najlepszy zawdonik

Kings jechali do Golden State po bardzo dotkliwej porażce z Magic przed własną publicznością, która miała miejsce dzień wcześniej. Z drugiej strony, Warriors także nie są w najwyższej formie i mają spore problemy z kontuzjami podstawowych graczy (w tym spotkaniu zabrakło Jacksona i Belinelli'ego). I jak się okazało, oba zespoły były równorzędnymi rywalami. Po raz pierwszy od grudnia 2006, byliśmy świadkami meczu zakończonego dopiero po trzech dogrywkach.
Pierwszą kwartę bardzo dobrze rozpoczęli goście. Prowadzeni przez Salmonsa, który zdobył wtedy 12 punktów, zakończyli początkowe 12 minut wynikiem 31-20. Znaczącą przewagę Kings utrzymali przez całą drugą kwartę i na przerwę schodzili mając 9 punktów więcej (57-48). Trzecią kwartę wygrali co prawda Warriors, ale tylko jednym punktem i nic nie wskazywało na to, co miało wydarzyć się później. Dopiero ostatnie 12 minut należało do gospodarzy i wtedy udało im się odrobić straty. Kiedy do końca regulaminowego czasu gry pozostawało 10 minut, Kings wygrywali 89-81. Od tego momentu, przez kolejne 3 i pół minuty, Warriors odnotowali serię 13-0 i w końcu objęli prowadzenie. W tym czasie dla gospodarzy aż 12 punktów zdobyli Crawford i Watson (obaj po 6). Jednak długo nie cieszyli się swoją przewagą, bo Kings szybko odpowiedzieli i zaliczyli 7 kolejnych punktów przy zerowym dorobku ekipy z Oakland. Wtedy dopiero spotkanie zrobiło się bardzo wyrównane. Na minutę przed końcem czwartej kwarty, po celnym rzucie Crawforda, na tablicy wyników był remis, po 103. 29 sekund później, trafiając dwa wolne, Azubuike dał swojej drużynie prowadzenie. W kolejnej akcji punkty spod kosza zdobył Martin i na 21 sekund przed końcem był remis. Zwycięstwo gospodarzom mógł dać Crawford, ale jego ostatni rzut był niecelny.
Dogrywka lepiej zaczęła się dla Warriors i dzięki czterem kolejnym punktom Crawforda wyszli na prowadzenie. Jednak jeszcze szybciej goście odrobili straty i nadal oglądaliśmy wyrównane spotkanie. Na 14 sekund przed końcem, trafiając dwa rzuty wolne, Martin dał swojej drużynie 3 punktową przewagę. Odpowiedzią Warriors był celny rzut za trzy Azubuike. Tym samym, gościom pozostawało 9 sekund by wygrać mecz. Decydujące punkty chciał zdobyć Martin, ale jego rzut został zablokowany przez Crawforda i potrzebna była druga dogrywka. Tym razem bohaterem gospodarzy był debiutant Morrow. Kiedy do końca pozostawały niecałe 2 minuty wynik wynosił 121-120 dla Warriors. Wtedy debiutant zaliczył 6 kolejnych punktów dla swojego zespołu, dając im prowadzenie 127-122, a do końca pozostawała już tylko minuta. Ten wynik utrzymywał się jeszcze przez 26 sekund i dopiero trafiając dwa wolne, Martin zmniejszył straty Kings. W akcji gospodarzy, rzut z dystansu spudłował Crawford, co dało drużynie z Sacramento 10 sekund na wyrównanie stanu gry. Do kolejnej dogrywki doprowadził Martin trafiając zza linii trzech punktów. W trzeciej dogrywce ponowie żadna ze stron nie potrafiła objąć większego prowadzenia. Na minutę i 26 sekund przed końcem, po rzucie Turiafa spod kosza, byłoł 133-131 dla Warriors. W odpowiedzi dwa punkty z rzutów wolnych zaliczył Martin. Następna akacja gospodarzy trwała aż 43 sekundy. W tym czasie Warriors oddali 4 rzuty i wszystkie spudłowali. Tym samym zaprzepaścili swoją szansę wyjścia na prowadzenie i zmarnowali skuteczną walkę na tablicach (3 zbiórki w ataku). Kings znacznie lepiej wykorzystali zbiórkę w ataku i możliwość ponowienia akcji. Rzut Martina na 5 sekund przed końcem nie wpadł do kosza, jednak piłkę zebrał Salmons i skutecznie rzucił z półdystansu, dając swojej drużynie prowadzenie (135-133). Warriors mieli jeszcze minimalną szansę na odwrócenie losów spotkania, ale desperacki rzut za trzy Azubuike był niecelny.
Najlepszym zawodnikiem Kings był ich center. Miller zdobył 30 punktów i zebrał rekordowe w swojej karierze 22 piłki. Poza nim, także Salmons zanotował najwyższą w karierze ilość zbiórek (14). Natomiast pod względem strzeleckim był drugi, z 25 punktami. Martin miał ich 23. Jednak obaj super strzelcy gości nie mieli najwyższej skuteczności, razem trafili tylko 31.6% rzutów z gry.
Najwięcej punktów dla Warriors zanotował Crawford (35), który przebywał na parkiecie najdłużej spośród wszystkich zawodników występujących w tym meczu, aż 60 minut. Natomiast najlepsze spotkanie w tym roku rozegrał Watson, po raz pierwszy w sezonie zdobył ponad 20 punktów (26). Tak samo jak w ekipie Kings, także u gospodarzy dwóch zawodników miało double-double na koncie: Biedrins 12pts/ 14reb i Azubuike 16pts/ 10reb.
W meczu z Mavs, Paul robił na parkiecie właściwie wszytko. Dzięki temu zaliczył czwarte triple-double w sezonie. Jednak tym razem poza 30 punktami, 11 asystami i 10 zbiórkami, miał jeszcze 7 przechwytów. Tym samym tylko 3 przechwycone piłki zabrały mu do quadruple-double. Został pierwszym zawodnikiem mającym na knocie co najmniej 30pts/ 10reb/ 10ast/ 7stl od roku 1986, kiedy takie osiągnięcie miał Alvin Robertson, a w sumie piątym w całej historii NBA.
Copyright Czwarta-Kwarta.com Wszelkie prawa zastrzeżone
autorem wszystkich tekstów jest Adam Szczepański
Mecz dnia: Kings - Warriors 135:133 (3OT)
Podsumowanie dnia: 14.01
Durant niewątpliwie jest wspaniałym graczem, pokazał już, że jest w stanie zdobywać wiele punktów i trafiać decymujące rzuty. Jednak w słabych Thunder ciągle jeszcze musi poczekać na lepsze lata, gdy będzie mógł prowadzić ich do zwycięstw. Na razie musi zadowolić się najwyższą wygraną w sezonie. Po raz pierwszy Thunder udało się pokonać rywali różnicą większą niż 20 punktów (21). Durant zakończył spotkanie mając 21 punktów i 9 zbiórek. Tym samym, w ostatnich 19 meczach aż 17 razy miał ponad 20 punktów. Obecnie jego forma jest znacznie bardziej wyrównana niż w debiutanckim sezonie i w każdym meczu jest czołowym zawodnikiem swojej drużyny.
W porównaniu z poprzednimi rozgrywkami poprawił swoje statystyki punktów (23.8 - 20.3), zbiórek (6.2 - 4.4), przechwytów (1.2 - 1), a także skuteczność rzutów z gry (46.7% - 43%) i za trzy (41.9% - 28.8%). W obecnym sezonie, w dotychczasowych 39 spotkaniach, tylko raz miał na koncie mniej niż 10 punktów. Pod tym względem imponował także jako debiutant, zaliczając dwucyfrowy dorobek punktowy w 74 z 80 meczów. Jednak w tym roku znacznie częściej udaje mu się osiągnąć barierę 20 punktów. Ubiegłe rozgrywki zakończył odnotowując 44 spotkania z taką zdobyczą, a teraz już 28. Poza tym, zaliczył już 7 double-doubles, podczas gdy w pierwszym roku na parkietach NBA udało mu się to tylko raz.
Jego kolega z zespołu i również drugoroczniak, Green, także gra znacznie lepiej niż w poprzednim sezonie. Najbardziej wzrosły jego średnie punktowe, a on sam udowodnił, że może stworzyć z Durantem niesamowity duet, który w przyszłości będzie stanowił o sile Thunder. W obecnych rozgrywkach Green ma lepsze statystyki punktów (16.1 - 10.5), zbiórek (6.2 - 4.8), asyst (1.9 - 1.5), przechwytach (1.1 - 0.6), poprawił także skuteczność rzutów z gry (44.8% - 42.7%) i za trzy (39.5% - 27.6%). Jako debiutant tylko pięciokrotnie udawało mu się zdobyć przynajmniej 20 punktów, w obecnych rozgrywkach już 13 spotkań zakończył z takim dorobkiem. Natomiast dwucyfrową zdobycz miał w 32 meczach (na 40), a poprzednio w 40 (na 80). Odnotował także więcej double-doubles, teraz 6, rok temu 4.

statystyki
PTS 35 J.Crawford vs.SAC
REB 22 B.Miller vs.GSW
AST 13 D.Wade vs.MIL
STL 7 C.Paul vs.DAL
BLK 5 A.Biedrins, B.Lopez
Vince
Carter
Carter dotkliwie zakończył swoją serię 5 spotkań z przynajmniej 20 punktami. Celtics skutecznie go zatrzymali, w efekcie czego VC trafił zaledwie 1 z 10 rzutów z gry. Na swoim koncie miał tylko 4 punkty i tyle samo strat. Był to już drugi mecz Cartera w tym sezonie, w który oddał przynajmniej 10 rzutów z gry, a trafił nie więcej niż jeden.
Derrick
Rose
Rose ponownie poprowadził Bulls do zwycięstwa. Drużyna z Chicago bardzo rzadko wygrywa w tym sezonie na wyjeździe, ale dzięki rewelacyjnej grze ich młodego lidera udało im się pokonać Raptors w Toronto. Rose zdobył aż 17 ze swoich 25 punktów w czwartej kwarcie. Z gry trafił 66.7% rzutów. Poza tym, zaliczył 10 asyst, mając kolejne (drugie z rzędu) double-double.
najlepszy debiutant
najgorszy zawdonik
Chris
Paul
wyniki
Pistons - Pacers 106:110 (OT)
Blazers - Sixers 79:100
Bulls - Raptors 102:98
Nets - Celtics 86:118
Wizards - Knicks 122:128
Heat - Bucks 102:99
Jazz - Thunder 93:114
Hornets - Mavs 104:97
Lakers - Spurs 111:112
Kings - Warriors 135:133 (3OT)
Hawks - Clippers 97:80
Wydarzenia dnia
Zwycięstwo Sixers nad Blazers nie było tylko ich najwyższym od prawie dwóch miesięcy, ale także piątym z rzędu. Mimo że w ekipie z Philly ciągle nieobecny jest Brand, drużyna radzi sobie ostatnio bardzo dobrze. Z jednej strony, może to być spowodowane właśnie brakiem klasycznego silnego skrzydłowego pod koszem. Na tej pozycji obecnie występuje Young i dzięki temu Sixers mogą grać znacznie szybciej, co chyba bardziej im pasuje. Nie trzeba wtedy zwalniać tempa i koncentrować się na ustawionych zagrywkach, podporządkowanych współpracą z Brandem. Z drugiej strony, do lepszych wyników zespołu w sporej części przyczyniła się poprawa gry poszczególnych zawodników. Jednak kluczowym elementem są rzuty za trzy.
W ostatnich 5 meczach Sixers trafili 34 rzuty z dystansu ze skutecznością wynoszącą 48.6%. Najwięcej celnych rzutów za trzy oddali właśnie w spotkaniu z Blazers (11). Jest to imponujący rezultat, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że drużyna z Filadelfii w tym sezonie trafia średnio 4.1 rzutów w każdym meczu, przy skuteczności zaledwie 32.2%. I to właśnie ten element był ich najsłabszym punktem. Rzadko trafiając z dystansu nie mogli skutecznie rozciągać defensywy rywali, co także uniemożliwiało im kreowanie łatwych pozycji pod koszem dla Branda. Dopiero w tych ostatnich spotkaniach ich forma rzutowa znacznie wzrosła. Trener DiLeo stwierdził, że po prostu dał swoim zawodnikom zielone światło do ataku z dystansu i nakłaniał by rzucali, gdy mają wolną pozycję, zamiast oddawać piłkę. Tym sposobem Sixers wreszcie zaczęli być groźni w rzutach z trzy, co przekłada się na zwycięstwa.
Najwięcej celnych rzutów za trzy w tych 5 meczach oddał Iguodala. W sumie zza linii trafił 10 razy ze skutecznością na poziomie 50%. Warto w tym miejscu dodać, że w całych rozgrywkach jedynie 27.8% tego typu rzutów Iguodali wpada do kosza. To pokazuje ogromną zwyżkę formy lidera Sixers, który wreszcie zaczął grać jak przystało na gwiazdora. W poprzednich 7 meczach, 6 razy miał na koncie przynajmniej 20 punktów, a od 13 spotkań ma na koncie dwucyfrowy dorobek punktowy. Jednak dopiero w ostatnich meczach zaczął celnie rzucać za trzy. W bardzo dobrej formie strzeleckiej jest także Young. W dwóch poprzednich spotkaniach, za każdym razem trafiał 3 rzuty za trzy, z 4 oddanych. A jego skuteczność w sezonie pod tym względem także nie była dotychczas imponująca - 32.1%. Mniej rzutów oddał Miller, ale jak już decydował się na nie, to prawie zawsze trafiał. W rezultacie w 5 meczach jego skuteczność za trzy wyniosła aż 83.3% (5 na 6). Kolejnym graczem mającym dobre statystyki w ostatnim czasie jest rezerwowy Ivey. Jego skuteczność w rzutach z dystansu w sezonie wynosi 35.3%, a we wcześniejszych 22 meczach tylko 7 razy trafił zza linii. Natomiast w tych 5 spotkaniach, do kosza wpadło aż 5 jego rzutów z 9 prób. Jedynie Williams nadal ma duże problemy z celnością na dystansie. Ostatnio trafił 5 razy za trzy, ale musiał oddać aż 16 rzutów. Chociaż skuteczność 31.3% i tak jest wyższa od tej, którą odnotowuje w całym sezonie - 27%.
Już w poprzednich rozgrywkach Sixers bardzo słabo spisywali się w rzutach z dystansu, będąc jedną z najgorszych drużyn pod tym względem. Dlatego decyzja DiLeo, by więcej punktów zdobywać zza linii, okazała się tym czego potrzebowali. Teraz mają więcej możliwości kończenia ataków i łatwiej będzie im wygrywać, oczywiście jeśli podtrzymają wysoką skuteczność. Pozostaje tylko pytanie, jak w tej drużynie odnajdzie się Brand, który ma już niedługo wrócić. Przez 12 meczów jego nieobecności, styl gry Sixers trochę się zmienił. I teraz najważniejszym zadaniem trenera będzie odpowiednie wkomponowanie go do zespołu. Jeśli mu się to uda, może wreszcie Sixers zaczną odgrywać ważniejszą rolę na wschodzie.
Rzuty za trzy
Przyszłość Thunder
Skróty spotkań
Mecz dnia: Suns - Nuggets
Obie drużyny w ostatnim czasie wygrały 4 z 5 meczów potwierdzając swoją wysoką formę. Nuggets nie przeszkadza nawet absencja Anthony'ego i prowadzeni przez Billupsa nadal często wygrywają. I to właśnie pojedynek rozgrywających powinien być najciekawszym elementem tego spotkania. W pierwszym meczu obu drużyn, rozgrywanym w Phoenix, niewielką równicą wygrali gospodarze. Lepiej także zaprezentował się Nash niż playmaker ekipy z Kolorado. W Denver drużynie Suns będzie trudno to powtórzyć. Tym bardziej, że Nuggets już od 5 spotkań nie wyjeżdżali ze swojego miasta i mogą spokojnie przygotowywać się do kolejnych meczów.
sobota
Blazers - Nets
Cavs - Bulls
Następne spotkania
TOP 10
:: Dzisiejsze zwycięstwo Pacers przerwało ich serię 8 kolejnych porażek z Pistons. Była to równocześnie pierwsza wygrana w sezonie dla drużyny z Indiany w meczu zakończonym dogrywką (1-4).
:: W meczu z Pistons, Granger zdobył 24 punkty. Było to już 14 spotkanie z rzędu, w którym miał na koncie co najmniej 20 punktów (obecnie najdłuższa taka seria w lidze).
:: W meczu z Bulls, Bargnani pobił swój rekord punktowy zdobywając ich 31 (71.4% z gry), poza tym miał także 10 zbiórek.
:: Po raz trzeci, w ostatnich czterech meczach, rezerwowy Wizards, Young, pobił swój rekord największej zdobyczy punktowej. W starciu z Knicks miał 33 punkty, trafiając 76.5% rzutów z gry.
:: W meczu z Bucks, Cook trafił 6 z 8 rzutów za trzy i zanotował rekordowe dla siebie 24 punkty.
:: Krstic rozegrał bardzo dobry mecz przeciwko Jazz. W swoim piątym występie w barwach Thunder zaliczył double-double: 14 punktów i 11 zbiórek.
:: Zwycięstwo z Jazz było pierwszym, które Thunder odnotowali przeciwko drużynie mającej dodatni bilans (wcześniej przegrywali 20 razy).
:: Hornets po raz pierwszy od 11 lat wygrali w Dallas. Tym samym przerwali serię 13 porażek z Mavs na ich parkiecie.
:: Wygrana Kings w Golden State była ich pierwszą na wyjeździe od prawie miesiąca. Przed tym spotkaniem przegrali 13 kolejnych meczów w obcych halach.
:: W meczu z Jazz po raz pierwszy na boisku pojawił się nowy zawodnik Thunder. Ale weteran Atkins przebywał na parkiecie jedynie przez minutę. Wszystko wskazuje na to, że w Oklahomie także nie dostanie zbyt dużo okazji do gry, a to przecież było przyczyną jego chęci odejścia z Nuggets.
:: W meczu Lakers-Spurs świetnie grali liderzy obu drużyn, obaj byli bardzo bliscy triple-double, ale Duncanowi zabrakło 2 asyst (20pts/ 10reb/ 8ast), natomiast Bryantowi 3 zbiórek (29pts/ 10ast/ 7reb).