najlepszy zawdonik

Pacers - Lakers 118:117
Lakers przyjechali do Indiany mając na koncie 7 zwycięstw z rzędu i bilans 5-0 na wyjazdach. Dlatego zbyt pewnie poczuli się na początku czwartej kwarty, gdy prowadzili 15 punktami.
Przez pierwsze 32 minuty mecz był wyrównany z niewielkim wskazaniem na Lakers. Jednak ostatnie minuty trzeciej kwarty należały do gości, którzy odnotowali serię 17-0, kończąc tą część z wynikiem 101-86. Na ostatnią kwartę gracze z LA wyszyli zbyt rozluźnieni i przekonani o tym, że będzie to ich kolejny wygrany mecz. Ale Pacers nie mieli zamiaru odpuszczać i chwilę po rozpoczęciu czwartej kwarty odnotowali serię 10-0, dlatego na niespełna 9 minut przed końcem wynik wynosił 104-98 dla Lakers. Od tego momentu spotkanie ponownie było wyrównane, goście utrzymywali przewagę, ale Pacers cały czas byli bardzo blisko. Chociaż dopiero po celnym rzucie za trzy Grangera na minutę i 42 sekundy przed końcem gospodarze mieli już tylko jednopunktową stratę. Chwilę później rzuty wolne wykorzystał Daniels, wyprowadzając swoją drużynę na prowadzenie (116-115). Długo przewaga Pacers nie trwała, ponieważ rzut z dalekiego półdystansu trafił Bryant (117-116). W kolejnych akcjach najpierw Forda zablokował Gasol, potem Kobe spudłował swój rzut. Do końca pozostawało 12 sekund i piłkę mieli gospodarze. Pod kosz wszedł Daniels, ale jego rzut był niecelny, piłkę jednak dobił Murphy dając zwycięstwo drużynie z Indiany.
Do ostatecznego sukces drużynę z Indiany w największym stopniu poprowadził Granger, który zdobył 32 punkty, z czego 10 w czwartej kwarcie. Również Ford miał 10 punktów w ostatniej części spotkania (21pts). Świetny mecz rozegrał Murphy, który poza 16 punktami, zebrał jeszcze 17 piłek, co pomogło gospodarzom wygrać walkę na tablicach (50-41). Po 16 punktów zdobyli także Daniels i Nesterovic.
W drużynie z LA najlepiej spisywał się oczywiście Bryant, który zakończył mecz z dorobkiem 28 punktów i 7 zbiórek. Poza nim, jeszcze 5 zawodników gości miało na knocie dwucyfrową zdobycz punktową. A drugim strzelcem był Gasol z 20 punktami.
Po raz piąty w tym sezonie Granger zdobył ponad 30 punktów, ale dopiero drugi raz tak dobry jego występ zapewnił Pacers zwycięstwo. W całym spotkaniu nie miał najwyższej skuteczności z gry (37%), a za trzy trafił 4 z 10 rzutów. Ale w decydujących momentach nie zawiódł. W czwartej kwarcie zdobył 10 punktów, a z jego trzech rzutów za trzy do kosza wpadły dwa. Mecz zakończył z dorobkiem 32 punktów, 5 asyst i 4 zbiórek.
Copyright Czwarta-Kwarta.com Wszelkie prawa zastrzeżone
autorem wszystkich tekstów jest Adam Szczepański
Pacers zaskoczyli Lakers
Podsumowanie dnia: 2.12
Sixers - Bulls 103-95 (OT)
W końcu w drużynie z Philly trójka liderów zagrała na wysokim poziomie prowadząc Sixers do zwycięstwa. Był to jednocześnie rewanż za niedzielną porażkę z Bulls we własnej hali.
Na 3 minuty przed końcem spotkania Sixers prowadzili 7 punktami (90-83). Jednak od tego momentu do końca regulaminowego czas gry, goście już nie trafili do kosza. Wykorzystali to zawodnicy Bulls, którzy prowadzeni przez Rose'a odrobili straty. Kiedy do końca pozostawało 18 sekund (Sixers prowadzili 90-88), podstawowy rozgrywający gospodarzy wszedł pod kosza, ale jego rzut został zablokowany przez Iguodalę. Wtedy w odpowiednim miejscu znalazł się Thomas, który złapał piłkę i efektownie wsadził ją do kosza. 2 punkty doprowadziły do remisu.
Dogrywka należała już wyłącznie do Millera. Zdobył on aż 9 z 13 punktów drużyny w doliczonym czasie gry. Znacznie gorzej spisywali się wtedy gracze Bulls, trafiając przez 5 minut tylko jeden rzut z gry.
Miller zakończył spotkanie mając na koncie 28 punktów, chociaż zdobywał je z niezbyt imponującą skutecznością 34.6%. 25 zdobył Iguodala, poza tym zliczył także 9 zbiórek i 5 asyst. Brand natomiast odnotował double-double (22pts/ 14reb). Dzięki świetnej grze tej trójki Sixers wygrali, mimo, że dwóch pozostałych graczy pierwszej piątki zaprezentowało się bardzo słabo. Dalambert zakończył mecz bez punktu i tylko z 3 zbiórkami, a znacznie bardziej skuteczny okazał się jego zmiennik, debiutant Speights (11pts/ 8reb). Natomiast Young trafił zaledwie 1 z 9 rzutów z gry (4pts).
Liderem Bulls po raz kolejny był Rose, jednak w końcówce miał problemy z faulami i nie mógł skutecznie powstrzymywać Millera. Ostatecznie zdobył 24 punkty i 6 zbiórek, ale równocześnie miał także aż 6 strat przy zaledwie 2 asystach. Drugim strzelcem był Gordon z 18 punktami. Jeszcze tylko Deng (10) i rezerwowy Thomas (14) odnotowali dwucyfrowe zdobycze punktowe. Thomas miał również 13 zbiórek, co dało mu drugie double-double w sezonie. Natomiast podstawowy silny skrzydłowy Bulls, Gooden, zdobył 9 punktów, wszystkie z rzutów wolnych, z gry spudłował 5.

statystyki
PTS 32 D.Granger vs.LAL
REB 17 T.Murphy vs.LAL
AST 14 C.Billups vs.TOR
STL 5 T.Young vs.CHI
BLK 4 B.Miller vs.UTA
Anthony
Parker
Raptors dotkliwie przegrali z Nuggets, a znacząco przyczynił się do tego także słaby występ Parkera. Piąty strzelec drużyny zakończył spotkanie z 4 punktami pudłując aż 9 z 11 rzutów z gry, za trzy natomiast nie trafił żadnego z 3 rzutów.
Derrick
Rose
Rose rozegrał kolejny dobry mecze, jednak tym razem nie poprowadził Bulls do zwycięstwa. Zdobył 24 punkty przy skuteczności z gry na poziomie 58%. Niestety tym razem nie popisał się pod względem kreowania partnerów odnotowując tylko 2 asysty. Pobił natomiast niechlubny rekord kariery w ilości strat, miał ich 6. Poza tym, na swoim koncie miał jeszcze 6 zbiórek.
najlepszy debiutant
najgorszy zawdonik

Grizzlies - Hawks: Grizzlies przegrali 6 kolejnych spotkań, a na wyjeździe mają bilans 1-8, to daje Hawks spore szanse na zwycięstwo
Knicks - Cavs: tydzień temu Cavs łatwo wygrali w Nowym Jorku, teraz James ponownie zagra przeciwko swojej potencjalnej przyszłej drużynie
Wolves - Magic: osłabieni przez kontuzje Magic spróbują pokonać słabych Wolves
Lakers - Sixers: Sixers przerwali ostatnio serię 4 porażek, ale by wygrać z Lakers trójkę liderów muszą wesprzeć pozostali zawodnicy, a Lakers po wpadce w Indianie na pewno będą bardziej skoncentrowani
Blazers - Wizards: Blazers wygrali już 5 kolejnych spotkań, a Wizards jeszcze nie odnotowali w tym sezonie 2 zwycięstw z rzędu
Pacers - Celtics: czy w Bostonie, Pacers też będą potrafili zaskoczyć przeciwników, tak jak ostatnio Lakers
Suns - Hornets: starcie dwóch teoretycznie silnych drużyny, które nie grają ostatnio nienajlepiej
Bulls - Bucks: drugi mecz Redda po powrocie, może teraz ud mu się poprowadzić Bucks do zwycięstwa
Thunder - Bobcats: obie drużyny wygrały swoje ostatnie mecze, teraz mają szansę pierwszy raz w sezonie wygrać 2 razy z rzędu
Clippers - Rockets: Clippers z Randolphem w składzie spisują się lepiej, ale Rockets są silniejszym zespołem
Heat - Jazz: w 4 dotychczasowych meczach wyjazdowych na zachodzie Heat wygrywali co drugi, ostatni zwyciężyli, tak więc Jazz mają szansę ponownie pokonać ich w Salt Lake City

zapowiedzi najbliższych spotkań
Danny
Granger
Mavs - Clippers 100:98
Pierwsze trzy kwarty należały do gości z Los Angeles. Po 15 sekundach czwartej kwarty i celnym rzucie Novaka, Clippers prowadzili 15 punktami i wydawało się, że drugi raz w tym sezonie pokonają Mavs. Drużyna z LA grała bardzo dobrze, a gospodarze nie potrafili znaleźć skutecznej odpowiedzi. Jeszcze na 7 minut przed zakończeniem spotkania Clippers mieli 12 punktów więcej. Jednak wtedy mecz odwrócił się na korzyść Mavs. Gospodarze zaczęli znacznie lepiej bronić i skuteczniej grać w ataku. W efekcie, goście trafili tylko dwa rzuty z gry przez ostatnie 6 minut i 58 sekund. Drużyna z Dallas odnotował serię 18-4, dzięki czemu ostatecznie wygrali. Przez większość czwartej kwarty grali piątą z trzema niskim zawodnikami: Terry-Kidd-Barea i przyniosło to bardzo dobry rezultat. A duet rezerwowych Terry-Barea zdobył 7 ostatnich punktów dla Mavs. Decydujący okazał się rzut za trzy na 50 sekund przed końcem jaki wykonał Barea, dał on Mavs pierwsze w tym meczu prowadzenie (100-98). Później już nikt nie zdobył punktów. Na 6 sekund przed końcem zwycięstwo Clippers mógł jeszcze zapewnić Davis, ale jego rzut za trzy nie wpadł do kosza.
Mavs zwycięstwo zawdzięczają swoim zmiennikom, którzy zdobyli aż 64 punkty. Terry zakończył spotkanie z dorobkiem 26, Barea miał 15, co jest jego najwyższą zdobyczą w tym sezonie, a 14 dołożył Bass. Z graczy pierwszej piątki wyłącznie Nowitzki rozegrał dobry mecz, miał na swoim koncie 29 punktów i 10 zbiórek. George i Green zdobyli razem zaledwie 7 punktów, natomiast Dampier i Kidd zakończyli spotkanie bez punktu. Kidd jednak odnotował 8 asyst, 7 zbiórek i 4 przechwyty.
W Clippers sytuacja wyglądała zupełnie inaczej, bardzo dobrze grała wyjściowa piątaka, a rezerwowi mieli minimalny wkład (7pts). Najlepszym strzelcem drużyny z LA był Randolph, który w drugim kolejnym meczu zdobył 27 punktów, na swoim koncie miał także 10 zbiórek. W ataku bardzo dobrze radził sobie również Thompson - 23 punkty. O jeden mniej miał Davis, ale spudłował wszystkie 6 rzutów za trzy, w tym ten, który mógł dać im zwycięstwo.
Wizards - Nets 108:88
Po pierwszej połowie Wizards prowadzili minimalnie 51-50, trzecia kwartę wygrali 35-12.
To było dopiero pierwsze zwycięstwo Wizards na wyjeździe. Ponownie liderami drużyny z Waszyngtonu byli Jamison i Butler, którzy zdobyli łącznie 44 punkty. Ale to nie ich dobry występ przesądził o zwycięstwie. Tak samo jak w wygranym meczu z Warriors, znacznie lepiej zagrali pozostali zawodnicy drużyny, a najbardziej wyróżniał się Stevenson. Zdobył 21 punktów, po raz pierwszy w tym sezonie przekroczył barierę 20.
Wizards trafili 13 z 24 rzutów za trzy, natomiast z gry ich skuteczność wyniosła 51.8%.
W drużynie Nets pierwszym strzelcem był Harris, ale 15 z 18 punktów zdobył już w pierwszej połowie, potem nie był w stanie poprowadzić gospodarzy. 16 punktów miał Carter, zdobywając je z 35.3% skutecznością z gry. Ponownie słabo zagrała dwójka Simmons - Yi, razem zdobyli 9 punktów.
Blazers - Knicks 104:97
Po trzeciej kwarcie Knicks prowadzili 75-71. Ostatnie 12 minut Blazers rozpoczęli od serii 10-0, a całą kwartę wygrali 33-22. Drużyna z Nowego Jorku spudłowała 10 z 12 pierwszych rzutów z gry w czwartej kwarcie.
Najlepszym zawodnikiem drużyny z Portland był Roy, na swoim koncie miał 23 punkty, 6 zbiórek i 5 asyst. Jeszcze 4 zawodników zdobyło przynajmniej 15 punktów: Fernandez (18), Aldridge (17), Outlaw (16) i Blake (15).
Blazers wygrali walkę na tablicach zbierając aż 18 piłek więcej (54-36).
Oden w całym meczu trafił tylko jeden rzut z gry na 5 oddanych (2pts), poza tym miał 7 zbiórek. Po raz trzeci w ostatnich 5 meczach środkowy Blazers zdobył mniej niż 4 punkty.
W drużynie gospodarzy najlepiej zagrał Duhon odnotowując double-double (23pts/ 13ast). 23 punkty to jego najwyższa zdobycz w sezonie, ale wszystkie zdobył przez pierwsze trzy kwarty, w czwartej nie pomógł swojej drużynie.
Lee mając 19 punktów i 12 zbiórek zaliczył 6 z rzędu double-double.
Knicks po raz kolejny grali tylko siódemką zawodników, ósmy Rose pojawił się na parkiecie jedynie na 3 minuty.
Pistons - Spurs 89:77
Czwartą kwartę Spurs rozpoczęli z dwupunktowym prowadzeniem (63-61). Ale przez ostatnie 12 minut do swoich zdobyczy dołożyli zaledwie 14 punktów. Przez pierwsze 6 i pół minuty trafili z gry tylko raz, a ostatecznie 5 z 15 rzutów w tej części. Spurs odnotowali także 6 strat. Duncan zdobył wtedy tylko 1 punkt, a Ginobili trafił z gry 1 z 4 rzutów.
To był pierwszy mecz w sezonie, w którym w wyjściowym składzie wystąpili Duncan, Ginobili i Parker. Najwięcej punktów dla Spurs zdobył Duncan - 23, miał też 13 zbiórek. Parker miał na swoim koncie 18 punktów i 5 asyst, a Manu zakończył mecz z 13 punktami trafiając tylko 4 z 11 rzutów z gry. Poza tą trójką żaden zawodnik drużyny z San Antonio nie miał dwucyfrowej zdobyczy punktowej.
W drużynie z Detroit najlepiej zagrali Iverson i Wallace, obaj zdobyli po 19 punktów, a w czwartej kwarcie mieli ich w sumie 18 (z 28 punktów całego zespołu). Prince miał na swoim koncie 15 punktów i 12 zbiórek, Hamilton 16 punktów. Z ławki bardzo dobrą zmianę dał Stuckey odnotowując 10 punktów i 7 asyst.
W całym spotkaniu Pistons trafili 6 z 11 rzutów za trzy (wszystkie należały do Iversona i Wallace'a), tym samym ich skuteczność zza linii wyniosła 54.5% - najwyższa w sezonie.
Nuggets - Raptors 132:93
Nuggets zupełnie rozbili Raptors na swoim parkiecie, a poprowadził ich świetnie grający Billups. Rozgrywający gospodarzy zdobył 24 punkty, trafiając 5 z 6 rzutów za trzy, miał także 14 asyst. Drugim strzelcem drużyny był Anthony z 23 punktami. Jednak ciągle jeszcze przeszkadzał mu uraz łokcia, który nie pozwolił mu kontynuować gry w ostatnim meczu. Nene natomiast zaliczył kolejne double-double w tym sezonie (19pts/ 11reb).
Z 12 graczy Nuggets występujących w tym spotkaniu, jedynie Carter nie zdobył żadnego punktu.
Tylko drugiej kwarty gospodarze nie wygrali przewagą większą niż 10 punktów.
Nuggets trafiali z gry z fantastyczną skutecznością 59.8%. Odnotowali również 37 asyst, co jest rekordem NBA obecnego sezonu. Skuteczność Raptors wyniosła 36.6%.
Do gry wrócił O'Neal, który stracił ostatnie 3 mecze z powodu skręconej kostki. Jednak jego 12 punktów i 2 zbiórki to było znacznie za mało by pomóc Raptors nawiązać walkę z przeciwnikami. Najlepszym zawodnikiem gości był Bosh, zdobył 24 punkty i 12 zbiórek. Najbardziej zawiedli Parker (2 na 11 z gry) i Bargnani (4 na 9 z gry i 5 przewinień).
Jazz - Kings 99:94
Po 12 opuszczonych meczach do gry wrócił Martin. Rozpoczął spotkanie na ławce, ale nie przeszkodziło mu to w zdobyciu 22 punktów (37.5%). Jednak nie pomogło to Kings w przerwaniu serii porażek. Z zawodników pierwszej piątki dobre spotkanie rozegrało 4 graczy, każdy z nich zdobył ponad 10 punktów: Miller (18), Udrih (17), Hawes (14) i Garcia (11).
Jazz udało się wygrać mimo, że w całym spotkaniu odnotowali aż 25 strat, w tym 18 w pierwszej połowie. Żaden z graczy drużyny z Utah nie rozegrał bardzo dobrego spotkania, ale każdy z 9 zawodników występujących w tym meczu zrobił swoje i przyczynił się do sukcesu drużyny. Najwięcej punktów miał rezerwowy Korver - 15. W pierwszej piątce najlepiej spisali się Williams i Brewer, zdobyli po 14 punktów. Rozgrywający Jazz miał także 7 asyst. Millsap zaliczył double-double (13pts/ 11reb), a najwyższą zdobycz punktową w sezonie zanotował Almond - 12.