najlepszy zawdonik

Rywalizacja pomiędzy Spurs i Suns już od kilku lat jest jedną z najciekawszych na zachodzie. Po wielu wcześniejszych porażkach z ekipą z San Antonio, rok temu Suns ściągnęli O'Neala by wreszcie pokonać ich w playoffs. Jednak zeszłoroczna seria w pierwszej rundzie szybo się zakończyła i to ponownie Suns odpadli. Dlatego ich spotkania w tym sezonie także są bardzo ważne dla obu stron i każda z nich chce je wygrać.
Mecz w Phoenix rozpoczął się od bardzo wyrównanej walki. Przez pierwsze 12 minut najwyższa przewaga jaką udało się osiągnąć to 2 punkty, a 8 razy na tablicy wyników był remis. Przez pierwszą połowę drugiej kwarty, nadal żadna ze stron nie odnotowała większej przewagi. Dopiero gdy do końca pozostawało 5 i pół minuty, Suns zaliczyli serię 9-0 i wyszli na 6-punktowe prowadzenie. Jednak Spurs szybko odpowiedzieli i na przerwę schodzili mając tyle samo punktów co gospodarze (po 57). Na początku trzeciej kwarty gracze z Phoenix ponownie mieli kilku punktową przewagę i utrzymywali ją przez większość czasu. Dopiero gdy do końca kwarty pozostawało nieco ponad 3 minuty, po rzutach wolnych Parkera, Spurs wyrównali (po 79). Później goście przejęli inicjatywę i to oni mieli 5 punktów więcej przed ostatnią częścią spotkania (89-84). Przez pierwsze 4 minuty czwartej kwarty gospodarze zdobyli zaledwie 2 punkty, a Spurs powiększyli swoje prowadzenie do 10. Dwucyfrowa przewaga utrzymywała się przez około 2 minuty, wtedy do odrabiania strat ruszyli zawodnicy podkoszowi Suns. Stoudemire poprowadził swoją drużynę do serii 11-4, zdobywając 8 punktów, do tego akcję 'and 1' dołożył Shaq i na 3 minuty przed końcem meczu było 104-99 dla Spurs. Kiedy do zakończenia pozostawała minuta i 8 sekund, goście mieli 6 punków więcej, w tym momencie Hill efektownie zablokował Parkera na dystansie, a następnie wyprowadził szybki kontratak, który zakończył skuteczną akcją dwa plus jeden. W rezultacie, Suns mieli już tylko 3 punkty straty. Jednak goście mogli liczyć na Parkera, który rzutem z dalekiego półdystansu, powiększył przewagę swojej drużyny. Później Suns popełniali błędy i tracili piłki, a Spurs zapewnili sobie zwycięstwo rzutami wolnymi.
W drużynie z San Antonio świetnie zagrała ich trójka gwiazd. Duncan odnotował double-double mając 20 punktów i 15 zbiórek, wchodzący z ławki Ginobili był pierwszym strzelcem z 30 punktami, a Parker miał ich 26. Tym samym, trójka liderów zdobyła w sumie aż 76 z 114 punktów całego zespołu.
Suns nie pomógł fakt, że aż trzech ich graczy mogło pochwalić się double-double: Stoudemire 28pts/ 10reb, Hill 20pts/ 10 reb i Nash 16pts/ 18ast. Nie najlepiej grał natomiast O'Neal, który po raz pierwszych od 20 spotkań miał mniej niż 15 punktów (13), a z gry trafił tylko 35.7% rzutów. Ale jeszcze słabiej zaprezentował się Richardson, przez większość czasu miał problemy z faulami i zaliczył tylko 7 punktów.
Howard rozegrał kolejny bardzo dobry mecz, prowadząc Magic do prestiżowego zwycięstwa nad Cavs. Na swoim koncie miał 22 punkty, trafiając 60% rzutów z gry. Poza tym, zebrał aż 18 piłek, zaliczył po 2 bloki i przechwyty. Był to 11 mecz z rzędu, w którym odnotował double-double, z czego 7 razy miał na koncie co najmniej 20pts-10reb.
Copyright Czwarta-Kwarta.com Wszelkie prawa zastrzeżone
autorem wszystkich tekstów jest Adam Szczepański
Mecz dnia: Spurs - Suns 114:104
Podsumowanie dnia: 29.01
statystyki
PTS 30 M.Ginobili vs.PHX
REB 18 D.Howard vs.CLE
AST 18 S.Nash vs.SAS
STL 2 4 zawodników
BLK 2 D.Howard vs.CLE
Jason
Richardson
Przychodząc do Phoenix, Richardson miał stać się jednym z czołowych strzelców Suns. Jednak w ostatnich spotkaniach gra słabo. W meczu ze Spurs zaliczył zaledwie 7 punktów, a na parkiecie przebywał tylko 26 minut mając problemy z przewinieniami. Tym samy, w poprzednich 10 meczach aż 6 razy nie osiągnął granicy 10 punktów.
JJ
Hickson
Kontuzja Ilgauskasa bardzo pomogła Hicksonowi. W ostatnim czasie gra on znacznie więcej niż wcześniej i udowadnia, że warto na niego stawiać. W meczu z Magic przebywał na parkiecie 24 minuty, w tym czasie zaliczył 13 punktów, trafiając 6 z 9 rzutów z gry. Do tego zebrał 7 piłek, zaliczył też jedną asystę, blok i przechwyt.
najlepszy debiutant
najgorszy zawdonik
Dwight
Howard
wyniki
Cavs - Magic 88:99
Spurs - Suns 114:104
Wydarzenia dnia
West zamiast Melo i Jeffersona?
Skróty spotkań
Mecz dnia: Celtics - Pistons
Rok temu rywalizacja pomiędzy Celtics i Pistons za każdym razem kończyła się bardzo ciekawym i wyrównanym spotkaniem. Jednak teraz drużyna z Detroit jest w kryzysie i ma znacznie mniejsze szanse na pokonanie mistrzów. Z drugiej strony, można być pewnym, że w Palace of Auburn Hills gospodarze zrobią wszystko co będą mogli, by pokonać Celtics i ten mecz może być ciekawym widowiskiem.
pozostałe
Heat - Pacers
Wizards - Sixers
Bucks - Raptors
Nets - Hawks
Clippers - Cavs
Lakers - Wolves
Bobcats - Nuggets
Thunder - Jazz
Warriors - Hornets
Bulls - Kings
Następne spotkania
TOP 5
:: 13 punktów wystarczyło Shaqowi by wyprzedzić Olajuwona (26 946pts) i przesunąć się na siódme miejsce na liście najlepszych strzelców w historii NBA. Obecnie O'Neal ma na swoim koncie 26 954 punktów i brakuje mu 455 by znaleźć się w pierwszej piątce. Suns pozostało 37 spotkań w tym sezonie, tak więc jeśli zagra on przynajmniej w 30 i będzie średnio odnotowywał powyżej 15 punktów, już w tym roku awansuje na piątą pozycję.
:: W spotkaniu ze Spurs, Nash odnotował aż 18 asyst. Był to już trzeci mecz w tym miesiącu, w którym rozgrywający Suns miał przynajmniej 18 asyst. Pomogło to Nashowi wyprzedzić jego obecnego trenera, Portera, na liście najlepiej podających w historii NBA i zajmuje obecnie na niej 11 pozycję. Porter w swojej karierze zaliczył 7 160 asyst, Nash ma ich 7 161.
:: W meczu z Suns, Ginobili nie pomylił się na linii rzutów wolnych trafiając 18 razy. Tym samym wyrównał rekord klubu w ilości celnych rzutów wolnych w jednym spotkaniu i pobił rekord w ilości rzutów bez pudła.
:: Po roku przerwy Shaq wraca do All-Star Game. Tym samym, po raz pierwszy od czasu odejścia z Lakers, O'Neal zagra w jednej drużynie z Bryantem i pod wodzą Jacksona. Będzie ciekawie.
:: Derrick Rose potwierdził, że wystąpi w Skills Challange podczas Weekendu Gwiazd.
:: Clippers podpisali kontrakt z Fredem Jonesem do końca sezonu.
:: W drugiej połowie starcia z Magic, Cavs zdobyli tylko 32 punkty.
:: James w meczu z Magic teoretycznie miał dobre statystyki: 23pts/ 8reb/ 8ast, ale z gry trafił 37% rzutów i tylko 6 razy stawał na linii rzutów wolnych (trafił 3).
:: Po zdobyciu 43 punktów w ostatnim meczu, tym razem Williams miał ich tylko 12 ze skutecznością z gry wynoszącą zaledwie 26.7%.
:: Zawodnik Thunder, Desmond Mason, z powodu kontuzji kolana nie zagra już w tym sezonie.
Trenerzy uzupełnili składy drużyn na All-Star Game. Z większością wyborów można się zgodzić, jednak nie zabrakło także zawodników, których pojawienie się w gronie tegorocznych gwiazd jest zaskakujące i dyskusyjne. Na początku przypomnijmy kto usiądzie na ławce obu zespołów.
Wschód: Paul Pierce, Chris Bosh, Joe Johnson, Danny Granger, Devin Harris, Rashard Lewis i Jameer Nelson
Zachód: Dirk Nowitzki, Pau Gasol, Tony Parker, Brandon Roy, Shaquille O'Neal, Chauncey Billups i David West
Największą niespodzianką jest bez wątpienie wybór Westa. Silny skrzydłowy Hornets występował rok temu w Meczu Gwiazd, ale wtedy miał trochę lepsze statystyki niż obecnie, a jego drużyna była na pierwszym miejscu w konferencji. Poza tym, All-Star Game był rozgrywany w Nowym Orleanie, także powołanie dwóch zawodników gospodarzy było zrozumiałe. Teraz natomiast wydaje się, że West został przeceniony, a pominięto graczy, którzy znacznie bardziej zasługiwali na występ w tym Meczu.
Po pierwsze spójrzmy na osiągnięcia Westa: 20pts/ 7.1reb/ 1.9ast. Gra on na wysokim poziomie, ale nie jest typem gwiazdora. Chyba tylko jego fantastyczny występ w LA, kiedy zdobył 40 punktów mógł przekonać trenerów do postawienia na niego. Trudno znaleźć inny argument, dlaczego wybrano jego, a nie na Anthony'ego czy Jeffersona. Melo ma trochę lepsze statystyki: 21.1pts/ 7.3reb/ 3.6ast, a jego Nuggets są właściwie na takim samym poziomie co Hornets. Jednak Anthony nie grał przez większość stycznia i niesłusznie trochę o nim zapomniano. Poza tym, jest on znacznie większą gwiazdą niż skrzydłowy Hornets i na pewno pomógłby zrobić większe show. Ale wydaje mi się, że jeszcze większym błędem niż niepominięcie Melo, jest brak Jeffersona. On co prawda jest liderem słabej drużyny, ale ma rewelacyjny sezon pod względem indywidualnym. Jego średnie to 22.7pts/ 10.5reb/ 1.5ast. Warto zwrócić uwagę na to, że tylko on, Howard i Duncan mają statystyki na poziomie 20pts-10reb. Tak więc pod tym względem bezsprzecznie zasłużył na znalezienie się w gronie największych gwiazd. Jedyną przeszkodą jest bilans Wolves. Ale w ostatnim czasie grają oni bardzo dobrze, a w styczniu są jednym z najlepszych zespołów. Poza tym, Wolves mają podobny rezultat do Pacers, których będzie reprezentował świetny Granger. Może mają tylko 36.4% zwycięstw, ale daje im to 10 pozycję na zachodzie, podczas gdy zespół z Indiany jest przedostatni na wschodzie. Tak więc niezbyt imponujący bilans Wolves nie powinien być przeszkodą, a Jefferson powinien wystąpić w Meczu Gwiazd. Zasłużył na to znacznie bardziej niż West.
W składzie wschodu nie ma aż tak kontrowersyjnego wyboru, ale można dyskutować czy powołanie Nelsona było rzeczywiście dobrą decyzją. Oczywiście to, że gra on bardzo dobrze i jest czołową postacią jednej z najlepszych drużny w lidze, nie ma wątpliwość. Ale czy jest on gwiazdą na miarę togo Meczu? Porównajmy jego statystyki z trzema innymi zawodnikami, którzy nie znaleźli się w zespole wschodu:
J.Nelson 17pts/ 3.4reb/ 5.4ast
R.Allen 18pts/ 3.4reb/ 2.8ast
M.Williams 17pts/ 3.3reb/ 4.1ast
V.Carter 21.5pts/ 5.1reb/ 4.7ast
Tak więc tylko Carter ma znacznie lepsze średnie i gdyby się kierować wyłącznie tym, to właśnie Vince bardziej zasłużył na wybór. Jednak jest on reprezentantem słabej drużyny Nets. Jeszcze niedawno uważałem, że mimo to powinien wystąpić w tym Meczu. Ale zespół z New Jersey ostatnio spisuje się znacznie gorzej niż wcześniej i teraz nie postawiłbym już na Vince'a. Nets nie powinni mieć dwóch zawodników w ASG, a Harris jest objawieniem tego roku i bardziej na to zasłużył. Ale wydaje się, że wybór Nelsona powinniśmy właśnie oceniać pod względem drużyn i ich reprezentacji. Magic będą mieli aż trzech zawodników w Phoenix, Celtics dwóch, a Cavs tylko jednego. A jednak w tym momencie dwa ostatnie zespoły wyprzedzają ekipę z Orlando w tabeli. Tak więc są teoretycznie lepsze i zasługują na przynajmniej taką samą reprezentacje, tym bardziej, że ich gracze są równie dobrzy co Nelson. Jako najlepsi na wschodzie, najwięcej zawodników powinni mieć Celtics, tym bardziej, że trójka ich liderów to gwiazdy największego formatu. Poza tym, Allen gra w tym sezonie bardzo dobrze i zasłużył na występ w ASG. Z drugiej strony można by to miejsce przyznać Cavs. Drużyna z Cleveland nie jest już tylko zdominowana przez Jamesa i mógłby on w końcu mieć kolegę z zespołu w tym Meczu. Tym bardziej, że Williams gra równie dobrze jak Nelson i ma bardzo podobne statystyki. Dlatego wydaje mi się, że wybór Nelsona był błędem, ale przede wszystkim pod względem ilości zawodników z jednej drużyny. Spośród kilku graczy mających porównywalne średnie: Nelson, Allen i Williams, to jednak Allen jest najbardziej uznaną gwiazdą, ale po raz kolejny go nie doceniono. Rok temu także nie został wybrany i dopiero kiedy kontuzji doznał Butler, Allen zajął jego miejsce.