najlepszy zawdonik

Celtics po raz kolejny udowodnili, że są najlepszą drużyną ligi, rozegrali świetną czwartą kwartę i wygrali 16 mecz z rzędu. Drużyna z Bostonu w ostatnich spotkaniach łatwo pokonywała swoich rywali, ale wiedzieli, że wyjazd do Atlanty tak się nie zakończy i będą musieli stoczyć ciężką walkę z Hawks. Poprzednie starcie wygrali minimalnie Celtics, ale grali u siebie, dlatego Hawks na własnym parkiecie chcieli się zrewanżować. A pamiętając zeszłoroczne playoffs, gdy w Atlancie pokonywali przyszłych mistrzów, było wiadomo, że mają spore szanse by wygrać z Celtics. Tym bardziej, że jeszcze niedawno to właśnie w hali Philips Arena przegrali Cavs, kończąc serię 11 kolejnych zwycięstw.
Tak jak można było się spodziewać wyrównana walka rozpoczęła się już od pierwszych minut, a najważniejszym elementem spotykania była defensywa. Goście z Bostonu co prawda rozpoczęli mecz od serii 8-2, ale Hawks szybko odrobili straty i pierwszą kwartę zakończyli mając tylko jeden punkt mniej (21-22). Drugie 12 minut było nadal bardzo wyrównane. Jednak tym razem trochę lepiej radzili sobie gospodarze, którzy objęli prowadzenie na niespełna 6 i pół minuty przed końcem. Przez resztę pierwszej połowy Hawks utrzymali swoją przewagę, ale na zakończenie była ona minimalna (43-42). W kolejnej kwarcie gospodarze nie stracili prowadzenia, a ostatecznie nawet powiększyli je do 3 punktów. Celtics przez cały czas nie pozwalali im na większą przewagę i ciągle byli bardzo bisko rywali. Ale dopiero gdy do końca spotkania pozostawało 5 minut i 35 sekund udało im się wyrównać, po celnym rzucie Pierce'a (72-72). Przez kolejne minuty toczył się bardzo wyrównany pojedynek, gdy jedna drużyna zdobywał punkty, druga skutecznie odpowiadała. Kiedy do zakończenia meczu pozostawało 30 sekund, Garnett zdobył 2 punkty wyprowadzając Celtics na prowadzenie 85-84. Akcję w ofensywie Hawks chciał zakończyć Johnson, ale jego rzut nie wpadł do kosza. Zebrał jednak piłkę i ponownie próbował zdobyć punkty, tym razem został zablokowany przez Perkinsa. Piłkę zebrał Rondo i został szybko sfaulowany. Na szczęście dla gospodarzy trafił tylko jeden rzut wolny, tym samym na 9 sekund przed końcem Celtics prowadzili 86-84, a Hawks ciągle mieli szansę na zwycięstwo. Wtedy gospodarze po raz kolejny postawili na swojego lidera. Johnson został faulowany przez Perkinsa i miał szansę rzutami wolnymi doprowadzić do remisu. Wcześniej w tym spotkaniu nie pomylił się ani razu oddając 6 rzutów z linii. Dlatego wszyscy w Atlancie wierzyli, że i tym razem trafi. Pierwszy rzut był celny, jednak przy drugim zabrakło mu zimnej krwi i spudłował. Piłkę zebrał Garnett i Celtics wzięli czas, a do końca pozostawało już tylko 1.5 sekundy. Po rozpoczęciu gry Horford szybko wysłał Allena na linię rzutów wolnych, ale on się nie pomylił dając Celtics trzypunktowe prowadzenie (88-85). Gospodarzom pozostało 0.7 sekundy na wyrównanie. Rozpoczynając akcję z boku boiska piłkę dostał Bibby, który oddał trudny i daleki rzut za trzy, a piłka trafiła jedynie w obręcz kosza.
Czwartą kwartę goście wygrali 29-23. W tym czasie Celtics odnotowali skuteczność z gry wynoszącą 68.8% (trafili 11 z 16 rzutów), natomiast swoich rywali zmusili do spudłowania aż 14 z 20 rzutów (30%).
Najwięcej punktów dla Celtics zdobyli Pierce i Garnett, po 18. KG aż 10 z nich zaliczył w ciągu ostatnich 12 minut, a na swoim koncie miał też 8 zbiórek i 2 bloki. Pierce natomiast poza zdobyczami punktowymi zebrał także 7 piłek. Allen zakończył spotkanie z 16 punktami, ale fatalnie spisywał się na dystansie pudłując aż 7 z 8 rzutów za trzy. Czwartym zawodnikiem z dwucyfrowym dorobkiem punktowym był Rondo, miał ich 15. Rozegrał on kolejny solidny mecz, mając dobre statystyki w wielu elementach: 7 asyst, 6 zbiórek i 4 przechwyty. Perkins w ataku nie był tak aktywny (8pts), jak pozostali zawodnicy pierwszej piątki, ale robił co do niego należy odnotowując 10 zbiórek i 4 bloki.
Pierwszym strzelcem Hawks był Johnson z 20 punktami (10 w czwartej kwarcie). Jednak jego skuteczność z gry była nienajlepsza - 37.5%. Łącznie z Bibby'm oddali aż 15 rzutów za trzy, a trafili zaledwie 3 z nich. Rozgrywający Hawks miał tylko 2 asysty i zdobył 14 punktów, tyle samo co Smith. Williams natomiast na swoim koncie miał 16 punktów i najskuteczniej radził sobie w ofensywie spośród zawodników pierwszej piątki, trafiając ze skutecznością na poziomie 50%.
Zarówno rezerwowi Celtics jak i Hawks zdobyli po 13 punktów.
Ostatnio gdy Granger zdobył ponad 40 punktów, Pacers przegrali w Detroit. Tym razem było już inaczej, a Granger rozegrał świetną czwartą kwartę (17pts) zapewniając swojej drużynie zwycięstwo. Spotkanie zakończył mając 41 punktów. Jego skuteczność z gry nie była imponująca (40.7%), ale z linii rzutów wolnych nie pomylił się ani razu na 17 rzutów. Poza tym, na swoim koncie miał 11 zbiórek, 6 asyst, 2 bloki i przechwyt.
Copyright Czwarta-Kwarta.com Wszelkie prawa zastrzeżone
autorem wszystkich tekstów jest Adam Szczepański
Mecz dnia: Celtics - Hawks 88:85
Podsumowanie dnia: 17.12
Przed obecnymi rozgrywkami Granger podpisał z Pacers nowy kontrakt opiewający na $60 milionów za następne 5 lat. Bez wątpienie są to ogromne pieniądze, na które zasługują tylko najlepsi zawodnicy. Nie jest to jednak suma, którą dostają największe gwiazdy. A jeśli Granger nadal będzie grał na tak wysokim poziomie jak dotychczas w tym sezonie, może się okazać, że Pacers zrobili świetny interes. Ich skrzydłowy w tym roku udowadnia, że jest w stanie być liderem drużyny i stać się gwiazdą całej ligi. W taki wypadku, jego zarobki w okolicach $10 milionów za sezon, to całkiem niska cena. Dopiero w swoim ostatnim roku tej umowy będzie dostawał ponad $14 milionów, co bardziej pasuje do gwiazdorskiej pensji. W tym momencie jest on piątym najlepszym strzelcem ligi zdobywając 24.4 punktów. Większość zawodników z czołówki tej listy zarabia przynajmniej $14 milionów i ma w perspektywie jeszcze większe wypłaty w kolejnych latach. Gdyby Granger swój kontrakt podpisywał po sezonie z takimi statystykami na pewno mógłby liczyć na umowę znacznie wyższą. To pokazuje jak dużo szczęścia miała drużyna z Indiany, która za niską cenę może mieć w swoim składzie gwiazdę przez następne kilka lat.
Ale przed tym sezonem wcale nie było pewne, że Granger będzie grał tak fantastycznie. W pierwszych trzech latach w NBA udowodnił swoja wartość, ale wydawało się, że jest to zawodnik bardziej pasujący do roli drugiej gwiazdy. W przedsezonowym 'skarbie kibica' pisałem, że nie będzie on nigdy pierwszoplanową postacią, że nie jest w stanie seryjnie zdobywać po 20 punktów i prowadzić Pacers do zwycięstw. Swoimi występami Granger pokazuje jak bardzo się myliłem.
W dotychczasowych 24 spotkaniach aż 19 razy miał na koncie przynajmniej 20 punktów, z czego w 7 meczach zdobył minimum 30 punktów. Pacers nie są na tyle silni by móc wygrywać za każdym razem gdy ich młody lider rozgrywa fantastyczny mecz, ale udało mu się już kilka razy poprowadzić drużynę do zwycięstwa. Między innymi w ostatnim spotkaniu, z Warriors. Zdobył 41 punktów, 17 w czwartej kwarcie, z czego aż 13 przez ostatnie 6 minut i 30 sekund. Poza tym, na swoim koncie miał też 11 zbiórek, co dało mu drugie w sezonie double-double. Był to już jego drugi mecz ze zdobyczą ponad 40 punktów w ciągu ostatnich czterech spotkań. Przed tym sezonem jego rekord punktowy wynosił 37. W sumie przez pierwsze trzy lata zaliczył 8 spotkań z dorobkiem 30 punktów, w tym sezonie już 7. To pokazuje jego ogromny postęp i rewelacyjne umiejętności strzeleckie.

statystyki
PTS 41 D.Granger vs.GSW
REB 27 M.Camby vs.CHI
AST 12 C.Paul, B.Davis
STL 4 R.Rondo, D.Harris
BLK 6 R.Turiaf vs.IND
Caron
Butler
Wizards przegrali kolejne spotkanie, a ich lider rozegrał najgorszy mecz sezonu. Butler zakończył go z dorobkiem zaledwie 5 punktów. Przez 36 minut na parkiecie z gry oddał tylko 4 rzuty (w tym sezonie średnio w każdym spotkaniu do kosza rzuca ponad 16 razy), z czego trafił jeden. Do jego fatalnych statystyk dołożyło się jeszcze aż 6 strat.
Derrick
Rose
Po ostatnim słabym meczu, tym razem Rose zagrał znacznie lepiej. Co prawda jego skuteczność nadal nie była najlepsza (29.4%), ale w zdobyciu 16 punktów pomogło mu 6 celnych rzutów wolnych. Dobrze kreował także swoich partnerów odnotowując 7 asyst. Natomiast w dogrywce to jego akcja przesadziła o zwycięstwie Bulls. Na 42 sekundy przed końcem zdobył punkty spod kosza będąc jednocześnie faulowany. Skutecznie wykorzystał akcję 'and 1' dając Bulls czteropunktowe prowadzenie.
najlepszy debiutant
najgorszy zawdonik
Danny
Granger
wyniki
Celtics - Hawks 88:85
Warriors - Pacers 120:127
Bucks - Sixers 88:93
Mavs - Raptors 96:86
Wizards - Pistons 74:88
Jazz - Nets 103:92
Cavs - Wolves 93:70
Clippers - Bulls 109:115 (OT)
Spurs - Hornets 83:90
Wydarzenia dnia
W przegranym przez Raptors meczu z Mavs, kolejny słaby występ odnotował Bosh. Zdobył 12 punktów trafiając zaledwie 30% rzutów z gry. Po tym jak fantastycznie rozpoczął obecny sezon, CB4 widocznie obniżył loty, co jest w sporej części przyczyną wielu porażek drużyny z Toronto.
Przez pierwsze 15 spotkań Bosh zdobywał średnio 27.7 punktów i 10.5 zbiórek. W tym czasie lider Raptors aż 7 razy zaliczył przynajmniej 30 punktów, z czego w dwóch meczach osiągnął barierę 40. Natomiast tylko dwa razy zagrał słabo, mając mniej niż 20 punktów. Imponował również pod względem skuteczności z gry, która wynosiła 55%. Co prawda, nie zawsze fantastyczne występy Bosha przekładały się na zwycięstwa, ale w porównaniu do obecnych osiągnięć Raptors, bilans 8-7 wydaje się bardzo dobry.
Po tak świetnym początku sezonu mogło się wydawać, że będzie on jednym z czołowych zawodników ligi w tym roku. Może jeszcze nie miał na tyle silnego zespołu, z którym mógłby walczyć o najwyższe pozycje. Ale pod względem indywidualnym jego statystyki można było porównywać z Wade'm czy Jamesem.
Potem jednak jego forma znacznie się obniżyła. Początek słabej gry Bosha miał miejsce w Los Angeles, kiedy w meczu z Lakers zdobył 12 punktów (30.8%). To spotkanie rozpoczęło serię 5 porażek Rapotrs, w trakcie której zwolniono trenera Mitchella. Dlatego nie można powiedzieć, że gorsza dyspozycja Bosha jest spowodowana obecnością Triano na stanowisku head coacha. Chociaż nowy szkoleniowiec Raptors też ma w tym swój udział. Nie potrafi ustawić tak zespołu, by skuteczniej wykorzystywać swojego gwiazdora, co pomogłoby mu sie odblokować i wrócić do fantastycznych występów.
W ostatnich 10 spotkaniach drużyna z Kanady wygrała zaledwie 2 razy i były to jedyne dwa mecze, w których skuteczność rzutów z gry Bosha wyniosła ponad 50%. Jego średnia punktowa w tych spotkaniach to 17.5 punktów, czyli o ponad 10 mniej niż we wcześniejszych. Natomiast jego skuteczność z gry spadła o prawie 15% (40.4%). Również w walce na tablicach radził sobie zacznie gorzej odnotowując 8.6 zbiórek. Ostatecznie przez te 10 meczów tylko 3 razy mógł się pochwalić zdobyczą ponad 20 punktów.
Z tak grającym Boshem, Raptors nie mogą nawet myśleć o znaczącej odmianie swojej sytuacji i powrocie do grona najlepszych drużyn wschodu. Jednak z drugiej strony, za słabe wyniki drużyny, a także gorszą dyspozycję indywidualną nie można winić jedynie lidera Raptors. Jego partnerzy także grają znacznie słabiej, co bardzo utrudnia Boshowi prowadzenie zespołu. Potrzebuje on znacznie większego wsparcia, nie tylko w zdobywaniu punktów, ale również w kreowaniu pozycji dla niego. Bosh nie jest w stanie zdobywać dużo punktów, jeśli pozostali zawodnicy mu w tym nie pomagają. Podanie piłki do silnego skrzydłowego i pozostawianie go samego, żeby wykreował sobie pozycję do rzutu, nie przyniesie pozytywnych efektów. Jak na razie Triano nie potrafi znaleźć rozwiązania tej sytuacji, a jeśli szybko czegoś nie wymyśli, Raptors mogą już niedługo znaleźć się na dnie tabeli, a Colangelo zacznie żałować, że zwolnił Mitchella.
Spadek formy Bosh
Granger na miarę
All-Star
Ławka Clippers
Skróty spotkań
:: Przechwytując piłkę Parkerowi, Paul przeszedł do historii będąc pierwszym zawodnikiem, który odnotował 106 meczów z rzędu z przynajmniej jednym przechwytem.
W meczu z Hornets, Duncan przekroczył barierę 10 tysięcy zbiórek w karierze. Tym samym został czwartym zawodnikiem w historii, który w swojej karierze zdobył przynajmniej 18 tys. punktów, 10 tys. zbiórek, 2.5 tys. asyst i 2 tys. bloków (pozostali to Abdul-Jabar, Shaq i Olajuwon).
:: Podczas gdy zawodnicy pierwszej piątki Sixers grali bardzo słabo, zwycięstwo zapewnili im rezerwowi. Prowadzeni przez Williamsa, który miał 25 punktów, w sumie zdobyli aż 49 z 93 punktów całej drużyny.
:: Prowadząc Sixers do zwycięstwa z Bucks, DiLeo rozpoczął swoją karierę w roli head coacha drużyny z Philly od bilansu 2-0.
:: W meczu Warriors-Pacers nie zagrali Ford i Murphy, ale mieli dobre zastępstwo. W wyjściowej piątce zagrali Jack (24pts/ 6ast) i Rush (10pts/ 11reb). Dla debiutanta było to pierwsze double-double w sezonie, jednak w skuteczności z gry nie popisał się pudłując aż 13 z 17 rzutów.
:: W pierwszej piątce Warriors zagrał Belinelli i odnotował rekordowe w swojej karierze 21 punktów (5 na 8 za trzy).
:: Drugi mecz po powrocie był już znacznie lepszy dla Josha Howarda. Wystąpił w pierwszej piątce i był trzecim strzelcem Mavs zdobywając 20 punktów (po 27 zaliczyli Nowitzki i Terry).
:: W czwartej kwarcie starcia z Cavs-Wolves, James zdobył 14 punktów, tyle samo co cała drużyna Wolves.
:: Camby pobił swój rekord zbiórek, odnotowując ich 27 w meczu z Bulls.
:: Iverson rozegrał najlepszy mecz w Pistons pod względem strzeleckim. Co prawda 28 punktów nie jest jego rekordowym osiągnięciem w barwach drużyny z Detroit, ale zdobył je ze skutecznością z gry 62.5%, jego najwyższą w dotychczasowych meczach jako gracz Pistons.
Mecz dnia: Spurs - Magic
Ten mecz będzie przede wszystkim ciekawy ze względu na Gortata. Jest już prawie pewne, że po opuszczeniu dwóch spotkań do gry wróci Howard, a Marcin ponownie stanie się rezerwowym. Zobaczymy teraz jak te ostatnie bardzo dobre występy Polaka wpłynęły na trenera Van Gundy'ego. Czy tym razem także na niego postawi i da mu sporo minut gry. Czy może ponownie zdecyduje się na Battie'go, a Gortat wróci do swojej wcześniejszej roli dalekiego rezerwowego.
Poza tym aspektem, przyjazd Spurs do Orlando zapowiada bardzo ciekawe spotkanie. Magic mimo absencji Howarda wygrali dwa ostatnie mecze i są w świetnej formie. Spurs natomiast są po porażce w Nowym Orleanie i na pewno będą chcieli szybko zapomnieć o tym pokonując Magic. Najciekawsze będzie oczywiście stracie Howarda z Duncanem.
Pozostałe
Suns - Blazers
:: W meczu Sixers-Bucks fatalnie zagrali podstawowi zawodnicy obydwu drużyn. W ekipie Sixers tylko Miller miał dwucyfrowy dorobek punktowy (19), spośród zawodników wyjściowego składu (reszta zdobyła w sumie 25 punktów). Natomiast w zespole z Milwaukee bardzo słabo spisywali się Redd (2 na 13 z gry) i Bogut (2 na 4), obaj mieli po 6 punktów.
:: Nets wygrali pierwszą kwartę z Jazz 27-7. W tym czasie gracze z Utah trafili tylko 3 z 19 rzutów z gry. Już w drugiej kwarcie drużyna z New Jersey pozwoliła rywalom zmniejszyć przewagę. Natomiast w drugiej połowie defensywa Nets była zupełnie rozbita, Jazz zdobyli 72 punkty ze skutecznością z gry na poziomie 64%. Przegrali także walkę na tablicach zbierając aż 17 piłek mniej niż zawodnicy z Salt Lake City.
:: To nie był najlepszy dzień dla Wallace'ów. Ben w trzecim kolejnym meczu nie zdobył żadnego punktu. Natomiast Rasheed miał ich 2, ale z gry spudłował aż 7 z 8 rzutów.
:: W meczu z Cavs, gracze Wolves mieli skuteczność rzutów za trzy wynoszącą 7.1% (trafili jeden z 14 rzutów).
:: Mecz z Hornets był tysięcznym spotkaniem Finley'a w NBA. Niestety nie był on udany dla gracza Spurs, zdobył on tylko 5 punktów ze skutecznością z gry 22.2%.

Następne spotkania
TOP 10
W zakończonym dogrywką meczu z Bulls, zmiennicy Clippers zdobyli tylko 7 punktów. Brak wsparcia dla graczy pierwszej piątki przyczynił się do ich ostatecznej porażki, rezerwowi Bulls mieli aż 36 punktów więcej. W ostatnich pięciu meczach zawodnicy z ławki Clippers zdobywali średnio 8.6 punktów, mimo to drużyna z LA odnotował bilans 3-2. Jednak w dłuższej perspektywie brak wsparcia ze strony rezerwowych może być bardzo dotkliwy. Dzięki Randolphowi wreszcie wygrali kilka spotkań, ale na dłuższą serię nie mogą liczyć opierając się jedynie na pierwszej piątce. W ostatnich pięciu meczach zawodnik wyjściowego składu Clippers spędzał na parkiecie średnio ponad 41 minut.
W całym sezonie średnia zmienników ekipy z LA wynosi zaledwie 17.6 punktów, co jest najgorszym wynikiem w NBA. Ich ławka znacząco osłabiła się po transferze z Knicks, kiedy odszedł Thomas i Mobley, a Gordon został przesunięty do wyjściowego składu. Poza tym, kontuzjowani są Kaman i Ricky Davis, którzy mogliby znacząco wydłużyć liczbę graczy zdobywających punkty dla Clippers.