najlepszy zawdonik
Magic spisują się ostatnio rewelacyjnie, nie straszne są im nawet najsilniejsze ekipy zachodu grające na własnym parkiecie. Jednak Lakers nie mieli zamiaru oddawać zwycięstwa swoim przeciwnikom i w efekcie oglądaliśmy bardzo ciekawe spotkanie.

Początek meczu należał do gospodarzy, a właściwie do ich centra. Bynum zdobył pierwsze 6 punktów dla swojej drużyny i pomógł im rozpocząć to spotkanie od serii 9-2. Przewagę Lakers utrzymywali do momentu, gdy na zegarze pozostawało 3 i pół minuty do końca kwarty. Wtedy za trzy trafił Turkoglu i był remis, po 16-16. Wynik pierwszej kwarty ustalił Odom celnym rzutem zza linii w ostatnich sekundach (23-20 dla Lakers). Drugie 12 minut rozpoczęło się od 2 punktów zdobytych przez Gortata. W dalszej części gospodarze ciągle byli na prowadzeniu i systematycznie je powiększali. W rezultacie, na przerwę schodzili mając 8 punktów więcej (52-44). Na początku drugiej połowy Gasol dał gospodarzom dwucyfrową przewagę, ale wtedy do ataku ruszyli Magic. Zawodnicy gości zaliczyli 9 kolejnych punktów, znacząco zbliżając się do swoich przeciwników. Wyrównać stan meczu udało im się, kiedy do końca trzeciej kwarty pozostawało 8 minut (po 58). Natomiast na prowadzenie wyszli półtorej minuty później, po celnym rzucie za trzy Lee (63-60). To był początek serii Magic, która zakończyła się ich 9  punktami, przy zerowym dorobku ze strony Lakers. Gospodarze jednak szybko odpowiedzieli i dzięki trzem rzutom za trzy z rzędu (Bryant i 2 razy Radmanovic) to oni mieli punkt więcej (72-71). W czwartej kwarcie byliśmy świadkami bardzo wyrównanej walki, przez 12 minut, 7 razy na tablicy wyników był remis. Kiedy do końca meczu pozostawała minuta i 25 sekund, celny rzut za trzy oddał Nelson, dając swojej drużynie dwupunktowe prowadzenie (100-98). Chwilę później efektownie trafił faulowany Odom, ale nie wykorzystał akcji 'and 1' i spudłował rzut wolny. Jednak piłkę zebrał Gasol i ponownie Odom został sfaulowany przy rzucie. Trafiając jeden z dwóch wolnych, dał Lakers prowadzenie (101-100). Następnie faulowany przez Gasola, Howard także wykorzystał tylko jeden rzut wolny. Tym samym, na minute przed końcem był remis, po 101. W następnej akcji Bryant spudłował rzut spod kosza, ale zbiórkę zaliczył Gasol i zdobył 2 punkty. Odpowiedzią Magic były rzut Nelsona za trzy, który wpadł do kosza na 35 sekund przed końcem. Bryantowi nie udało się wyprowadzić Lakers na prowadzenie i spudłował rzut z półdystansu. Później Nelson trafił 2 razy z linii rzutów wolnych (106-103), a Kobe stanął przed szansą doprowadzenie do remisu rzutem za trzy, ale ponownie nie trafił. W ostatnich sekundach Magic powiększyli swoją przewagę wolnymi, a gospodarze nie mogli wykonać celnego rzutu i musieli pogodzić się z porażką.

Najwięcej punktów dla Magic zdobył Nelson, 28. Aż 15 z nich zaliczył w czwartej kwarcie, do niego należało 10 z 12 ostatnich punktów gości w tym meczu. Poza tym, na swoim koncie miał także 8 asyst i 6 zbiórek. Jednak najbardziej imponujący był występ Howarda. Po raz czwarty w sezonie odnotował double-double na poziomie 20pts-20reb. Ostatecznie zdobył 25 punktów i zebrał 20 piłek, zablokował również 3 rzuty. Poza tą dwójką, pozostali zawodnicy pierwszej piątki również zdobyli ponad 10 punktów: Lewis (16), Turkoglu (13) i Lee (12). Gortat na parkiecie przebywał przez 8 minut, w tym czasie oddał jeden celny rzut, miał 2 punkty i jedną zbiórkę.

Bryant grał przez większość meczu fenomenalnie i zakończył go z triple-double na koncie: 28 punktów, 13 zbiórek i 11 asyst. Jednak w końcowych minutach zawiódł, co przyczyniło się do porażki jego drużyny. Przez ostatnie 75 sekund Kobe oddał 6 rzutów z gry i wszystkie spudłował. Tym samym, jego skuteczność z gry była niska i wyniosła 38.5%. Poza nim, jeszcze 4 graczy Lakers miało dwucyfrowy dorobek punktowy: Odom (17), Radmanovic (15), Bynum (14) i Gasol (13). Odomowi i Gasolowi zabrakło tylko po jednej zbiórce by osiągnąć oduble-double. Słabo zagrał Fisher, który trafił zaledwie 27.3% swoich rzutów z gry (9pts).
Howard rozegrał rewelacyjne spotkanie w Los Angeles prowadząc Magic do 6 zwycięstwa z rzędu. Dominował zwłaszcza w drugiej połowie, która przesądziła o wygranej jego drużyny. Zdobył wtedy 16 punktów i zebrał 13 piłek. Cały mecz zakończył z dorobkiem 25 punktów i 20 zbiórek, tym samym po raz 4 w sezonie zaliczył statystki na poziomie 20pts-20reb.
Copyright Czwarta-Kwarta.com   Wszelkie prawa zastrzeżone
STRONA GŁÓWNA         KONTAKT         ARCHIWUM
autorem wszystkich tekstów jest Adam Szczepański
Mecz dnia:  Magic - Lakers  109:103
Podsumowanie dnia:  16.01
statystyki
PTS   44  M.Redd vs.SAC
REB  
21 D.Lee vs.WAS
AST  
12  D.Williams vs.MEM
STL  
4    3 zawodników
BLK  
4    F.Garcia vs.MIL
Rudy
Gay
Średnia punktów Gay'a w tym sezonie to 18.5, a w meczu z Jazz zdobył ich zaledwie 5. Czołowy strzelec Grizzlies przez 30 minut gry oddał tylko 5 rzutów i trafił jeden z nich. Nie pomógł swojej drużynie także w pozostałych elementach. Na swoim koncie nie miał ani jednej asysty, a zanotował 4 straty. Był to drugi z rzędu tak słaby występ Gay'a, w obu w sumie zdobył 15 punktów ze skutecznością na poziomie 26%.
Jason
Thompson
W spotkaniu z Bucks, Thompson zaliczył swoje 6 double-double w sezonie. Po raz pierwszy w karierze przekroczył barierę 20 punktów, ustanawiając swój rekord na poziomie 22. Większość z nich zdobył z linii rzutów wolnych, gdzie pomylił się tylko raz na 15 prób (z gry trafił 4 z 5). Poza tym, miał 11 zbiórek, 2 asysty i blok.
najlepszy debiutant
najgorszy zawdonik
free hit counter
Dwight
Howard
wyniki
Raptors - Pacers  104:111
Spurs - Sixers  87:109
Knicks - Wizards  89:96
Hornets - Cavs  78:92
Pistons - Thunder  79:89
Jazz - Grizzlies  101:91
Wolves - Suns  105:103
Bucks - Kings  129:122
Hawks - Warriors  114:119
Magic - Lakers  109:103
Wydarzenia dnia
Wczoraj po południu ogłoszono transfer pomiędzy Mavs i Bobcats. W jego wyniku do drużyny z Dallas trafili Carroll i Hollins, natomiast w drugą stronę powędrował Diop.

O możliwości wymiany pomiędzy tymi zespołami mówiło się już w poprzednim tygodniu. Wtedy jednak miała do nich dołączyć także drużyna z Oklahomy. Gdyby wymiana doszła do skutku Mavs pozyskaliby Feltona, Mohammeda i May'a, Bobcats dostaliby Diopa i Watsona, a do Thudner trafiłby Stackhouse i pick w drafcie. Ostatecznie nie doszło do tego transferów przede wszystkim z dwóch powodów. Po pierwsze, kontuzji doznał rezerwowy playmaker Bobcats, Augustin. W takiej sytuacji drużyna z Charlotte nie była zbyt chętna by oddawać swojego podstawowego rozgrywającego, nie mając możliwości od razu zastąpienia go debiutantem. Po drugie, kiedy Thunder dowiedzieli się, że  Bobcats sprzedają Feltona i weźmie on udział w tej wymianie, także chcieli go pozyskać. Dlatego nie udało się im dojść do porozumienia i transfer nie został sfinalizowany.

Po nieudanych rozmowach z Thunder, Bobcats i Mavs zdecydowali się sami dogadać. Niestety dla Mavs, w takiej sytuacji, gdy nie było już Watsona w wymianie, nie było także mowy o Feltonie i zakończyło się na niezbyt imponującym transferze. Do Dallas trafił Carroll, czyli strzelec, którego im bardzo brakuje. W Mavs punkty zdobywa głównie duet Nowitzki-Terry, nieraz dołącza się do nich Howard, ale ostatnio jest on często poza grą. Pozostali zawodnicy na pozycjach dwa/ trzy grają słabo, a przede wszystkim nie potrafią zagrozić rzutem z dystansu. A właśnie rzuty za trzy to najsilniejsza broń Carrolla (skuteczność w karierze 40.3%). Jednak w obecnych rozgrywkach spisuje się on znacznie poniżej oczekiwań. Statystyki miał gorsze tylko w debiutanckim sezonie (4.1pts/ 1.6reb), a zza linii trzech punktów zaledwie 26.7% jego rzutów wpada do kosza. Tak grając, będzie kolejnym zawodnikiem Mavs, który ma zdobywać punkty, ale tego nie robi ponieważ ma fatalną skuteczność. Ale mimo to drużyna z Dallas zdecydowała się postawić na niego. Wierzą, że u nich będzie grać znacznie lepiej, a jego dotychczasowa, gorsza dyspozycja wynikała z niedostosowania się do taktyki Browna.

Drugi gracz pozyskany przez Mavs to młody center, który rozgrywa trzeci sezon w NBA, ale na parkiecie nie pojawia się zbyt często. W taktyce Carlisle'a rezerwowy środkowy nie odgrywał istotnej roli, więc wydaje się, że Hollins poradzi sobie jako zmiennik Dampiera. Tym bardziej, że w tym sezonie ma on lepsze statystyki niż Diop. Hollins przez 10.2 minut gry zaliczał średnio 3.6pts (54.3% z gry)/ 2reb/ 0.9blk, podczas gdy były już środkowy Mavs - 1.6pts (37.9%)/ 3.4reb/ 0.7blk przez 13.3 minut.

Diop przed tegorocznymi rozgrywkami był wolnym agentem i kilka klubów widziało go w swoich składach. Ale ostatecznie zdecydował się na powrót do Dallas, gdzie zaoferowano mu ponad $32 miliony za 5 lat. Jednak trener Carlisle nie wykorzystywał go tak często jak wcześniej Johnson. Dlatego Mavs nie potrzebowali go, tym bardziej, że bardzo za niego przepłacili. Bobcats natomiast poszukiwali zawodnika środkowego, który byłby dobrym obrońcom. Trener Brown chciał już przed sezonem pozyskać Diopa, ale on wybrał wtedy Mavs. W defensywnej koncepcji gry Browna wydaje się, że będzie on się czuł znacznie lepiej i może stać się w Charlotte istotnym zmiennikiem.

Ostatnie tygodnie pokazały, że Bobcats są gotowi oddać Feltona i postawić na Augustina. Dlatego można oczekiwać, że przed trade deadline jeszcze nie raz usłyszymy o plotkach transferowych z udziałem tego zawodnika. A jeśli ktoś zaoferuje drużynie z Charlotte dobre warunki, to na pewno nie będą długo się zastanawiać i oddadzą swojego podstawowego rozgrywającego.
Wymiana Mavs-Bobcats
Skróty spotkań
Mecz dnia:  Magic - Nuggets
Po raz kolejny najciekawszym meczem dnia będzie pojedynek z udziałem Magic. Drużyna z Orlando kończy swoją wyprawę po zachodzie spotkaniem w Denver. Pokonali już liderów Pacific i Southwest Division, a teraz czeka na nich pierwsza siła dywizji Norhtwest. Na pewno są faworytami tego starcia. Jednak pokonać Nuggers przed ich publicznością na pewno nie będzie łatwo. Starcie z Magic będzie dla nich 7 z rzędu przed własną publicznością. Tym samy w ostatnim czasie zawodnicy nie musieli ruszać się z Denver, dlatego mają przewagę świeżości i sił nad Magic, którzy kończą właśnie serię wyjazdową. Poz tym, Nuggets wygrali 5 z 6 meczów u siebie potwierdzając swoją klasę, a udało im się to pomimo kontuzji Melo. Zapowiada się bardzo ciekawy mecz.

sobota
Celtics - Nets
Blazers - Bobcats
Hornets - Pistons
Sixers - Knicks
Spurs - Bulls
Heat - Rockets
Jazz - Mavs
Bucks - Clippers

niedziela
Suns - Raptors
Heat - Thunder
Następne spotkania
TOP 10

:: W meczu z Wizards, Lee zdobył 15 punktów nie pudłując żadnego rzutu: 6/6 z gry i 3/3 z wolnych. Do tego dołożył jeszcze imponujące 21 zbiórek.

:: Kontuzjowanego Westa, w pierwszej piątce Cavs zastąpił Pavlovic i zagrał bardzo dobrze. Mecz z  Hornets zakończył z dorobkiem 17 punktów (trafił 4 z 4 rzutów za trzy) i 6 zbiórek.

:: Miles rozegrał 10 mecz po powrocie po kontuzji. W spotkaniu z Jazz miał 10 punktów i 7 zbiórek.

:: Triple-double Bryanta w starciu z Magic był 15 w jego karierze, tym samym jest drugim najlepszym zawodnikiem w historii Lakers, który miał najwięcej takich osiągnięć (Magic Johnson - 138).

:: Wygrana Sixers nad Spurs różnicą 22 punktów jest ich najwyższym zwycięstwem nad drużyną z San Antonio od roku 1981.

:: W meczu ze Spurs swój rekord kariery pobił Young zdobywając 27 punktów.

:: Cavs zostali szóstą drużyną w historii NBA, która wygrała pierwsze 20 z meczów przed własną publicznością (ostatni byli Bulls 95/96).

:: W spotkaniu z Hornets, James był liderem swojej drużyny w punktach, zbiórkach i asystach po raz trzeci z rzędu.

:: Thunder po raz pierwszy w sezonie odnotowali 2 zwycięstwa z rzędu.

:: Shaq w 13 kolejnych meczach miał na swoim koncie co najmniej 15 punktów, jest to jego najdłuższa taka seria od prawie 4 lat.

:: Redd pobił swój rekord strzelecki sezonu zdobywając 44 punkty w wygranym meczu z Kings.

:: Mecz z Hawks był już 27 w tym sezonie dla Warriors, w którym co najmniej 5 ich zawodników miało dwucyfrowy dorobek punktowy.

:: Po raz pierwszy w historii Magic wygrali dwa mecze z Lakers w jednym sezonie.
:: W meczu z Pacers, O'Neal nie tylko wrócił po kontuzji, ale także po raz pierwszy zagrał w Indianie od czasu transferu. Jednak nie był to dla niego udany mecz, przez 17 minut nie zdobył punktu i miał 7 zbiórek.

:: W drugiej kwarcie meczu Hawks-Warriors, Marvin Williams uderzył głową o parkiet i został odwieziony do szpitala.
Mimo że do gry wrócił Hamilton i od trzech spotkań Pistons mają do dyspozycji wszystkich swoich podstawowych zawodników, to przegrywają. Wczoraj drużyna z Detroit uległa najgorszej ekipie NBA, czym przedłużyli swoją serię niepowodzeń do 4 meczów. Jest to najdłuższa taka seria Pistons od 4 lat. Warto dodać, że 3 z tych porażek odnotowali z drużynami mającymi ujemny bilans. To pokazuje jak duże problemy mają ze stworzeniem silnego zespołu z Iversonem w składzie. AI po tym meczu stwierdził, że w drużynie najbardziej brakuje chemii. I na pewno ma rację.

Teoretycznie Pistons mają bardzo silny skład i potencjał by stać się czołową drużyną ligi. Ale jest tak tylko na papierze, a na parkiecie nie potrafią tego potwierdzić. Z tak wybitnym strzelcem jak Iverson, zdobywają średnio mniej punktów niż rok temu i są obecnie jedną z najgorszych drużyn w lidze pod tym względem. Brakuje im lidera, zawodnika, który poukładał by ich grę.
W poprzednich sezonach ich największą siłą była gra zespołowa. Dzięki niej potrafili dominować w lidze. Tworzył ją Billups. To on rozdzielał piłki, wyznaczał zagrywki i kreował grę dla swoich partnerów. Wtedy wszyscy znali swoją rolę w zespole i robili co do nich należało. Teraz widać jak bardzo brakuje im tak wybitnego playmakera. Oddając Billupsa rozbito fantastycznie zgrany zespół, a teraz tej chemii już się nie da odbudować. 

Pistons są obecnie w zupełnie innej sytuacji niż w poprzednich latach. Po pierwsze mają w składzie gwiazdora, którego trzeba wkomponować do drużyny i tak z nim grać, by wykorzystać pełnie jego możliwości. Po drugie, ich podstawowym rozgrywającym został młody Stuckey, który musi jeszcze się dużo nauczyć by stać się tak niezawodnym graczem jak Billups. Po trzecie, trener ciągle nie może się zdecydować, którego zawodnika przesunąć na rezerwę, Iversona czy Hamiltona. W efekcie  Pistons grają niską piątką z trzema obrońcami, gdzie Prince jest silnym skrzydłowym i seryjnie przegrywają.

I to właśnie pogodzenie Iversona z Hamiltonem jest największym wyzwaniem dla Curry'ego. Podczas niedawnej absencji Ripa, Pistons radzili sobie bardzo dobrze i wygrali 6 z 8 meczów. Wtedy mieli bardziej klasyczną pierwszą piątkę, a duet AI-Stuckey prowadził ich do zwycięstw. Natomiast od powrotu Hamiltona przegrali 3 kolejne spotkania. Sam zawodnik także nie jest w wysokiej formie i jest niezadowolony ze swojej obecnej pozycji. Od początku nie ukrywał, że jest podobało mu się oddanie Billuspa, jego dobrego kolegi. Trener Curry próbuje pogodzić go z Iversonem, ale na razie mu to nie wychodzi i umiejętności żadnego z tej dójki nie są w pełni wykorzystywane. Dlatego wydaje się, że najlepszą decyzją byłoby przesunięcie któregoś na ławkę. Ale Curry nie może się na to zdecydować. Iverson jest zbyt wielką gwiazdą i pierwszym strzelcem drużyny, więc trudno byłoby go sobie wyobrazić w roli rezerwowego. Natomiast usunięcie Hamiltona z wyjściowego składu, mogłoby jeszcze bardziej pogłębić frustracje tego zawodnika, co na pewno nie pomogłoby w zbudowanie dobrej atmosfery w drużynie.

W takiej sytuacji Pistons mają dwa wyjścia. Albo przed deadlinem dokonają transferu i zdecydują się oddać Ripa lub Iversona, albo przeczekają do końca sezonu i pogodzą się z tym, że w tym roku nic nie osiągną.
istons
Problemy