najlepszy zawdonik
Anthony rozegrał najlepszy mecz sezonu by poprowadzić swoją drużynę do zwycięstwa nad Wolves. Natomiast zawodnicy z Minnesoty pod wodzą nowego trenera rzeczywiście są bardziej zmotywowani i grają znacznie lepiej. Ostatecznie ponownie przegrali, ale prowadzili wyrównaną walkę z silniejszymi od nich Nuggets.

Decydująca okazała się trzecia kwarta, którą gospodarze wygrali 40-22, po tym jako Wolves po pierwszej połowie prowadzili 56-44. To było 12 minut Anthony'ego, dzięki niemu Nuggets odrobili straty i objęli prowadzenie. Melo w tym czasie zdobył aż 33 punkty, wyrównując tym samym rekord NBA w ilości punktów w jednej kwarcie, ustanowiony przez George'a Gervina w 1978. Pobił natomiast rekord Nuggets w tym elemencie, David Thompson również w 1978 w jednej kwarcie miał 32 punkty. Przez pierwszą połowę Anthony niczym się nie wyróżniał i nic nie wskazywało na to co się wydarzy w dalszej części meczu. Na przerwę Melo schodził do szatni mając na koncie 9 punktów, spudłował 6 z 9 rzutów z gry. Natomiast w trzeciej kwarcie prawie każdy jego  rzut był celny i był on nie do zatrzymania przez defensorów Wolves. 33 punkty zdobył trafiając 12 z 15 rzutów z gry, w tym 4 z 5 za trzy. Przez ponad 7 środkowych minut tej części spotkania jedynie Melo powiększał dorobek punktowy swojej drużyny, zdobywając 26 kolejnych punktów. Po tak fantastycznej grze można było oczekiwać dalszych popisów w czwartej kwarcie, jednak to już nie nastąpiło. Melo wystrzelał się w trzeciej kwarcie i w ostatniej zdobył już tylko 3 punkty trafiając 1 z 4 rzutów z gry. Spotkanie zakończył z najwyższym dorobkiem punktowym w sezonie - 45. Na swoim koncie miał również 11 zbiórek, 3 asysty i 4 przechwyty.

Poza Anthony'm w drużynie z Denver wyróżniał się wyłącznie Billups, zdobył 24 punkty i zaliczył 6 asyst. Dwucyfrową zdobycz punktową miał jeszcze Carter (11), reszta zespołu w ataku przyglądała się popisom duetu gwiazd.

Wolves, po tym jak w trzeciej kwarcie stracili swoje 12 punktowe prowadzenie i na ostatnie 12 minut wychodzili tracąc do rywali 6 punktów, nie zamierzali się poddawać. Na początku czwartej kwarty ruszyli do odrabiania strat i już na niespełna 7 minut przed końcem, po rzucie Jeffersona, przegrywali tylko 92-94. Wtedy jednak gospodarze odpowiedzieli serią 7-0 pozbawiając Wolves szans na zwycięstwo.

W drużynie z Minnesoty świetnie zagrał duet Jefferson-Foye. Pierwszy z nich na swoim koncie miał 26 punktów i 12 zbiórek, a jego skuteczność z gry wyniosła 63.2%. Foye zdobył tyle samo punktów, dokładając do tego jeszcze 6 asyst. Dwójka liderów mogła liczyć na pozostałych graczy pierwszej piątki, wszyscy zakończyli spotkanie z dwucyfrowym dorobkiem punktowym. Tym razem zawiodła jednak ławka, która jest przeważnie ich silnym punktem. Spośród rezerwowych jedynie Love grał dobrze, miał 14 punktów i 14 zbiórek. Pozostała trójka zmienników zdobyła w sumie 3 punkty (tylko z wolnych) pudłując 8 rzutów z gry. Warto jeszcze zwrócić uwagę na wysoką skuteczność całej drużyny na linii rzutów wolnych, pomylili się tylko raz na 24 rzuty.
Bez wątpienia to był dzień Anthony'ego. Rozegrał trzy słabe kwarty i jedną fantastyczną, dzięki której przeszedł do historii. W trzeciej kwarcie zdobył 33 punkty ze skutecznością z gry na poziomie 80%, natomiast w pozostałych trzech miał już tylko 12 punktów trafiając zaledwie 28.6% swoich rzutów. Ostatecznie zakończył spotkanie z imponującym dorobkiem 45 punktów i 11 zbiórek. To dzięki niemu Nuggets odrobili straty i objęli prowadzenie, którego nie oddali już do samego końca. 
Copyright Czwarta-Kwarta.com   Wszelkie prawa zastrzeżone
STRONA GŁÓWNA         KONTAKT         ARCHIWUM
autorem wszystkich tekstów jest Adam Szczepański
Mecz dnia:  Nuggets - Wolves 116:105
Podsumowanie dnia:  10.12
Jeszcze niedawno byliśmy świadkami szaleństwa transferowego w Nowym Jorku, a teraz kolejne drużyny postanowił dokonać zmian w swoich składach. Najważniejszą wymianą jest oczywiście ta pomiędzy Suns i Bobcats, ale o niej napisze w osobnej analizie. Tutaj skupię się na transferze pomiędzy Grizzlies, Wizards i Hornets.

Do drużyny z Waszyngtonu trafili Crittenton i James, dzięki czemu problem z zawodnikiem na jedynkę powinien się dla nich sko
ńczyć. Pod nieobecność Areansa w Wizards nie było klasowego zawodnika rozgrywającego, który mógłby poprowadzić zespół. Doświadczony Daniels, na którego najbardziej liczyli, nie spisywał się najlepiej i nawet jako rezerwowy nie wnosił dużo do gry. Podstawowym rozgrywającym przez większość czasu był Brown, ale tylko z powodu braków na tej pozycji a nie poziomu jego gry. Miał on kilka dobrych występów, w których zdobywał ponad 10 punktów i odnotowywał sporo asyst, ale były to tylko wyjątki. Przez większość czasu grał słabo, o czym świadczą jego statystyki, 2.4pts/ 1.9ast. przez prawie 14 minut. Dlatego Wizards nie mieli oporów by zwolnić Browna, robiąc miejsce w składzie dla nowych zawodników. Pozyskany z Grizzlies, Crittenton w tym sezonie nie miał okazji dużo grać, występując zaledwie w 7 meczach przez 44 minuty. Jednak jego słaba pozycja w drużynie z Memphis nie wynikała z gorszej dyspozycji, a z dużej ilości graczy na jedynkę. Jest to drugoroczniak, który został wybrany z 19 numerem draftu i ma potencjał by stać się świetnym zawodnikiem. W poprzednim sezonie, gdy dłużej przebywał na parkiecie (18.1min) po transferze z Lakers od Grizzlies, średnio zdobywał 7.4 punktów. Nie jest to typ playmakera, raczej combo guard, któremu lepiej wychodzi zdobywanie punktów niż kreowanie partnerów. Ale Wizards są do tego przyzwyczajeni, w końcu ich największa gwiazda jest tego typu graczem. Dlatego Crittenton w Waszyngtonie wreszcie powinien dostać szanse dłuższej gry i pokazania co potrafi.

Pozyskany z Hornets, James nie jest tak obiecującym zawodnikiem jak młody gracz z Memphis. Od czasu gdy podpisał duży kontrakt z Wolves jego forma znacznie spadła. A w ostatnich dwóch latach został przesunięty do dalekiej rezerwy i nie grał dużo. W tym roku trener Scott był przymuszony korzystać z niego z powodu braku innego rezerwowego na jedynkę. Jednak James zawodził, a head coach Hornets uznał, że lepiej grać bez klasycznego zmiennika na jedynkę. W Wizards dostanie on szansę by wreszcie wrócić do swojej lepszej gry. Oczywiście wiadomo, że nie będzie już zdobywał ponad 20 punktów, jak to miało miejsce w Raptors, ale ofensywny styl Wizards powinien mu pasować. Do czasu gdy wróci Arenas, prawdopodobnie połowa stycznia, będzie miał czas by pokazać, że jeszcze może się do czegoś przydać. W zamian za niego oddali Danielsa, który także nie był w wysokiej formie, a James jednak jest lepszym strzelcem dlatego, lepiej dla nich mieć takiego zawodnika w składzie.

W drużynie z Waszyngtonu brakowało zawodników zdobywających sporo punktów, którzy wspieraliby liderów w ataku, a także dobrego rozgrywającego. Crittenton i James są graczami, którzy mogą oba te problemy rozwiązać. Co do Jamesa są spore wątpliwości czy będzie on w stanie coś wnieść do drużyny, ale pozyskanie młodego Crittentona na pewno się opłaci.

Hornets także zlikwidowali braki w składzie dzięki temu transferowi. Brakowało im rezerwowego rozgrywającego i Daniels wydaje się dobrym rozwiązaniem. Co prawda w dotychczasowych meczach tego sezonu nie imponował, ale i tak spisywał się lepiej niż James. Zmiana otoczenia dla Danielsa może okazać się bardzo dobrym rozwiązaniem dla tego zawodnika. Przejście do zespołu walczącego o najwyższą stawkę powinno motywująco wpłynąć na niego, co ma przełożyć się na dobrą grę. Pozyskanie Jamesa w czasie zeszłorocznych rozgrywek okazało się dużym błędem. Jego kontrakt sprawiał, że Hornets musieliby płacić mu za ten i następny sezon ponad $12 milionów, za siedzenie na ławce. Daniels ma podobnej wysokości umowę, ale jest szansa, że będzie grał częściej i wniesie do zespołu znacznie więcej. Ma on tyle samo lat co James (33), jednak jego doświadczenie jest większe. Nie tylko częściej występował w playoffs, ale ma także na swoim koncie tytuł mistrzowski. Pozyskanie kolejnego doświadczonego gracza, którzy wie jak wygrywać najważniejsze mecze znacząco wzmacnia Hornets. Teraz mają w składzie Posey'a i Danielsa, którzy wchodząc z ławki powinni skutecznie wspierać pierwszą piątkę, zwłaszcza w przyszłych playoffs.

Grizzlies w tej wymianie dostali jedynie wybór w pierwszej rundzie draftu, ten sam, który niedawno oddali Wizards w zamian za Navarro. Jednak jest on zastrzeżony wieloma warunkami i może się okazać, że szybko Grizzlies z niego nie skorzystają. Ich najważniejszym celem w tej wymianie było oddanie Crittentona, który był niepotrzebny i marnował się w ich drużynie. A jako, że rok temu za darmo oddano Gasola, tak tym bardziej teraz, GM Grizzlies nie miał problemu by tanio sprzedać Crittentona. Może w przyszłości z draftu dostaną dobrego zawodnika, ale zanim to się stanie wszyscy już zapomną o tym transferze. Wydaje się, że za dobrze zapowiadającego się Crittentona można było dostać coś więcej, chociażby pick w drafcie, z którego na pewno mogliby skorzystać już w przyszłym roku.
statystyki
PTS   45  C.Anthony vs.MIN
REB  
20  T.Murphy vs.TOR
AST  
15  C.Paul vs.CHA
STL  
4    6 zawodników
BLK  
4    7 zawodników
Willie
Green
Trener Cheeks zdecydował się na zmianę w pierwszej piątce i w meczu z Cavs, Younga zastąpił Green. Wchodzący z ławki Young zagrał słabo, ale występujący po raz pierwszy w tym sezonie w wyjściowym składzie Green spisał się jeszcze gorzej. Przez 20 minut spędzonych na parkiecie spudłował 5 z 6 rzutów z gry. Na swoim koncie miał zaledwie 2 punkty, przechwyt i stratę. Wydaje się, że szybko wróci na ławkę.
DJ
Augustin
Po tym jak Bobcats wysłali Richardsona do Phoenix, Augustin może liczyć na coraz więcej minut gry. Co prawda nie jest on rzucającym obrońcą, ale trener Brown prawdopodobnie postawi na duet rozgrywających w pierwszej piątce. Już w meczu z Hornets, debiutant pokazał co potrafi zdobywając rekordowe dla siebie 28 punktów (60% z gry), z czego trafił 4 z 4 rzutów za trzy. Poza tym, mógł pochwalić się także 7 asystami i 4 przechwytami.
najlepszy debiutant
najgorszy zawdonik
free hit counter
Carmelo
Anthony
wyniki
Pacers - Raptors  88:101
Knicks - Nets  121:109
Bobcats - Hornets  89:105
Cavs - Sixers  101:93
Grizzlies - Thunder  108:102
Hawks - Spurs  89:95
Wolves - Nuggets  105:116
Bucks - Warriors  96:119
Suns - Lakers  110:115
Wydarzenia dnia
Przejście Harringtona do Nowego Jorku okazuje się idealnym rozwiązaniem dla tego zawodnika. W drużynie D'Antoniego, spisuje się on fantastycznie będąc najlepszym strzelcem Knicks. W ośmiu dotychczasowych meczach jego średnia wyniosła 24.7 punktów, 8 zbiórek i 1.7 asyst. Za każdym razem miał dwucyfrową zdobycz punktową, z czego w 4 spotkaniach zdobył przynajmniej 20 punktów, a 2 razy ponad 30. Podczas gdy w całym poprzednim sezonie tylko raz udało mu się zanotować więcej niż 30 punktów.

W meczu w New Jersey, w jego rodzinnym mieście, Harrington na swoim koncie miał aż 39 punktów, tylko o jeden mniej niż wynosi jego rekord kariery. Z czego aż 26 z nich zaliczył w drugiej kwarcie. Do tego dołożył także 13 zbiórek. Co ciekawe, ostatnio gdy zdobył ponad 30 punktów, również miał double-double.

Oczywiście w obecnej sytuacji Knicks, kiedy ich skład jest ograniczony, Al gra bardzo długo, co pomaga mu w tak imponujących popisach strzeleckich. W Nowym Jorku brakuje wysokich zawodników, dlatego już w 5 z 9 spotkań, przebywał on na parkiecie ponad 40 minut. Ale nie zawsze dłuższa gra wiąże się z lepszymi statystykami, a w przypadku Harringtona jego efektywność nie spada i przez cały mecz potrafi grać na wysokim poziomie.

Przez wcześniejsze 10 lat jego kariery jeszcze nigdy nie miał sezonu ze statystykami punktowymi powyżej 20. Najwięcej zdobywał w sezonie 2005/06, kiedy grał w Hawks, wtedy jego średnia wynosiła 18.7 punktów. Od tamtego czasu jego statystyki w tym elemencie były niższe. Jednak utrzymując tak świetną dyspozycję w dalszej części obecnych rozgrywek może to zakończyć się jego rekordowym osiągnięciem w średniej ilości zdobywanych punktów.
Po dziewięciu porażkach z rzędu, Warriors odnotowali drugie kolejne zwycięstwo, pokonując pewnie Bucks. Bardzo istotnym elementem, który decyduje o ich wygranych okazują się zbiórki. Jako drużyna grająca w stylu small-ball, często mają problemy z walką na tablicach, co przekłada się na dużą liczbę porażek. Na szczęście w składzie mają świetnie grającego Biedrinsa, który średnio zbiera ponad 12 piłek i przyczynia się do nielicznych zwycięstw.

W dwóch ostatnich spotkaniach bilans zbiórek Warriors w porównaniu do ich przeciwników jest remisowy (93-93). W meczu z Bucks mieli o jedną więcej, natomiast z Thunder jedną mniej. Drużyna koncentrująca się na ofensywie musi zbierać, by móc ponawiać akcje, bez tego mają ogromne problemy, co pokazują statystyki. We wcześniejszych dziewięciu porażkach, tylko raz nie przegrali walki na tablicach (remis w tym elemencie z Bulls), natomiast w aż siedmiu spotkaniach ich przeciwnicy mieli dwucyfrową przewagę w zbiórkach.

W wygranych meczach ich średnia zbiórek wynosi 45.3, przeciwników 44.7. W przegranych spotkaniach mają tylko 41.5 zbiórek, a ich rywale aż 48.6.

Jako najlepszy zbierający, także dyspozycja Biedrinsa ma spory wpływ na ostateczny wynik drużyny. W pierwszych jedenastu meczach (przed serią dziewięciu porażek) Warriors wygrali 5 spotkań, a ich center miał średnio 14.4 zbiórek. Podczas gdy drużyna z Golden State seryjnie przegrywała statystyki Biedrinsa były znacznie niższe - 8.9. Natomiast w dwóch ostatnich meczach zbierał 17.5 piłek. W tym sezonie Biedrins 8 razy miał na koncie poniżej 10 zbiórek, 9 z tych spotkań kończyło się dla Warriors przegraną.
Wymiana Wizards-Grizzlies-Hornets
Popisy Harringtona w Nowym Jorku
Warriors i zbiórki

Skróty spotkań
:: W meczu z Pacers pierwsze zwycięstwo w roli head coacha Raptors odniósł Traino. Świetną decyzją okazało się wstawienie Kapono do pierwszej piątki, chociaż było to wymuszone kontuzją Parkera. Kapono zdobył 25 punktów, co jest jego rekordem sezonu, miał także 8 zbiórek.

:: Cavs co prawda przerwali swoją serię dziewięciu spotkań wygranych różnicą przynajmniej 12 punktów, ale i tak pokonali Sixers i mają w tym momencie 10 kolejnych zwycięstw na koncie.

:: Przesunięty do roli rezerwowego rozgrywający Grizzlies, Conley, wreszcie rozegrał dobry mecz. W czwartej kwarcie zdobył aż 14 ze swoich 16 punktów, w dużej mierze przyczyniając się do zwycięstwa drużyny z Memphis.

:: W meczu z Thunder, Mayo miał na koncie 18 punktów, tym samym był to 22 mecz w jego karierze w NBA i 22, w którym zdobył przynajmniej 10 punktów. Dzięki temu wyprzedził Magica Johnsona, który swój debiutancki sezon rozpoczął od 21 spotkań z dwucyfrowym dorobkiem punktowym.

:: Ginobli w ostatnich czterech meczach był zawodnikiem pierwszej piątki, w tym czasie grał dobrze, ale dopiero kiedy wrócił do roli pierwszego zmiennika odnotował świetny występ. W spotkaniu z Hawks wchodząc z ławki zdobył 27 punktów przy skuteczności z gry wynoszącej 66.7%, z czego trafił aż 5 z 7 rzutów za trzy.

:: Morrow znowu odgrywa większą rolę w Warriors. Po tym jak zdobył 37 i 25 punktów, w następnych meczach nie był już tak widoczny. Jednak w ostatnich trzech spotkaniach znowu dosłał szansę dłuższej gry i ponownie pokazał swoje umiejętności strzeleckie. Nie były to już tak dobre mecze jak te dwa na samym początku, ale 40 punktów w trzech meczach to bardzo dobry wynik dla debiutanta.
Mecz dnia:  Blazers - Jazz
Blazers i Jazz prowadzą równorzędną walkę z Nuggets o najwyższą pozycję w dywizji Northwest. Jazz nadal będą musieli radzić sobie bez Boozera, ale odkąd Millsap w każdym meczu zalicza double-double, pozycja silnego skrzydłowego nie jest ich problemem. Dlatego nawet osłabieni Jazz mają duże szanse na pokonanie silnych Blazers, tym bardziej w Salt Lake City. Jednak drużyna z Portland jest ostatnio w bardzo wysokiej formie i nawet na wyjazdach świetnie sobie radzą (wygrali 4 z 5 ostatnich meczów rozgrywanych poza Portland). Poza tym, na pewno będą mogli liczyć na swój duet liderów Roy-Aldridge, a jeśli dołączy do nich jeszcze Oden (który po słabym występie powinien teraz rozegrać dobry mecz) to będziemy świadkami bardzo ciekawego spotkania. Ostatnie starcie pomiędzy tymi drużynami, także rozgrywane w Utah, wygrali Jazz, po świetnej czwartej kwarcie, w której zdobyli 11 punktów więcej niż Blazers.

Pozostałe mecze
Celtics - Wizards
Bobcats - Mavs
:: W pierwszym pojedynku pomiędzy Pacers i Raptors, drużynami, które przed sezonem wymieniły się zawodnikami, słabo zagrali wszyscy gracze biorący udział w tym transferze. O'Neal zdobył 10 punktów przy 40% skuteczności z gry i miał 9 zbiórek. Ford spudłował 6 z 8 rzutów z gry i zakończył spotkanie z 4 punktami, tyle samo miał też asyst. Natomiast Nesterovic miał zerowy dorobek punktowy, po 3 zbiórki i asysty.

:: W drugiej kwarcie meczu z Grizzlies, Thunder prowadzili przewagą 21 punktów. Była to ich najwyższa przewaga w tym sezonie. Jednak nie potrafili jej utrzymać i ostatecznie przegrali.

:: W spotkaniu ze Spurs bardzo słabo zagrała trójka podstawowych zawodników Hawks. Williams, Smith i Bibby zdobyli w sumie 17 punktów trafiając zaledwie 4 z 22 rzutów z gry.

:: W meczu z Lakers zawodnicy Suns przegrali w dużej mierze przez rzuty wolne. Oni stawali na linii zaledwie 18 razy, trafiając 12 z nich. Podczas gdy gracze z LA w samej czwartej kwarcie oddali 22 rzuty wolne, a 17 z nich wpadło do kosza. Ostatecznie na 35 trafili 27.

:: Po raz pierwszy w tym sezonie Nets przegrali mecz, w którym Harris zdobył ponad 30 punktów. Wcześniej ich bilans w takich spotkaniach wynosił 6-0.

:: Iguodala świetnie rozpoczął mecz z Cavs. Po pierwszej połowie miał na swoim koncie 21 punktów, trafił 10 z 12 rzutów z gry. W drugiej był już znacznie mniej widoczny, dołożył tylko 6 punktów oddając zaledwie 4 rzuty z gry. Słabo spisywał się również Brand, który wrócił do gry po dwóch meczach nieobecności z powodu kontuzji. W całym spotkaniu zdobył tylko 6 punktów (3 na 11 z gry), miał 11 zbiórek i aż 7 strat.

Następne spotkania
TOP 10