najlepszy zawdonik

Przed tym meczem można było się spodziewać, ze starcie najlepszej drużyny zachodu z ekipą nie mieszczącą się na razie w ósemce wschodu, wcale nie będzie jednostronne. Teoretycznie, Lakers przed własną publicznością powinni łatwo pokonać gości z Charlotte. Jednak już od dawna wiadomo, że drużyna z LA nie lubi grać przeciwko Bobcats. We wcześniejszych 8 meczach pomiędzy tymi drużynami, oba zespoły podzieliły się równo zwycięstwami. I tym razem ponownie byliśmy świadkami ciekawego spotkania, w którym nie było widać różnicy poziomów, na którą wskazywałyby ich pozycje w tabeli.
Pierwsze 7 i pół minuty meczu było bardzo wyrównane, a na tablicy wyników było 16-15 dla Lakers. W tym czasie bardzo dobrze grał Bynum, który zaliczył 8 punktów. Jednak przez ostatnie 4 minuty i 30 sekund, gospodarze nie zdobyli już punktu. Wykorzystali to Bobcats odnotowując serię 8-0, dzięki czemu zakończyli pierwszą kwartę prowadząc 23-16. Najlepiej w drużynie z Charlotte w tej części spotkania zagrał Wallace, zdobywając 10 punktów. W drugiej kwarcie goście utrzymywali swoją przewagę, a kiedy do końca pozostawały 4 minuty i 35 sekund mieli już 10 punktów więcej (40-30). W tym momencie do ataku ruszył Bryant. Przez półtorej minuty zdobył 8 kolejnych punktów dla swojej drużyny i zniwelował straty (40-38). Goście szybko się obudzili i na nieco więcej niż minutę przed końcem kwarty prowadzili 7 punktami (47-40). Jednak sama końcówka należała do Lakers, którzy po rzutach Gasola, Bryanta i Fishera wyszli na prowadzenie 48-47. Do zakończenia pierwszej połowy pozostawało 13 sekund. Wykorzystał to Felton zdobywając 2 punkty równo z syreną i to goście schodzili do szatni mając przewagę. Lepsza postawa Lakers w tej części była efektem skuteczniej gry Bryanta, który zaliczył wtedy 12 punktów.
Przez pierwszą połowę trzeciej kwarty mecz był bardzo wyrównany i przez większość czasu drużyny nie potrafiły objąć wyższego niż jednopunktowe prowadzenia. W drugiej połowie tej części spotkania, trochę lepiej zaprezentowali się Bobcats i przed ostatnimi 12 minutami mieli na swoim koncie 6 punktów więcej (76-70). Czwartą kwartę goście rozpoczęli od 3 punktów Browna i powiększyli swoją przewagę do 9. Jednak przez kolejne 5 minut nie potrafili trafić do kosza, podczas gdy Lakers zdobyli 8 punktów. Niemoc strzelecką graczy z Charlotte przerwał dopiero Diop, ale już chwilę później za trzy trafił Vujacic doprowadzając do remisu, a na 5 minut przed końcem Fisher dał Lakers prowadzenie (83-81). Niestety dla gospodarzy, tej dobrej passy nie udało im się utrzymać i Bobcats odpowiedzieli serią 9-0, z czego 7 puntów zdobył Diaw. Straty Lakers zmniejszał Bryant, po jego celnym rzucie za trzy, na nieco ponad minutę przed końcem, było 92-90 dla gości. Kiedy do końca regulaminowego czasu gry pozostawało 30 sekund, na linii rzutów wolnych stanął Diaw. Trafił tylko raz, dając drużynie z LA szansę na wyrównanie celnym rzutem za trzy. Mimo że wcześniejsze 7 punktów dla gospodarzy zdobył Bryant, to nie on oddawał decydujący rzut. Podał piłkę od Fishera, który trafił zza linii na 14 sekund przed końcem (93-93). Bobcats mieli jeszcze okazję zapewnić sobie zwycięstwo, ale Felton spudłował z półdystansu. Warto zwrócić uwagę, że 10 z ostatnich 12 punktów w tej części spotkania dla gości, należało do Diawa.
Dogrywka dobrze rozpoczęła się dla Lakers, którzy zdobyli 6 pierwszych punktów. W dalszej części Bobcats zbliżyli się do nich i na nieco ponad minutę przed końcem, po rzucie Bella, przegrywali tylko 100-101. Szybko odpowiedział Bryant powiększając przewagę swojej drużyny, ale już 12 sekund później musiał opuścić parkiet z powodu przekroczenia limitu przewinień. Na 32 sekundy przed końcem, za trzy trafił Diaw i doprowadził do remisu. Gospodarze pozbawieni swojego lidera nie wykorzystali szansy na objęcie prowadzenia, a piłkę stracił Walton na rzecz Diawa. Atak Bobcats także nie zakończył się punktami, zatrzymał ich Odom, który zablokował Diawa. Aż 8 z 10 punktów dla Lakers w tej części meczu zdobył Bryant, dlatego było wiadomo, że będzie im bardzo trudno bez niego w kolejnej dogrywce.
Podczas drugiej dogrywki, ciężar zdobywania punktów wziął na siebie Bynum i tylko on trafiał do kosza spośród graczy Lakers. Bobcats mieli znacznie więcej możliwości kończenia ataków i osamotniony center gospodarzy nie miał szans zapewniania swojej drużynie zwycięstwa.
Najwięcej punktów dla Bobcats zdobyli Diaw 23 i Felton 22. Rozgrywający ekipy z Charlotte był bardzo bliski osiągnięcie triple-double, zabrakło mu tylko jednej asysty. Pobił natomiast swój rekord kariery zbierając 11 piłek. Także Diaw imponował wszechstronnością, odnotowując po 9 zbiórek i asyst. Ostatecznie, wszyscy zawodnicy pierwszej piątki mieli przynajmniej 15 punktów na koncie, a osiągnięciem double-double mógł pochwalić się Okafor (17pts/ 11reb). Z ławki, podstawowych graczy skutecznie wsparł Brown, który zakończył spotkanie z 14 punktami.
W drużynie gospodarzy świetnie grał Bryant. Zdobył 38 punktów ze skutecznością z gry wynoszącą 53.6%. Poza tym, miał jeszcze 8 zbiórek i 5 asyst. Niestety pierwszy raz w tym sezonie odnotował także 6 fauli i bardzo brakowało go w drugiej dogrywce. Świetnie wspierał go Bynum, kończąc mecz z dorobkiem 24 punktów (71.4% z gry), 14 zbiórek i 6 bloków. Poza tą dwójką, jeszcze trzech zawodników Lakers miało dwucyfrową zdobycz punktową. Jednym z nich był Gasol, ale 10 zaliczył trafiając zaledwie 25% swoich rzutów. I to właśnie jego wsparcia najbardziej zabrakło, by drużyna z LA mogła ten mecz wygrać.
Spotkanie z Kings było najlepszym w wykonaniu Williamsa w całej jego karierze. Poprowadził swoją drużynę do zwycięstwa, zdobywając rekordowe dla siebie 43 punkty. 62.5% jego rzutów z gry wpadało do kosza, z czego za trzy trafił aż 7 razy (również rekord kariery) na 12 prób. Poza tym, na swoim koncie miał jeszcze 11 asyst (najwięcej w sezonie) i tylko 2 zbiórki brakowały mu do osiągnięcie triple-double. Tym występem na pewno zwiększył swoje szanse na wybór przez trenerów i występ w ASG.
Copyright Czwarta-Kwarta.com Wszelkie prawa zastrzeżone
autorem wszystkich tekstów jest Adam Szczepański
Mecz dnia: Bobcats - Lakers 117:110 (2OT)
Podsumowanie dnia: 27.01
statystyki
PTS 43 M.Williams vs.SAC
REB 17 M.Okur vs.SAS
AST 13 D.Williams vs.SAS
STL 5 K.Martin vs.MEM
BLK 6 A.Bynum vs.CHA
Marc
Gasol
Wczoraj obaj bracia Gasol zagrali bardzo słabo, a dla Marca mecz z Nuggets był najgorszym występem w sezonie. Po raz pierwszy w karierze nie trafił ani razu z gry i także po raz pierwszy, zakończył spotkanie z zerowym dorobkiem punktowym. Ostatecznie spudłował 5 rzutów. Przez 20 minut gry zdołał zaliczyć jedynie 2 zbiórki i asystę.
OJ
Mayo
W spotkaniu z Nuggets Mayo, w odróżnieniu od całej drużyny Grizzlies, zagrał bardzo dobrze. Zdobył 19 punktów ze skutecznością wynoszącą 53.8%, a za trzy trafił 3 z 4 rzutów. Odnotował także po 2 asysty, zbiórki, przechwyty i bloki. Był to 6 mecz z rzędu, w którym Mayo miał na koncie ponad 10 punktów. W sumie, w 44 spotkaniach aż 41 razy miał dwucyfrowy dorobek punktowy.
najlepszy debiutant
najgorszy zawdonik
Mo
Williams
wyniki
Kings - Cavs 110:117
Pacers - Magic 111:135
Nuggets - Grizzlies 100:85
Bobcats - Lakers 117:110 (2OT)
Spurs - Jazz 106:100
Wydarzenia dnia
Diaw i Bell odmienili Bobcats
Cavs - Kings
Mecz dnia: Raptors - Nets
To będzie czwarty i ostatni pojedynek tych drużyn w sezonie. Dotychczas oglądaliśmy już bardzo wyrównany mecz w Toronto, w którym Carter zapewnił zwycięstwo Nets, następnie fatalny występ Vince'a w New Jersey i zwycięstwo Raptors, a ostatnio duet Carter-Harris ponownie zapewnił Nets wygraną w Air Canada. Tym razem zagrają w IZOD Center i biorąc pod uwagę wcześniejsze wyniki, większe szanse na sukces mają goście z Toronto. Oba zespoły nie spisują się w ostatnim czasie najlepiej i będą chciały się odbudować, dlatego możemy być świadkami kolejnego bardzo ciekawego pojedynku.
pozostałe
Bucks - Pacers
Kings - Celtics
Wizards - Heat
Hawks - Knicks
Nuggets - Hornets
Pistons - Wolves
Grizzlies - Thunder
Sixers - Rockets
Warriors - Mavs
Następne spotkania
Bobcats - Lakers
:: W meczu z Pacers do gry wrócił Pietrus (opuścił ostatnie 12 spotkań z powodu urazu kciuka) i od razu rozegrał najlepsze spotkanie w sezonie. Wchodząc z ławki zdobył 27 punktów (61.5% z gry), zebrał 10 piłek i zaliczył 4 asysty. Po raz pierwszy w tegorocznych rozgrywkach miał ponad 20 punktów i także pierwszy raz odnotował double-double.
:: W trzeciej kwarcie meczu z Grizzlies, Billups zdobył 14 kolejnych punktów. Ostatecznie zakończył spotkanie z 29 punktami, prowadząc Nuggets do zwycięstwa.
:: Fantastyczny występ Williamsa przyćmił równie dobry mecz Jamesa, który zakończył starcie z Kings z triple-double (20 w karierze): 23pts/ 14reb/ 11ast.
:: CAVS
Rozpoczęcie sezonu od 21 zwycięstw na własnym parkiecie jest czwartym najlepszym startem od sezonu 1976/77. Jednak do rekordu Bulls (95/96) jeszcze im bardzo daleko, 37 wygranych z rzędu na własnym parkiecie od początku rozgrywek.
Po raz pierwszy od roku 1971, dwaj zawodnicy tej samej drużyny, w jednym meczu odnotowali co najmniej po 23pts/ 11ast/ 8reb: James 23pts/14reb/ 11ast i Williams 43pts/ 8reb/ 11ast (wcześniej statykami na tym poziomie mogli pochwalić się również gracze Cavs, Beard i Johnson).
Po raz pierwszy od stycznia 2005, w zespole Cavs dwóch zawodników miało na swoim koncie przynajmniej 10 asyst w jednym meczu.
:: W meczu z Pacers, Magic szybko objęli znaczące prowadzenie i zapewnili sobie zwycięstwo. Jednak Gortat pojawił się na parkiecie dopiero na ostatnie 4 minuty i 44 sekundy spotkania. Po raz pierwszy od długiego czasu nie był pierwszym zmiennikiem Howarda.
:: Mecz z Nuggets był pierwszym dla Grizzlies pod wodzą nowego szkoleniowca, Hollinsa. Zakończył się 10 porażką z rzędu, co jest najdłuższą serią niepowodzeń tej drużyny od sezonu 2002/03.
:: W meczu Nuggets-Grizzlies oba zespoły odnotowały w sumie aż 53 straty.
:: Grizzlies dogadali się z Francisem w sprawie wykupienia kontraktu i nie jest on już graczem drużyny z Memphis, w której ani razu nie wystąpił.
Kiedy Bobcats dokonywali transferu z Suns, wydawało się, że to drużyna z Arizony zyska na nim znacznie bardziej. Jednak na razie ta wymiana lepiej wpłynęła na Bobcats i pomogła im znacząco poprawić ich grę. Spotkanie z Lakers było 22 od momentu, gdy w ich barwach po raz pierwszy zagrali Diaw i Bell. Pierwsze 2 mecze przegrali, ale potem odnotowali bilans 12-8. Podczas gdy w pierwszych 23 spotkaniach, wygrywali zaledwie 7 razy.
Najbardziej widoczna jest poprawa ich ataku. Przed wymianą, Bobcats zdobywali średnio 89.9 punktów i byli jedną z najsłabszych drużyn w lidze pod tym względem. Natomiast w ostatnich 22 meczach zaliczali przeciętnie 94.7 punktów. A gdybyśmy nie brali pod uwagę pierwszych 2 spotkań, w których Diaw i Bell dostosowywali się do taktyki Bobcats, średnia drużyny byłaby jeszcze lepsza - 95.9. W tym czasie zespół z Charlotte 9 razy zdobywał przynajmniej 100 punktów, a tylko 5 razy osiągali tą granicę w pierwszych 23 meczach sezonu.
Także ich defensywa zyskał po tym transferze, chociaż w porównaniu z atakiem nie jest to tak znaczący postęp. Wcześniej Bobcats tracili średnio 93.9 punktów, natomiast w poprzednich meczach 93.5. Warto także odnotować, że w pierwszych 23 spotkaniach 7 razy nie pozwolili rywalom przekroczyć bariery 90 punktów, natomiast 9 razy w ostatnich 22.
Dobra gra Bobcats jest oczywiście powiązana ze świetną dyspozycją ich nowych graczy. Tak samo jak drużyna, także ci dwaj zawodnicy, bardzo zyskali na tej wymianie. Początek rozgrywek nie był dla nich udany i wydawało się, że będą one dla nich gorsze niż wcześniejsze. Jednak w Charlotte ich rola znacznie wzrosła, a oni pokazali, że są w stanie dużo wnieść do swojego nowego zespołu.
Porównanie ich statystyk:
Diaw
PHX - 8.3pts/ 3.8reb/ 2.1ast/ 24.5min
CHA - 14.8pts/ 7.3reb/ 5.2ast/ 38.2min
Bell
PHX - 9.6pts/ 2.9reb/ 1.3ast/ 32.4min
CHA - 12.3pts/ 3.6reb/ 2.5ast/ 32.9min
Diaw i Bell idealnie wkomponowali się do składu Bobcats. Dzięki temu ekipa z Charlotte ma obecnie bardzo silną pierwszą piątkę. Są zbilansowaną drużyną, opierającą się na grze zespołowej. Nie ma tu gwiazdora, który zdobywałby większość punktów. Ale każdy z zawodników pierwszej piątki w ostatnim czasie odnotowuje średnio ponad 10 punktów, co pomogło im tak znacząco poprawić ofensywę. A warto dodać, że od 6 spotkań nieobecny jest kontuzjowany Augustin, czyli czołowy rezerwowy Bobcats, a mimo to drużyna spisuje się bardzo dobrze.
W meczu z Pacers, Howard zaliczył 22 punkty i 10 zbiórek co dało mu już 34 double-double w sezonie. W sumie rozegrał 42 spotkania, tak więc aż 80.9% z nich zakończył z double-double. Oto 12 zawodników mających najwięcej takich osiągnięć w tegorocznych rozgrywkach.
(liczba meczów/ liczba double-doubles/ procent spotkań z d-d na koncie)
Mr. Double-Double
| 1. |
D.Howard |
42/ 34/ 80.9% |
| 2. |
D.Lee |
44/ 33/ 75% |
| 3. |
C.Paul |
41/ 29/ 70.7% |
| 4. |
T.Duncan |
44/ 28/ 63.6% |
| 5. |
A.Jefferso n |
43/ 24/ 55.8% |
| |
A.Biedrins |
44/ 24/ 54.5% |
| |
C.Bosh |
46/ 24/ 52.2% |
| 8. |
T.Murphy |
39/ 23/ 59% |
| |
E.Okafor |
45/ 23/ 51.1% |
| 10. |
M.Camby |
35/ 22/ 62.9% |
| |
Y.Ming |
43/ 22/ 51.2% |
| |
P.Millsap |
49/ 22/ 44.9% |