanie z Thunder było dla Bryanta 917.
:: Durant zdobył 31 punktów w starciu z Lakers, był to jego piąty mecz z rzędu, w którym miał ich ponad 30.
:: Po raz pierwszy od sezonu 1996/97, Hawks przed przerwą na All-Star Weekend mają 30 zwycięstw.
:: W meczu z Hawks, debiutant McGee wyrównał swój rekord zbierając 11 piłek i odnotował trzecie double-double zdobywając 18 punktów (70% z gry).
:: Nuggets pokonali Heat pozwalając im zdobyć 82 punkty. W tym sezonie ich bilans w meczach, w których ich rywale mają mniej niż 90 punktów to 10-0.
:: W meczu z Nets, Bonner zdobył 22 punkty. W poprzednim spotkaniu pobił swój rekord mając ich 23. Po raz pierwszy w karierze w dwóch kolejnych meczach zdobył on przynajmniej 20 punktów.
:: Mavs w 300 kolejnych meczach w American Airlines Center wyprzedali wszystkie bilety (obecnie najdłuższa taka seria w NBA).
:: Warriors i Knicks odnotowali w sumie 271 punktów, jest to najwyższa łączna zdobycz w tym sezonie.
:: W meczu z Knicks aż 8 zawodników Warriors miało dwucyfrowy dorobek punktowy.
:: Nets przegrali już 13 spotkań z rzędu ze Spurs. Jest to obecnie najdłuższa seria porażek jakiejkolwiek drużyny z jakimkolwiek przeciwnikiem.
Na tydzień przed trade deadline pojawia się bardzo dużo plotek transferowych. W ostatnich dniach najczęściej mówi się o wymianie z udziałem Stoudemaire'a. Jest to spowodowane faktem, że w Phoenix zaczęto otwarcie mówić o cięciu wydatków i oddaniu swojego gwiazdora. Czy ostatecznie do transferu z udziałem Amare dojdzie, okaże się już za tydzień, ale jeśli to się stanie, będzie to prawdopodobnie koniec marzeń drużyny o wielkim sukcesie w najbliższych latach.
Przed zeszłorocznymi rozgrywkami, w Phoenix postanowiono, że trzeba zmniejszyć wydatki na zawodników. W efekcie Kerr oddał Kurta Thomasa i wybór w pierwszej rundzie draftu 2004 do Sonics, w zamian za przyszły pick w drugiej rundzie i gotówkę. Ten ruch spowodował, że siła podkoszowa drużyny spadła. A w ostatnim drafcie Suns nie mogli wybierać z numerem 24, kiedy dostępni byli jeszcze tacy gracze jak Hill, Batum, Arthur czy Chalmers. Ale pozbyli się prawie $8 milionów z kontraktu Thomasa. Poza tym, w drafcie 2007 Suns oddali prawa do Rudy'ego Fernandeza w zamian za gotówkę. Gdyby wtedy nie postanowili ciąć kosztów, dzisiaj mieliby świetnego rezerwowego.
Jednak konsekwencja władz klubu w ograniczaniu wydatków nie trwała długo. W połowie sezonu uznano, że drużyna nie jest wystarczająco silna by powalczyć o mistrzostwo i ściągnięto O'Neala. Co prawda oddali do Miami duży kontrakt Mariona, ale wiedzieli, że na Shaqa wydadzą znacznie więcej. W poprzednim sezonie ten ruch nie przyniósł oczekiwanych efektów, ale w Phoenix wierzono, że z klasowymi weteranami w składzie, będą jeszcze w stanie powalczyć o tytuł w tegorocznych rozgrywkach. Ale dotychczas Suns nie spisują się tak jak oczekiwały tego władze klubu i nie są czołową siłą zachodu. Pomimo że Shaq gra znacznie lepiej niż rok temu i jest silnym punktem drużyny, to nie widać tego w ich bilansie. Dlatego zdecydowano się na transfer z Bobcats i pozyskanie Richardsona. W kwestii finansowej nie zmieniło to ich sytuacji, ale miało znacząco wzmocnić siłę zespołu. Tak się nie stało i Suns nadal mają problemy z wygrywaniem. To spowodowało, że ponownie postanowiono, że trzeba ciąć wydatki,, tym bardziej w sytuacji światowego kryzysu, i pozbyć się jednego z dużych kontraktów.
Zdecydowano, że na pewno muszą zatrzymać Nasha, który w ostatnich latach był pierwszoplanową postacią Suns. Natomiast Amare i Shaqa można wytransferować, jeśli w zamian dostaną młodego, perspektywicznego zawodnika i kończącą się umowę, która zmniejszy ich wydatki w przyszłym roku. Oddanie O'Neala jest bardzo mało prawdopodobne. Co prawda ostatnio gra on bardzo dobrze, ale ma już swoje lata i ogromny kontrakt na jeszcze jeden sezon. Poza tym, mógłby on trafić jedynie do zespołu z mistrzowskimi aspiracjami, ponieważ gdyby znalazł się w gorszej drużynie, nie był by tak zmotywowany do skutecznej gry jak teraz. Dlatego słabsze zespoły nie podejmą ryzyka płacenia dużych pieniędzy za nieefektywnego gwiazdora.
Pozostaje więc Stoudemire. Jest on najmłodszym zawodnikiem z gwiazd Suns, na którym można by oprzeć drużynę, kiedy Nash, Shaq i Hill zakończą karierę. To właśnie na zatrzymaniu Amare, powinno Suns najbardziej zależeć. On może zagwarantować im, że w przyszłości nie będą musieli przechodzić przez drastyczny okres przebudowy zespołu i przynajmniej jeden sezon na dnie tabeli. Natomiast gdy go oddadzą, a po przyszłym sezonie odejdą tez Nash i O'Neal, Suns będą musieli zacząć wszystko od nowa. Ale argumentem za wytransferowaniem Stoudemire'a jest fakt, że w 2010 może on zostać wolnym agentem i odejść z Phoenix. A jego obecne niezadowolenie z pozycji w drużynie może mieć duży wpływ na decyzję, kiedy znajdzie się na wolnym rynku. Dlatego, biorąc pod uwagę duże prawdopodobieństwo, że będzie chciał on odejść, znacznie lepszym wyjściem dla drużyny jest transfer, by dostać kogoś w zamian.
Jednak pozostaje jeszcze jedna ważna kwestia. Skoro już zdecydowano rok temu, by pozyskać O'Nela i zwiększono wydatki, powinno się dać szansę tej drużynie, by pokazali na co ich stać w playoffs. Poprzednio łatwo ulegli Spurs, ale teraz mają trochę inną filozofię gry, bardziej skupiają się na defensywie i mieliby szanse wywalczyć coś w fazie posezonowej. Poza tym, znacznie lepiej się znają i mogą skuteczniej współpracować. Oczywiście nie byliby faworytami, ale w playoffs może się zdarzyć wszystko. A drużyna mająca u siebie klasowych weteranów wiedzących jak wygrywać, mogłaby sporo zamieszać. Nash i O'Neal w playoffs na pewno wzniosą się na wyżyny swoich możliwości, a jeśli dostaną wsparcie od pozostałych graczy, Suns będą naprawdę silni. Wtedy nie liczyłaby się ich obecna nie najlepsza gra i bilans z części zasadniczej. Jednak oddając teraz Stoudemire'a, pozbawią się tej szansy, ponieważ otrzymanie w zmian równie klasowego gracza jest mało prawdopodobne. Jeśli dostaną młodego zawodnika, który za kilka lat może być równie dobry co ich obecny podstawowy PF, to i tak w tegorocznych playoffs on im nie pomoże, tak jak może to zrobić Amare.
Dlatego wydaje mi się, że Suns powinni poczekać ten sezon i nie dokonywać tak drastycznych zmian w składzie. Powinni dać jeszcze jedną szansę tej drużynie i pozwolić duetowi Nash-O'Neal poprowadzić ich w playoffs. Jeśli i tym razem się nie uda, będzie trzeba przebudować i odmłodzić zespół.