najlepszy zawdonik

Ostatnia wizyta drużyny z LA w Indianie nie zakończyła się dla nich najlepiej i przegrali drugie spotykanie w sezonie. Teraz wiedzieli, że przed własną publicznością nie mogą pozwolić sobie na zlekceważenie Pacers. Jednak ten mecz bardzo przypominał ostatni pojedynek tych drużyn. Przez większość czasu prowadzili Lakers i czwartą kwartę rozpoczęli ze znaczącą przewagą, ale wtedy straty odrobili goście i ponownie byliśmy świadkami nerwowej końcówki.
Pierwsza kwarta była popisem ofensywnym obu drużyn, łącznie zdobyli aż 77 punktów, a 41 z nich należało do drużyny gospodarzy. Przez kolejne 12 minut oglądaliśmy wyrównaną grę, nadal dominował atak, a Pacers udało się zmniejszyć stratę do dwóch punktów przed zakończeniem pierwszej połowy. Przez pierwsze 5 minut i 30 sekund trzeciej kwarty żadna ze stron nie potrafiła objąć większego prowadzenia, a na tablicy wyników 5 razy był remis. Jednak dalsza część tej kwarty należała już do Lakers. Odnotowali serię 16-4, w głównej mierze dzięki świetnej grze Bryanta, który zdobył wtedy 11 punktów. To pomogło gospodarzom rozpocząć ostatnie 12 minut z 12-punktową przewagą (96-84). Czwartą kwartę bardzo dobrze zaczęli Pacers, już w pierwszej minucie za trzy trafili Granger i Murphy, zmniejszając stratę do rywali o połowę. Lakers nie pozwolili gościom na większą szarżę i utrzymali kilku punktowe prowadzenie. Po dwóch rzutach wolnych Grangera na minutę i 22 sekundy przed końcem spotkania wynik wynosił 114-115 dla drużyny z LA. Chwilę później skutecznie akcje zakończył Kobe, w odpowiedzi faulowany Dunleavy wykorzystał jeden wolny, a w międzyczasie jeszcze Jack zdobył punkt po faulu technicznym Radmanovica i na 58 sekund przed końcem było 116-117 dla gospodarzy. 11 sekund później Bryant został faulowany przy rzucie przez Grangera, dla lidera Pacers było to już 6 przewinienie i musiał opuścić parkiet. Bryant trafił oba wolne i dał swojej drużynie trzypunktowe prowadzenie. Goście pozbawieni swojego najlepszego strzelca musieli znaleźć kogoś innego, kto odda ważne rzuty w ostatnich sekundach. Na szczęście w poprzednim spotkaniu do gry wrócił Dunleavy, a podczas swojej nieobecności nie zapomniał jak się rzuca. Będąc na wolnej pozycji trafił za trzy i na 27 sekund przed zakończeniem meczu był remis po 119. Bryant jednak nie miał zamiaru oddawać gościom zwycięstwa. Wykonał skuteczny rzut z półdystansu i na 3 sekundy przed końcem Lakers mieli 2 punkty więcej. I tak jak w poprzednim starciu, także teraz Pacers mogli oddać decydujący rzut równo z końcową syreną. Ale tym razem fatalnie rozegrali swoją akcję. Piłkę dostał Foster, skuteczna defensywa Lakers nie pozwoliła uwolnić się żadnemu strzelcowi gości, dlatego nie mogąc nikomu oddać piłki, center Pacers musiał sam zdecydować się na rzut i zakończyło się to airballem.
Lakers do zwycięstwa w największym stopniu poprowadził rewelacyjnie grający Bryant. Spotkanie zakończył z 36 punktami, trafiając 50% z gry i aż 15 z 17 rzutów wolnych. Poza tym, odnotował także 13 asyst (drugie double-double w sezonie) i 7 zbiórek. Barierę 20 punktów osiągnęli natomiast Gasol (21) i Bynum (20), a pierwszy z nich miał również double-double zbierając 11 piłek. Z zawodników rezerwowych najlepiej zaprezentowali się Ariza i Powell, którzy zdobyli po 10 punktów. Dla Powella był to najdłuższy i najlepszy występ w tym sezonie.
W drużynie gości trzech graczy mogło pochwalić się zdobyczą ponad 20 punktów: Granger 28, Murphy 24 i Dunleavy 22. Murphy po raz kolejny świetnie spisywał się na dystansie trafiając 6 z 9 rzutów za trzy. Najgorzej w ataku zaprezentował się Jack, który nie trafił z gry pudłując 6 razy, zrobił jednak to co do niego pod względem kreowania partnerów odnotowując 8 asyst. Warto przypomnieć, że Pacers ponownie grali w osłabionym składzie, trener nie miał do dyspozycji Forda i Danielsa.
W meczu z Celtics cała drużyna Cavs grała bardzo dobrze, ale najbardziej wyróżniał się oczywiście James. LeBron nie zdominował gry swojej drużyny, nie zabierał gry partnerom, nie miał piłki w rękach przez większość czasu, a mimo to zanotował fantastyczne statystyki. Zdobył 38 puntów trafiając 52% z gry, zebrał 7 piłek, odnotował 7 asyst, zablokował 3 rzuty i miał 4 przechwyty. Była to jego najwyższa zdobycz punktowa w karierze w pojedynku z Celtics w sezonie regularnym.
Copyright Czwarta-Kwarta.com Wszelkie prawa zastrzeżone
autorem wszystkich tekstów jest Adam Szczepański
Mecz dnia: Lakers - Pacers 121:119
Podsumowanie dnia: 9.01
Cavs wygrali bardzo prestiżowy mecz pokonując u siebie obecnych mistrzów. Co prawda Celtics są obecnie w dołku, ale styl w jakim drużyna z Cleveland się z nimi rozprawiła był imponujący. Po raz kolejny w tym sezonie pokazali swoją klasę i niesamowitą siłę na własnym parkiecie. Był to 19 mecz w hali Quicken Loans Arena od początku rozgrywek i wszystkie z nich zakończyły się zwycięstwem dla gospodarzy. Cavs są pierwszą drużyną do sezonu 1966/67, która wygrała pierwsze 19 spotkań przed własną publicznością za każdym razem równicą przynajmniej 4 punktów, wtedy taki sam start odnotował zespół z Filadelfii. Jedynie Pacers i Wizards zmusili ich to bardziej wytężonej walki w Cleveland i to wtedy wygrali mając tylko 4 punkty więcej. Natomiast aż 14 razy pokonywali rywali dwucyfrową przewagą punktową.
Przed własną publicznością imponują zwłaszcza w grze ofensywnej. Ich średnia w tych meczach wynosi 105 punktów, podczas gdy na wyjeździe zdobywają o prawie 8 mniej. Jeśli chodzi o obronę, to nie ma aż takiej różnicy, u siebie tracą średnio 88.47 punktów, a w obcych halach 89.56. Warto zanotować, że w Q Arena tylko raz pozwolili rywalom przekroczyć barierę 100 punktów, a w sumie w całym sezonie 4 razy. Co ciekawe, statystyki punktów Jamesa w Cleveland są niższe niż na wyjazdach, odpowiednio 26.1 i 29.5. Jednak znacznie lepiej wyglądają jego osiągnięcia pod względem asyst, we własnej hali ma ich średnio 7.1, na wyjazdach o 1.2 mniej. Jest to w dużej mierze związane z faktem, że w spotkaniach rozgrywanych w Cleveland gospodarze mają aż 5 zawodników z dwucyfrową średnią punktową. Tym piątym graczem jest Varejao, który w obcych halach zdobywa średnio tylko 7.8, czyli o 3.1 mniej niż w Q Arena. Znacznie lepsze statystyki punktowe odnotowuje również Williams, przed własną publicznością 17, na wyjazdach 14.1.
Dzięki zwycięstwu w tym spotkaniu Cavs są pierwszą drużyną ligi i mają taki sam bilans jak Lakers 29-6. Jednak w najbliższym czasie, w następnych 9 spotkaniach, czeka ich aż 7 na wyjeździe. Między innymi 4-meczowa seria na zachodzie, kiedy zagrają w Los Angeles, Portland, Golden State i Utah. Będą to dla nich na pewno bardzo trudne 4 mecze, które pokażą ich prawdziwe możliwości. Najważniejszy będzie oczywiście pojedynek z Lakers, zwycięzca tego starcia prawdopodobnie obejmie samotną pozycję lidera w NBA.

statystyki
PTS 41 D.Wade vs.SAC
REB 17 M.Camby vs.NOH
AST 14 V.Carter vs.MIL
STL 4 3 zawodników
BLK 4 3 zawodników
Linas
Kleiza
Kleiza zastępuje Anthony'ego w pierwszej piątce. Niestety w meczu z Pistons zagrał bardzo słabo, co przeszkodziło jego drużynie w odniesieniu zwycięstwa. Przez 34 minuty na parkiecie zdobył tylko jeden punkt z rzutu wolnego, natomiast z gry spudłował wszystkie 6. Nie pomógł Nuggets także w walce pod tablicami, zbierając tylko 4 piłki.
Michael
Beasley
Podczas gdy Wade szalał w ataku, bardzo dobrze wspierał go wchodzący z ławki Beasley. Zdobył 23 punkty, tylko o 2 mniej niż wynosi jego rekord kariery. Poza tym zaliczył je trafiając 52.6% swoich rzutów z gry. Był to 4 mecz z rzędu, w którym Beasley miał na koncie ponad 10 punktów. Zebrał także 10 piłek, co dało mu drugie w karierze double-double.
najlepszy debiutant
najgorszy zawdonik
LeBron
James
wyniki
Hawks - Magic 87:121
Bobcats - Sixers 87:93
Grizzlies - Raptors 82:103
Clippers - Hornets 80:107
Celtics - Cavs 83:98
Rockets - Thunder 98:96
Wizards - Bulls 86:98
Nets - Bucks 102:104
Pistons - Nuggets 93:90
Heat - Kings 119:115 OT
Pacers - Lakers 119:121
Mavs - Suns 100:128
Wydarzenia dnia
W ostatnim czasie spore zamieszanie zrobiło się wokół próbującego wrócić na parkiety NBA, Dariusa Milesa. Co prawda jego gra w fazie przedsezonowej nie przekonała Celtics by podpisać z nim kontrakt i zostawić w składzie na tegoroczne rozgrywki, ale to nie zakończyło jego starań. Nadal pracował nad portowemu do formy, a zainteresowani byli nim Clippers i Grizzlies. W grudniu drużyna z Memphis zdecydowała się dać mu szansę i podpisali z Milesem kontrakt. Darius na początku musiał przeczekać 10-meczową karę zawieszenia, a potem wystąpił w 2 spotkaniach grając w sumie 9 minut, po czym został zwolniony. Gdyby Grizzlies nie rozwiązali z nim umowy, jego kontrakt stałby się gwarantowany do końca sezonu. Ponieważ jest to zawodnik wracający po poważnej kontuzji, drużna nie chciała jeszcze decydować się na pozostawienie go w składzie na dłużej.
Od początku, gdy Miles postanowił wrócić do gry wiadomo było, że kiedy rozegra 10 meczów jego $18 milionów pensji za dwa lata ponownie zostanie włączone do salary cap Blazers. W ostatnich dniach serwis Yahoo! Sports odkrył, że według zasad NBA i umowy pomiędzy ligą a związkiem zawodników, nie musi to być 10 spotkań sezonu regularnego lub playoffs, liczy się także preseason. A w barwach Celtics, Miles zagrał w 6 meczach w rozgrywkach przedsezonowych. Dodając do tego 2 w Memphis, już tylko 2 jego występy na parkiecie dzielą Blazers do dużych wydatków.
To sprawiło, że władze Blazers rozesłały do wszystkich drużyn notatkę, w której grozili, że jeśli ktoś podpisze kontrakt z Milesem tylko po to by zagrał on w tych 2 meczach, oni podejmą kroki prawne przeciwko takiemu zespołowi. Oczywiście Blazers nie mogą nikomu zabronić zatrudnienia tego zawodnika, ale w swojej bezradności uznali, że muszą coś zrobić.
Blazers znaleźli się w bardzo niekomfortowej sytuacji. Można przecież wyobrazić sobie, że Miles dostanie 10-dniowy kontrakt, zagra przynajmniej 2 razy i zostanie ponownie zwolniony. Tej drużynie to nic nie da, sprawdzą tylko formę Milesa, a zespołowi z Portland bardzo skomplikuje budżet. Gdyby rzeczywiście wrócił on do gry i występował regularnie, Blazers po prostu musieliby się z tym pogodzić. Teraz obawiają się, że ktoś da mu szansę tylko z powodu konsekwencji dla ich sytuacji finansowej, a nie z zainteresowania samym zawodnikiem. Kiedy to się stanie i Miles zagra w 10 meczach, jego $9 milionów za rok zostanie dołączone do salary cap na ten i przyszły sezon. Co oznacza, że Blazers nie tylko będą musieli płacić luxury tax, ale także nie będą mieli pieniędzy na nowych zawodników w przyszłym offseason.
Władze NBA oznajmiły, że każda drużyna ma pełne prawo podpisać kontrakt z Milesem, a Blazers nie mogą ich szantażować. Dzisiaj podano informację, że Grizzlies już porozumieli się z zawodnikiem w sprawie 10-dniowego kontraktu. I wszystko wskazuje na to, że Blazers będą mieli poważny problem. Może chociaż swoją szansę wykorzysta Miles i na dobre wróci do gry.
Zamieszanie wokół Milesa
19-0 w Cleveland
Skróty spotkań
Mecz dnia: Magic - Spurs
Niecały miesiąc termu Magic pokazali klasę na własnym parkiecie i pewnie pokonali Spurs, pozwalając im zdobyć tylko 78 punktów. Teraz w San Antonio na pewno będą bardzo chcieli się zrewanżować i wygrać ten mecz. Oba zespoły w ostatnim czasie są w wysokiej formie i nie przegrywają. Spurs mają obecnie serię 4 kolejnych zwycięstw, Magic natomiast 3. W poprzednim spotkaniu szybkie rozstrzygnięcie spowodowało, że nie oglądaliśmy wielkiego pojedynku pomiędzy Howardem i Duncanem, może tym razem ich gra w większej mierze zadecyduje o zwycięstwie którejś ze stron.
sobota
Bobcats - Wizards
Bucks - Heat
Knicks - Bulls
Pistons - Jazz
Warriors - Blazers
niedziela
Celtics - Raptors
Sixers - Hawks
Suns - Clippers
Pacers - Warriors
Mavs - Kings
Heat - Lakers
Następne spotkania
TOP 10
:: Szybkie rozstrzygnięcie spotkania z Hawks dało okazję Gortatowi do dłuższej gry. Na parkiecie przebywał 21 minut, najdłużej od czasu jego występów w pierwszej piątce. Ostatecznie trafił 4 z 8 rzutów z gry i zdobył 8 punktów. Jednak najważniejszy jest fakt, że był on liderem swojej drużyny w zbiórkach, miał ich 12, z czego aż 7 zaliczył w ataku. Drugi raz w tym sezonie był najlepszym zbierającym Magic, ale poprzednio pod nieobecność Howarda.
:: Po trzeciej kwarcie Magic prowadzili z Hawks 103-60.
:: W meczu z Mavs, Shaq trafił wszystkie 7 rzutów wolnych. Tym samym po raz pierwszy od kwietnia 2001 udało mu się nie spudłować rzutu wolnego w meczu, w którym oddał ich co najmniej 7. W całej karierze tylko 4 razy miał takie spotkania. O'Neal zakończył pojedynek z Mavs odnotowując 25 punktów i 10 zbiórek. Był to jego 4 mecz z ostatnich 5, w którym miał przynajmniej 20 punktów i 10 zbiórek, Suns w tym czasie odnotowali bilans 4-1.
:: W meczu z Clippers nieoczekiwanie pierwszym strzelcem Hornets był Butler. Zdobył 27 punktów, trafiając 6 z 10 rzutów za trzy. Jest to jego rekord punktowy w sezonie.
:: W meczu z Bulls liderzy Wizards byli w fatalnej dyspozycji strzeleckiej, natomiast młody Young wchodząc z ławki pobił swój rekord punktowy mając ich 28. Na 15 oddanych rzutów z gry pomylił się tylko 3 razy.
:: Po porażce z Rockets, Thunder odnotowali bilans 0-20 z drużynami mającymi ponad 50% zwycięstw.
:: W starciu z Bucks, Carter miał bardzo dobre statystyki i tylko jedna zbiórka zabrała mu do osiągnięcia triple-double: 23pts/ 14ast/ 9reb. Był to również jego drugi mecz z rzędu, w którym zaliczył ponad 10 asyst.
:: W końcu duet Martin-Salmons pokazał swoje możliwości strzeleckie, w meczu z Heat zdobyli aż 57 punktów.
:: W meczu z Kings po raz pierwszy na parkiecie w tym sezonie pojawił się James Jones. Skrzydłowy Heat opuścił dotychczasowe spotkania z powodu kontuzji, a w Sacramento grał 3 minuty.
:: Zawodnicy pierwszej piątki Hawks w Orlando trafili tylko 31.3% swoich rzutów z gry (15-48) i zdobyli 40 punktów, podstawowi gracze Magic mieli aż o 35 więcej.
:: W spotkaniu z Bulls lider drużyny z Waszyngtonu, Butler, spudłował aż 7 z 8 rzutów z gry i miał tylko 2 punkty.
:: Rozpoczęcie sezonu od bilansu 8-29 jest najgorszym startem w historii klubu Kings od czasu ich przenosin z Kansas do Sacramento (1985/86).
:: Mecz Bucks-Nets był pierwszym pojedynkiem tych zespołów w sezonie, tym samym po raz pierwszy Jefferson, Simmons i Yi zagrali przeciwko swoim byłym drużynom. Znacznie lepiej spisali się zawodnicy Nets, Simmons miał 15pts (45.5% z gry)/ 4ast, a Yi 16pts (50%)/ 4reb, jednak ich drużyna przegrała. Natomiast Bucks wygrali mimo, że Jefferson trafił tylko 3 z 15 rzutów z gry (13pts/ 6reb).
Mecz Pistons-Nuggets był pierwszym pojedynkiem tych drużyn od czasu wymiany z udziałem Iversona i Billupsa. Oba zespoły były bardzo zmotywowane by wygrać ten mecz, dlatego do ostatnich sekund ważyły się jego losy.
Billups
Świetnie rozpoczął spotkanie, w pierwszej kwarcie zdobył 9 punktów trafiając 4 z 6 rzutów z gry, dzięki czemu Nuggets wygrali tą część 25-17. Swoją dobrą grę kontynuował w drugiej kwarcie i ponownie do kosza wpadły 4 z 6 jego rzutów. Pierwszą połowę zakończył mając 20 punktów, a Nuggets prowadzili równicą 10. Jednak w drugiej połowie nie potrafił już utrzymać tak wysokiej skuteczności. W tym czasie oddał 7 rzutów, 3 z nich były celne, a do swoich statystyk dołożył 10 punktów. Spudłował także decydujący rzut za trzy w ostatniej sekundzie meczu, który mógł doprowadzić do dogrywki. Ostatecznie na swoim koncie miał 30 punktów, a także po 4 asysty i zbiórki.
Iverson
Pierwszy mecz Iversona w Denver od czasów transferu zaczął się dla niego bardzo słabo. W odróżnieniu od Billupsa, AI miał nie najlepszą pierwszą połowę i dopiero w drugiej zagrał jak należy. Przez pierwsze 24 minuty spotkania Iverson był właściwie nie widoczny w ataku. Zdobył wtedy tylko 3 punkty, a swoją słabą dyspozycję rzutową kontynuował w trzeciej kwarcie. Ostatecznie przez pierwsze trzy kwarty spudłował aż 10 z 12 rzutów z gry i głównie dzięki wolnym miał 13 punktów. Dopiero w czwartej kwarcie zaprezentował się bardzo dobrze pomagając Pistons wygrać W tym czasie trafił 4 z 6 rzutów z gry i zaliczył 10 punktów. To on poprowadził zespół gości do ataku zdobywając 10 z pierwszych 17 punktów Pistons w ostatniej części gry. Dzięki temu impulsowi drużyna z Detroit odrobiła straty i ostatecznie zwyciężyła.
Porównanie statystyk w nowej drużynie z poprzednim sezonem
Billups
DEN 18.7pts (43%)/ 2.5reb/ 6.8ast/ 1.4stl/ 35.4min
07/08 17pts (44.8%)/ 2.7reb/ 6.8ast/ 1.3stl/ 32.3min
Iverson
DET 18.2pts (41.2%)/ 3.7reb/ 5.6ast/ 1.7stl/ 38.6min
07/08 26.4pts (45.8%)/ 3reb/ 7.1ast/ 2stl/ 41.8min
Bilans drużyn
Nuggets 24-11 (68.6% zwycięstw)
Pistons 20-12 (62.5% zwycięstw)
Statystyki punktów
Nuggets 104.1 - 100.1
Pistons 93.6 - 92.9
Zdobywając 41 punktów meczu z Kings, Wade nie tylko poprowadził Heat do zwycięstwa, ale także po raz piąty w sezonie miał na koncie 40 punktów. Jest to jego największa liczba spotkań z taką zdobyczą w jednych rozgrywkach. W poprzednich dwóch latach za każdym razem miał po 3 mecze z przynajmniej 40 punktami, natomiast w sezonie 2005/06 - 4.
vs.TOR 40pts (53.3%)/ 3reb/ 11ast/ 1stl/ 5blk
vs.PHX 43pts (62.5%)/ 3reb/ 6ast/ 1stl/ 1blk
vs.CHA 41pts (54.5%)/ 8reb/ 3ast/ 0stl/ 0blk
vs.NJN 43pts (59.1%)/ 4reb/ 5ast/ 2stl/ 2blk
vs.SAC 41pts (42.3%)/ 5reb/ 7ast/ 3stl/ 1blk
Tylko pierwszego meczu, z Raptors, Heat nie wygrali. W pozostałych, fantastyczne popisy Wade'a przekładały się na zwycięstwa. Co ciekawe, aż 3 z tych występów zaliczył na obcych parkietach, tylko spotkania z Raptors i Bobcats były rozgrywane w Miami.
Tak imponujące zdobycze sprawiają, że D-Wade w tym sezonie ma rekordową w karierze średnią 29.1 punktów. Tym samym wyprzedza już o 1.4 punktu drugiego na liście najlepszych strzelców LeBrona. Poprzednio jego najlepsze rozgrywki pod tym względem to 2006/07, kiedy zdobywał średnio 27.4.
Pierwszy mecz Nuggets-Pistons
40 punktów po raz piąty