najlepszy zawdonik

W pierwszym meczu rozgrywanym pomiędzy tymi drużynami w Indianie wygrali Suns prowadzeni przez rewelacyjnego Stoudemire'a, który zdobył wtedy 49 punktów i zebrał 11 piłek. Tym razem pierwszoplanową postacią także był zawodnik drużyny gości. Granger nie grał tak fantastycznie jak Amare w pierwszym starciu, ale był skuteczny i zapewnił swojej drużynie zwycięstwo w pojedynku z bardzo trudnym rywalem.
Spotkanie w Phoenix rozpoczęło się bardzo dobrze dla gości z Indiany, którzy po pierwszych minutach prowadzili 20-9. W dalszej części Suns trochę zmniejszyli stratę i kwarta zakończyła się wynikiem 28-21. W tym czasie 11 punktów zdobył Granger, a z gry trafił aż 4 z 5 rzutów. Drugie 12 minut Pacers także rozpoczęli bardzo dobrze, między innymi dzięki dwóm kolejnym rzutom za trzy Grangera i po chwili powiększyli swoją przewagę do 13 punktów. Później obudzili się gospodarze i na niecałe 4 i pół minuty przed końcem pierwszej połowy zbliżyli się na 5 punktów. Dalsza część była wyrównana i mimo, że Pacers jeszcze przez chwilę mieli dwucyfrową przewagę, połowa zakończyła się tylko czterema punktami różnicy na korzyść drużyny z Indiany. Znacznie lepszą drugą kwartę Suns zawdzięczają świetnej grze duetu Stoudemire-Barbosa, razem zdobyli 20 punktów z 36 całej drużyny.
Start drugiej połowy to dwie skuteczne akcje Pacers zakończone rzutami za trzy. Ostatecznie w całej trzeciej kwarcie zza linii trzech punktów trafiali 5 razy na 8 prób. Aż 4 celne rzuty z dystansu wykonał Murphy, myląc się tylko raz. Dzięki temu goście ponownie powiększyli swoją przewagę i na ostatnie 12 minut wychodzili mając 9 punktów więcej. Zachęceni świetną skutecznością rzutów za trzy, w czwartej kwarcie gracze Pacers nadal próbowali zdobywać punkty zza linii. Jednak tym razem trafiali już znacznie rzadziej, w sumie w tej kwarcie na 10 oddanych rzutów za trzy, tylko 2 wpadły do kosza. Wykorzystali to Suns, którzy ruszyli do odrabiania strat. Jeszcze na 6 minut i 30 sekund przed końcem gospodarze mieli 11 punktów mniej (91-102). Wtedy jednak odnotowali serię 11-2 i zbliżyli się do Pacers na 2 punkty. Ale na niecałe półtorej minuty przed końcem to ciągle drużyna z Indiany prowadziła, po rzucie Dunleavy'ego wynik wynosił 108-105. Skutecznie odpowiedział Amare, kończąc akcję Suns wsadem, a w obronie dobrze zagrał Richardson, który wykorzystał błąd rywali i przechwycił piłkę. Wtedy za trzy trafił Barbosa dając Suns pierwsze prowadzenie w meczu (110-108), a do końca spotkania pozostawało 45 sekund. Jednak długo z tej przewagi gospodarze nie mogli się cieszyć, bo już w kolejnej akcji 2 punkty z półdystansu zdobył Granger i był remis. Suns mieli 34 sekundy by wygrać ten pojedynek. Decydujący rzut próbował trafić Stoudemire, ale spudłował, na szczęście dla drużyny z Arizony piłkę zebrał Richardson. To dało gospodarzom jeszcze jedną szansę na zwycięstwo, ale ponownie spudłowali, tym razem Richardson. Pacers mieli tylko 0.9 sekundy i mogło się wydawać, że będzie potrzebna dogrywka by rozstrzygnąć losy meczu. Ale Granger nie miał zamiaru grać jeszcze 5 dotykowych minut. Dostał piłkę od Dunleavy'ego rozpoczynającego grę z boku boiska i oddał celny rzut za trzy równo z końcową syreną, dając gościom zwycięstwo.
Lider Pacers zakończył spotkanie z 37 punktami na koncie, trafiając 5 z 11 rzutów za trzy. Poza tym, na swoim koncie miał również 6 asyst, 5 zbiórek i 4 przechwyty. W ekipie z Indiany było jeszcze 5 innych zawodników mających dwucyfrowy dorobek punktowy. Jednym z nich był Dunleavy, który pojawił się po raz pierwszy na parkiecie w tym sezonie. Opuszczenie wcześniejszych 34 spotkań nie przeszkodził mu w rozegraniu dobrego meczu od razu po powrocie, zakończył go mając 14 punktów i 4 asysty przez 21 minut. Powrót Dunleavy'ego nie oznaczał jednak, że Pacers wystąpili w pełnym składzie, z powodu kontuzji nieobecni byli Ford i Daniels. Warto także odnotować, że Murphy w całym spotkaniu zdobył 12 punktów, trafiając 4 razy za trzy, wszystkie punkty zaliczył w trzeciej kwarcie.
Suns musieli radzić sobie bez O'Neala, który po raz pierwszy w tegorocznych rozgrywkach opuścił spotkanie z powodu kontuzji (miał problemy z plecami). Wcześniej nie grał w kilku meczach, ponieważ trener Porter dawał mu odpocząć by mógł on utrzymać wysoką formę.
W sumie aż trzech zawodników Suns miało na koncie double-double: Stoudemire 23pts/ 11reb, Nash 16pts/ 12ast i Richardson 16pts/ 10reb. Nie uchroniło to jednak ich drużyny przed porażką. Po 18 punktów zaliczyli Hill i wchodzący z ławki Barbosa. Natomiast najlepsze spotkanie w sezonie rozegrał rezerwowy Amundson, który odnotował 9 punktów i aż 14 zbiórek. Był on właściwie jedynym graczem podkoszowym, poza Stoudemire'm, ponieważ zastępujący Shaqa w pierwszej piątce Lopez zagrał tylko 5 minut i zdążył w tym czasie zanotować aż 4 faule.
Mecz z Suns był trzecim z rzędu, w którym Granger miał na koncie przynajmniej 35 punktów. Lider Pacers rozegrał świetne spotkanie, a w najważniejszym momencie nie zawiódł i jego celny rzut równo z końcową syreną dał jego drużynie zwycięstwo. 37 punktów zaliczył z 48.1% skutecznością z gry, odnotował także 6 asyst, 5 zbiórek i 4 przechwyty.
Copyright Czwarta-Kwarta.com Wszelkie prawa zastrzeżone
autorem wszystkich tekstów jest Adam Szczepański
Mecz dnia: Pacers - Suns 113:110
Podsumowanie dnia: 7.01
W meczu z Wolves w barwach Thunder zadebiutował Krstic. Rozpoczynając spotkanie na ławce zagrał 15 minut, w tym czasie zdobył 6 punktów trafiając 3 z 8 rzutów z gry. Na swoim koncie miał jeszcze 5 zbiórek, przechwyt i 2 bloki. Tym samym Serb oficjalnie wrócił do NBA. Sezon rozpoczął w rosyjskiej drużynie Triumph Lyubertsy, gdzie wystąpił w siedmiu meczach zaliczając średnio 10.4 punktów i 5.2 zbiórek. Jednak Europa nie była wymarzonym miejscem dla Krstica. Chciał on tam jedynie wrócić do formy, by później móc ponownie zagrać w najlepszej lidze świata. Dlatego mimo, że w Rosji mógł zarobić podobno $18 milionów za dwa lata gry, kiedy tylko dostał ofertę od Thunder przeniósł się do Oklahomy podpisując z nimi kontrakt na nieco ponad $16 milionów za trzy sezony. Po wakacyjnym przenoszeniu się zawodników z NBA do Europy, w którym udział wziął również Krstic, jest on teraz kolejnym przykładem, że nie dla wszytki najważniejsza jest kasa. Było oczywiście kilku graczy, którzy woleli więcej zarobić i być gwiazdą słabszej drużyny niż rezerwowym w NBA, ale ciągle są to wyjątki, a na pewno nie znaczący trend.
Sezon 2006/07 Krstic rozpoczął bardzo dobrze i stał się czołową postacią Nets. Zdobywał średnio 16.4 punktów, będąc drugim strzelcem drużyny, także drugą pozycję w New Jersey miał pod względem zbiórek odnotowując ich 6.8. Był to jego trzeci sezon w NBA i coraz bardziej było widać jego postęp. Wydawało się, że będzie to dla niego przełomowy rok, w którym stanie się jednym z lepszych zawodników podkoszowych w lidze. Niestety te świetne rozgrywki zakończyły się dla niego już pod koniec grudnia, kiedy doznał poważnej kontuzji kolana. Operacja sprawiła, że w tym sezonie nie pojawił się już na parkiecie. Do gry wrócił dopiero na początku 2007/08, ale w pierwszych 12 spotkaniach nie przypominał zawodnika, jakim był przed kontuzją. A problemy zdrowotne zmusiły go do opuszczenia kolejnych miesięcy i przedłużyły jego powrót do formy. Na boisku pojawił się ponownie w lutym i rozegrał kilka dobrych spotkań, jednak przez większość nie wyróżniał się niczym szczególny. Po sezonie był zastrzeżonym wolnym agentem, ale Nets nie zdecydowali się podpisać z nim nowej umowy. Po pierwsze mieli już w składzie kilku wartościowych młodych podkoszowych, po drugie zdrowie i forma Krstica były pod dużym znakiem zapytania. Było wiadomo, że potrzebuje on sporo czasu na powrót do dobrej dyspozycji, ale trudno powiedzieć, czy po poważnej kontuzji będzie jeszcze w stanie grać tak dobrze jak wcześniej.
W Oklahomie mają sporo graczy na pozycje podkoszowe, ale tylko Wilcox i Collison są naprawdę wartościowymi zawodnikami. Poza tym, po obecnych rozgrywkach kończą się umowy Wilcoxa, Smitha, Swifta i Sene. Prawdopodobnie większość z nich opuści zespół i wtedy Krstic bardzo się przyda. W tym sezonie ich nowy silny skrzydłowy będzie mógł spokojnie wracać do formy i nauczyć się gry w Thunder. Podpisanie z nim kilkuletniego kontraktu jest oczywiście ryzykowne, ale ma on dopiero 25 lat i spore szanse na powrót do dawnej formy. Może nie jest już zawodnikiem z potencjałem na czołową postać drużyny, ale powinien być przynajmniej wartościowym graczem pierwszej piątki potrafiącym skutecznie walczyć pod koszami, zdobywać punkty i zbierać.

statystyki
PTS 37 D.Granger vs.PHX
REB 19 D.Howard vs.ATL
AST 12 3 zawodników
STL 4 A.Jamison vs.TOR
BLK 5 B.Lopez vs.MEM
Kevin
Durant
Thunder dotkliwie przegrali z będącymi również na dnie tabeli Wolves, po raz kolejny udowadniając swoją słabość. Ale takiemu wynikowi nie można się dziwić, gdy Durant rozgrywa najgorszy mecz sezonu. Gwiazdor Thunder po raz pierwszy nie miał na koncie dwucyfrowego dorobku punktowego w tym sezonie (9pts). Z gry trafił zaledwie 3 z 13 rzutów (23.1%). Przez 22 minuty zdołał zaliczyć jeszcze tylko asystę, 2 zbiórki i 2 straty.
OJ
Mayo
Mayo po raz kolejny rozegrał bardzo dobry mecz pod względem strzeleckim. W spotkaniu z Nets zdobył 26 punktów, co było jego 10 spotkaniem w sezonie, w którym miał przynajmniej 25 punktów. Równocześnie było to trzecie z rzędu spotkanie Mayo ze zdobyczą co najmniej 20 punktów. Poza tym, na swoim koncie miał jeszcze 4 zbiórki i 3 asysty.
najlepszy debiutant
najgorszy zawdonik
Danny
Granger
wyniki
Magic - Hawks 106:102
Bobcats - Cavs 81:111
Raptors - Wizards 99:93
Rockets - Celtics 89:85
Grizzlies - Nets 89:100
Sixers - Bucks 110:105
Thunder - Wolves 87:129
Heat - Nuggets 97:108
Pacers - Suns 113:110
Hornets - Jazz 90:116
Wydarzenia dnia
Jak w każdym sezonie, także w tym roku kontuzje mają spory wpływ na dyspozycję wielu drużyn.
Rockets w tegorocznych rozgrywkach mieli zdominować ligę i stać się jedną z najlepszych drużyn. Tak się jednak nie stało, a Rockets zajmują 7 pozycję w konferencji. Już w poprzednich latach w zespole z Houston czołowi gracze mieli sporo problemów zdrowotnych i teraz to się nie zmieniło. W dotychczasowych 37 meczach McGrady, Artest, Alston i Battier opuścili już w sumie 43 spotkania. Jeszcze w poprzednim meczu w Filadelfii grał T-Mac, a nieobecny był Artest, natomiast już w kolejnym starciu w Bostonie wrócił Ron, ale nie zagrał McGrady. W takiej sytuacji trener Adelman nie jest w stanie zbudować silnego zespołu potrafiącego seryjnie wygrywać. Jedynie Yao w tym sezonie pozostaje zdrowy i wystąpił w 36 meczach. Ale jeszcze rok temu to właśnie center Rockets opuścił najwięcej spotkań (27). Ostatecznie w rozgrywkach 2007/08 Yao, McGrady i Alston nie zagrali w 51 meczach. Rok wcześniej duet gwiazdorów opuścił 45 meczów, a w sezonie 2005/06 aż 60 (poza tym, Alston nie grał w 19). Tym samym obecne rozgrywki są już czwartymi, w których zawodnicy Rockets borykają się z plagą kontuzji. Czasami winą za taką sytuację obarcza się sztab trenerski i head coacha, ponieważ to oni odpowiadają za przygotowanie graczy do sezonu. Ale w Houston zmiana szkoleniowca nic nie zmieniła w tym elemencie. Tak samo jak pod wodzą Van Gundy'ego, tak również z Adelmanem na ławce, zawodnicy opuszczają bardzo dużą ilość spotkań.
Poza drużyną Rockets, na zachodzie spore problemy z kontuzjami mają także Jazz. Oni również mieli być czołową ekipą konferencji, ale nieobecność podstawowych zawodników pokrzyżowała ich plany. Pierwsze mecze sezonu opuścił Williams, a gdy wrócił do gry, kontuzji doznał Boozer. W międzyczasie jeszcze Okur, Harpring, Kirilenko, Millsap i Korver często nie byli do dyspozycji trenera. We wszystkich 35 meczach w tym sezonie wystąpił tylko Miles. Boozer, Williams i Okur w sumie nie zagrali w 45 spotkaniach.
Także w ekipie Warriors tylko jeden zawodnik grał we wszystkich spotkaniach, Biedrins. Natomiast poza Ellisem, który jeszcze w tym sezonie nie pojawił się na parkiecie, Jackson, Maggette i Azubuike byli poza grą łącznie w 29 meczach.
Clippers natomiast od 19 spotkań nie mogą korzystać z Kamana. Do tego Randolph, Davis i Camby w tegorocznych rozgrywkach opuścili już łącznie 14 meczów.
W Kings, Martin, Miller i Garcia z powodu kontuzji nie wystąpili aż w 44 spotkaniach.
Z drużyn konferencji wschodniej problemy z kontuzjami mają między innymi Bulls. Trener zespołu z Chicago już w sumie 56 spotkaniach musiał sobie radzić bez któregoś z tej grupy: Deng, Gooden, Hughes i Hinrich.
Pacers natomiast najgorszy czas mają już chyba za sobą, bo do gry wrócił Dunleavy, który opuścił pierwsze 34 mecze. Jednak ciągle z kontuzjami borykają się inni gracze, w starciu z Suns nieobecni byli Ford i Daniels. W sumie 5 znaczących zawodników drużyny z Indiany (poza Dunleavy'm) nie zagrało w 22 spotkaniach.
Problemy zdrowotne mają za sobą także Spurs, ale w sumie 21 meczów nieobecności Parkera i Ginobiliego sprawiło im spore problemy na początku sezonu.
W tym miejscu trzeba jeszcze wymienić Wizards, którzy są pozbawieni Areansa i Haywooda.
Kontuzje, kontuzje, kontuzje...
Debiut Krstica w barwach Thunder
Skróty spotkań
Mecz dnia: Knicks - Mavs
W tym meczu faworytem są oczywiście Mavs, ale wiadomo, że Knicks potrafią zaskoczyć. Co prawda ostatnio przegrali ze słabymi Thunder, jednak przedtem pokonali Celtics. Mavs natomiast w poprzednim spotkaniu męczyli się ze słabymi Clippers, a wcześniej przegrali aż 20 punktami z Grizzlies. W pierwszym starciu pomiędzy tymi zespołami wygrali gracze z Dallas, a obie drużyny zdobyły w sumie 238 punktów. Dlatego powinien to być ciekawy pojedynek nastawiony na atak z dużą ilością efektowych zagrań.
pozostałe
Clippers - Spurs
Następne spotkania
TOP 10
Wszystkie drużyny rozegrały już ponad 30 spotkań, co oznacza, że zbliża się połowa sezonu. To jest czas dla wielu zespołów na podsumowanie tej pierwszej części rozgrywek i podjęcie decyzji o ewentualnych zmianach w składzie. Niektóre kluby chcą zmniejszyć swoje wydatki i uniknąć płacenia luxury tax, inne robią miejsce by dokonać większego transferu, pozyskać weterana lub młodego gracza np. z D-League, który pomoże im w dalszej części sezonu. To przyczyniło się do ostatnich kilku wymian, chociaż były one kosmetyczne, to nie są bez znaczenia.
Wczoraj podano informację, że Heat zwolnili Livingstona. Okazało się to nieprawdą, chociaż nie zmienia to faktu, że rozgrywający stracił pracę. Jednak wcześniej został oddany do Grizzlies i dopiero oni go zwolnili. Heat w zamian otrzymali wybór w drugiej rundzie draftu 2012 i miejsce w składzie na ewentualny powrót Mourninga.
Podobny transfer wykonali Raptors i Clippers. Drużyna z Toronto wysłała Adamsa do LA w zamian za pick w drugiej rundzie draftu. Natomiast Clippers od razu go zwolnili. Teoretycznie takie wymiany wydają się bezsensowne, ale są one wynikiem kalkulacji finansowych lub potrzebą wolnego miejsca w składzie.
Najistotniejszej wymiany dokonali Nuggets i Thunder, w jej efekcie do Oklahomy trafił doświadczony Atkins, a w drugą stronę powędrował Petro. Atkins już od początku sezonu próbował wyrwać się z Denver, gdzie był głębokim rezerwowym i na parkiecie pojawiał się bardzo rzadko. W zespole Thunder prawdopodobnie też nie dostanie znaczącej ilości minut i będzie dopiero trzecią opcją za Westbrookiem i Watsonem. Ale w słabej drużynie trener korzysta ze znacznie szerszego składu, co może dać weteranowi okazję by trochę pograć. Istnieje także możliwość, że GM Thunder będzie bardziej skłonny wykupić jego kontrakt, co dałoby mu szansę dołączyć do liczącego się zespołu. Drużyna z Oklahomy dostała równeiż wybór w pierwszej rundzie, co dla budującego się zespołu jest bardzo przydatne. Nuggets natomiast wzmocnili swoją głębię na pozycje podkoszowe. Petro nie jest wybitnym zawodnikiem, ale ma dopiero 22 lata i może być przydatny, zwłaszcza gdyby któremuś z podstawowych wysokich graczy przydarzyła się kontuzja. Jednak dla drużyny kluczowym elementem była kwestia finansowa. Petro w tym sezonie zarabia nieco ponad $1.9 miliona, a po jego zakończeniu zostanie zastrzeżonym wolnym agentem i Nuggets będą mogli się go pozbyć jeśli okaże się nieprzydatny. Pensja Atkinsa wynosi $3.2 milionów, tym samym Nuggets trochę ograniczyli swoje wydatki.
Niewielkie zmiany kadrowe
:: W meczu rozgrywanym w Atlancie, w rodzinnym mieście Howarda, lider Magic zdobył 23 punkty i 19 zbiórek, co dało mu 26 double-double w sezonie.
W meczu w Atlancie, Gortat na parkiecie przebywał 8 minut. W swoich statystykach miał 2 zbiórki, przechwyt i blok. Poza tym, spudłował 2 rzuty z gry i zaliczył 2 faule.
:: W meczu z Raptos, Jamison odnotował 7 zbiórek, tym samym przekroczył barierę 6 tysięcy zebranych piłek w karierze. Dzięki temu stał się ósmym zawodnikiem występującym obecnie w NBA, który w karierze zaliczył przynajmniej 14 000 punktów i 6 000 zbiórek.
:: Prowadząc Nets do zwycięstwa nad Grizzlies, Carter zdobył 25 punktów i ustanowił swój rekord sezonu 12 asyst.
:: Yi w spotkaniu z Wizards odnotował 20 punktów, tym samym po raz pierwszy w tegorocznych rozgrywkach Chińczyk zaliczył dwa spotkania z rzędu ze zdobyczą przynajmniej 20 punktów.
:: Przed meczem z Bucks, skuteczność rzutów za trzy Sixers wynosiła 29.5%. W starciu w Milwaukee trafili aż 8 z 15 rzutów zza linii, co pomogło im wygrać.
:: Wolves rozbili Thunder, a do tak dobrego wyniku drużynę z Minnesoty poprowadził Foye, który wyrównał swój rekord punktowy w karierze mając ich 32. Warto dodać, że zaliczył je przez trzy kwarty, w czwartej mógł już odpoczywać.
:: 12 asyst Westbrooka w meczu z Wolves jest jego rekordem kariery.
:: Nuggets są pozbawieni Melo, ale nie przeszkadza im to wygrywać. Billups, Smith i Kleiza zdobyli po 21 punktów prowadząc drużynę do zwycięstwa nad Heat.
:: Rozpoczęcie przez Nuggets sezonu od bilansu 25-12, jest ich najlepszym startem od rozgrywek 1976/77.
:: Mając na koncie 27 punktów i 14 zbiórek w spotkaniu z Hornets, Millsap odnotował 19 z rzędu double-double.
:: Gasol poprowadził Lakers do zwycięstwa nad Warriors. Zdobył 33 punkty (57.1% z gry) i wyrównał swój rekord kariery zbierając 18 piłek.
:: W starciu z Cavs, zawodnicy Bobcats mieli na koncie tylko 81 punktów. Ich bilans w meczach, w których zdobywali mniej niż 90 punktów wynosi 1-17.
:: Na początku czwartej kwarty starcia z Hawks, Magic prowadzili 19 punktami. Jednak zagrali bardzo słabe 12 minut i musieli do końca walczyć o zwycięstwo. W czwartej kwarcie trafili tylko 5 z 16 rzutów z gry (31.3%), równocześnie pozwalając Hawks zdobyć 32 punkty.
:: Celtics przegrali po raz kolejny w ostatnim czasie, ale porażka z Rockets była dopiero ich drugą w sezonie przed własną publicznością. Do tego wyniku przyczyniła się fatalna czwarta kwarta, w której gospodarze zdobyli zaledwie 11 punktów pudłując 14 z 18 rzutów z gry.
:: W meczu z Jazz, Hornets byli chyba bardzo zmęczeniu po pojedynku w Los Angeles i zaprezentowali się słabo. Zwłaszcza w drugiej kwarcie, wygranej przez Jazz 29-13, zagrali fatalnie, trafiając tylko 2 rzuty z gry.
:: Porażka w Portland przerwała serię 7 kolejnych zwycięstw Pistons.
:: Spotkanie z Rockets było meczem numer 900 dla Ray'a Allena. Jednak nie było ono dla niego najlepsze. Zdobył 13 punktów ze skutecznością wynoszącą 39.8% z gry, a Celtics przegrali.