najlepszy zawdonik
Od momentu, gdy Raptors oddali Cartera do Nets, pojedynek między tymi drużynami nie jest tylko kolejnym meczem. Poza tym, oba zespoły są także w tej samej dywizji i bezpośrednio walczą o jak najwyższą pozycję. To sprawiło, że spotkania Raptors - Nets w tym sezonie były przeważnie bardzo ciekawe i wyrównane, również wczorajsze starcie rozstrzygnęło się dopiero w samej końcówce.

W pierwszej kwarcie rewelacyjnie zaprezentował się Carter. Co prawda pierwszego rzutu za trzy nie trafiał, ale chwilę później zdobył 12 kolejnych puntów dla swojej drużyny, oddając 4 celne rzuty zza linii. Potem dołożył jeszcze 4 punkty i przyczynił się do serii 13-2 w połowie kwarty (25-12). Jednak tuż po tym, gracze Nets przestali trafiać, przez ostatnie ponad 4 i pół minuty ich skuteczność z gry wyniosła 14.3% (1 na 7). Wykorzystali to Raptors, którzy zaczęli odrabiać straty i zakończyli pierwszą kwartę przegrywając już tylko różnicą 6 punktów (27-21). Przez kolejne 12 minut, goście prowadzeni przez Bosha, który zdobył wtedy 9 punktów, nadal starali się zbliżyć do swoich rywali. Jednak Nets udało się skutecznie przeciwstawić i utrzymać prowadzenie. Po pierwszej połowie było 54-50 dla gospodarzy. Trzecią kwartę świetnie rozpoczęli Raptors, na początku z półdystansu trafił Bosh, a następnie Parker i Calderon oddali celne rzuty za trzy. Tym samym, po 83 sekundach, mieli 4-punktową przewagę (58-54). Na szczęście dla Nets, mogli oni liczyć na swojego debiutanta. Lopez zdobył 6 kolejnych punktów i przywrócił swojej drużynie prowadzenie. Przez dalszą część oglądaliśmy wyrównaną walkę i dopiero ostatnie 3 minuty były jednostronne. W  końcówce, Nets oddali tylko jeden celny rzut z gry, podczas gdy zawodnicy z Toronto zaliczyli 12 punktów, co dało im prowadzenie przed ostatnią częścią spotkania (84-77). W czwartej kwarcie Raptors systematycznie powiększali swoją przewagę i na niespełna 5 minut przed końcem, po skutecznej akcji 'and 1' Grahama, mieli 12 punktów więcej niż ich przeciwnicy (102-90). Wtedy obudzili się gospodarze i ruszyli do odrabiania strat. Przez kolejne 2 minuty gracze Nets trafiali 3 razy za trzy i odnotowali serię 11-2. Gościom jednak udało się w końcu zatrzymać ten atak i utrzymali swoją przewagę. Na minutę i 5 sekund przed końcem, skuteczny rzut z dystansu oddał Carter i na tablicy wyników było 107-104 dla Raptors. W kolejnej akcji Lopez zablokował rzut Bosha, a Harris wykorzystał to zdobywając punty spod kosza (107-106). Przewagę gości chciał powiększyć Calderon, ale jego rzut nie wpadł do kosza i Nets pozostawało 20 sekund na zapewnienie sobie zwycięstwa. Harrisowi udało się wypracować dobrą pozycję na półdystansie, jednak nie trafił i po raz kolejny w starciu między tymi drużynami, to gospodarze schodzili z parkietu pokonani.

Najwięcej punktów dla Raptors zdobył Parker, 21. Calderon mógł pochwalić się double-double, mając 17 punktów i 11 asyst. Obaj zawodnicy trafili w sumie 6 rzutów za trzy, na 12 oddanych. Bosh rozegrał solidne spotkanie, ale nie był czołową postacią swojej drużyny. Mecz zakończył z dorobkiem 18 punktów i 6 zbiórek. Słabo zaprezentował się Bargnani, który zaliczył tylko 8 punktów i jedną zbiórkę. Warto zwrócić uwagę na skuteczną grę wchodzącego z ławki Grahama. Zdobył on 15 punktów trafiając 4 z 4 rzutów z gry.

W ekipie gospodarzy świetnie spisywali się dwaj liderzy. Carter na swoim koncie miał 27 punktów (trafił 5 z 10 rzutów za trzy), 10 zbiórek i 5 asyst. Rozgrywający Nets także odnotował double-double: 25 punktów i 10 asyst. Z ławki, bardzo dobrze wspierał ich Dooling, który oddał 5 celnych rzutów za trzy na 8 prób i zaliczył 17 punktów.
W meczu z Grizzlies, Durant poprowadził Thunder do zwycięstwa, rozgrywając kolejne fantastyczne spotkanie. Zdobył 35 punktów ze skutecznością na poziomie 60%, z czego 8 w dogrywce. Tym samym, w ciągu ostatnich 6 spotkań, aż 4 razy miał na koncie ponad 30 punktów. Poza tym, zaliczył jeszcze 10 zbiórek, 6 asyst i 4 bloki.
Copyright Czwarta-Kwarta.com   Wszelkie prawa zastrzeżone
STRONA GŁÓWNA         KONTAKT         ARCHIWUM
autorem wszystkich tekstów jest Adam Szczepański
Mecz dnia:  Raptors - Nets  107:106
Podsumowanie dnia:  28.01
statystyki
PTS   35  K.Durant vs.MEM
REB  
16 D.Lee vs.ATL
AST  
11  C.Duhon, J.Calderon
STL  
5    R.Wallace vs.MIN
BLK  
6    E.Brand vs.HOU
duet
Crawford-
Ellis
Po raz pierwszy w pierwszej piątce Warriors zagrał duet Crawford-Ellis i obaj zawodnicy zaprezentowali się fatalne. W sumie zdobyli zaledwie 10 punktów, pudłując aż 14 z 17 rzutów z gry (17.6%), a przecież ma to być jeden z najlepszych ofensywnych duetów w lidze. Nie popisali się także jako rozgrywający, odnotowując łącznie tylko 4 asysty przy 6 stratach.
Jason
Thompson
Thompson, tak samo jak Love, został pominięty w kompletowaniu drużyny debiutantów. W meczu z Celtics pokazał, że niesłusznie. Zakończył go z dorobkiem 22 punktów, 11 zbiórek i 4 asyst, a z gry trafił aż 70% rzutów. Było to jego 10 spotkanie z rzędu, w którym miał co najmniej 10 punktów na koncie i po raz 8 w sezonie zaliczył double-double.
najlepszy debiutant
najgorszy zawdonik
free hit counter
Kevin
Durant
wyniki
Bucks - Pacers  99:107
Kings - Celtics  100:119
Wizards - Heat  71:93
Raptors - Nets  107:106
Hawks - Knicks  104:112
Nuggets - Hornets  81:94
Pistons - Wolves  98:89
Grizzlies - Thunder  102:114 (OT)
Sixers - Rockets  95:93
Warriors - Mavs  93:117
Bobcats - Blazers  74:88
Bulls - Clippers  95:75
Wydarzenia dnia
Gdzie jest Love?
Skróty spotkań
Mecz dnia:  Cavs - Magic
Pierwszy w sezonie pojedynek pomiędzy tymi drużynami powinien być bardzo ciekawym widowiskiem. Są to zespoły, które walczą ze sobą o drugą pozycję w tabeli wschodu, dlatego będzie to prestiżowy pojedynek, który obie strony będą chciały wygrać. Co prawda James i Howard nie staną bezpośrednio przeciwko sobie, ale to będzie przede wszystkim starcie pomiędzy tymi zawodnikami. Ale bardzo ciekawy powinien być też pojedynek rozgrywających. Nelson i Williams mają bardzo udane rozgrywki i walczą o miejsce w ASG, a w ostatnich meczach odgrywali kluczowe role w swoich drużynach. Dlatego i tym razem, od ich dyspozycji w dużej mierze będzie zależał ostateczny wynik.

pozostałe
Spurs - Suns
Następne spotkania
TOP 10

:: W meczu z Bucks nieobecny był najlepszy strzelec Pacers, Granger. Jednak nie przeszkodziło to drużynie z Indiany w odniesieniu zwycięstwa, ponieważ mogli liczyć na Forda, który wyrównał swój rekord kariery zdobywając 34 punkty. Warto przypomnieć, że dla TJ był to o tyle ważny mecz, że zmierzył się z drużyną w której rozpoczynał karierę.

:: Przez ostatnie 10 minut spotkania Knicks-Hawks, Robinson zdobył aż 20 punktów, prowadząc swój zespół do zwycięstwa. W sumie cała drużyna Knicks w czwartej kwarcie miała 30 punktów, a Nate zakończył spotkanie z 24.

:: Wygrana z Hawks była dla Knicks piątą z rzędu na własnym parkiecie. Jest to najdłuższa taka seria drużyny z NY od sezonu 2006/07.

:: W poprzednich 5 meczach, Devin Brown grał w sumie tylko 10 minut. Jednak w spotkaniu z Nuggets, po kontuzji Petersona, był potrzebny swojej drużynie, dłużej przebywał na parkiecie i pomógł Hornets wygrać. Przez 24 minuty zdobył 18 punktów trafiając 6 z 7 rzutów z gry, w tym 3 na 3 za trzy.
:: W dogrywce meczu z Thunder, Grizzlies zdobyli tylko 2 punkty. Dodatkowe 5 minut rozpoczęli od punktów Gay'a, ale potem spudłowali 7 rzutów z gry i pozwolili rywalom odnotować serię 14-0.

:: W spotkaniu z Sixers do gry wrócił Yao, tak więc trener Adelman miał do dyspozycji całą trójkę swoich gwiazd. Jednak nie zagrali oni najlepiej, a Rockets przegrali na własnym parkiecie. Cała trójka zdobył w sumie 51 punktów ze skutecznością 39%, zanotowali 16 zbiórek i 11 asyst.

:: W meczu z Bulls parkiecie pojawił się Davis, po opuszczaniu 13 meczów, i Camby, nieobecny w 5 spotkaniach. Przerwa w grze negatywnie wpłynęła na ich dyspozycję i zaprezentowali się bardzo słabo; Davis - 3pts (1/10 z gry)/ 2reb/ 4ast, Camby - 6pts (1/3)/ 6reb/ 1ast. A Clippers po raz kolejny zostali rozbici przed własną publicznością.
Jak zawsze przy wyborze zawodników do meczów rozgrywanych podczas All-Star Weekend, znajdą się gracze, którzy zasłużyli na występ, ale ostatecznie nie zostali docenieni. Tak samo jest i tym razem.

Rok temu największym nieobecnym Rookie Challange był debiutant Clippers, Al Thornton, który obecnie jest jednym z najlepszych drugoroczniaków. W poprzednim sezonie także się wyróżniał, ale tak naprawdę zaczął pokazywać na co go stać dopiero pod koniec grudnia, co sprawiło, że nie został nominowany do tego Meczu. W tym roku najlepszym pierwszoroczniakiem, którego nie zobaczymy w Phoenix jest wybrany z 5 numerem, Love. Skrzydłowy Wolves, w odróżnieniu od Thorntona, od początku swojej kariery gra na wysokim poziomie. Co prawda nie imponuje on statystykami strzeleckimi jak Mayo czy Gordon, ale wykonuje fantastyczną pracę pod koszami. Odnotowując średnio 8.4 zbiórek jest najlepszym wśród debiutantów po tym względem, a na parkiecie przebywa krócej niż będący za nim w tej statystyce Lopez, Oden i Gasol. Poza tym, zdobywa przeciętnie 9 punktów, tak więc już same jego statystyki pokazują, że jest on czołowym debiutantem w tym sezonie. Dlatego jest bardzo dziwne to, że nie zobaczymy go w Rookie Challange.

Znacznie mniej zasługuje na to Fernandez, który zagra w tym Meczu. Hiszpan gra oczywiście bardzo dobrze, ale jest gorszym zawodnikiem niż Love i jego średnie także są niższe: 10.7pts/ 3reb/ 2.1ast. Nie wiem co kierowało osobami wybierającymi skład drużyny debiutantów do postawienia na niego, a nie na Love'a. Jednym wytłumaczeniem mogłoby być to, że Fernandez jest zawodnikiem z pozycji 2/3, a w zespole pierwszoroczniaków nie ma innych tego typu graczy, jest natomiast sporo podkoszowych. Jednak w spotkaniach debiutantów pozycje poszczególnych zawodników nie mają znaczenia i o wyborze decyduje kto jest lepszy. Nie jest to taki system jak w ASG, gdzie wybiera się najlepszych graczy z danych pozycji. Tak więc nie ma rozsądnego wytłumaczenia dla tej sytuacji, a Love i wszyscy jego kibice mają prawo być rozczarowani.

Warto także wspomnieć w tym miejscu o Thompsonie. Jest to kolejny bardzo dobry debiutant, który na zagra w Phoenix. Moim zdaniem on także bardziej zasługuje na wybór niż Fernandez. Ale gdyby Love zstąpił Hiszpana i tak nie byłoby miejsca dla gracza Kings. Niestety w tym Meczu jest ograniczona ilość miejsc i dopiero gdyby powiększono skład o jeszcze jednego zawodnika, powinien być nim Thompson.

W drużynie drugoroczniaków najbardziej zaskakującym wyborem jest postawienie na Brooksa. Rezerwowy Rockets spisuje się w tym sezonie bardzo dobrze i jest istotnym graczem swojej drużyny, ale jego obecność w składzie jest dość dyskusyjna. Wydaje się, że bardziej na występ w tym Meczu zasługuje Sessions. On także jest czołowym zmiennikiem swojego zespołu i ma lepsze statystyki niż Brooks. Rozgrywający drużyny z Milwaukee zdobywa średnio 10.2 punktów (44.1% z gry), 2.9 zbiórek i 4.2 asyst, podczas gdy zawodnik Rockets odnotowuje 10 punktów (39.7%), 2.1 zbiórek i 2.6 asyst. Nie są to wielkie różnice i można się spierać co do tego, który z nich jest lepszy, ale moim zdaniem w Rookie Challange powinien wystąpić Sessions. Jednak, tak samo jak podczas draftu, kiedy został wybrany dopiero w drugiej rundzie (nr 56), także teraz został niedoceniony.
W meczu z Kings, House rozegrał rewelacyjnie spotkanie, pobijając swój rekord kariery w ilości celnych rzutów za trzy. Trafił ich aż 8, a w sumie rzutów oddał tylko 9. Jest to bez wątpienia imponujące osiągnięcie. Ale rezerwowy Celtics już od kilku meczów pokazuje, że jest w niesamowitej formie strzeleckiej. W ciągu ostatnich 4 spotkań, 3 razy miał na koncie co najmniej 7 celnych rzutów zza linii. W sumie, w tych 4 meczach, jego skuteczność rzutów za trzy wyniosła aż 68.8%. To sprawiło, że gracze Celtics coraz częściej mówią o tym, że ich kolega zasługuje na zaproszenie do konkursu rzutów za trzy podczas Weekendu Gwiazd w Phoenix. Patrząc na jego ostatnie występy, bez wątpienia można by stwierdzić, że jest on obecnie jednym z najlepszych strzelców dystansowych. Jednak jego skuteczność w sezonie (41.4%), jest daleka od ścisłej czołówki. Gdyby 6 uczestników tego konkursu wybierano na podstawie skuteczności, wystąpiliby:
Morrow 49.4%

Bonner 47.4%
Calderon 47%
Mason 45.7%
Azubuike 45.6%
Radmanovic 45%
(zwodnicy, którzy oddali ponad 80)

Także wśród 6 zawodników, którzy najczęściej w tym sezonie trafiali do kosza z dystansu, House się nie mieści:
Lewis 129
R.Allen 112
Granger 110
Bibby 106
D.Cook 99
B.Gordon 99

Rezerwowy zespołu z Bostonu dotychczas oddał 84 celne rzuty za trzy, z czego 22 w ostatnich spotkaniach. Mógłby natomiast znaleźć się w konkursie jako reprezentant jednej z najlepiej rzucających za trzy drużyn:
Magic 40.2%
Hornets 39.4%
Spurs 39.4%
Celtics 38.5%
Suns 38.5%
Blazers 38.1%

Warto także zwrócić uwagę na coraz większy postęp House'a wraz z trwaniem rozgrywek. W październiku Celtics rozegrali 2 mecze, a on spudłował 5 rzutów zza linii. W następnym miesiącu trafiał za trzy 20 razy, a jego skuteczność wyniosła 31.3%. W grudniu był znacznie skuteczniejszy i do kosza wpadło 45.3% jego trójek (28 celnych). Natomiast w styczniu co drugi jego rzut z dystansu jest celny, trafił już 36 razy. To pokazuje, że z każdym meczem jest on w coraz wyższej formie. Dlatego wydaje się, że zaproszenie go do konkursu byłoby dobrą decyzją. W tym momencie jest on w wyśmienitej formie, bardzo rzadko się myli i mógłby powalczyć o miano najlepszego strzelca zza linii.
House w konkursie rzutów za trzy?