najlepszy zawdonik

Rockets nadal mają bardzo poważne problemy z kontuzjami najważniejszych zawodników. Kiedy do gry wrócili T-Mac i Artest, nieobecny jest Yao. Z jednej strony jest to dobre, ponieważ nie są pozbawieni całej trójki naraz. Zawsze, któryś z gwiazdorów jest zdolny do gry. Z drugiej strony jednak, ciągle nie mogą zagrać w najsilniejszym składzie. Spotkanie w Nowym Jorku było ostatnim z 3-meczowej serii na wschodzie i jak się okazało, brak centra Rockets jest dla nich znacznie bardziej dotkliwy niż absencja McGrady'ego i Artesta.
Spotkanie rozpoczęło się od remisu 11-11 po 5 minutach gry. Wtedy Knicks zdobyli 8 kolejnych punktów przy tylko dwóch ze strony gości i utrzymali prowadzenie do końca pierwszej kwarty. Rockets potrzebowali niespełna 5 minut drugiej kwarty by przegonić swoich rywali, a na przerwę schodzili mając 3 punkty więcej (58-53). Przez kolejne 12 minut to nadal goście kontrolowali przebieg spotkania i przez cały czas nie pozwalali gospodarzom zbliżyć się bardziej niż na 5 punktów. W tym czasie bardzo dobrze grał McGrady, który zdobywając 9 punktów pomógł swojej drużynie utrzymać prowadzenie. Wiedząc, że Knicks w tym sezonie nie wygrali jeszcze meczu przegrywając pod trzeciej kwarcie, goście byli pewni siebie w ostatniej części gry. Na niespełna 8 minut przed końcem Rockets mieli 9 punktów więcej (89-80). W tym momencie do ataku ruszyli gospodarze, którzy w ciągu 53 sekund zdobyli 8 punktów, wykorzystując błędy i niecelne rzuty zawodników gości. Tym samy, spotkanie zrobiło się bardzo wyrównane, ale Rockets mogli liczyć na T-Maca. Trafił on najpierw za trzy, w następnej akcji zdobył 2 kolejne punkty i powiększył prowadzenie swojej drużyny do 6. Jednak Knicks bardzo szybko odpowiedzieli. 4 punkty zdobył Robinson, 2 wolne wykorzystał Chandler i na niecałe 4 minuty przed końcem był remis, po 94. Niemoc strzelecką gości przełamał dopiero Scola trafiając spod kosza, ale już w następnej akcji, Chandler oddał celny rzut za trzy wyprowadzając gospodarzy na prowadzenie (97-96). Na 41 sekund przed końcem, po punktach Duhona, Knicks mieli 3 punkty więcej na swoim koncie (101-98). Wtedy ciężar oddania wyrównującego rzutu wziął na siebie McGrady, ale nie trafił z dystansu. Na szczęście dla Rockets, zebrali oni piłkę i mogli ponowić akcję. Znowu T-Mac próbował zdobyć punkty rzutem za trzy, tym razem zakończyło się to airballem. Piłkę zebrał Scola i próbował zdobyć punkty spod kosza, ale jego rzut także nie wpadł do kosza. Kolejnej zbiórki już nie udało im się zanotować i musieli faulować Robinsona, który nie pomylił się na linii wolnych (103-98). Rockets pozostawało jeszcze 18 sekund na odrobienie 5 punktowej straty. Artest także spudłował rzut za trzy i było po meczu.
Najlepszymi strzelcami dla Knicks okazali się zawodnicy rozpoczynający spotkanie z ławki. Robinson zdobył 19 punktów, a Chandler, po ostatnim meczu z zerowym dorobkiem, miał ich 18. W sumie rezerwowi gospodarzy zaliczyli aż 52 punkty, co jest już 5 kolejnym spotkaniem, w którym zmiennicy mieli przynajmniej 50. Także rezerwowi Rockets spisywali się dobrze, zaliczyli 41 punktów, z czego w sumie 29 należało Landry'ego i Brooksa.
W ekipie gospodarzy double-double odnotowali Duhon (12pts/ 11ast) i Lee (17pts/ 13reb). Natomiast po stronie gości takimi statystykami mógł pochwalić się Scola (16pts/ 14reb).
Był to pierwszy mecz dla Knicks w tym sezonie, który wygrali, przegrywając po trzeciej kwarcie. Wcześniej przegrali 21 takich spotkań.
Najwięcej punktów dla Rockets zdobył McGrady - 20. Był on także najlepszym asystującym drużyny (6). Jednak w końcówce bardzo zawiódł pudłując 5 ostatnich rzutów. Jego skuteczność z gry wyniosła tylko 35%. Jeszcze rzadziej trafiał Artest, zaledwie 21.1% jego rzutów wpadło do kosza. Natomiast zza linii trzech punktów, Artest i Alston łącznie spudłowali aż 15 z 17 rzutów.
Paul rozegrał kolejny fantastyczny mecz prowadząc Hornets do zwycięstwa. Zakończył go z piątym triple-double w sezonie, a po raz drugi w ciągu ostatnich dwóch tygodni zbliżył się do quadruple double. Na swoim koncie miał 27 punktów (53.8% z gry, 12/12 z wolnych), 15 asyst, 10 zbiórek i 7 przechwytów.
Copyright Czwarta-Kwarta.com Wszelkie prawa zastrzeżone
autorem wszystkich tekstów jest Adam Szczepański
Mecz dnia: Knicks - Rockets 104:98
Podsumowanie dnia: 26.01
statystyki
PTS 35 D.Wade vs.ATL
REB 15 A.Stoudemire vs.ATL
AST 15 C.Paul, S.Nash
STL 7 C.Paul vs.PHI
BLK 3 4 zawodników
Mike
Bibby
Bibby zagrał bardzo słabo w drugim meczu z rzędu, a Hawks ponownie przegrali. W starciu z Heat zaliczył tylko 2 punkty pudłując 5 z 6 rzutów z gry, z czego nie trafił ani razu za trzy na 4 próby. Nawet na linii rzutów wolnych nie potrafił oddać celnego rzutu na 3 oddane. Poza tym, nie miał na koncie ani jednej asysty (po raz drugi w sezonie), zaliczył natomiast aż 5 strat.
Greg
Oden
Oden kontynuuje grę na wysokim poziomie i w meczu z Clippers ponownie zaprezentował się bardzo dobrze. Spotkanie zakończył z dorobkiem 16 punktów, trafiając wszystkie 7 rzutów z gry. Na swoim koncie miał także 6 zbiórek, blok i 2 przechwyty. Był to 4 mecz z rzędu, w którym center Blazers miał co najmniej 10 punktów, a jego skuteczność w tym czasie wynosi 71.4%.
najlepszy debiutant
najgorszy zawdonik
Chris
Paul
wyniki
Suns - Wizards 103:87
Hawks - Heat 79:95
Rockets - Knicks 98:104
Sixers - Hornets 86:101
Wolves - Bucks 90:83
Nets - Thunder 85:94
Blazers - Clippers 113:88
Wydarzenia dnia
Jaką wystawić pierwszą piątkę?
Skróty spotkań
Mecz dnia: Spurs - Jazz
Jazz ostatnio nie spisują się najlepiej i przegrali 4 z 5 spotkań. Jednak większość z nich rozgrywali na wyjeździe i na własnym parkiecie na pewno będą bardzo trudnym rywalem, nawet dla świetnie grających Spurs. Ekipa z San Antonio w styczniu przegrała tylko 3 z 13 spotkań, a w starciu z Jazz będą chcieli odbudować się po dotkliwej porażce z Lakers. W pierwszym pojedynku pomiędzy tym drużynami wygrali zdecydowanie Spurs, ale wtedy nie grał Williams, a Millsap nie był jeszcze zawodnikiem pierwszej piątki. Teraz to właśnie ta dwójka jest największą siłą drużyny z Utah, a ich pojedynek z Parkerem i Duncanem powinien być bardzo ciekawym aspektem tego meczu.
pozostałe
Kings - Cavs
Pacers - Magic
Nuggets - Grizzlies
Bobcats - Lakers
Następne spotkania
TOP 10
:: W meczu z Wizards ponownie bardzo dobrze zagrał Shaq, na swoim koncie miał 29 punktów, 8 zbiórek i 3 bloki. Jednak najbardziej imponujące jest to, że trafił aż 9 z 10 rzutów wolnych. Tym samym, w ostatnich 3 spotkaniach jego skuteczność w tym elemencie wynosi 73.3%. Chyba świadomość, że w swojej karierze spudłował już ponad 5 tysięcy wolnych, zmobilizowała go do większej koncentracji na linii.
:: Po trzech kwartach starcia z Sixers, Stojakovic miał na koncie 9 punktów, a za trzy spudłował 4 z 5 rzutów. Natomiast czwartą kwartę rozpoczął od 5 kolejnych celnych rzutów za trzy, zdobywając pierwsze 15 punktów dla swojej drużyny w tej części spotkania. Mecz zakończył z 26 punktami (6 na 11 za trzy).
:: Zwycięstwo nad Bucks było 10 wygraną Wolves w styczniu. Jest to największa liczba zwycięstw tej drużyny w jednym miesiącu od marca 2005.
:: W drugim meczu po powrocie po kontuzji Brand zagrał bardzo słabo. W Nowym Orleanie spudłował 3 rzuty z gry i zakończył spotkanie bez punktu, a przez 18 minut na parkiecie zaliczył tylko 3 zbiórki, blok i przechwyt.
:: W meczu z Thunder fatalnie zagrał duet gwiazdorów Nets. Carter i Harris zdobyli w sumie tylko 18 punktów trafiając zaledwie 6 z 29 rzutów z gry (20.7%). Dla Vince'a jest to tym gorsze osiągnięcie, że odnotował je w dniu swoich 32 urodzin.
W meczu z Blazers w wyjściowym składzie Clippers zagrali Jones, Gordon, Thornton, Skinner i Jordan. Była to już 18 pierwsza piątka drużyny z LA w tym sezonie. Jednak to nie trener Dunleavy, a Don Nelson najczęściej zmieniał podstawową piątkę. Taka sytuacja jest przede wszystkim sodowana kontuzjami, ale także transferami i zmianami taktyki. To piątka drużyn, które w tegorocznych rozgrywkach najwięcej razy rozpoczynały mecze w różnym składzie:
Warriors
28 różnych pierwszych piątek
11 zawodników wystąpiło przynajmniej raz w pierwszej piątce
Najwięcej spotkań rozegrali z wyjściowym składem:
Nelson - Maggette - Jackson - Harrington - Biedrins (4 mecze bilans 1-3)
Crawford - Belinelli - Jackson - Wright - Biedrins (4 mecze, bilans 1-3)
Clippers
18 różnych pierwszych piątek
16 zawodników wystąpiło przynajmniej raz w pierwszej piątce
Najwięcej spotkań rozegrali z wyjściowym składem:
Davis - Gordon - Thornton - Randolph - Camby (12 meczów, bilans 6-6)
Rockets
15 rożnych pierwszych piątek
15 zawodników wystąpiło przynajmniej raz w pierwszej piątce
Najwięcej spotkań rozegrali z wyjściowym składem:
Alston - McGrady - Artest - Scola - Yao (12 meczów, bilans 9-3)
Bulls
14 różnych pierwszych piątek
11 zawodników wystąpiło przynajmniej raz w pierwszej piątce
Najwięcej spotkań rozegrali z wyjściowym składem:
Rose - Gordon - Deng - Thomas - Noah (8 meczów, bilans 2-6)
Mavs
14 różnych pierwszych piątek
11 zawodników wystąpiło przynajmniej raz w pierwszej piątce
Najwięcej spotkań rozegrali z wyjściowym składem:
Kidd - Wright- Howard - Nowitzki - Dampier (10 meczów, bilans 5-5)
W sumie, połowa drużyn wystawiła już przynajmniej 10 rożnych pierwszych piątek. Najlepszy bilans spośród tych zespołów mają Nuggets (29-15, 10 piątek), co potwierdza, że nawet w sytuacji częstych zmian w wyjściowym składzie można wygrywać.
Druga połowa miała mniej niż 10 wyjściowych składów, ale utrzymanie stabilnego składu nie zawsze wiąże się z dobrymi wynikam. Grizzlies wystawili tylko 8 różnych piątek, a mają bilans 11-32.
Jednak najczęściej duża rotacja zawodników w podstawowej piątce bardzo utrudnia seryjne wygrywanie i tylko utrzymując wyjściowy skład można osiągnąć naprawdę dobre wyniki. Co potwierdzają Celtics, Lakers i Cavs, którzy najrzadziej zmieniali pierwszą piątkę (4).
To jest bez wątpienia najgorszy sezon Nasha od wielu lat. Gorsze statystyki miał ostatnio na początku swojej kariery w Dallas, w rozgrywkach 99/00. Obecnie zdobywa średnio tylko 13.9 punktów, natomiast od sezonu 00/01 za każdym razem miał na koncie co najmniej 14.5. Jeśli chodzi o asysty, to odnotowuje ich 9.2, a przez poprzednie 4 lata miał średnią ponad 10. Jego skuteczność rzutów z gry wynosi 48%, niższą miał ostatnio w sezonie 03/04. Za trzy trafia także rzadziej niż w trzech ostatnich latach (43.7%).
Słabsza dyspozycja jest przede wszystkim związana z odejściem D'Antoniego i zmianą stylu gry Suns. To pod wodzą obecnego coacha Knicks, Nash rozegrał najlepsze sezony w swojej karierze i był wybierany najwartościowszym graczem. Ten duet rozgrywający-trener idealnie do siebie pasował, dzięki czemu obaj bardzo zyskiwali na współpracy ze sobą. Teraz widać to jeszcze bardziej, kiedy trenerem drużyny z Phoenix jest Porter.
Drugim ważnym elementem jest także inny styl gry, który oczywiście powiązany jest z osobą szkoleniowca. Porter stara się grać bardziej zbilansowaną koszykówkę, ograniczając szalone ataki jakie były znakiem rozpoznawczym Suns we wcześniejszych latach. Szybka gra w stylu up-tempo znacznie bardziej odpowiadała Nashowi, a krótkie akcje i dużo zdobywanych punktów pomagały mu w odnotowywaniu imponujących średnich asyst.
Ostatnim aspektem, który negatywnie wpływa na kanadyjskiego zawodnika to wiek. Nie można zapominać, że ma on już 34 lata, a w przypadku rozgrywającego wiek odgrywa znacznie większą rolę niż dla gracza podkoszowego. Playmaker potrzebuje dużej szybkości by skutecznie prowadzić zespół, a z wiekiem się to traci. Nash w ostatnich latach była bardzo eksploatowany grając w każdym meczu średnio przynajmniej 34 minuty, co odbija się na jego obecnej dyspozycji.
Jednak warto zauważyć, że Nash w tym miesiącu gra znacznie lepiej niż jeszcze w grudniu. Przede wszystkim poprawił swoje statystyki asyst. Jest to na pewno dobry prognostyk przed przyszłymi playoffs. To właśnie wtedy ma on być w najwyższej formie. Dlatego, jeśli jego obecna gra jest wynikiem oszczędzania się i przygotowywania na najważniejszą część sezonu, może w tym roku w końcu Suns coś wywalczą w playoffs.
Przed grudniem odnotowywał średnio 9 asyst, a w 16 meczach tylko 4 razy miał przynajmniej 10 asyst
Grudzień: 8.6ast, w 10 meczach 5 razy przynajmniej 10
Styczeń: 11.6ast, w 13 meczach 9 razy przynajmniej 10
Słaby sezon Nasha