najlepszy zawdonik
Ostatnim razem kiedy te zespoły się spotkały, Mavs łatwo pokonali osłabionych brakiem Ginobiliego, Spurs. Tym razem derby Texasu stały na najwyższym poziomie. Był to bardzo wyrównany mecz, godny pojedynku pomiędzy drużynami z najsilniejszej dywizji ostatnich lat.

Po trzech kwartach goście z San Antonio prowadzili tylko minimalną różnicą dwóch punktów (81-79). Przez kolejne 12 minut nikt nie potrafił osiągnąć znaczącej przewagi. Na 2 minuty przed ko
ńcem regulaminowego czasu gry, Spurs przegrywali dwoma punktami (103-105). Wtedy dwie skuteczne akcje w ataku przeprowadził Parker dając swojej drużynie przewagę dwóch punktów. Do remisu doprowadził rzut Nowitzkiego (107-107), a do końca pozostawała minuta i 23 sekundy. Od tego momentu już nikt nie zdobył punktu. Swoje rzuty spudłowali Ginobili i Parker, a po stronie Mavs, Terry i Nowitzki. W dogrywce nadal trwała wyrównana walka. Na 43 sekundy przed końcem, po rzucie wolnym Parkera, wynik wynosił 116-113 dla gości. Drugi wolny był już niecelny, ale piłkę zebrali Spurs, a Parker próbował powiększyć prowadzenie rzutem z półdystansu. Niestety dla ekipy z San Antonio nie trafił. Odpowiedzią Mavs był celny rzut za trzy Kidda i kolejny remis w tym meczu. Do końca pozostawało 19 sekund, a Ginobili i Nowitzki spudłowali rzuty mogące przesądzić o losach spotkania. Pod koniec drugiej dogrywki Spurs ponownie mieli 3 punktowe prowadzenie (129-126), po celnym rzucie Duncana. Gospodarzom pozostawało jeszcze 40 sekund by doprowadzić do remisu. Jednak Barea nie trafił z półdystansu, a faulowany Mason wykorzystał dwa rzuty wolne. Tym samym na 23 sekundy przed końcem Mavs tracili już 5 punktów do swoich przeciwników. Odmienić tą sytuację próbował Nowitzki, ale jego rzut za trzy nie wpadł do kosza. Mason trafił dwa kolejne rzuty wolne i było po meczu.

W całym spotkaniu 22 razy zmieniało się prowadzenie, 13 razy był remis.

Do ostatecznego sukcesu, drużynę z San Antonio poprowadził duet Duncan-Parker. Silny skrzydłowy gości zdobył 8 ze swoich 32 punktów w doliczonym czasie gry. Poza tym zebrał także 14 piłek. Parker natomiast zako
ńczył spotkanie z dorobkiem 29 punktów. On również miał double-double, odnotowując 10 asyst. Ginobili miał 18 punktów, ale zdobywał je przy niskiej skuteczności z gry wynoszącej 33.3%. Poza tą trójką, ponad 10 punktów zdobyli także pozostali dwaj zawodnicy pierwszej piątki (Finley i Bonner po 13pts) i rezerwowy Mason (12pts).

Dla drużyny z San Antonio 133 punkty to najwyższa zdobycz od 2005 roku.

Spurs odnotowali tylko 7 strat w całym meczu, jest to druga najniższa liczba strat w spotkaniu zako
ńczonym dwiema dogrywkami. Mavs także nie mieli problemów ze stratami - 13 (6 z nich należała do Terry'ego).

W drużynie Mavs po raz kolejny fantastyczne spotkanie miał Nowitzki, zdobył 35 punktów i 10 zbiórek. Jednak w ostatnich sekundach obu dogrywek spudłował rzuty, mogące zmienić losy meczu. Do tego nie trafił żadnego ze swoich 6 rzutów za trzy. Bardzo dobrze zagrał Kidd, który na swoim koncie miał 25 punktów, 12 asyst i 8 zbiórek. Tym samym pierwszy raz od pięciu spotka
ń zdobył więcej niż 10 punktów. Kolejny świetny występ odnotował Barea, w drugim meczu z rzędu zdobył ponad 20 punktów (21), miał także 5 asyst. Podstawowych zawodników najskuteczniej wsparł wchodzący z ławki Terry, który poza 19 punktami zaliczył także 9 zbiórek. 
Najlepszym zawodnikiem dnia wybrałem O'Neala, który zdobył 35 punktów z starciu z Bucks. W pierwszym meczu z tą drużyną, Shaq miał 29 punktów, teraz zagrał jeszcze lepiej i odnotował rekordową zdobycz w barwach Suns. Ostatni raz przynajmniej 35 punktów zdobył w marcu 2006. W tym spotkaniu Shaq miał imponującą skuteczność z gry wynoszącą 73.7%. Na swoim koncie miał jeszcze 8 zbiórek i 3 bloki. A co najważniejsze, jego drużyna pewnie wygrała.
Copyright Czwarta-Kwarta.com   Wszelkie prawa zastrzeżone
STRONA GŁÓWNA         KONTAKT         ARCHIWUM
autorem wszystkich tekstów jest Adam Szczepański
Mecz dnia:  Spurs - Mavs 133:126 (2OT)
Podsumowanie dnia:  9.12
20 lat temu, 9 grudnia, Sloan został zatrudniony jako head coach Jazz. Przez te 20 lat w NBA było 223 trenerów, a w Utah ciągle ten sam człowiek siedział na ławce. Chociaż jego kariera w roli szkoleniowca NBA nie zaczęła się najlepiej. W latach 1979-82 prowadził Bulls, co prawda w drugim sezonie awansował z drużyną do playoffs, ale już w kolejnych rozgrywkach z 51 spotkań wygrał tylko 19 i został zwolniony. Do roli głównego trenera wrócił dopiero 6 lat później.

Oczywiście można powiedzieć, że Sloan miał szczęście, ponieważ obejmując drużynę Jazz w składzie miał Malone'a i Stocktona, którzy pierwsze lata w NBA mieli już za sobą i byli gotowi do gry na najwyższym poziomie. Jednak w historii NBA było wiele przykładów no to, że nawet z świetnymi zawodnikami w drużynie sporo trenerów nie potrafiło odnosić sukcesów. A Sloan już w pierwszym roku pracy poprowadził Jazz do playoffs i tak przez 15 sezonów jego drużyna za każdym razem znajdowała się w najlepszej ósemce zachodu. Pierwszy raz jako head coach drużyny z Salt Lake City nie zagrał w części posezonowej dopiero gdy w zespole nie było już duetu gwiazdorów (2003/04). Ale pomimo tak poważnego osłabienia i odejścia dwóch najważniejszych zawodników Jazz wygrali 42 spotkania. Najgorszy był kolejny sezon,  2004/05, gdy jego drużyna miała zaledwie 26 zwycięstw na koncie. Wtedy wielu ekspertów mówiło się, że jest on już za stary i nie ma nowych pomysłów. Jednak władze Jazz ciągle w niego wierzyły, a on stworzył kolejny silny zespół, w oparciu o młodych zawodników.

Co ciekawe, Sloan przez te 20 lat ani razu nie został wybrany trenerem roku, mimo, że 3 razy jego drużyna była najlepsza na zachodzie, z czego 2 razy mieli najlepszy bilans w całej lidze. Natomiast jego największym sukcesem był dwukrotny występ w Finałach. Dla wybitnego trenera, tak długo będącego w jednej drużynie, brak tytułu jest na pewno sporym niedosytem. Z drugiej strony pokazuje zaufanie władz klubu. W innych drużynach dobre występy często nie wystarczały, jeśli trener nie zdobywał mistrzostwa tracił posadę.

Gracze Jazz uhonorowali jego 20 lat pracy zwycięstwem z Wolves.
statystyki
PTS   35  S.O'Neal, D.Nowitzki
REB  
19  Y.Ming vs.ATL
AST  
14  C.Duhon vs.CHI
STL  
5    R.Brewer vs.MIN
BLK  
5    J.Smith vs.HOU
Tim
Thomas
W drużynie, w której na boisko wychodzi tylko 7 zawodników, każdy z nich musi sporo wnieść do gry by zespół mógł wygrać. W meczu z Bulls, Thomas był najsłabszym graczem swojego zespołu. Zdobył najmniej punktów spośród siódemki zawodników Knicks - 4. Spudłowała aż 5 z 6 rzutów z gry. Poza tym, przez 22 minuty spędzone na parkiecie na swoim koncie miał tylko jedną zbiórkę, przechwyt i blok. A jego drużyna przegrała.
Derrick
Rose
Tym razem Rose nie rozegrał fantastycznego meczu, ale zrobił co do niego należało i przyczynił się do zwycięstwa Bulls. Zdobył 15 punktów przy skuteczności z gry wynoszącej 63.6%. Poza tym, miał także 7 asyst, 3 zbiórki, 2 bloki i przechwyt. Ważne było także to, że odnotował tylko 2 straty. W ostatnich dwóch meczach były to jego jedyne starty, podczas gdy w dwóch wcześniejszych spotkaniach miał ich aż 11.
najlepszy debiutant
najgorszy zawdonik
free hit counter
Shaquille
O'Neal
wyniki
Cavs - Raptors  114:94
Wizards -
Pistons  107:94
Wolves - Jazz  96:99
Bulls -
Knicks 105:100
Mavs - Spurs  126:133 (2OT)
Rockets -
Hawks  92:84
Suns -
Bucks  125:100
Blazers - Magic  108:109
Kings -
Lakers  113:101
Wydarzenia dnia
Już przed rozgrywkami pisałem, że Wittman nie jest dobrym trenerem i nie będzie w stanie poprawić gry Wolves. Władze klubu wytrzymały 19 spotkań, 15 porażek w tym czasie to nawet dla drużyny nie mającej dużych aspiracji fatalny wynik. Rolę head coacha przejął McHale, drugi raz w swojej karierze. Po raz pierwszy został trenerem gdy zwolniono Saundersa, w sezonie 2004/05. Wtedy odnotował całkiem niezły bilans wygrywając 19 z 31 meczów, jednak mógł liczyć na Garnetta, który prowadził drużynę. Teraz nie ma już takiego lidera w składzie i właściwie można być pewnym, że nie osiągnie dodatniego bilansu.

Ostatnio kiedy obejmował stanowisko trenera sporo mówił się o tym, że bardzo tego nie chciał i dlatego już w kolejnym sezonie nie prowadził zespołu, a zatrudnił Casey'a. Teraz także nie był zbyt chętny by wrócić do roli szkoleniowca, ale podobno zmusił go do tego właściciel klubu. Miał on dać McHale'owi ultimatum albo zostaje on trenerem albo traci posadę generalnego managera. McHale w ostatnich sezonach nie miał sukcesów jako manager i nie udało mu się zbudować silnej drużyny w Minnesocie. Po pierwsze wielu uważa, że oddał Garnetta za zbyt niską cenę, a poza tym popełnił błędy w ostatnich draftach. W 2006 z numerem szóstym wybrał Roy'a, a następnie wymienił go za Foye'a i teraz już wiemy kto z tej dwójki jest bardziej wartościowym graczem. W 2007 Wolves mieli siódmy numer i zdecydowali się na Brewera, a kilka numerów później wybrano takich zawodników jak Hawes, Thornton czy Stuckey. Natomiast w tym roku oddał wybranego z trzecim numerem Mayo za Love'a. Oczywiście nie wiadomo który z tych zawodników będzie lepszy w przyszłości, ale jak na razie Mayo pokazuje się jako świetny strzelec, a tego typu zawodnika najbardziej brakuje w Wolves. Dlatego teraz McHale ma udowodnić, że wiedział co robił budując ten zespół.

Już pierwszym meczu pod jego wodzą Wolves zaprezentowali się trochę lepiej. Do ostatnich minut walczyli ze znacznie silniejszymi Jazz, po raz pierwszy od 5 spotka
ń zdobyli ponad 90 punktów, a do tego pozwolili rywalom na mniej niż 100 punktów, co nie udawało im się w 7 wcześniejszych meczach. Ale trudno powiedzieć czy to jedynie chwilowy impuls czy może początek poprawy gry w dłuższym okresie.
Millsap już w swoim debiutanckim sezonie udowodnił, że jego wybór dopiero z 17 numerem w drugiej rundzie draftu był błędem. Obecnie Millsap jest świetnym zmiennikiem dla Boozera i czołowym rezerwowym Jazz. Potrafi on skutecznie walczyć pod tablicami i zdobywać sporo punktów. W tym sezonie kontuzja Boozera dała mu możliwość gry w pierwszej piątce w kilku kolejnych meczach, dzięki czemu mógł pokazać pełnie swoich możliwości. W dwóch poprzednich latach w wyjściowym składzie zagrał 3 razy, w tych rozgrywkach już 10.

Pierwszy raz w pierwszej piątce wystąpił w meczu z Grizzlies, ale nie był to dla niego bardzo udany mecz (8pts/ 4reb). Jednak już w następnym, z Bulls, odnotował double-double i od tego momentu w każdym spotkaniu ma podwójne zdobycze punktów i zbiórek. Tym samym ma obecnie na koncie serię 9 double-double z rzędu, a jego statystyki w tych meczach wyniosły 17.9pts/ 11.6reb. W 5 z 9 spotka
ń zdobył przynajmniej 20 punktów, tyle samo meczów z takim dorobkiem miał w sumie w dwóch wcześniejszych sezonach. Wreszcie pokazał, że poza walką na tablicach i zbiórkami, może zdobywać sporo punktów i być czołowym strzelcem drużyny.

W najbliższych dniach do gry ma wrócić Boozer, to spowoduje, że Millsap ponownie zostanie przesunięty na ławkę. Ale jeśli utrzyma tak wysoką formę, na pewno może liczyć na dużą ilość minut gry, będąc pierwszym zmiennikiem na pozycje cztery/ pięć. Jazz natomiast będą mieli jeden z najsilniejszych duetów silnych skrzydłowych. Kiedy Boozer będzie schodził na ławkę by odpocząć, Jazz pod koszami będą mieli skutecznego Millsapa.
Blazers w tym sezonie spisują się bardzo dobrze, mimo, że ich młody center ciągle jest daleki od gry na wysokim poziomie. Oden ma ogromny problem z utrzymaniem dobrej formy w dwóch kolejnych spotkaniach. Ostatnie 8 meczów w jego wykonaniu wyglądały następująco:
vs. MIA - 10pts/10reb
vs. NOH - 1pts/8reb
@ DET - 11pts/ 13reb
@ NYK - 2pts/ 7reb
@ WAS - 13pts/ 10reb
@ BOS - 5pts/ 6reb
@TOR - 10pts/ 10reb
vs. ORL - 2pts/ 1reb
W co drugim spotkaniu miał double-double, ale przeplatał je fatalnymi występami, zwłaszcza pod względem ofensywnym. Dlatego Blazers mogą być pewni, że po jego dobrym występie, w następnym Oden nie wniesie dużo do gry. Na szczęście drużyna z Portland może liczyć na swojego zmiennika na centrze. Przybilla stracił pozycję w pierwszej piątce na rzecz debiutanta, ale na razie gra lepiej niż on i jest znacznie pewniejszym punktem zespołu. Przez nieco ponad 23 minut gry odnotowuje średnio 6.3 punktów, 8 zbiórek i 1.4 bloków. W meczu z Magic zaliczył trzecie double-double w sezonie mając po 11 punktów i zbiórek. Dzięki temu Blazers wygrali walkę na tablicach, zbierając 15 piłek więcej, jednak nie uchroniło ich to od porażki.
20 lat Sloana na ławce Jazz
Millsap:
9 double-doubles z rzędu
McHale wraca do roli trenera
Środkowi Blazers


Skróty spotkań
:: W meczu z Raptors, James został liderem w całej historii Cavs w ilości przechwytów (737), wyprzedził Marka Price'a, który w swojej karierze w Cleveland odnotował ich 734. Natomiast Ilgauskas wyprzedził Brada Daugherty'ego i został najlepiej zbierającym zawodnikiem w historii klubu, na swoim koncie ma obecnie 5230 zbiórek.

:: W starciu z Bulls, Lee zdobył 11 punktów i zebrał 15 piłek, tym samym odnotował 10 z rzędu double-double.

:: Duhon po raz pierwszy od przejścia do Nowego Jorku miał okazję zagrać w Chicago, gdzie występował jeszcze rok temu. Co prawda nie udało mu się pokonać Bulls z jego nową drużyną, ale zaliczył dobry występ mając 15 punktów i 14 asyst.

:: Po ostatnim słabszym występie ponownie na wysokim poziomie zagrał Yao prowadząc Rockets do zwycięstwa. W meczu z Hawks zdobył 24 punkty, będąc najlepszym strzelcem drużyny, a do tego dołożył aż 19 zbiórek. Za każdym razem, gdy Ming zdobywa ponad 20 punktów (7 meczów), Rockets wygrywają. Natomiast w spotkaniach, w których Chińczyk ma double-double,  bilans jego drużyny wynosi 10-2.

:: Przez ostatnie 3 minuty i 30 sekund meczu z Blazers, gracze Magic trafili 4 rzuty z gry i wszystkie były za trzy. Najpierw dwa razy Nelson, potem Lewis, a tuż przed końcową syreną Turkoglu, dając zwycięstwo swojej drużynie.

:: Przed starciem z Lakers, Kings przegrali 8 kolejnych spotkań. Wygrywając ten mecz Theus zachował swoje stanowisko. Coraz częściej mówi się, że będzie on kolejnym zwolnionym w tym sezonie trenerem. Ale dzięki zwycięstwu ze znacznie silniejszą drużyną z LA przynajmniej chwilowo odroczył ten wyrok.
Mecz dnia:  Suns - Lakers
Mecze pomiędzy dwiema najlepszymi drużynami dywizji Pacyfiku zawsze był bardzo ciekawe. Od ostatniego sezonu do podtekstów tego pojedynku dołączyło starcie Shaqa z Bryantem, co jeszcze bardziej zwiększyło zainteresowanie spotkaniami pomiędzy Suns i Lakers. Tym razem jednak O'Neal nie zagra, ponieważ z powodu pogrzebu w rodzinie opuści na chwilę swoją drużynę. Dlatego osłabieni Suns będą mieli małe szanse na zwycięstwo w LA. W poprzednim meczu pomiędzy tymi drużynami, Lakers łatwo zwyciężyli w Arizonie. I mimo, że ostatnio przegrali w Sacramento, a Suns wygrali dwa spotkania z rzędu to jednak gospodarze są faworytem tego meczu. Jednak jak zawsze w tego typu spotkaniach możemy oczekiwać, ze Suns będą bardziej zmotywowani niż normalnie i spróbują powalczyć z Lakers. 

Pozostałe mecze
Pacers - Raptors
Knicks - Nets
Bobcats - Hornets
Cavs - Sixers
Grizzlies - Thunder
Hawks - Spurs
Wolves - Nuggets
Bucks - Warriors
:: W meczu z Cavs, Bosh grał słabo i zakończył go mając na koncie zaledwie 9 punktów (36.4% z gry), co jest jego najniższą zdobyczą w tym sezonie. Lepiej radził sobie w walce pod koszami zbierając 11 piłek, ale nie uchroniło to Raptors przed 5 porażką z rzędu.

:: Porażka z Suns była dwudziestą pierwszą z rzędu dla zespołu Bucks w Phoenix. Ostatni raz wygrali w Arizonie w 1987, wtedy zawodnikiem drużyny z Milwaukee był ich obecny trener, Skiles, dla którego był to debiutancki sezon.

:: Blazers po raz pierwszy w tym sezonie przegrali mecz w Portland. Wcześniej wygrali 7 kolejnych spotkań na własnym parkiecie i dopiero Magic udało się przerwać tą serię. Blazers przed porażką nie uchronił nawet bardzo dobry występ Roy'a (30pts/ 9reb/ 5ast) i Aldridge'a (25pts/ 13reb).

Następne spotkania