najlepszy zawdonik
Nets w tym sezonie bardzo dobrze spisują się w obcych halach, znacznie lepiej niż przed własną publicznością. Wyjazd do Sacramento i starcie ze słabymi Kings było okazją do kolejnego zwycięstwa. Jednak po pierwszej połowie przegrywali różnicą 12 punktów, a Harris z powodu urazu ścięgna nie mógł kontynuować gry i wydawało się, że Nets mogą mieć spore problemy.

Po pierwszej kwarcie goście z New Jersey prowadzili 23-18. W drugiej natomiast, do ataku ruszył super strzelec Kings. Martin po raz kolejny rozpoczął mecz z ławki i tak jak w poprzednim spotkaniu zdobył 45 punktów, w starciu z Nets podtrzymywał świetną dyspozycję rzutową. W drugiej kwarcie Martin zaliczył aż 17 punktów pudłując tylko jeden z 9 rzutów z gry, a za trzy nie pomylił się ani razu na 4 próby. Cała drużyna gości miała na koncie w tym czasie tylko 3 punkty więcej niż lider gospodarzy. Natomiast Kings odnotowali ich aż 37. Dzięki temu na przerwę schodzili mając dwucyfrową przewagę. Wtedy także okazało się, że rozgrywający Nets, Harris, nie będzie w stanie kontynuować gry. Opuścił on poprzednie spotkanie z powodu problemów ze ścięgnem i w tym meczu nadal przeszkadzało mu to w grze. W efekcie czego przez 19 minut spędzonych na parkiecie zaliczył tylko 4 punkty trafiając 1 z 3 rzutów z gry, do tego miał jeszcze 7 asyst. Dlatego pozostali zawodnicy musieli wziąć na siebie ciężar poprowadzenie Nets w tym meczu. Było widomo, że w tej sytuacji najważniejszym graczem będzie Carter, jednak potrzebował on wsparcia, którym okazał się Yi. Chińczyk wraz z Vincem poprowadzili gospodarzy i zaczęli odrabiać straty. W trzeciej kwarcie Yi zdobył aż 10 punktów, 7 dołożył Carter, a drużyna z New Jersey wygrała tą część spotkania 10 punktami, zmniejszając przewagę gospodarzy do dwóch. Tym czasem Martin trzecią kwartę rozpoczął bardzo dobrze zdobywając 2 punkty z gry i 2 z wolnych. Jednak przez dalszą część spudłował 5 kolejnych rzutów i nie dołożył żadnego punktu do swoich zdobyczy. Nets potrzebowali niespełna 2 minut czwartej kwarty by objąć prowadzenie. Przez kolejne 5 minut obie drużyny toczyły wyrównaną walkę. Później Nets odnotowali serię 10-0, co dało im znaczą przewagę na 3 minuty przed końcem. Zmienić tą sytuację próbował jeszcze Martin, jego dwie skutecznie akcje w ataku zmniejszyły stratę gospodarzy do 6 punktów. Ale na więcej Kings już nie było stać i Nets wygrali to spotkanie.

Dla Yi był to jeden z najlepszych meczów w sezonie. W drugiej połowie zdobył 15 punktów i miał aż 10 zbiórek, a spotkanie zakończył mając ich odpowiednio 22 i 13. Pierwszym strzelcem Nets był Carter z 29 punktami, z czego 17 zdobył w drugiej połowie. Poza tym, na swoim koncie miał jeszcze 7 asyst i 9 zbiórek. Warto dodać, że 8 piłek zebrał już w pierwszej kwarcie, pobijając tym samym swój rekord największej ilości zbiórek w jednej kwarcie. Ta dwójka mogła także liczyć na wsparcie od rezerwowych. Dooling, Boone i Hayes zdobyli łącznie 30 punktów przy skuteczności z gry wynoszącej 57.9%. Znacznie gorszy mecz pod względem strzeleckim rozegrał Lopez, który spudłował 6 z 7 rzutów z gry, ale miał 8 zbiórek pomagając Nets wygrać walkę w tym elemencie 53-38.

Martin zakończył mecz mając 36 punktów, ale aż 25 z nich zaliczył już w pierwszej połowie. Było to jego 4 spotkanie po powrocie i za każdym razem rozpoczynał je z ławki. Dzięki temu w starciu z Nets rezerwowi gospodarzy zdobyli w sumie aż 57 punktów. Poza nim, jeszcze tylko Thompson (12) i Garcia (10) mogli się pochwalić dwucyfrową zdobyczą punktową. Bardzo słabo zagrał Salmons, będący pod nieobecność Martina pierwszym strzelcem zespołu. Zdobył on zaledwie 3 punkty, trafiając tylko jeden z 8 rzutów z gry. Tym samym najwięcej punktów z zawodników pierwszej piątki miał Garcia (10), co pokazuje słabość zespołu z Sacramento. Bez wsparcia pozostałych graczy, nawet popisy strzeleckie Martina nie spowodują, że Kings będą wygrywać.
Redd rozegrał najlepsze spotkanie w sezonie prowadząc Bucks do zwycięstwa. Po raz drugi w ostatnich trzech meczach zdobył ponad 30 punktów, tym razem miał ich 35. Z gry trafił 55% swoich rzutów, a na linii rzutów wolnych nie pomylił się ani razu na 9 prób. Poza tym zebrał także 6 piłek i zaliczył 4 asysty.
Copyright Czwarta-Kwarta.com   Wszelkie prawa zastrzeżone
STRONA GŁÓWNA         KONTAKT         ARCHIWUM
autorem wszystkich tekstów jest Adam Szczepański
Mecz dnia:  Nets - Kings 98:90
Podsumowanie dnia:  5.01
W meczu z Raptors, Villanueva wchodząc z ławki zdobył 25 punktów, czym znacząco pomógł Bucks wygrać ten mecz. Dla samego zawodnika było to ważne starcie, ponieważ to Raptors wybrali go w drafcie 2005 z 7 numerem. Jednak po bardzo dobrym sezonie debiutanckim oddali go do Milwaukee w zamian za Forda. I mimo, że obecny sezon jest już czwartym w jego karierze, to ten pierwszy był najlepszy dla Charliego-V. Wtedy w swoich statystykach miał średnio 13 punktów, 6.4 zbiórek, 0.7 przechwytu, 0.8 bloku i grał 29.1 minut. Do teraz są to jego rekordowe osiągnięcia we wszystkich tych elementach. W drugim roku, a pierwszym w Bucks, Villanueva miał problemy ze zdrowiem, rozegrał zaledwie 39 spotkań i jego zdobycze były niższe. W poprzednim sezonie miał już znacznie mniejsze problemy z kontuzjami, ale także nie były to dla niego zbyt udane rozgrywki. Od zawodnika wymaga się, że z każdym rokiem będzie poprawiał swoją grę i będzie spisywał się coraz lepiej. W przypadku Villanuevy tak się nie stało i ciągle nie potrafi dorównać swojej dobrej grze z debiutanckiego sezonu. Chociaż nawet wyrównanie tamtych osiągnięć nie byłoby najlepszym osiągnięciem, bo w końcu ciągle pozostawałby na tym samym poziomie, a chodzi przecież o postęp. Od gracza wybranego z numerem 7 wymaga się znacznie więcej od tego co skrzydłowy Bucks pokazuje w dotychczasowej karierze.

Ten sezon Villanueva rozpoczął jako podstawowy zawodnik i grał całkiem nieźle. Ale później doznał kontuzji i opuścił kilka spotkań, a trener postawił na młodego Mbah a Moute. Kiedy Charlie wrócił do gry został przesunięty na ławkę. W tej roli spisuje się bardzo dobrze będąc nie tylko czołowym zmiennikiem w Bucks, ale także jednym z lepszym rezerwowych w lidze. W 23 meczach, które rozpoczynał na ławce zdobywał średnio 13.6 punktów i zbierał 5.8 piłek przebywając na parkiecie 21.8 minut. Bucks w tym czasie odnotowali bilans 13-10. W sumie w 32 meczach 19 razy miał dwucyfrowy dorobek punktowy, z czego 7 razy przynajmniej 20. Porównując to do ubiegłego sezonu, w 76 spotkaniach tylko 11 razy miał na koncie co najmniej 20 punktów. Tym samym jest szansa, że obecne rozgrywki będą dla niego znacznie lepsze niż poprzednie i statystykami zbliży się do tych z debiutanckiego sezonu. Ale jego pozycja w zespole nie jest zbyt pewna, ponieważ nie gra on najlepiej w obronie, a jest to bardzo ważny element dla trenera Skilesa. Jak na razie, mimo to, Villanueva ma miejsce w składzie i gra sporo. Jednak co jakiś czas słychać o plotkach transferowych z jego udziałem i może zmiana otoczenia pomogłaby mu jeszcze bardziej. W Bucks gra coraz lepiej, ale pod wodzą Skilesa nie będzie tu czołową postacią.
statystyki
PTS   36  K.Martin, D.Granger
REB  
17  A.Biedrins vs.DEN
AST  
15  D.Williams vs.GSW
STL  
4    D.Wade, K.Thomas
BLK  
3    Nene vs.GSW
John
Salmons
Obecny sezon jest najlepszym w karierze Salmonsa. Jego średnia punktowa wynosi 18.9, dlatego powrót do gry Martina miał dać Kings dwóch super strzelców. Jednak w meczu z Nets, Salmons zagrał bardzo słabo zdobywając tylko 3 punkty, a jego skuteczność z gry wyniosła zaledwie 12.5%. Był to jego najgorszy występ w sezonie, a Kings ponownie przegrali.
Michael
Beasley
Mimo, że Heat ulegli Spurs to Bealsey może zaliczyć to spotkanie do bardzo udanych. Debiutant zanotował swoje pierwsze w karierze double-double zdobywając 15 punktów i zbierając 12 piłek. Z gry trafił 50% swoich rzutów, a na swoim koncie miał jeszcze 2 asysty.
najlepszy debiutant
najgorszy zawdonik
free hit counter
Michael
Redd
wyniki
Spurs - Heat  91:84
Nets - Kings  98:90
Bucks - Raptors  107:97
Nuggets - Pacers  135:115
Jazz - Warriors  119:114
Wydarzenia dnia
W ostatnim czasie dużo mówi się o potencjalnym przejściu Marbury'ego do Bostonu, po wykupieniu jego kontraktu. Oczywiście już od bardzo dawna dyskutuje się o sytuacji Knicks i Marbury'ego, ale teraz wydaje się, że jej rozwiązanie jest coraz bliższe. Wcześniej władze klubu z Nowego Jorku nie chciały zamykać roku z tak ogromnym wydatkiem, dlatego teraz powinni być znacznie bardziej skłonni do wykupienia kontraktu Marbury'ego. A to sprawia, że coraz więcej osób zastanawia się co dalej, gdzie ten nieobliczalny zawodnik powinien trafić, gdzie może najlepiej się zrealizować jednocześnie nie niszcząc swojej nowej drużyny.

Najczęściej wymienia się Celtics jako docelowe miejsce Marbury'ego. On sam stwierdził, że Boston nie jest na pierwszym miejscu na jego liście, ale gdyby rzeczywiście byli nim zainteresowani mistrzowie bardzo chętnie zagrałby dla nich. Możliwe dołączenie do składu nowego zawodnika pozytywnie ocenił Garnett, który grał z Marbury'm w Wolves przez ponad 2 lata. Nawet Rondo powiedział, że niemiałby nic przeciwko. Jednak wydaje się, że najbardziej takiego ruchu chcieliby najpoważniejsi rywale Celtics w walce o mistrzostwo. Drużyna z Bostonu, nawet pomimo ostatnich porażek, jest najsilniejsza w lidze i nie potrzebuje wzmocnień. Oczywiście dołączenie do ich składu kolejnego klasowego zawodnika mogłoby bardzo zwiększyć siłę zwłaszcza ich ławki. Ale to odnosi się do prawie wszystkich graczy, jednak na pewno nie do Marbury'ego. Jest on zbyt dużym ryzykiem by decydować się na jego zaangażowanie.

Wszyscy, którzy pamiętają jego grę w Nets i Suns wiedzą, że jest to wybitny zawodnik, który ma ogromny talent. Potrafi on fantastycznie panować na piłką, zdobywać dużo punktów, a także skutecznie podawać. Ale w lidze nic nie osiągnął przez swoją psychikę i podejście do gry. To jest także powód jego problemów w Knicks. Po jego odejściu z NY możliwe są dwa rozwiązania. 1) Po ostatnich doświadczeniach będzie chciał udowodnić, że jest wartościowym zawodnikiem i będzie grał zespołowo, znacząco pomagając swojej nowej drużynie. 2) Ponownie zwycięży jego chęć do indywidualnych popisów i chcąc udowodnić swoją 'wielkość' będzie grał dla siebie, a nie dla drużyny. Poza tym, nie od dziś wiadomo, że także poza parkietem nie jest to łatwy zawodnik. Atmosfera w szatni jest bardzo ważna, a przybycie Marbury'ego raczej nie wpłynie na nią pozytywnie.

Z drugiej strony jednak, jeśli już gdzieś Marbury ma stać się przydatnym, grzecznym zawodnikiem, podporządkowanym zespołowi to tylko w Celtics albo w Spurs. W Bostonie Garnett jest na tyle silną osobowością, że nie pozwoliłby Marbury'emu na wybryki, tak samo jak Popovich w San Antonio. Poza tym, realna perspektywa walki o tytuł mogłaby bardziej zmotywować Stephona do współpracy z partnerami. Jednak pozostaje pytanie, czy tak silnym zespołom potrzebny jest ten gracz i spore zamieszanie, które bez wątpienia jego przybycie by spowodowało. Im takie ryzyko nie jest potrzebne. Oczywiście zawsze można by go zwolnić gdyby nie spisywał się tak jak się oczekuje, ale po co go w ogóle zatrudniać?
Marbury w Celtics?
Rezerwowy Villanueva
Skróty spotkań
Mecz dnia: Hornets - Lakers
Pokonując w niedzielę Blazers, przy równoczesnych porażkach Celtics i Cavs, Lakers przesunęli się na pierwsze miejsce w lidze. W meczu z Hornets będą chcieli pokazać swoją wyższość i utrzymać pozycję lidera. To oczywiście przede wszystkim będzie pojedynek pomiędzy Paulem i Byrantem. Obaj są ostatnio w wysokiej formie, to oni powinni odegrać najważniejszą rolę i od ich dyspozycji może zależeć, która drużyna wygra. Hornets co prawda ostatnio przegrali z Nuggets, ale wcześniej odnotowali 4 zwycięstwa. Poza tym, w ostatnim meczu nie grał zawieszony Chandler, a w Los Angeles będą już w pełnym składzie. Zapowiada się bardzo ciekawy i wyrównany mecz, chociaż pewnym faworytem są Lakers, którzy wygrali dwa pierwsze spotkania rozgrywane w Nowym Orleanie.

pozostałe
Wizards - Magic
Rockets - Sixers
Knicks - Thunder
Wolves - Grizzlies
Kings - Bulls
Clippers - Mavs

Następne spotkania
TOP 10
W dniu wczorajszym Clippers dokonali kilku niewielkich zmian w składzie. Po pierwsze zwolnili Paula Davisa i Freda Jonesa. Pierwszy z nich w LA grał już trzeci sezon i był głębokim rezerwowym pojawiającym się na parkiecie bardzo rzadko. Chociaż w obecnych rozgrywkach, kilka razy pokazał się z dobrej strony, wykorzystując problemy zdrowotne podstawowych zawodników. Wystąpił w 27 meczach, z czego 3 razy miał na koncie przynajmniej 10 punktów. Tym samym średnia 4 punktów, 2.4 zbiórek i 11.9 minut gry były rekordowymi osiągnięciami w jego karierze. Natomiast Jones dołączył do Clippers niecałe dwa tygodnie temu. Zdołał rozegrać zaledwie 5 spotkań odnotowując średnio 6.6 punktów, 1.4 asyst i 1.2 przechwytów przez przeciętnie 20 minut spędzonych na parkiecie. Teoretycznie takie statystyki mogłyby wydawać się całkiem niezłe, tym bardziej w zespole mającym bardzo słabą ławkę rezerwowych. Jednak Jones swoje punkty zdobywał z fatalną skutecznością z gry wynoszącą zaledwie 27.8%. Z drugiej strony, jeszcze w meczu z Suns był najlepszym zmiennikiem Clippers mając na koncie 16 punktów. Poza tym, w drużynie był bardzo krótko, przez 5 spotkań zawodnik nie jest w stanie dostosować się do nowego zespołu. Dlatego wydaje się dość dziwną decyzją o tak szybkim zwolnieniu tego gracza. Zwłaszcza, że Clippers mają problemy z kontuzjami podstawowych zawodników, a na pozycję numer dwa pozostał tylko Gordon.

Poza tym, Clippers pozyskali z Nuggets młodego środkowego Samba, który trafił do Denver z Detroit wraz z Billupsem. Samb jest drugoroczniakiem, ale w swojej karierze nie miał okazji wiele pograć i w sumie wystąpił zaledwie w 10 meczach. Dlatego w porównaniu do zwolnionego Davisa wydaje się, że jest on mniej przydatnym graczem. Davis nie był w stanie znacząco pomóc Clippers, ale Samb tym bardziej nie odegra tu żadnej roli.

Jednak najważniejszym aspektem tych ruchów może być przygotowywanie się Clippers do znacznie większego transferu. Ostatnio mówi się o możliwej wymianie pomiędzy nimi, Knicks i Blazers. Do LA miałby trafić wtedy Richardson, natomiast oni oddaliby Camby'ego do Nowego Jorku. Poza tym, do Portland trafiłby Lee, a w zamian Knicks dostaliby Frye'a. Gdyby taka wymiana doszła do skutku, wczorajsze decyzje byłby zrozumiałe. Możliwe, że Clippers potrzebują miejsca w składzie, a po ewentualnym odejściu Camby'ego zmiennik na centra może się bardziej przydać niż rezerwowy PF. Natomiast pozyskując zawodnika na pozycję rzucającego obrońcy, rzeczywiście Jones nie jest tu potrzebny. Teraz musimy czekać i już niedługo powinno się wyjaśnić czy te plotki rzeczywiście są prawdziwe.
Zmiany kadrowe w Clippers

:: W meczu z Raptors trzech zawodników rezerwowych Bucks miało ponad 10 punktów na koncie. Ostatecznie zmiennicy drużyny z Milwaukee mieli ich 51, a gracze z ławki Raptors 23.

:: Millsap zaliczył 18 z rzędu double-double (19pts/ 14reb), tym samym wyrównał rekord klubu Jazz w najdłuższej serii spotkań z takim osiągnięciem (w 1978 18 takich meczów miał Truck Robinson).

:: Po 15 opuszczonych meczach do gry wrócił Maggette. Wchodząc z ławki zdobył 23 punkty i 5 zbiórek, ale nie wystarczyło to by Warriors mogli pokonać Jazz.
:: Bosh rozegrał świetny mecz przeciwko Bucks, zdobył 31 punktów przy skuteczności z gry wynoszącej aż 85.7%, poza tym miał 11 zbiórek i 5 asyst, jednak nie wystarczyło to by Raptors mogli wygrać.

:: W meczu z Nuggets, Pacers pozwolili swoim rywalom na 135 punktów. Była to najwyższa zdobycz jaką stracili Pacers od lutego 2002, kiedy Mavs rzucili im 141 punktów.

:: W przegranym spotkaniu z Nuggets, Granger zdobył 36 punktów. Był to już 7 mecz w tym sezonie, w którym lider Pacers miał przynajmniej 35 punktów, bilans jego drużyny w tych spotkaniach wynosi 2-5.

:: Heat zwolnili Livingstona. Ten rozgrywający próbuje powrócić do gry po bardzo poważnej kontuzji. W tym sezonie wystąpił w 4 meczach zaliczając w sumie 9 punktów i 4 asysty. Władze Heat uzasadniają to względami finansowymi i ewentualnym miejscem w składzie dla Mourninga, a nie słabą formę Livingsona.