najlepszy zawdonik

Ten mecz to przede wszystkim starcie dwóch świetnych rozgrywających wybranych w tegorocznym drafcie. W dotychczasowych spotkaniach częściej imponował Rose i to on jest obecnie najlepszym debiutantem sezonu, ale Augustin nie miał zamiaru wypaść gorzej w starciu z numerem jeden. To właśnie on poprowadził Bobcats w tym spotkaniu, podczas gdy Rose zagrał znacznie poniżej oczekiwań.
Spotkanie w Charlotte bardzo dobrze rozpoczęło się dla gości. Po pierwszych minutach Bulls prowadzili 16-5. W dalszej części utrzymywali swoją przewagę mimo, że Bobcats coraz lepiej sobie radzili i systematycznie zmniejszali stratę. Ale dopiero w połowie trzeciej kwarty udało im się wyrównać (55-55). Chwilę później gospodarze objęli pierwsze prowadzenie w meczu i na czwartą kwartę wychodzili mając 4 punkty więcej (67-63). Ostatnie 12 minut było bardzo wyrównane, co pokazuje fakt, że w tym czasie na tablicy wyników 6 razy był remis. Na minutę i 50 sekund przed końcem, po rzucie Nocioni'ego, Bulls prowadzili 92-88. Odpowiedzią Bobcats był jeden celne rzut wolny Okafora, a chwilę później punkty Augustina spod kosza. Kiedy pozostawało 35 sekund do zakończanie regulaminowego czasu gry, na linii rzutów wolnych stanął Gordon, ale trafił tylko jeden z dwóch (94-91). To dawało szansę Bobcats na wyrównanie celnym rzutem za trzy. Augustin wziął na siebie ciężar zdobycia tych punktów, jednak przy rzucie za trzy został faulowany przez Rose'a i miał okazję doprowadzić do remisu wolnymi. Nie pomylił się i na 19 sekund przed końcem był remis. W odpowiedzi Rose chciał odegrać pierwszoplanową rolę i zapewnić swojej drużynie zwycięstwo. Udało mu się wejść pod kosz, ale jego rzut skutecznie zablokował Okafor, a o losie meczu musiała zadecydować dogrywka. Na początku doliczonego czasu gry spotkanie nadal było wyrównane, ale skończyło się to na minutę i 53 sekundy przed końcem gdy był remis po 100. Od tego momentu Bobcats odnotowali serię 10-1, 8 z tych punktów zdobyli dzięki wolnym (na 10), zapewniając sobie zwycięstwo. Bulls natomiast przez ostatnie 3 i pół minuty nie trafili z gry i zaliczyli zaledwie 3 punkty z rzutów wolnych.
Augustin rozpoczął spotkanie jako rezerwowy, ale nie przeszkodziło mu w zdobyciu 29 punktów, co jest jego rekordowym osiągnięciem w krótkiej karierze. Jego skuteczność z gry nie była najżywsza (37.5%), ale na dystansie radził sobie dobrze trafiając 4 z 7 rzutów za trzy, natomiast nie pomylił się na linii rzutów wolnych (13 celnych). Poza tym, mógł pochwalić się także 7 asystami. Spośród zawodników pierwszej piątki najlepiej zaprezentowali się Okafor i Felton. Center Bobcats zaliczył kolejne double-double mając 20 punktów i 13 zbiórek, świetnie wyglądały również jego statystyki defensywne: 4 bloki i 3 przechwyty. Feton natomiast na swoim koncie miał 21 punktów, 7 asyst i 6 zbiórek. W swoim pierwszym meczu w barwach Bobcats, od razu w pierwszej piątce, wystąpił weteran Howard. To ustawienie wymusiła na trenerze nieobecność Wallace'a. Howard spisywał się całkiem nieźle, przez 26 minut gry zdobył 8 punktów i zebrał 5 piłek. W tej sytuacji na trójkę został przesunięty Diaw, który zrobił swoje zaliczając 15 punktów, 7 zbiórek i 4 asysty. Po raz kolejny zawiódł natomiast Bell. Spudłował 5 rzutów z gry, po czym został wyrzucony z parkietu za dyskusję z sędziami, tym samym na boisku przebywał w sumie zaledwie 8 minut.
Podczas gdy Augustin rozgrywał jeden z najlepszych meczów sezonu, Rose odnotował jeden z gorszych, przegrywając pojedynek indywidualny z rywalem z Bobcats. Młody lider Bulls przez 47 minut gry zdobył tylko 6 punktów trafiając zaledwie 18.8% rzutów z gry. Ani razu nie stanął na linii rzutów wolnych, co pokazuje, że rywale nie mieli problemów z zatrzymaniem go. Na swoim koncie miał także 7 asyst i 5 zbiórek. Najwięcej punktów dla gości zdobył Gordon - 25. Świetnie spisywał się również rezerwowy Thomas, który pobił swój rekord punktowy sezonu, mając ich 22. Zaliczył także 9 zbiórek i 2 bloki. Dwucyfrowy dorobek punktowy mieli jeszcze Deng (15) i Gooden (14).
T-Mac rozegrał świetne spotkanie prowadząc Rockets do zwycięstwa nad Nuggets. Tym razem nie był pierwszym strzelcem, ale zagrał bardzo wszechstronnie. Zaliczył rekordowe dla siebie w tym sezonie zdobycze zbiórek i asyst odnotowując triple-double. Poza 14 zbiórkami i 10 asystami, miał jeszcze 20 punktów. Na swoim koncie miał również 3 bloki.
Copyright Czwarta-Kwarta.com Wszelkie prawa zastrzeżone
autorem wszystkich tekstów jest Adam Szczepański
Mecz dnia: Bobcats - Bulls 110:101 (OT)
Podsumowanie dnia: 16.12
W spotkaniu z Thunder, Randolph zdobył 22 punkty i 13 zbiórek. Był to już jego 9 mecz z rzędu, w którym miał na koncie ponad 20 punktów i 15 w sezonie z double-double. Widać, że jest on w życiowej formie i ściągnięcie go do LA było świetną decyzją Dunleavy'ego. Jego pierwszy występ w barwach Clippers nie był udany. Wchodząc z ławki zdobył 7 punktów przy skuteczności z gry na poziomie 27%, miał też 4 zbiórki. Ale już w kolejnym meczu wystąpił w pierwszej piątce, zaliczając 27 punktów i 13 zbiórek pomógł swojej nowej drużynie pokonać Heat. Od tego spotkania, za każdym razem zdobywa przynajmniej 20 punktów. Tym samym, w ostatnich 9 meczach jego średnie wynoszą 25.6 punktów i 10.8 zbiórek, a Clippers odnotowali bilans 5-4. Natomiast w poprzednich 5 spotkaniach Randolph grał jeszcze lepiej, dwa razy osiągnął barierę 30 zdobytych punktów, a Clippers wygrali aż 4 razy.
Ostatnio na tak wysokim poziomie Randolph grał w Blazers w sezonie 2006/07, kiedy jego średnie wynosiły 23.6 punktów i 10.1 zbiórek. Jednak przejście do Nowego Jorku i wspólna gra z Curry'm przyczyniły się do znacznego spadku jego statystyk zdobywanych punktów. Nadal zbierał ponad 10 piłek w każdym meczu, ale nie był już tak skuteczny w ofensywie. Dopiero przyjście D'Antoniego pomogło mu ponownie odgrywać istotną rolę w ataku. Sezon rozpoczął bardzo dobrze i już od pierwszego meczu był czołową postacią Knicks. Ale jak się okazało, to nie tylko taktyka nowego szkoleniowca ekipy z Nowego Jorku przyczyniła się do lepszych osiągnięć Randolpha. Po przejściu do LA nadal gra na najwyższym poziomie i udowadnia, że jest klasowym silnym skrzydłowym. A co ważniejsze, bardzo dobrze współpracuje z Camby'm i razem tworzą świetny duet podkoszowy. Nie przeszkadzają sobie ani w ataku, ani w walce na tablicach, o czym świadczy fakt, że w ostatnich 12 meczach Camby za każdym razem miał przynajmniej 10 zbiórek.
Clippers wreszcie odbili się od dna mimo, że 8 ostatnich spotkań opuścił Kaman. Jego powrót teoretycznie powinien bardzo wzmocnić drużynę. Jednak nie wiadomo czy trener będzie potrafił skutecznie wkomponować do zespołu trójkę wysokich zawodników. Duet Camby-Randolph spisuje się bardzo dobrze, ale trudno powiedzieć jak nowy silny skrzydłowy będzie grał z Kamanem po koszem. Z drugiej strony, Clippers byłoby teraz znacznie łatwiej wytransferować Kamana, jeśli w zamian otrzymaliby wartościowego rzucającego obrońcę. Kolejnego wysokiego zawodnika nie potrzebują, ale przydałby im się dobry gracz obwodowy. Już przy okazji transferu z Knicks sporo mówiło się, że któryś z dwójki środkowych odejdzie. Znacznie bardziej prawdopodobna jest oddanie Kamana, ponieważ na niego łatwiej znaleźć chętnych. Jednak jeszcze niedawno wydawało się, że to on powinien być główną postacią Clippers i to wokół niego powinno budować się zespół. Dlatego ewentualna decyzja o transferze z jego udziałem była bardzo trudna. Ale teraz jest już duet Camby-Randolph i może Kaman nie jest potrzebny.

statystyki
PTS 33 N.Robinson vs.LAL
REB 15 M.Camby vs.OKC
AST 12 E.Watson vs.LAC
STL 5 C.Paul, B.Davis
BLK 5 S.Hawes vs.POR
Derrick
Rose
Numer jeden draftu miał pokazać Augustinowi swoją wyższość, a zamiast tego rozegrał jeden z najgorszych spotkań w sezonie. Z gry trafił zaledwie 3 rzuty na 16 oddanych, kończąc mecz z dorobkiem 6 punktów. Co prawda miał 7 asyst i 5 zbiórek, ale było to znacznie za mało by zapewnić Bulls zwycięstwo.
DJ
Augustin
Pojedynek z Rose'm zmotywował Augustina do świetnej gry. 29 punktów to jego najwyższa zdobycz w karierze, z czego 13 zaliczył z rzutów wolnych nie myląc się ani razu. Poza tym, miał także 7 asyst.
najlepszy debiutant
najgorszy zawdonik
Tracy
McGrady
wyniki
Nuggets - Rockets 96:108
Bulls - Bobcats 101:110 (OT)
Clippers - Thunder 98:88
Hornets - Grizzlies 91:84
Kings - Blazers 77:109
Knicks - Lakers 114:116
Wydarzenia dnia
Paul przeszedł do historii wyrównując rekord Robertsona, najdłuższej serii spotkań z przechwytem na koncie. Mecz z Grizzlies był 105, w którym Paul zanotował przynajmniej jeden przechwyt. Ta seria rozpoczęła się pod koniec sezonu 2006/07, który zakończył czterema spotkaniami z minimum jednym przechwytem. W czasie rozgrywek 2007/08 Paul rozegrał 80 meczów i kontynuował swoją serię. Natomiast 21 spotkań obecnego sezonu pozwoliło mu wyrównać rekord, a w przyszłym meczu może go pobije.
Tym samym lider Hornets pokazał, że poza umiejętnościami kreowania gry i zdobywania punktów jest także świetnym obrońcą. W swojej karierze wystąpił w 243 meczach, z czego w 224 miał na swoim koncie chociaż jeden przechwyt.
W tym sezonie średnia przechwytów Paula wynosi 2.8, dzięki czemu jest pierwszy na liście najlepiej przechwytujących. Także rok temu był najlepszy w lidze pod tym względem odnotowując przeciętnie 2.7. Jednak Alvin Roberson, którego rekord może już dzisiaj zostać pobity, był jeszcze lepszym przechwytującym. Tylko w swoim debiutanckim sezonie jego średnia była niższa od 2 przechwytów (1.6). Przez kolejne 9 lat spędzone w NBA za każdym razem była ona wyższa od 2. Aż w 5 sezonach przechwytywał średnio przynajmniej 3 piłki, a trzy razy zakończył rozgrywki jako najlepszy zawodnik ligi w tym elemencie. W sumie w NBA grał 10 sezonów, w tym czasie odnotowując 2111 przechwytów (średnia 2.7). Średnia kariery Paula wynosi 2.3. Jednak w innych statystykach Robertson już znacznie odstaje od Pula. Nie był on tak wybitnym playmakerem co młody gwiazdor Hornets, był także znacznie gorszym strzelcem. Średnie kariery Robertsona to 14 punktów i 5 asyst.
105 meczów Paula
Randolph odmienił sytuację Clippers
Lakers - Knicks 116:114
Skróty spotkań
:: W meczu z Nuggets rewelacyjnie zagrała trójka gwiazdorów Rockets. Yao, T-Mac i Artest razem zdobyli aż 72 punkty (57.1% z gry) z 108 całej drużyny i zebrali 25 piłek z 38 całej drużyny.
:: Czwartą kwartę Hornets wygrali z Grizzlies 30-24, do tak dobrego wyniku poprowadził ich Posey, który zdobył wtedy 9 ze swoich 15 punktów.
:: Blazers przerwali serię trzech porażek, a Roy spotkań z 30 punktami. Ponownie najlepszym graczem drużyny z Portland był rewelacyjny Roy, tym razem zdobył 29 punktów, ale w czwartej kwarcie odpoczywał.
:: Blazers wygrali pojedynek na tablicach z Kings zbierając aż 21 piłek więcej (59-38). Dwucyfrową liczbę zbiórek miało trzech zawodników Blazers: Przybilla (14), Oden (10) i Aldridge (10).
Mecz dnia: Celtics - Hawks
Od zeszłorocznych playoffs, pojedynek tych drużyn jest jednym z najważniejszych w konferencji wschodniej. W pierwszym meczu, rozgrywanym w Bostonie, po wyrównanej walce, dzięki skutecznemu rzutowi Pierce'a w ostatnich sekundach wygrali gospodarze. Ta porażka przerwała serię 6 zwycięstw Hawks na otwarcie sezonu. Teraz Celtics jadą do Atlanty i to oni mają imponującą serię 15 wygranych z rzędu. Hawks na pewno będą chcieli pokrzyżować im plany i pokonać najlepszą drużynę ligi. Ostatnio na własnym parkiecie przerwali serię Cavs, dlatego tym bardziej Celtics muszą uważać na rywali. Na pewno będzie to bardzo ciekawy mecz, w którym każda strona będzie walczyła do końca.
Pozostałe
Warriors - Pacers
Bucks - Sixers
Mavs - Raptors
Wizards - Pistons
Jazz - Nets
Cavs - Wolves
Clippers - Bulls
Spurs - Hornets
:: Drugi mecz trenera Natta nie był już tak udany, a jego drużyna przegrała aż 32 punktami z Blazers. Kings w tym spotkaniu zdobyli tylko 77 punktów, trafiając zaledwie 31.6% rzutów z gry.
:: W meczu z Grizzlies, West zdobył 18 punktów będąc wraz z Paulem najlepszym strzelcem drużyny, jednak trafił zaledwie 31.3% rzutów z gry.
:: Durant rozegrał kolejny dobry mecz zdobywając 25 punktów (50% z gry), a jego drużyna ponownie przegrała.
:: Trener Thunder, Brooks ma już taki sam bilans jak Carlesimo zanim został zwolniony, 1-12.
:: Porażka z Hornets przerwała serię 4 zwycięstw Grizzlies.
Następne spotkania
TOP 10
To był piąty z rzędu mecz wyjazdowy dla Knicks, jednak nie stracili sił by po trudnym pojedynku w Phoenix, dzień później powalczyć z jeszcze silniejszymi Lakers.
Przez ponad połowę pierwszej kwarty spotkanie było wyrównane, ale gdy do końca pozostawały niespełna 4 i pół minuty do ataku ruszyli Knicks. Kwartę zakończyli serią 21-6, a do tak dobrego wyniku poprowadził ich Robinson zdobywając w tym czasie 10 punktów. Drugie 12 minut goście rozpoczynali z 11 punktowym prowadzeniem, a pod koniec powiększyli swoją przewagę i zakończyli połowę mając 15 punktów więcej. Przez pierwsze dwie minuty trzeciej kwarty świetnie zagrali Lakers odnotowując serię 11-2, dzięki czemu zmniejszyli stratę do rywali. Jednak Knicks nie pozwolili sobie na jeszcze większe zniwelowanie ich przewagi i utrzymali prowadzenie do końca kwarty. Lakers dopiero w ostatnich skudach udało się zbliżyć na 4 punkty. Po dobrym finiszu trzeciej kwarty wydawało się, że gospodarze pójdą za ciosem i szybko wyrównają. Ale drużyna z Nowego Jorku jeszcze przez połowę ostatniej kwarty odpierała ataki Lakers, utrzymując swoją przewagę. Dopiero gdy do końca pozostawało 5 minut i 50 sekund, celnym rzutem za trzy Kobe doprowadził do remisu, po 101. Od tego momentu spotkanie było bardzo wyrównane, a wynik ciągle oscylował w okolicach remisu. Na 6 sekund przed końcem dwa rzuty wolne Fishera powiększyły prowadzenie Lakers do 3 punktów (115-112). W kolejnej akcji faulowany Robinson wykorzystał 2 rzuty wolne. Do końca pozostawały 2 sekundy, kiedy Robinson posłał Fisher na linię rzutów wolnych. Tym razem Fisher nie wytrzymał presji i spudłował jeden z dwóch rzutów (116-114). Knicks mieli 2 sekundy na akcję która, doprowadziłaby do remisu lub dałaby im zwycięstwo. Nie mieli już jednak czasu do wzięcia, co zmusiło Duhona do rzutu z połowy boiska, który miał bardzo małe szanse by wpaść do kosza.
W ekipie gospodarzy najlepiej spisywał się Bryant, który w całym meczu zdobył 28 punktów, z czego 9 przez ostatnie 7 i pół minuty, kiedy rozstrzygały się losy spotkania. Poza zdobyczami punktowymi, na swoim koncie miał także 7 zbiórek, 6 asyst i 4 przechwyty. Drugim strzelcem był Odom z 17 punktami. Wystąpił on w pierwszej piątce, zastępując chorego Gasola. Zaliczył także 12 zbiórek. Double-double odnotował również Bynum - 13 punktów i 11 zbiórek.
Najlepszym zawodnikiem Knicks był Robinson, który wchodząc z ławki zdobył 33 punkty ze skutecznością z gry 56.3%. Natomiast z wolnych był nieomylny, trafiając 12 rzutów. Po 18 punktów zaliczyli Richardson i Lee, który do tego dołożył jeszcze 14 zbiórek. Gracze Knicks rewelacyjnie wykonywali rzuty wolne, pomylili się zaledwie raz na 28 oddanych.
W Staples Center był obecny Marbury, który jest odsunięty od drużyny. Jednak tym razem był na meczu Knicks prywatnie, w roli kibica. W końcu zarabiając ponad $21 milionów stać go na miejsce przy parkiecie i nie potrzebuje być w zespole żeby oglądać mecz na żywo.