najlepszy zawdonik
Celtics - Blazers 93:78
Przed tym spotkaniem Blazers odnotowali 6 kolejnych zwycięstw, z czego 3 ostatnie w serii wyjazdowej na wschodzie. Ale dopiero starcie z Celtics miało być prawdziwym sprawdzianem ich siły. I rzeczywiście pojedynek z mistrzami pokazał Blazers jak daleko im jeszcze do poziomu najsilniejszych drużyn w lidze. Celtics obnażyli ich słabości, zaprezentowali rewelacyjną defensywę i pewnie pokonali gości. Tym samym wygrali 11 mecz z rzędu co jest najdłuższą serią zwycięstw Celtics od sezonu 85/86.

Przez pierwsze 20 minut spotkanie było wyrównane, a na niespełna 4 minuty przed zakończeniem pierwszej połowy Blazers udało się objąć prowadzenie 36-35. Wtedy jednak zakończyła się dobra passa gości. Celtics swoją skuteczną obroną zniszczyli atak przeciwników, w efekcie czego Blazers nie zdobyli żadnego punktu przez 7 kolejnych minut. Gospodarze w tym czasie odnotowali serię 21-0 i po trzech minutach trzeciej kwarty prowadzili 56-36. W sumie, dwie środkowe kwarty Celtics wygrali 50-30 pozbawiając swoich przeciwników marzeń o wyrównanej walce.

Ta lekcja najbardziej dotkliwa była dla środkowego Blazers (5pts/ 6reb). Oden na parkiecie przebywał zaledwie 18 minut mając problemy z faulami i na niespełna 4 minuty przed zakończeniem spotkania musiał opuścić boisko z powodu 6 przewinień. To był także słaby występ Roy'a, obrona Celtics zmusiła go do bardzo niskiej skuteczności z gry (27.3%) i zakończył mecz z 12 punktami. Poza nim, jeszcze tylko Aldridge i Outlaw mieli na swoim koncie dwucyfrową zdobycz punktową, obaj zdobyli ich po 13.

W drużynie gospodarzy wszyscy gracze pierwszej piątki i rezerwowy Powe zdobyli ponad 10 punktów. Najwięcej miał Allen - 19. Statystykami na poziomie double-double mogli pochwalić się zawodnicy podkoszowi: Garnett (14pts/ 11reb) i Perkins (12pts/ 12pts). Natomiast Rondo, po ostatnim triple-double, ponownie zagrał bardzo dobrze odnotowując 16 punktów, 8 zbiórek i 7 asyst. Najniższą skuteczność spośród podstawowych graczy miał Pierce, trafił tylko 4 z 12 rzutów z gry. W całym meczu zdobył 13 punktów, ale aż 9 na przełomie drugiej i trzeciej kwarty, kiedy Celtics zapewnili sobie zwycięstwo.
W końcu Yao zagrał jak przystało na gwiazdę NBA i poprowadził drużynę do zwycięstwa, wykorzystując swoją przewagę wzrostu po koszami. W decydującej o losach spotkania, czwartej kwarcie zdobył aż 19 punktów. Zakończył mecz z 33 na koncie, poza tym zaliczył również 14 zbiórek i 5 asyst. Fantastycznie radził sobie także na linii rzutów wolnych, z 19 trafił aż 17.
Copyright Czwarta-Kwarta.com   Wszelkie prawa zastrzeżone
STRONA GŁÓWNA         KONTAKT         ARCHIWUM
autorem wszystkich tekstów jest Adam Szczepański
Celtics pokazali Blazers gdzie ich miejsce
Podsumowanie dnia:  5.12
Sixers - Pistons 96:91
W Detroit, Sixers musieli radzić sobie bez swojego najlepszego zawodnika, Branda. Jego miejsce w pierwszej piątce zajął młody Speights, a do składu meczowego został włączony weteran Marshall. I nikt nie spodziewał się, że to właśnie rezerwowy Marshall, który nie pojawił się na parkiecie w ostatnich 9 meczach, znacząco pomoże swojej drużynie. Na parkiecie pojawił się on dopiero pod koncie trzeciej kwarty zastępując Speightsa, który nie miał najlepszego występu (8pts/ 6reb, przy skuteczności z gry 36.4%). Przez ostatnie 12 minut weteran zdobył 8 punktów, z czego kilka było kluczowych dla losów meczu.

Przez trzy kwarty prowadzili gospodarze, a w czasie trzeciej ich przewaga osiągnęła nawet 15 punktów. Na czwartą kwartę Pistons wychodzili na parkiet mając na swoim koncie 9 punktów więcej (67-58) i wydawało się, że są na dobrej drodze do zwycięstwa. Jednak ostatnie 12 minut należało już do Sixers. Drużyna z Detroit utrzymywała przewagę przez 9 minut tej kwarty, ale goście systematycznie ją zmniejszali. Kiedy do ko
ńca pozostawały niespełna 3 minuty, celnym rzutem z półdystansu Marshall dał swojej drużynie prowadzenie (82-81). Przez kolejne minuty mecz był bardzo wyrównany. Na 35 sekund przed końcem ponownie swoją wartość pokazał Marshall, który trafił za trzy i jego drużyna miała 2 punkty więcej (91-89). Jak się później okazało były to kluczowe punkty, a Sixers nie oddali już prowadzenia.

Marshall zdobył 8 punktów, trafiając 2 razy za trzy (na 4 próby). Sixers mogli liczyć także na swoich liderów, Millera (19pts/ 5reb) i Iguodalę (14pts/ 8reb/ 5ast). Natomiast spośród rezerwowych, poza Marshallem, dobrze spisywał się Williams, który zdobył 16 punktów.

W drużynie Pistons najwięcej punktów zdobył Hamilton - 19. Iverson miał na swoim koncie 17 i jeszcze 7 asyst. Bardzo dobrze zagrał również wchodzący z ławki Stuckey, swoje 16 punktów zdobył ze skutecznością z gry na poziomie 60%, do tego dokładając także 6 asyst. Słabo zaprezentował się natomiast Wallace. Przez pierwsze trzy kwarty był prawie niewidoczny, oddał zaledwie 2 rzuty, a jedyne 2 punkty zdobył z rzutów wolnych. W czwartej kwarcie zagrał trochę lepiej, ale 5 punktów nie wystarczyło by uchronić Pistons od porażki. Ostatecznie na swoim koncie miał 7 punktów i 8 zbiórek.
statystyki

PTS
  
33  Y.Ming vs.GSW
REB  
23  D.Howard vs.OKC
AST  
11  L.James vs.IND
STL  
4    4 zawodników
BLK  
6    D.Howard vs.OKC
Danny
Granger
Jeśli najlepszy strzelec drużyny zdobywa 4 punkty, mecz nie może zakończyć sie inaczej niż porażką. Granger w starciu z Jamesem rozegrał najgorsze spotkanie sezonu. Tylko 7 razy rzucał z gry, co jest dla niego najniższą liczbą oddanych rzutów w tym roku, a do tego spudłował aż 5 z nich. Po raz pierwszy w tegorocznych rozgrywkach nie miał na koncie dwucyfrowego dorobku punktowego. Jedyne czym mógł pochwalić w tym spotkaniu to 5 asyst.
Russell
Westbrook
Westbrook wyrównał swój rekord punktowy zdobywając 19 w Orlando i jest jednym z nielicznych zawodników dobrze spisujących się w drużynie Thunder. Z gry trafiał ze skutecznością na poziomie 57%. Na swoim koncie miał także 9 asyst, 5 zbiórek i 2 przechwyty. Był to jego 6 mecz z rzędu, a 12 z ostatnich 13, w którym zdobył przynajmniej 10 punktów.
najlepszy debiutant
najgorszy zawdonik
free hit counter
Nets - Sixers: starcie drużyn walczących o drugą pozycję, tuż za Celtics, w dywizji atlantyckiej
Hawks - Mavs: oba zespoły są ostatnio w wysokiej formie, dlatego zapowiada się bardzo ciekawe spotkanie
Jazz - Suns: seryjnie przegrywający Suns będą chcieli na własnym parkiecie wreszcie wygrać i zrewanżować się ze porażkę w Utah w poprzednim miesiącu
zapowiedzi najciekawszych spotkań weekendu
Yao
Ming
Rockets - Warriors 131:112
Niski skład Warrirs miał bardzo duże problemy z Yao, który wykorzystał swoją przewagę i rozegrał najlepszy mecz w sezonie. W drużynie z Golden State w pierwszej piątce wystąpili Biedrins i Turiaf, jednak bardziej klasyczne ustawienie nie pomogło, a obaj zawodnicy mogli tylko faulami zatrzymywać środkowego Rockets. W rezultacie Turiaf już na początku trzeciej kwarty, a Biedrins na 4 minuty przed końcem spotkania miał 6 przewinień. Mimo problemów z obroną przeciwko Mingowi, przez ponad trzy kwarty mecz był wyrównany.

Na niespełna 7 i pół minuty przed zakończeniem czwartej kwarty, po rzucie za trzy Maggette'go był remis po 101. Dopiero wtedy Rockets w pełni wykorzystali swoją ogromną przewagę pod koszem. Prze ostatnie 7 minut Yao zdobył 14 punktów prowadząc swoją drużynę, która odnotowała serię 30-11. Ming zakończył spotkanie z dorobkiem 33 punktów (19 w czwartej kwarcie) zdobywając je ze skutecznością z gry wynoszącą 66.7%, natomiast aż 17 punktów zaliczył z rzutów wolnych (na 19 oddanych). Na swoim koncie miał również 14 zbiórek i 5 asyst. Podczas gdy Yao był podwajany i nie mógł zakończyć akcji, odgrywał na obwód gdzie świetnie za trzy rzucali Battier (4 na 4), Alston (3/5), Artest (4/9) i Wafer (2/2). Skuteczność rzutów za trzy całej drużyny wyniosła aż 61.9%. Drugim strzelcem gospodarzy był Artest z 28 punktami. Po 18 zdobyli Alston i rezerwowy Wafer, a nieomylny z dystansu Battier zakończył mecz z 14.

W drużynie z Golden State świetnie spisywał się Jackson, który zdobył najwięcej punktów dla Warriors - 28. Jego skuteczność z gry wyniosła 61.1%, a za trzy trafił 4 z 8 rzutów. Jednak po dyskusji z sędziami w ostatnich minutach czwartej kwarty został usunięty z boiska. Wcześniej natomiast, pod koniec trzeciej kwarty, trener Nelson został wyrzucony i musiał pozostawić prowadzenie drużyny swojemu asystentowi. Ponad 20 punktów na swoim koncie mieli także Maggette (23) i Crawford (22). Pierwszy z nich zebrał również 10 piłek odnotowując trzecie double-double w tym sezonie.
Magic - Thunder 98:89
To nie był ciekawy i łady mecz, ale dla Magic liczy się przed wszystkim wygrana. W ostatnim spotkaniu z Thunder łatwo ich pokonali i wiedzieli, że nie muszą się wysilać aby i tym razem zwyciężyć.

Do drużyny Magic wrócili Nelson i Bognas, którzy opuścili ostatnie mecze. Ze składu meczowego wypadł natomiast Gortat, który skręcił kostkę. 

Wyróżniającym się graczem Magic był Howard, który zebrał aż 23 piłki, a do tego dorzucił jeszcze 21 punktów i zablokował 6 rzutów. Dobrze spisywał się również Nelson, na swoim koncie miał 15 punktów i 7 asyst. Słabo grali natomiast Lewis i Turkoglu. Rashard trafił 2 z pierwszych 9 rzutów, Hedo jeden z pierwszych 11. Ostatecznie Lewis zakończył spotkanie z dorobkiem 11 punktów (33.3% z gry) i 6 zbiórek, a Turkoglu z 13 punktami (29.4% z gry) i 7 asystami. Z ławki najlepiej zagrał wracający po kontuzji Bogans, który zdobył 9 punktów. Jego powrót zmniejszył natomiast ilość minut gry Lee, w poprzednim spotkaniu zdobył on aż 19 punktów, teraz miał ich 6, trafiając wszystkie rzuty. 

W ekipie z Oklahomy najlepiej zagrał debiutant Westbrook (19pts/ 9reb/ 5ast). Double-double miał na swoim koncie Durant, 16 punktów i 10 zbiórek. Dwucyfrową zdobyczą punktową moli pochwalić się również Wilcox (11), a także wchodzący z ławki Petro (15) i Watson (11).
Lakers - Wizards 106:104
Po raz kolejny w tej serii wyjazdowej Lakers rozegrali bardzo słabą czwartą kwartę i byli bliscy drugiej porażki w przeciągu 3 spotkań. Czwartą kwartę rozpoczęli prowadząc 90-72 i wydawało się, że mecz mają wygrany. Jednak rezerwowi nie potrafili utrzymać tej przewagi. Przez 4 minuty w środku kwarty Lakers nie zdobyli punktu, a Wizards odnotowali serię 12-0 zmniejszając stratę do 7 punktów (99-92). W tym momencie na parkiet wszedł Bryant, ale nie potrafił poprawić ofensywy gości pudłując 5 kolejnych rzutów z gry. Trafił dopiero na 24 sekundy przed końcem powiększając prowadzenie Lakers do trzech punktów (105-102). Jednak później, gdy był faulowany, wykorzystał tylko jeden rzut wolny, dając Wizards możliwość wygrania tego meczu. Butler spudłował swój ostatni rzut za trzy i Lakers mogli odetchnąć z ulgą.

Bryant zakończył spotkanie z 23 punktami i bardzo niską skutecznością z gry na poziomie 29%  w czwartej kwarcie trafił 1 z 5 rzutów). Na swoim koncie miał również po 7 zbiórek i asyst. Double-double zaliczyli zawodnicy podkoszowi Bynum (19pts/ 10reb) i Gasol (17pts/ 10reb).

W drużynie gości najlepiej zagrał Butler (26pts/ 9reb). Natomiast drugi gwiazdor Wizards, Jamison, miał 15 punktów i 11 zbiórek. Bardzo dobrze zaprezentowali się rezerwowi, którzy prowadzeni byli przez Blatche'a (18pts/ 12reb) i zdobyli łącznie 49 punktów. Tym samym wygrali pojedynek ze zmiennikami Lakers, którzy mieli ich tylko 23.
Hawks - Knicks 98:95
Hawks w tym meczu za bardzo chcieli dostosować się do stylu gry Knicks, co mogło się dla nich skończyć porażką. Gospodarze oddali aż 26 rzutów za trzy, trafiając zaledwie 5 z nich (19.2%). Podczas gdy zawodnicy z Nowego Jorku wykonali 11 celnych rzutów zza linii na 34 próby (32.4%).

W drużynie Hawks aż 7 zawodników miało przynajmniej 10 zdobytych punktów. Najwięcej, 18, zaliczył Williams, o jeden mniej miał Johnson, który zdobył ostatnie punkty w meczu na minutę i 20 sekund przed końcem, przesądzające o zwycięstwie Hawks.

Knicks wreszcie mieli w składzie więcej zawodników gotowych do gry. Po kontuzji wrócili Robinson (4pts/ 3ast) i Jeffries (6pts/ 7reb), dla którego był to pierwszy występ w sezonie. Najlepszym strzelcem gości był Harrington z 27 punktami. W kolejnym meczu z rzędu double-double miał Lee (15pts/ 11reb). W ataku zawiedli natomiast Duhon i Richardson, którzy razem trafili tylko 7 z 22 rzutów z gry (21pts). Podstawowy rozgrywający Knicks miał na swoim koncie jeszcze 8 asyst, ale równocześnie aż 7 strat.
Cavs - Pacers 97:73
James zdobył tyko 11 punktów, trafiając zaledwie 4 z 12 rzutów z gry, ale nie przeszkodziło to Cavs by łatwo pokonać Pacers. Drużyna z Cleveland pokazała swoją prawdziwą siłę i w sytuacji gdy gorzej dysponowany był LeBron inny zawodnicy zdobywali punkty. James natomiast skutecznie kreował swoich partnerów odnotowując 11 asyst, a do tego zebrał 8 piłek. Jednak jego największym sukcesem było zatrzymanie pierwszego strzelca Pacers. Granger odnotował najgorszy mecz w sezonie zdobywając tylko 4 punkty (2 na 7 z gry).

Cavs skuteczną defensywą zniszczyli rywali, pozwalając im na skuteczność z gry na poziomie 40%. Gospodarze rozegrali świetną drugą kwartę wygrywając ją 31-18. W tym czasie najlepiej zaprezentował się Varejao, który zdobył 13 punktów trafiając wszystkie 6 rzutów z gry. Mecz zakończył z dorobkiem 17 punktów i 7 zbiórek. Po 17 punktów zdobyli również Ilgauskas i Williams, natomiast West i Gibson zaliczyli po 14. W efekcie aż 5 zawodników Cavs miało więcej punktów niż James.

W drużynie Pacers tylko dwóch zawodników miało dwucyfrową zdobycz punktową: Murphy (15) i Graham (14). Reszta graczy nie potrafiła poradzić sobie ze skuteczną obroną gospodarzy.
Grizzlies - Clippers 93:81
W starciu dwóch drużyn z dna tabeli zachodu wygrali gospodarze, przerywając serię 7 porażek z rzędu. Clippers natomiast mogą chyba zapomnieć na razie o tym, że przyjście Randolpha znacząco odmieni ich sytuację.

Drużynę Grizzlies poprowadził Gay, w drugiej połowie zdobył 16 z 25 swoich punktów. I po raz kolejny potwierdziło się, że drużyna z Memphis znacznie lepiej radzi sobie gdy to on jest ich pierwszym strzelcem, a Mayo drugim (20pts). W pierwszej piątce nienajlepiej spisującego się Conley'a zastąpił Lowry, ale nie zagrał skuteczniej (6pts/ 5ast). Natomiast wchodzący z ławki Conley na swoim koncie miał 10 punktów i 4 asysty. Spośród zawodników rezerwowych dobrze zaprezentował się Warrick, który zdobył 14 punktów. W pierwsze piątce nie popisali się debiutanci Gasol i Arthur, zdobyli razem 9 punktów trafiając 4 z 12 rzutów, lepiej radzili sobie w walce an tablicach zbierając 13 piłek.

Clippers nie pomógł dobry występ Davisa (23pts/ 8ast), Randolpha (21pts/ 5reb) i Camby'ego (15pts/ 10reb/ 6ast), ponieważ nie mieli oni wsparcia. Thornton trafił z gry tylko 3 z 13 rzutów (9pts), a Grodon 2 z 6 (7pts). Z ławki jedynie Paul Davis zdobywał punkty (6).
Nets - Wolves 113:84
Aż 7 zawodników Nets mogło w tym meczu pochwalić się dwucyfrowym dorobkiem punktowym. Najwięcej miał Carter -18. Po 16 zdobyli Yi i Harris. Rozgrywający Nets co prawda spudłował 5 z 7 rzutów z gry, ale na linii rzutów wolnych stawał 12 razy, z czego trafił 11. Simmons i Lopez mieli po 11 punktów, a z ławki najlepiej zagrali Hayes (14) i Dooling (12). Gracze gospodarzy byli świetnie dysponowani w rzutach za trzy, trafiając aż 14 z 28 oddanych.

Wolves grali bez Millera, który w poprzednim meczu doznał urazu kostki. Zastępujący go Love nie popisał się, kończąc spotkanie z 6 punktami i 5 zbiórkami. Po raz kolejny zawiódł również weteran Ollie (0pts/ 0ast), którego trener Wittman chce wykreować na podstawowego rozgrywającego, przesuwając na dwójkę Foye'a. Pozycja rzucającego obrońcy dobrze wpłyną na młodego zawodnika Wolves i po raz kolejny Foye zdobył 20 punktów. Natomiast 17 miał Jefferson, dokładając do tego także 12 zbiórek. Spośród rezerwowych dobrze zagrała trójka: Telfair, Smith i McCatns, każdy z nich miał po 12 punktów.
Bucks - Bobcats 101:96
Bobcats w tym spotkaniu trafili rekordowe dla siebie w tym sezonie 10 rzutów za trzy (52.6%). Z gry natomiast ich skuteczność wynosiła 51.4%. Mimo to, przegrali ten mecz. Głównie przez zbiórki i rzuty wolne. Bucks zebrali 14 piłek więcej (41-27) i zdobyli w sumie 11 punktów więcej z linii rzutów wolnych.

W drużynie z Charlotte świetnie zagrała trójka zawodników. Okafor zdobył 19 punktów (przy skuteczności z gry 81.2%) i 8 zbiórek. Tyle samo punktów miał Felton, a do tego dołożył 8 asyst. Pierwszym strzelcem był natomiast Richardson - 20. Z ławki dobrze grał Augustin (13pts/ 6ast). Najbardziej zawiódł natomiast Wallace, który spudłowała 6 z 7 rzutów z gry (6pts).

Bucks moli liczyć na swoją pierwszą piątkę, każdy z zawodników wyjściowego składu miał na koncie przynajmniej 10 punktów. Ale do zwycięstwa w największym stopniu przyczynili się Redd (25pts) i Jefferson (22pts), którzy poprowadzili drużynę w ataku. Double-double zanotował Bogut mając po 10 punktów i zbiórek. Natomiast po raz pierwszy w pierwszej piątce wystąpił Malik Allen, który musiał opuścić parkiet przed czasem z powodu 6 przewinień, ale wcześniej zdążył zdobyć 10 punktów i 5 zbiórek.
Jazz - Raptors 114:87
Po ostatniej porażce 39 punktami i zmianie trenerskiej, Raptors grali równie słabo i łatwo ulegli Jazz. Trener Triano nie miał jeszcze czasu by wprowadzić znaczące zmiany do zespołu, ale mimo to, nie tak wyobrażał sobie swój debiut w roli head coacha. Drużyna z Toronto mogła liczyć jedynie na  Bosha, który miał 18 punktów i 11 zbiórek. Po 10 punktów zdobyli O'Neal i Calderon, a Bargnani trafił zaledwie 25% swoich rzutów z gry (7pts). Drugim strzelcem okazał się rezerwowy Graham mający 13 punktów.

Raptors przegrali walkę na tablicach zbierając 14 piłek mniej (38-52), do tego odnotowali aż 23 straty.

W drużynie gospodarzy najlepiej zagrał Millsap, który miał siódme z rzędu double-double: 17 punktów i 11 zbiórek, a do tego najwyższe w karierze 7 asyst. Najwięcej punktów zdobył Okur - 21, trafiając 9 z 13 rzutów z gry. 14 punktów miał na swoim koncie Williams i Harpring. Dla rezerwowego Jazz był to pierwszy mecz po 4 opuszczonych z powodu kontuzji. Zaliczył on także 7 zbiórek. Do gry wrócili również Kirilenko (7pts/ 6ast/ 5reb) i Knight (2pts/ 3ast). Warto zwrócić także uwagę na dobry występ Koufosa, który przez 6 minut spędzonych na parkiecie zdobył 10 punktów trafiając z gry 5 na 5 rzutów.