najlepszy zawdonik
Ostatnio Anthony powiedział, że jest najlepszym niskim skrzydłowym na zachodzie i właściwie nie ma konkurencji. Durant na razie nie jest tak uznanym graczem jak Melo, ale z każdym meczem udowadnia, że może stać się równie wybitnym SF. I to właśnie pojedynek strzelecki tych dwóch zawodników był najciekawszym elementem spotkania w Oklahomie. Ostatnim razem, kiedy Nuggets przyjechali do Ford Center, o zwycięstwie gości przesądził buzzer-beater Anthony'ego. Teraz także dopiero jego akcja w ostatnich sekundach zapewniła drużynie z Denver wygraną.

Pierwsza kwarta była bardzo wyrównana, 6 razy na tablicy wyników był remis, a najwyższą przewagę jaką udało się osiągnąć to 5 punktów na korzyść Thunder, ale taka różnica utrzymała się jedynie przez 12 sekund. Już od samego początku świetnie grali liderzy obu zespołów, Durant zdobył 13 punktów, natomiast Anthony miał ich 8. Przez pierwsze 4 minuty drugiej części gry nadal wynik był wyrównany. Jednak od tego momentu, Nuggets spudłowali 10 kolejnych rzutów z gry i zaliczyli kilka strat. Wykorzystali to gospodarze, którzy nie mieli problemów ze skutecznym egzekwowaniem swoich akcji w ataku i odnotowali serię 17-0. Tak więc, na nieco więcej niż 3 minuty przed końcem, Thunder mieli na swoim koncie aż 16 punktów więcej (60-44). Dopiero wtedy Nuggets prowadzeni przez Anthony'ego przełamali swoja niemoc strzelecką i zaczęli odrabiać straty. Melo, który na początku drugiej kwarty spudłował 4 rzuty, przez ostatnie 2 i pół minuty zdobył 9 punktów, co pomogło jego drużynie choć trochę zbliżyć się do rywali. Na przerwę Thunder schodzili z przewagą 11 punktów (70-59). Durant w tym czasie nie był już tak widoczny jak w pierwszej kwarcie, zaliczył tylko 4 punkty, ale jego partnerzy radzili sobie tak dobrze, że on nie musiał być bardziej aktywny w ofensywie.

W drugiej połowie Nuggets systematycznie zmniejszali straty. Ponownie prowadził ich Melo, który w tej części zdobył 11 punktów. Mimo to, Thunder długo utrzymywali kilku punktową przewagę. Dopiero na 2 minuty i 13 sekund przed końcem, po rzucie Andersona, różnica wynosiła tylko jeden punkt (85-86). Jednak dwoma skutecznymi akcjami szybko odpowiedział Krstic i czwarta kwarta rozpoczęła się od wyniku 94-89 dla gospodarzy. Nuggets udało się doprowadzić do remisu po 6 minutach ostatniej części spotkania. Po wsadzie wykonanym przez Andersona, było po 102. Chwilę później Smith wykorzystał jeden z dwóch rzutów wolnych, następnie trafił za trzy i goście mieli 4 punkty więcej (106-102). Przez kolejne minuty spotkanie ponownie było wyrównane, a na minutę i 20 sekund przed końcem był remis, po 111. W kolejnych dwóch akcjach, najpierw spudłował Anthony, potem Westbrook. Punkt zdobył dopiero Smith z linii rzutów wolnych, jednak drugi rzut już spudłował. Tym samym, Thunder mieli 22 sekundy na zapewnienie sobie zwycięstwa. Durant wykorzystał błąd w obronie przeciwników i wszedł pod kosz dając swojej drużynie prowadzenie (113-112) na 17 sekund przed końcem. Przez całą czwartą kwartę Melo trafił tylko jeden z 4 rzutów z gry, ale w decydującym momencie nikt inny nie mógł mieć piłki w rękach. Anthony także wszedł pod kosz i mimo obecność dwóch rywali tuż przy nim, trafił do kosza. Gospodarze mieli jeszcze 5.3 sekund by odmienić losy spotkania. Jednak nie udało im się znaleźć dobrej pozycji do oddania rzutu. Piłkę oczywiście dostał Durant, ale był on ponad 2 metry za linią rzutów za trzy i ten daleki rzut nie wpadł do kosza.

Anthony zakończył mecz z dorobkiem 32 punktów, ale jego skuteczność z gry nie była imponująca i wyniosła 44.8%. Poza tym, odnotował także 11 asyst zastępując w kreowaniu gry nieobecnego Billupsa, który w poprzednim spotkaniu skręcił kostkę. Bardzo dobrze zagrał także Nene mający 20 punktów i 8 zbiórek. Dzięki temu zminimalizował osłabienie siły drużyny pod koszem pod nieobecność Martina. Natomiast z ławki świetną zmianę dał Smith, który zaliczył 22 punkty trafiając 57.1% z gry, z czego za trzy nie pomylił się ani razu na 4 rzuty.

Durant miał równie udany mecz co Melo, a może nawet trochę lepszy, ponieważ był bardziej skuteczny, ale nie potrafił zapewnić Thunder zwycięstwa. Na swoim koncie miał 30 punktów (52.6%), 8 zbiórek i 7 asyst. Bardzo dobrze wspierali go dwaj pozostali młodzi liderzy drużyny. Green zdobył 24 punkty ze skutecznością 71.4%. Natomiast Westbrook zaliczył ich 20, miał jeszcze 5 asyst, ale równocześnie 4 straty.
Po raz pierwszy do czasów Chamberlaina i Robertsona, znalazł się zawodnik, który odnotował triple-double, równocześnie zdobywając przynajmniej 52 punkty. James rozegrał fantastyczne spotkanie i poprowadził Cavs do zwycięstwa. Na swoim koncie miał 52 punkty, 11 asyst i 10 zbiórek. MSG to idealne miejsce do takich osiągnięć.
Copyright Czwarta-Kwarta.com   Wszelkie prawa zastrzeżone
STRONA GŁÓWNA         KONTAKT         ARCHIWUM
autorem wszystkich tekstów jest Adam Szczepański
Mecz dnia:  Nuggets - Thunder  114:113
Podsumowanie dnia:  4.02
statystyki
PTS   52  L.James vs.NYK
REB  
17 A.McDyess vs.MIA
AST  
13  D.Wade vs.DET
STL  
4    S.Marion vs.DET
BLK  
9    J.O'Neal vs.LAL
Antawn
Jamison
W meczu z Nets, Wizards musieli radzić sobie bez Butlera, ale właściwie byli pozbawieni dwóch swoich gwiazd. Jamison grał tak słabo, że chyba lepiej byłoby gdyby także przesiedział to spotkanie na ławce. Przez 40 minut spędzonych na parkiecie oddał 20 rzutów z gry, a do kosza wpadły tylko 4 z nich, co dało mu skuteczność na poziomie 20%. Ostatecznie zaliczył 10 punktów, 6 zbiórek i 2 asysty. W ten właśnie sposób zakończył serię 5 kolejnych meczów, w których zdobywał ponad 20 punktów i 10 zbiórek.
OJ
Mayo
Mayo w drugim meczu z rzędu zagrał na najwyższym poziomie i zdobywając 32 punkty poprowadził Grizzlies do zwycięstwa nad znacznie silniejszymi Rockets. W czwartej kwarcie gracze z Houston starali się odrobić straty, jednak przeszkodził im właśnie OJ. W tej części spotkania, drużyna z Memphis miała tylko 16 punktów, aż 11 z nich należało do Mayo. W całym meczu jego skuteczność z gry wyniosła 59.1%, a zza linii trzech punktów 4 z jego 7 rzutów wpadło do kosza. Na swoim koncie miał jeszcze 4 asysty, 3 zbiórki, 3 przechwyty i blok.
najlepszy debiutant
najgorszy zawdonik
free hit counter
LeBron
James
wyniki
Clippers - Magic  96:125
Nets - Wizards  115:88
Lakers - Raptors  115:107
Heat - Pistons  90:93
Cavs - Knicks  107:102
Bulls - Hornets  107:93
Hawks - Wolves  94:86
Nuggets - Thunder  114:113
Rockets - Grizzlies  93:104
Blazers - Mavs  99:104
Suns - Warriors  112:124
Wydarzenia dnia
Popisy Bryanta i Jamesa w
Skróty spotkań
Mecz dnia:  Lakers - Celtics
Pierwsze w tym sezonie starcie drużyn grających w zeszłorocznym finale było wielkim widowiskiem. Ostatecznie lepsi okazali się Lakers, ale w Bostonie faworytami będą gospodarze. Tym razem Lakers są osłabieni brakiem Bynuma, ale mogą liczyć na wysoką formę Bryanta i Gasola. Ta dwójka może poprowadzić gości do zwycięstwa, chyba że zatrzyma ich defensywa Celtics. W tym meczu powinien zagrać już KG, który opuścił poprzednie 2 spotkania. Ostatnio Lakers przerwali imponującą serię zwycięstw Celtics, teraz także nie przegrali oni w kilkunastu kolejnych meczach i na pewno zrobią wszystko, by teraz przedłużyć tą serię właśnie poprzez pokonanie zespołu z LA.

pozostałe
Pacers - Sixers
Mavs - Jazz
Następne spotkania
TOP 10

:: Szybko rozstrzygnięty mecz z Clippers dał szansę Gortatowi pograć. Pojawił się na parkiecie dopiero w ostatniej kwarcie, kiedy do końca spotkania pozostawało 8 minut i 15 sekund. W tym czasie zdobył 8 punktów trafiając 4 z 6 rzutów z gry i miał 8 zbiórek (tylko Howard zebrał więcej piłek). Warto także odnotować, że aż przy 3 akcjach kończonych przez Gortata asystował Redick. Polak po raz kolejny wykorzystał szansę by pokazać na co go stać. Tym występem 'Polish Hammer' potwierdził, że może być bardzo przydatny dla drużyny i trener powinien dawać mu więcej okazji do gry.

:: W pierwszym meczu po kontuzji Nelsona, świetnie zastąpił go Johnson. Weteran trafił aż 9 z 11 rzutów z gry, w tym 6 na 8 za trzy, zdobywając 25 punktów. Jeśli w kolejnych spotkaniach również tak skutecznie będzie grał ich nowy podstawowy rozgrywający, Magic mogą być spokojni o swoje wyniki.

:: Znamy już uczestników tegorocznego konkursu rzutów za trzy: Lewis, Granger, Kapono, Bibby, Mason i D.Cook. Kapono wygrał ostatnie dwa konkursy, teraz ma okazję zwyciężyć po raz trzeci i wyrównać rekord Birda i Hodgesa.

:: W spotkaniu z Wizards, Nets trafiali aż 61.3% swoich rzutów z gry (46 na 75). Ostatni raz drużyna z New Jersey miała skuteczność wyższą niż 60% w marcu 2003 w starciu z Knicks.

:: W drugim kolejnym meczu Bryant i Gasol zdobyli ponad 30 punktów. W starciu z Raptors, Kobe miał ich 36 (poza tym 9 zbiórek i 5 asyst), a Hiszpan 31 (także 15 zbiórek).

:: W spotkaniu z Lakers, O'Neal 9 razy trafił z gry, miał 9 zbiórek i aż 9 bloków.

:: W meczu z Heat, rezerwowy Pistons, McDyess, zebrał aż 17 piłek. W ostatnich 4 spotkaniach jego średnia zbiórek wynosi 12.3.

:: 28 zwycięstw Hawks przed przerwą na All-Star Weekend, to ich największa liczba wygranych od sezonu 1997/98, kiedy mieli ich 29.

:: W meczu z Blazers, Kidd zaliczył 10 asyst i wyprzedził Oscara Robertsona (9 887ast) na liście najlepiej podających w historii NBA. Kidd w tym momencie jest na czwartym miejscu z 9 895 asystami, do trzeciego miejsca brakuje mu 246 (jeśli utrzyma średnią 8.3 powinien zdobyć je w 30 spotkaniach).

:: Jackson zaliczył pierwsze w karierze triple-double. W meczu z Suns miał 30 punktów, 11 zbiórek i 10 asyst.
:: Z powodu problemów z plecami Bogut wystąpił zaledwie w 5 z ostatnich 18 spotkań Bucks. Wczoraj okazało się, że poza grą zostanie jeszcze przynajmniej przez 8 tygodni. Chociaż jest też możliwość, że ta kontuzja wykluczy centra Bucks nawet do końca sezonu. Po stracie Redda, problemy Boguta to kolejne poważne osłabienie drużyny.

:: W meczu z Magic do gry wrócił Randolph jednak nie pomogło to Clippers wygrać. On i Davis zagrali bardzo słabo zdobywając w sumie 17 punktów ze skutecznością 28.6%.

:: Porażka z Nets była 39 w tym sezonie dla Wizards, tyle samo mieli w całych poprzednich rozgrywkach.

:: Przez 259 kolejnych spotkań w Detroit wszystkie bilety były wyprzedane. Ta seria zakończyła się w meczu z Heat, w którym pozostało 356 wolnych miejsc.

:: W meczu z Hawks, Telfair i Gomes w sumie trafili tylko raz na 19 oddanych rzutów, Foye tyle samo razy rzucał, celnych było 4.
W ciągu trzech dni, w Nowym Jorku dwie obecnie największe gwiazdy NBA rozegrały fantastyczne spotkania. W poniedziałek Bryant pobił rekord Madison Square Garden zdobywając aż 61 punktów. Wczoraj naprzeciw drużynie Knicks stanęli Cavs prowadzeni przez Jamesa i wszyscy oczekiwali, że on także będzie chciał odnotować równie imponujący występ. LeBron nie zawiódł. Przed spotkaniem mówił, że nie ma zamiaru pobijać tego rekordu i jego zamiarem nie będzie zdobycie większej ilość punktów niż Kobe. Rzeczywiście dotrzymał słowa, ale to nie oznaczało, że nie ma zamiaru zapisać się w historii. James znalazł inny sposób - pokazał swoją wszechstronność. Chociaż po pierwszej kwarcie, którą zakończył z dorobkiem 20 punktów, mogło się wydawać, że spróbuje dorównać zdobyczy Bryanta. Jednak LeBron nie miał zamiaru być kolejnym zawodnikiem, który będzie popisywał się wyłącznie umiejętnościami strzeleckimi.

James przeszedł do historii jako zawodnik, który zdobył najwięcej punktów odnotowując równocześnie triple-double od czasu połączenia się NBA z ABA w 1976 (Chamberalin miał 53 punkty i triple-double w 1968, a Robinson 52 w 1961). Jest to bez wątpienia imponujące osiągnięcie. Jednak mimo że przed czwartą kwarta miał już 8 zbiórek, a na 10 minut przed końcem spotkania zaliczył dziesiątą asystę, był bardzo bliski ominięcia triple-double. Dopiero w ostatniej sekundzie, po niecelnym rzucie za trzy Duhona, zebrał dziesiątą piłkę.

Był to drugi mecz w MSG w karierze LeBrona, w którym miał przynajmniej 50 punktów. 11 miesięcy temu zaliczył ich równo 50, a do triple-double zabrakło mu zaledwie dwóch zbiórek. Tym samym, stał się drugim zawodnikiem w historii, który zaliczył dwa mecze w Nowym Jorku ze zdobyczą co najmniej 50 punktów. Poza Jamesa, tylko Jordan może pochwalić się takim osiągnięciem w MSG (w 1986 miał 50 punktów, w 1995 - 55).

Statystyki Bryanta i Jamesa w tych dwóch meczach w Nowym Jorku:
Po 9 meczach z rzędu, w których Mike James za każdym razem miał na koncie mniej niż 10 punktów, w starciu z Nets zaliczył ich 13. Nie pomogło to jednak Wizards i przegrali oni kolejne spotkanie.

Już od dawna wiadomo, że ma on już najlepsze lata za sobą, a w ostatnich sezonach już tylko zawodził. Jednak gdy przeniósł się do Waszyngtonu mogło się wydawać, że znowu może być ważnym zawodnikiem swojego zespołu. W sezonie 2005/06 w słabych Raptors zdobywał średnio 20.3 punktów, dzięki czemu dostał duży kontrakt od Wolves. Jednak od tamtego czasu gra znacznie gorzej i jest jednym z najbardziej przepłacanych zawodników. W Hornets był zupełnie niepotrzebny i nawet jako rezerwowy nie potrafił nic wnieść do gry zespołu. Ale na początku sowich występów w Wizards ponownie pokazywał swoje umiejętności strzeleckie. W pierwszych 11 meczach, 7 razy miał na koncie ponad 10 punktów, a razu udało mu się zaliczyć 11 asyst. Ostatecznie jego statystki w tych spotkaniach wyniosły 12.6pts/ 2.7reb/ 3.7ast, skuteczność z gry miał na poziomie 41%, a za trzy trafiał 34.1% rzutów.

Jednak w ostatnim czasie James ponownie rozczarowuje i nawet w słabych Wizards nie potrafi się wyróżnić. Wiadomo, że nie jest on playmakerem i nie będzie zaliczał sporej ilość asyst, ale jako combo guard powinien znacznie bardziej pomóc swojemu zespołowi w ataku. Natomiast w poprzednich 10 spotkaniach, zaledwie raz udało mu się przekroczyć barierę 10 punktów, tylko w trzech meczach trafiał za trzy, a dwa razy zakończył mecz bez celnego rzutu z gry. Jego średnia wyniosła 5.9 punktów, skuteczność z gry zaledwie 30.7%, a za trzy 20%. To są właśnie osiągnięcia podstawowego rozgrywającego, zarabiającego w tym roku ponad $6 milionów. Na szczęście dla niego, w Wizards nie ma kto go zmienić, dlatego może być spokojny o swoją pozycję wyjściowego zawodnika. Teraz już chyba nikt nie ma złudzeń, że James będzie jeszcze w stanie odegrać jakąś pozytywną rolę w NBA. Wizards i tak nie mieli nic do stracenia pozyskując go z Hornets, więc raczej nie żałują tego ruchu. Chcieli się chociaż trochę wzmocnić i pozyskać solidnego gracza na jedynkę, którego najbardziej im brakowało. Przez chwilę wydawało się, że rzeczywiście im się to udało. Ale teraz władze klubu w Waszyngtonu mogą jedynie cierpliwie czekać, aż po następnym sezonie skończy się kontrakt Jamesa i będzie się można go pozbyć.
  PTS FGM-A FTM-A REB AST STL BLK MIN
Bryan t 61 19-31 20-20 0 3 0 1 37
James 52 17-33 16-19 10 11 0 2 44
Tak prezentowały się ich zdobycze w poszczególnych kwartach:
Bryan t PTS FGM-A FTM-A REB AST
1 18 6-10 4-4 0 1
2 16 7-10 1-1 0 1
3 12 4-7 4-4 0 1
4 15 2-4 11-11 0 0
James PTS FGM-A FTM-A REB AST
1 20 6-10 6-8 5 2
2 8 4-6 0-0 0 3
3 11 4-10 3-3 3 3
4 13 3-7 7-8 2 3
Który występ był bardziej imponujący? Bardzo trudno odpowiedzieć na to pytanie. Biorąc pod uwagę wszechstronność Jamesa i zero zbiórek Bryanta, lepiej wypadł lider Cavs. Jednak Kobe miał znacznie wyższą skuteczność z gry, a 61 punktów zaliczył będąc na parkiecie 7 minut krócej niż LeBron.

Bryant i James wykorzystali ofensywne nastawienie Knicks i ich słabą defensywę. Dzięki temu mogli pochwalić się tak imponującymi statystykami. Natomiast drużyna z NY jest pierwszą od roku 1962, która w dwóch kolejnych meczach pozwoliła zawodnikowi przeciwników rzucić ponad 50 punktów. Już w piątek do Nowego Jorku przyjeżdżają Celtics, kończąc serię pojedynków Knicks z czołowymi ekipami ligi. Może Pierce lub Allen również będą chcieli dopisać się do tych niesamowitych występów i także pokażą na co ich stać. Bryant i James natomiast spotkają się w bezpośrednim pojedynku w niedzielę. Wtedy Cavs przed własną publicznością będą chcieli zrewanżować się za porażkę w LA, a Lakers spróbują przerwać ich serię zwycięstw w Cleveland. Biorąc pod uwagę wysoką formę liderów obu drużyn, to będzie bardzo ciekawe spotkanie.
James ponownie
zawodzi