najlepszy zawdonik
Meczem w Golden State, Spurs rozpoczęli serię ośmiu wyjazdowych spotkań podczas dorocznego rodeo w San Antonio. Już niedługo czekają ich bardzo trudne starcia w Denver i Bostonie, ale jak się okazało, w Oakland także nie łatwo się wygrywa. Warriors co prawda mają o ponad połowę mniej zwycięstw niż Spurs, ale ostatnio są sporym zagrożeniem dla najsilniejszych ekip ligi. Niedawno pokonali Hornets, wcześniej przegrali zaledwie jednym punktem z Cavs, a teraz dopiero po dogrywce ulegli zespołowi z San Antonio.

Pierwsza kwarta to wyrównana walka i popis dwóch zawodników. Po stronie Spurs imponował Duncan, który przez pierwsze 12 minut zdobył aż 17 z 27 punktów całej drużyny. Natomiast Warriors w grze utrzymywał Ellis, mający na swoim koncie 11 punktów. W drugiej kwarcie nadal żadna ze stron nie potrafiła objąć większego prowadzenia, ale przez większość czasu przewaga była po stronie gospodarzy i to oni schodzili na prezerwę mając 4 punkty więcej (52-48). Drugą połowę świetnie rozpoczęli Warriors prowadzeni przez Jacksona. Na początku trafił on dwa razy z rzędu za trzy, potem jeszcze oddał dwa celne rzuty z półdystansu i w sumie zdobył 10 z 12 punktów swojej drużyny przez pierwsze 3 i pół minuty tej części spotkania. Dzięki temu gospodarze powiększyli swoje prowadzenie do 12 punktów (64-52). Przez całą trzecią kwartę Jackson zaliczył 16 punktów, a jego drużyna do końca utrzymała przewagę (79-75). Spurs jednak nie pozwolili uciec Warriors głównie dzięki fantastycznej grze Ginobiliego, który zdobył w tym czasie 17 punktów. Czwartą kwartę gospodarze rozpoczęli od serii 8-0 (po 4 punkty zdobyli Maggette i Watson). Niemoc strzelecką gości przerwał Mason, ale po chwili ponownie trafił Watson i po niespełna 5 minutach gry, na tablicy wyników było 89-77 dla Warriors. W tym momencie inicjatywę przejęli Spurs. Swoją skuteczną defensywą nie pozwolili rywalom zdobyć punktu przez ponad 5 minut. To pozwoliło im odrabiać stratę, na 3 minuty i 38 sekund przed zakończeniem regulaminowego czasu gry, po rzucie Parkera, doprowadzili do remisu, po 89. Fatalną serię gospodarzy w ataku zakończył Ellis i to dzięki jego 4 puntom, na półtorej minuty przed  końcem, gospodarze prowadzili 93-89. W następnych akcjach punkty zdobyli Parker i Jackson, potem Ginobili wykorzystał dwa wolne, a Jackson spudłował z półdystansu. Tym samym, Spurs mieli 23 sekundy na wyrównanie stanu meczu. Goście ponownie mogli liczyć na Ginobiliego, który został faulowany i nie pomylił się na linii rzutów wolnych (po 95). Warriors pozostawało 8 sekund by zapewnić sobie zwycięstwo, decydujący rzut oddawał Jackson, próbował wymusić przewinienie Bowena, jednak sędziwe uznali, że zawodnik gości bronił czysto i potrzebna była dogrywka.

W doliczonym czasie gry Duncan szybko zdobył 4 punkty i wyprowadził Spurs na prowadzenie. Chwilę później kontuzji doznał Ellis i Warriors musieli radzić sobie bez niego w dalszej części. Jednak Spurs także zostali osłabieni, ponieważ po niespełna 2 minutach szósty faul odgwizdano Duncanowi i musiał on usiąść na ławce. Gospodarze zbliżyli się na 3 punkty (100-97), po rzucie Biedrinsa. W odpowiedzi trafił Ginobili, potem przechwycił piłkę, a akcję celnym rzutem za trzy zakończył Mason (104-97). Gospodarze podjęli próbę odrobienia tej straty i jeszcze na minutę przed końcem Watson zmniejszył przewagę gości do 3. Ale na więcej nie było ich stać i musieli pogodzić się z porażką.

W drużynie Spurs najlepiej zagrał Duncan. Przed załapaniem szóstego przewinienia zaliczył 32 punkty (65% z gry), 15 zbiórek i 5 asyst. Tyle samo punktów miał Ginobili, ale jego skuteczność rzutów z gry była trochę niższa - 43.5%. Bardzo dobrze spisywał się także Parker, który zakończył spotkanie z dorobkiem 23 punktów, 7 asyst i 5 zbiórek. Poza tą trójką, żaden zawodnik Spurs nie miał dwucyfrowej zdobyczy punktowej. Warto natomiast odnotować, że rezerwowy środkowy, Thomas, zebrał aż 15 piłek.

Bliski zapewnienia Warriors zwycięstwa w tym meczu był Jackson, który rozegrał najlepsze spotkanie w sezonie zdobywając 33 punkty. Do tego miał także rekordowe dla siebie w tym roku 11 asyst. Ponad 10 punktów odnotowali również: Ellis 17, Maggette 15, Watson i Biedrins po 11. Bardzo słabo zagrał natomiast Crawford, przez 47 minut gry zaliczył tylko 4 punkty trafiając 20% rzutów z gry.
Bryant rozegrał najlepszy mecz w sezonie i to w najsłynniejszej hali świata. W  Madison Square Garden, Kobe zdobył aż 61 punktów ze skutecznością z gry 61.3%, a na linii rzutów wolnych nie pomylił się ani razu na 20 prób. 61 punktów to rekord MSG (w 1984 Bernard King miał 60) i najwyższa zdobycz w tym sezonie. Wcześniejszy rekord Bryanta na parkiecie w Nowym Jorku wynosił 46 punktów, natomiast rekord Jordana w tej hali to 55.
Copyright Czwarta-Kwarta.com   Wszelkie prawa zastrzeżone
STRONA GŁÓWNA         KONTAKT         ARCHIWUM
autorem wszystkich tekstów jest Adam Szczepański
Mecz dnia:  Spurs - Warriors  110:105 OT
Podsumowanie dnia:  2.02
statystyki
PTS   61  K.Bryant vs.NYK
REB  
15 T.Duncan, K.Thomas
AST  
13  C.Paul vs.POR
STL  
5    J.Dudley vs.SAC
BLK  
4    R.Turiaf, J.Anthony
James
Posey
Posey jako weteran z mistrzowskim doświadczeniem miał być oporą dla Hornets w najtrudniejszych momentach. W meczu z Blazers, kiedy kontuzji doznał Paul, drużyna z Nowego Orleanu potrzebowała większego zaangażowania pozostałych zawodników, a Posey po raz kolejny zawiódł. Przez 28 minut spędzonych na parkiecie nie zdobył żadnego punktu pudłując 2 rzuty z gry, a jedyne co miał na koncie to 3 zbiórki i 3 bloki. Było to znacznie za mało by pomóc swojej drużynie pokonać Blazers. Fatalna dyspozycja strzelecka Posey'a trwa już od kilku spotkań, w ostatnich czterech, trafił z gry zaledwie 2 razy na 21 oddanych rzutów.
OJ
Mayo
Mayo w listopadzie 4 razy kończył mecze ze zdobyczą przynajmniej 30 punktów, ale od tamtego czasu nie odnotował już takich osiągnięć. Dopiero we wczorajszym spotkaniu, w Waszyngtonie, ponownie przekroczył tą granicę odnotowując 33 punkty. Z gry miał skuteczność wynoszącą 54.5%, natomiast zza trzy trafił 3 z 6 rzutów. Poza tym, na swoim koncie miał jeszcze 4 asysty, 2 zbiórki i przechwyt. A co najważniejsze, jego świetny występ pomógł Grizzlies wygrać. W tym miejscu warto także zwrócić uwagę na bardzo dobry mecz Gasola, który zaliczył double-double mając 22 punkty i 11 zbiórek.
najlepszy debiutant
najgorszy zawdonik
free hit counter
Kobe
Bryant
wyniki
Mavs - Magic  105:95
Grizzlies - Wizards  117:97
Clippers - Heat  119:95
Lakers - Knicks  126:117
Blazers - Hornets  97:89
Kings - Suns  129:81
Bobcats - Jazz  86:105
Spurs - Warriors  110:105 (OT)
Wydarzenia dnia
Bynum poza grą przez 8-12 miesięcy
Skróty spotkań
Mecz dnia:  Spurs - Nuggets
Oba zespoły w ostatnim czasie są w wysokiej formie, wygrały 4 z 5 meczów. Spurs rozpoczęli serię wyjazdową ciężkim i długim spotkaniem w Golden State, dlatego przewaga będzie po stronie gospodarzy. Poza tym, do drużyny Nuggets wrócił Anthony i w pełnym składzie są w stanie pokonać każdego. Będzie to trzecie stracie tych drużyn w obecnym sezonie. W pierwszych dwóch podzielili się zwycięstwami, a pokonywani zawsze byli gospodarze. Najciekawszy powinien być pojedynek rozgrywających.

sobota
Raptors - Cavs
Wolves - Pacers
Celtics - Sixers
Bucks - Nets
Bulls - Rockets
Następne spotkania
TOP 10

:: Znamy już uczestników tegorocznego Skills Challange: Devin Harris, Jameer Nelson, Tony Parker i Derrick Rose.

:: Zwycięstwo Suns różnicą 48 punktów nad Kings było ich najwyższym w historii przed własną publicznością. Tą wygraną przerwali serię 3 kolejnych porażek w Phoenix.

:: W meczu z Kings, Richardson zdobył 16 ze swoich 24 punktów w pierwszej kwarcie, a z gry trafił 10 z 12 rzutów. Tym występem przerwał serię bardzo słabych spotkań, w 3 ostatnich meczach spudłował aż 20 z 29 rzutów i zaliczył tylko 28 punktów.

:: Szybkie rozstrzygnięcie w meczu z Kings dało możliwość pokazania się głębokim rezerwowym. Dudley na parkiecie przebywał 12 minut (dopiero trzeci razy w barwach Suns był na boisku ponad 10 minut) i świetnie wykorzystał ten czas zaliczając aż 5 przechwytów.

:: Pokonując Wizards, Grizzlies przerwali serię 12 kolejnych porażek, a dla trenera Hollinsa było to pierwsze zwycięstwo w tym sezonie w roli head coacha. Wygraną zawdzięczają najwyższej zdobyczy punktowej w sezonie (122) i najniższej ilości strat (8).

:: W pierwszej kwarcie meczu z Blazers, Paul odnotował aż 9 asyst.
:: W przegranym meczu z Mavs, Magic trafili tylko 3 rzuty za trzy na 20 oddanych (15%). Warto dodać, że w styczniu w każdym spotkaniu oddawali przynajmniej 7 celnych rzutów zza linii.

:: W trzeciej kwarcie spotkania z Mavs, Nelson doznał kontuzji ramienia, co od razu nasuwa pytanie czy zdąży on wrócić do zdrowia przed All-Star Weekend.

:: W spotkaniu z Clippers, po opuszczeniu 5 meczów, do gry wrócił Marion. Rozpoczął mecz na ławce, tym samym po raz pierwszy od marcu 2000, kiedy był jeszcze debiutantem, wystąpił w roli rezerwowego. (chociaż w zeszłym roku raz był zapisany w statystykach jako rezerwowy, ale było to w powtórzonych 52 sekundach meczu z Hawks, który odbył się przed transferem, a końcówkę ponownie rozegrano po wymianie)

:: Pod koniec trzeciej kwarty meczu z Blazers, Hornets prowadzili 72-55. Wtedy mogło się wydawać, że gospodarze nie powinni mieć problemu z wygraniem tego spotkania. Jednak na minutę i 30 sekund przed końcem przedostatniej kwarty, kontuzji doznał Paul i nie wrócił już na parkiet. Od tego momentu goście z Portland odnotowali serię 42-17 i pokonali Hornets.

:: W meczu z Jazz, Diaw miał aż 8 strat.
Po tym jak Lakers dowiedzieli się, że ich center przez przynajmniej dwa miesiące będzie poza grą, fantastycznie zagrali Bryant i Gasol, prowadząc swoją drużynę do zwycięstwa w Nowym Jorku. Razem mieli aż 92 punkty, co jest najwyższą zdobyczą dwóch zawodników z jednej drużyny w tym sezonie. Lakers ten mecz pewnie wygrali, ale przeciwnik nie był z najwyższej półki, a słaba defensywa Knicks pozwoliła na takie niesamowite popisy strzeleckie. Ale czy w starciu z trudniejszymi rywalami, bez swojego środkowego, także będą potrafili tak dominować?

Andrew Bynum w tym roku miał być (i nadal ma być) tym elementem drużyny Lakers, który pomoże im pokonać Celtics w ostatecznej walce o tytuł. Jednak w drugim sezonie z rzędu doznał poważnej kontuzji, wykluczającej go z gry na kilkadziesiąt spotkań. W meczu z Grizzlis, Bynum nabawił się urazu prawego kolana i chyba wszystkim kibicom przypomniał się poprzedni sezon, kiedy w styczniu doznał kontuzji i stracił resztę rozgrywek. Tym razem nie zobaczymy go na parkiecie przez najbliższe 8-12 tygodni. Tak więc w najlepszym wypadku center Lakers wróci do gry na początku kwietnia, pod koniec części zasadniczej. W najgorszym, powinien być gotowy do powrotu w drugiej rundzie playoffs. Teoretycznie na najważniejszą część sezonu drużyna z LA powinna być w komplecie. Jednak w poprzednim sezonie także początkowo na playoffs miał być gotowy, a ostatecznie nie zdążył wyleczyć lewego kolana.

Strata Bynuma jest dla Lakers bardzo poważnym osłabieniem. Oczywiście bez niego także sobie poradzą i będą czołową siłą zachodu, ale na pewno będzie im znacznie trudniej. Tym bardziej, że w ostatnich meczach ich środkowy spisywał się rewelacyjnie i razem z Bryantem zapewniał drużynie zwycięstwa. W 5 spotkaniach przed kontuzją odnotowywał 26.2 punktów, 13.8 zbiórek i 3.2 bloki. Wydawało się, że od tego momentu będzie on czołową postacią Lakers, a w LA będzie już nie tylko dwójka, a trójka prawdziwych gwiazdorów. Warto przypomnieć, że rok temu także spisywał się bardzo dobrze tuż przed urazem wykluczającym go z gry. Wtedy, w 5 meczach sprzed kontuzji, miał średnio 18.8 punktów, 12.8 zbiórek i 2.8 bloków. Tak więc, w drugich kolejnych rozgrywkach, Bynum na początku nowego roku jest w świetniej dyspozycji, ale kończy się to poważną kontuzją.

Pamiętając poprzedni sezon, kiedy bez podstawowego środkowego Lakers i tak zajęli pierwsze miejsce na zachodzie, a potem zagrali w wielkim finale, można oczekiwać, że i tym razem poradzą sobie w tej trudnej sytuacji. Jednak wtedy Lakers dostali poważny zastrzyk pozytywnej energii po transferze Gasola. Jego przyjście sprawiło, że w LA stworzono bardzo silny duet gwiazd, który poprowadził zespół do świetnego wyniku. Teraz wygląda to trochę inaczej. Oczywiście można powiedzieć, że ich obecną przewagą jest fakt, że są już dobrze zagranym zespołem, że wszyscy się znają, a rok temu musieli nauczyć się współpracować z Gasolem. Ale z drugiej strony nie ma tego impulsu, który rok temu poprowadził ich na szczyt tabeli. Poza tym, teraz dyspozycja Lakers będzie w dużej mierze zależała od Gasola i Odoma. Hiszpan wróci na pozycję środkowego i ponownie musi stać się drugą opcją drużyny. W ostatnim czasie dominującą postacią pod koszami był Bynum, a teraz ponownie Gasol będzie największym wsparciem dla Bryanta. Tak było w meczu z Knicks i to daje nadzieję Lakers, że dalej uda im się dominować. Odom natomiast wrócił do pierwszej piątki i będzie musiał grać na równie wysokim poziomie jak rok temu. Jednak trudno powiedzieć czy będzie w stanie. Od początku rozgrywek jest on niezadowolony ze swojej pozycji w drużynie i teraz dostanie wreszcie znacznie więcej minut, ale jego nastawienie może być zupełnie inne. W poprzednim sezonie to on był gwiazdą Lakers wraz z Bryantem i do nich dołączył Gasol. Obecnie to duet Kobe-Gasol rządzi w LA, a wspiera ich Bynum, Odom przesunął się na znacznie dalszy plan.   W obecnej sytuacji będzie musiał wrócić w dobrym stylu do roli czołowego zawodnika. W spotkaniu z Knicks nie imponował, ale zrobił co do niego należy w walce na tablicach (14 zbiórek).

W tym momencie najważniejsza dla Lakers będzie dyspozycja Gasola i Odoma. Jeśli będą oni potrafili skutecznie wesprzeć Bryanta, drużyna z LA ma duże szanse utrzymać się na szczycie zachodu. Ale w wywalczeniu pierwszego miejsca może pomóc im jeszcze fakt, że zachód jest w tym roku trochę słabszy. Obecnie tylko Spus są na tyle silni by móc zagrozić Lakersom. W poprzednich rozgrywkach, tuż przed zakończaniem kilka drużyn ciągle miało szansę na pozycję numer jeden. Teraz ta walka powinna ograniczyć się przede wszystkim do rywalizacji pomiędzy Lakers i Spurs. Bez Bynuma będzie im na pewno trudniej i szanse Spurs na pozycję lidera wzrosną.
Jednak i tak najważniejsze jest dla nich, by ich center był zdrowy na playoffs, a nie to czy rozpoczną fazę posezonową z pierwszego czy drugiego miejsca. To wtedy będą najbardziej go potrzebować, by ponownie awansować do finału i tam zrewanżować się Celtics. Bez swojego środkowego ich szansę na zdobycie tytułu w tym sezonie znacznie spadną.

Nadzieje kibicom Lakers może dać fakt, że niedawno kontuzjowany Farmar miał opuścić 6 tygodnia, a wrócił do gry po 30 dniach. Może Bynum także szybciej pojawi się na parkiecie niż się oczekuje.
Zdobywając 61 punktów Kobe pobił rekord obecnego sezonu największej liczby punktów jednego zawodnika w meczu. Na spotkanie z dorobkiem 60 punktów musieliśmy czekać prawie dwa lata (od 22 marca 2007). Oto 10 ostatnich sezonów i rekordowe zdobycze punktowe:

2008/09
Kobe Bryant - 61
  (z gry 19-31, 61.3%)
Lakers - Knicks  126:117

2007/08
Kobe Bryant - 53
  (19-37, 51.4%)
Grizzlies - Lakers  114:111

2006/07
Kobe Bryant - 65
  (23-39, 59%)
Lakers - Blazers  116:111

2005/06
Kobe Bryant - 81
  (28-46, 60.9%)
Lakers - Raptors  122:104

2004/05
Allen Iverson - 60
  (17-36, 47.2%)
Sixers - Magic  112:99

2003/04
Tracy McGrady - 62
  (20-37, 54.1%)
Magic - Wizards  108:99

2002/03
Kobe Bryant - 55
  (15-29, 51.7%)
Lakers - Wizards  108:94

2001/02
Allen Iverson - 58
  (21-42, 50%)
Sixers - Rockets  112:106

2000/01
Jerry Stackhouse - 53
  (21-36, 58.3%)
Pistons - Bulls  110:83

1999/00
Shaquille O'Neal - 61
  (24-35, 68.6%)
Lakers - Clippers  123:103
61 punktów
Konferencja prasowa Bryanta