najlepszy zawdonik

Lakers - Mavs 114:107
Przed tym spotkaniem obie drużyny miały na koncie po 5 kolejnych zwycięstw. Jednak Mavs w ostatnich meczach nie mieli bardzo wymagających rywali i dopiero w Los Angeles mogli się sprawdzić.
Pierwsza kwarta była wyrównana i zakończyła się niewielkim, trzypunktowym prowadzeniem Lakers. W drugich 12 minutach gości poprowadzili rezerwowi, przede wszystkim Terry, Bass i Barea. Ostatecznie zmiennicy w tej części gry zdobyli aż 24 z 30 punktów drużyny. Tak dobra dyspozycja zawodników z ławki zaskoczyła gospodarzy, zwłaszcza na samym początku tej kwarty, kiedy Mavs odnotowali serię 10-4 i objęli prowadzenie. Przewaga gości utrzymała się do końca połowy, a wynik wynosił 57-51. Przez pierwsze minuty drugiej połowy drużyna z Dallas powiększała swoje prowadzenie i po nieco ponad 3 minutach mieli 12 punktów więcej niż ich rywale. Jednak już pod koniec trzeciej kwarty inicjatywę przejęli Lakers. Przez trochę więcej niż 5 minuty na przełomie trzeciej i czwartej kwarty odnotowali serię 17-0 obejmując 6 punktowe prowadzenie na 10 minut przed końcem spotkania. W dalszej części gry, gospodarze nie pozwolili Mavs wyrównać i kontrolowali przebieg spotkania do ostatnich sekund.
Tak dobrą drugą połowę i ostateczne zwycięstwo Lakers zawdzięczają przede wszystkim Bryantowi, który zakończył mecz z 35 punktami, 23 z nich zdobył w drugiej części spotkania. Kobe miał bardzo dobrą skuteczność z gry wynoszącą 53.8%, a poza tym zaliczył jeszcze 6 zbiórek i 5 asyst. W ataku najskuteczniej pomagali mu Fisher i Bynum. Rozgrywający Lakers zdobył 19 punktów, trafiając 3 z 5 rzutów za trzy. Natomiast center gospodarzy miał double-double, 18 punktów i 10 zbiórek, mimo, że grał z urazem stopy. Poza tą trójką, jeszcze Odom (15pts/ 5reb) i Gasol (14pts/ 7reb) mogli pochwalić się dwucyfrową zdobyczą punktową.
W drużynie z Dallas ponownie najlepszym strzelcem był wchodzący z ławki Terry. Zakończył mecz z 29 punktami, co jest trzecim spotkaniem z ostatnich czterech, w którym miał przynajmniej 29 punktów. Z graczy rezerwowych bardzo dobrze spsiali się także Barea (10pts/ 9ast) i Bass (11pts), co dało zmiennikom Mavs w sumie 58 punktów (zawodnicy z ławki Lakers zdobyli ich 25). Trochę gorzej zaprezentował się natomiast lider gości. Nowitzki w 6 poprzednich meczach, za każdym razem miał na koncie ponad 20 punktów. Teraz zdobył ich 19, miał także 12 zbiórek. Bliski triple-double był Kidd: 12pts/ 11ast/ 8reb. A środkowy Mavs, Dampier zakończył spotkanie bez punktu, ani razu nie rzucał do kosza i miał jedynie 3 zbiórkami.
Wade rozegrał rewelacyjne spotkanie prowadząc Heat do łatwego zwycięstwa w Arizonie. Zdobył 43 punkty trafiając aż 62.5% swoich rzutów z gry, w tym 2 na 3 za trzy. 11 punktów dołożył z linii rzutów wolnych, pomylił się tylko raz. Na swoim koncie miał także 6 asyst, 3 zbiórki, przechwyt i blok.
Copyright Czwarta-Kwarta.com Wszelkie prawa zastrzeżone
autorem wszystkich tekstów jest Adam Szczepański
Lakers zakończyli serię Mavs
Podsumowanie dnia: 28.11
Bobcats - Pacers 115:108 (OT)
Do Bobcats po 7 opuszczonych meczach wrócił Richardson. Jego obecność w składzie bardzo pomogła drużynie, chociaż sam zawodnik nie był w najwyższej formie trafiając ze skutecznością na poziomie 38%. ale ostatecznie zdobył 21 punktów.
Mecz rozpoczął się bardzo dobrze dla gości z Charlotte, którzy prowadzili po pierwszej kwarcie 10 punktami (28-18). W drugiej i trzeciej kwarcie starty odrabiali Pacers i udało im się doprowadzić do remisu po ponad 6 minutach drugiej połowy, a trzecią kwartę zakończyli z prowadzeniem 81-77. Drużynę gospodarzy do ataku w największym stopniu poprowadził Granger, który przez dwie środkowe kwart zdobył aż 24 punkty. Po niespełna 2 początkowych minutach czwartej kwarty przewaga gospodarzy wzrosła do 7. Dopiero wtedy obudzili się Bobcats, którzy szybko doprowadzili do remisu po 87 na niespełna 8 minut przed końcem. Wyrównana walka utrzymywała się do końca regulaminowego czasu gry. Na 39 sekund przed końcem Pacers na prowadzenie wyprowadził Murphy skutecznym rzutem za trzy (97-95). Ale już 7 sekund później, po punktach Okafora ponownie był remis. Kiedy do końca pozostawało 14 sekund Ford trafił z półdystansu (99-97). W odpowiedzieli pod kosz wszedł Felton i zdobył dwa punktu doprowadzające do dogrywki. Doliczony czas gry Bobcats rozpoczęli od serii 7-0, którą zaliczyli dzięki dwóm rzutom za trzy, trafiali Felton i Augustin. Pacers próbowali jeszcze zniwelować tą stratę, ale goście nie oddali już zwycięstwa.
Rekordowy mecz w karierze rozegrał Felton, zdobył 31 punktów i miał 7 asyst. Pod tablicami rewelacyjnie spisywał się Okafor zbierając aż 20 piłek. Środkowy Bobcats miał także 14 punktów, double-double zaliczył również Wallace (16pts/ 11reb). Z ławki nieźle zaprezentował się Augustin, który zakończył spotkanie z 17 punktami, chociaż jego skuteczność z gry byłą bardzo niska, spudłował aż 13 z 17 rzutów.
W drużynie z Indiany rekordową zdobycz punktową w tym sezonie odnotował Granger. Zdobył 35 punktów, ale ostatnie punkty zaliczył na ponad 3 minuty przed końcem czwartej kwarty, potem nie potrafił już celnym rzutem pomóc swojej drużynie. Bardzo dobrze zagrali również Ford i Daniels, mieli po 20 punktów i 8 zbiórek.

statystyki
PTS 43 D.Wade vs.PHX
REB 20 E.Okafor vs.IND
AST 15 D.Williams vs.SAC
STL 5 G.Wallace, M.Chalmers
BLK 6 J.Maxiell vs.MIL
Samuel
Dalembert
Sixers ostatnio mają duże problemy ze zdobywaniem punktów. Teoretycznie najłatwiej zdobywać je spod kosza, jednak jest to niemożliwe gdy środkowy spisuje się bardzo słabo i jest niewidoczny w ofensywie. Dalembert mecz z Celtics zakończył bez punktu, oddał tylko 2 rzuty z gry. Nie posiał się także w walce na tablicach zbierając jedynie 4 piłki. Nie udało mu się zablokować żadnego rzutu, co jest jego specjalnością. Równie słaby występ odnotował center Mavs, Dampier.
OJ
Mayo
Mecz ze Spurs był trzecim, w którym Mayo zdobył ponad 30 punktów. Niestety jeszcze nie udało mu się poprowadzić Grizzlies do zwycięstwa, gdy był on pierwszym strzelcem drużyny. Mayo zakończył mecz z dorobkiem 32 punktów (65% z gry), 4 asyst, 4 zbiórek i 3 przechwytów.
najlepszy debiutant
najgorszy zawdonik
Warriors - Knicks: to będzie starcie najbardziej ofensywnie grających drużyn w tym sezonie, a dla Crawfroda i Harringtona będzie to okazja do pokonania byłego zespołu
Spurs - Rockets: derby Texasu są zawsze ciekawe, Spurs są już w pełnym składzie, nie widomo jednak czy wszyscy podstawowi gracze Rockets będą zdrowi
Blazers - Pistons: Blazers dominują u siebie, teraz sprawdzą się w na trudnym wyjeździe w Detroit
Raptors - Lakers: Lakers postarają się pokazać swoja ogromną siłę zatrzymując rewelacyjnie grającego Bosha, a może to CB4 ich pokona
zapowiedzi najciekawszych spotkań weekendu
Dwyane
Wade
Wolves - Thunder 105:103
Thunder w tym sezonie wygrali tylko raz i udało im się to w poprzednim starciu z Wolves. Dlatego przyjazd drużyny z Minnesoty, Thunder chcieli wykorzystać by przerwać swoją serię porażek.
Spotkanie od początku było bardzo wyrównane. Dopiero pod koniec trzeciej kwarty Wolves udało się objąć istotną przewagę i na ostatnie 12 minut wychodzili mając na swoim koncie 9 punktów więcej (79-70). Thunder szybko zmniejszyli tą stratę, ale długo nie potrafili odebrać swoim przeciwnikom prowadzenia. Dopiero na minutę i 5 sekund przed zakończeniem meczu, po celnym rzucie za trzy Duranta, gospodarze byli bliżej wygranej (100-99). Przez następną minutę nikt nie trafił z gry, a punkty obie strony zdobywały jedynie z rzutów wolnych. Kiedy do końca pozostawało 8 sekund wynik wynosił 103-101 dla Wolves, a piłkę mieli Thunder. Skuteczną akcję przeprowadził Durant, który wszedł pod kosz i wsadem doprowadził do remisu. Gościom zostały 3 sekundy na wygranie tego meczu. Piłka trafiła w ręce Millera, który z boku boiska z półdystansu trafił tuż przed zakończeniem spotkania.
Najlepszym strzelcem Wolves był rezerwowy Smith. Szybko zastąpił on rozpoczynającego mecz w pierwszej piątce Collinsa i zagrał bardzo dobrze zdobywając 23 punkty i 8 zbiórek. Skutecznie pomagała mu dwójka najważniejszych zawodników Wolves: Jefferson (19pts/ 9reb) i Miller (18pts/ 8reb).
Drużynę z Oklahomy prowadził duet Durant-Green. Obaj zdobyli po 22 punkty, trafiając w sumie 7 z 12 rzutów za trzy. Największe wsparcie dostali od dwóch zawodników rezerwowych. Wilcox aż 15 ze swoich 21 punktów zdobył w czwartej kwarcie i to w dużej mierze dzięki niemu gospodarze do końca walczyli o zwycięstwo. Poza tym, miał na swoim koncie także 7 zbiórek. Bardzo dobrze zagrał również debiutant Westbrook, który zakończył spotkanie z dorobkiem 15 punktów i 8 asyst.
W obu drużynach znaczącą rolę odegrali zmiennicy. Ostatecznie trochę więcej punktów zdobyli rezerwowi Wolves, 53-49.
Celtics - Sixers 102:78
Pierce trafił tylko 1 z 6 rzutów z gry i zakończył spotkanie z 6 punktami, mimo to, Celtics nie mieli problemu by łatwo pokonać Sixers. Świetnie zagrał Allen, który zdobył 23 punkty. 15 z nich zaliczył w trzeciej kwarcie, wtedy także trafił 3 kolejne rzuty za trzy. Trzeci z wielkiej trójki, KG, miał 16 punktów. Natomiast Rondo zaliczył trzecie spotkanie z dwucyfrową liczbą asyst w tym sezonie, miał ich 12.
Rezerwowi Celtics zdobyli łącznie 43 punkty (w tym Allen i Powe mieli po 10). Spośród zmienników Sixers wyróżniało sie dwóch zawodników. Williams zakończył mecz z 15 punktami i 6 asystami, a debiutant Speights miał na swoim koncie 12 punktów i 6 zbiórek. Ostatecznie zawodnicy z ławki Sixers zdobyli 35 punktów.
Najlepszym zawodnikiem drużyny z Philly był Brand, który zdobył 18 punktów i miał 8 zbiórek. Poza nim, w pierwszej piątce tylko Miller zdobył ponad 10 punktów (12).
Celtics mieli dwa raz więcej asyst niż Sixers, 30-15.
Raptors - Hawks 93:88
Kolejny świetny występ Bosha i wygrana Raptors. CB4 rozegrał bardzo dobre spotkanie mimo, ze do hali Air Canada przybył na niecałą godzinę przed meczem. Spóźnił się ponieważ 50 minut spędził w windzie, która utknęła między piętrami. Dlatego nie zdążył się do końca przygotować, czego efektem było tylko 10 punktów (4 na 9 z gry) w pierwszej połowie. Na drugą część gry był już w pełni gotowy i w trzeciej kwarcie zdobył aż 15 punktów (7 na 10 z gry), tyle samo co cała drużyna Hawks w tej części. Mecz zakończył z 30 punktami, 10 zbiórkami i 7 asystami.
Pozostali zawodnicy pierwszej piątki Raptos nie imponowali i jedynie Moon z 10 punktami miał dwucyfrową zdobycz, a Calderon mógł popisać się 11 asystami. Z ławki najlepiej zagrali Kapono (16pts) i Graham (11pts/ 5reb).
W Hawks najlepiej zaprezentował się Bibby, kończąc spotkanie z 24 punktami, trafił 4 z 7 rzutów za trzy. 18 punktów zdobył Johnson, ale trafił tylko 31.8% swoich rzutów. Niską skuteczność miał także Williams, który spudłował 8 z 13 rzutów. W ofensywie również mało przydatny był Pachulia, ale rewelacyjnie spisał się w walce na tablicach, zbierając 17 piłek. Spośród graczy rezerwowych, dobre spotkanie rozegrał Evans, miał na swoim koncie 17 punktów i 5 zbiórek.
Cavs - Warriors 112:97
Cavs wygrali drugą i trzecią kwartę 65-36.
Cavs mają obecnie bilans 9-0 przed własną publicznością. W historii klubu taki start odnotowali tylko dwa razy, w sezonie 76/77 i 91/92. Natomiast rezultat 13-3 jest najlepszym rozpoczęciem rozgrywek w całej historii drużyny z Cleveland.
W trzecim kolejnym spotkaniu James przesiedział całą czwartą kwartę na ławce. Zakończył mecz z dorobkiem 23 punktów, 8 asyst i 7 zbiórek.
Drugim strzelcem drużyny był Ilgauskas z 21 punktami, tak samo jak James trafił on 9 z 13 rzutów z gry. Natomiast Williams i Gibson zdobyli po 16 punktów, obaj trafiając po 6 z 14 rzutów.
Z zawodników Cavs tylko Darnell Jackson nie zdobył punktu w tym spotkaniu.
Najlepszym strzelcem Warriors był rezerwowy Watson z 17 punktami. 16 miał Crawford, do tego dodał także 6 asyst i 5 zbiórek. Fatalnie zagrali Jackson i Maggette, razem zdobyli 22 punkty ze skutecznością z gry wynoszącą 22.7%.
Pistons - Bucks 107:97
Iverson rozpoczął mecz z ławki, była to kara za opuszczenie ostatniego treningu. Przez 28 minut gry zdobył 17 punktów, najwięcej z graczy Pistons. Na swoim koncie miał także 7 asyst, 5 zbiórek i 3 przechwyty. W pierwszej piątce miejsce Iversona zajął Stuckey. Rozpoczął spotkanie bardzo dobrze i po pierwszych 7 minutach miał już 7 punktów. Ostatecznie zdobył ich 12, miał jeszcze 5 asyst i 4 przechwyty. Był to trzeci występ Stuckey'a w wyjściowym składzie, za każdym razem drużyna z Detroit wygrywała gdy był on w pierwszej piątce.
Pierwszy raz od 12 spotkań dwucyfrową zdobycz punktową zaliczył Herrmann, który dobrze rozpoczął sezon, ale później był już niewidoczny. W meczu z Bucks zdobył 16 punktów.
Bucks w kolejny meczu grali bez Redda i Boguta, a na początku czwartej kwarty kontuzji doznał Villanueva i musiał opuścić parkiet.
W zespole Bucks po 21 punktów odnotowali Jefferson i Sessions. Natomiast zastępujący Boguta, Gadzuric miał pierwsze w sezonie double-double (10pts/ 12reb).
Heat - Suns 107:92
To było przede wszystkim starcie drużyn, które w zeszłym roku wymieniły się swoimi czołowymi zawodnikami. Jednak to nie O'Neal i Marion byli najważniejszymi postaciami w tym spotkaniu. Zagrali dobrze, ale ten mecz należał do Wade'a, który zakończył go z dorobkiem 43 punktów i 6 asyst. Marion na swoim koncie miał 10 punktów, 9 zbiórek i 6 asyst, natomiast Shaq zdobył 12 punktów i 9 zbiórek.
Suns grali bez Nasha i jego nieobecność była bardzo widoczna na parkiecie. Na jedynce w pierwszej piątce wystąpił debiutant Singletary, ale nie potrafił kreować gry drużyny, dlatego szybko zastąpił go Barbosa. Brazylijczyk zagrał bardzo dobrze zdobywając 20 punktów, ale tym samym potwierdził, że nie jest rozgrywającym, którego bardzo potrzebowali Suns w tym meczu. Stoudemire zakończył spotkanie mając na koncie tylko 14 punktów i 6 zbiórek.
W drużynie z Miami po raz pierwszy w tym sezonie w pierwszej piątce nie wystąpił Beasley, którego zastąpił Anthony. Było to ustawienie mające pomóc im walczyć z O'Nealem. Wchodząc z ławki Beasley zagrał bardzo słabo, nie zdobył żadnego punktu pudłując 5 rzutów z gry.
Po raz pierwszy w tym sezonie na parkiecie pojawił się Magloire, ale grał tylko 2 minuty.
Suns mieli aż 19 starta przy 8 ze strony Heat.
Spurs - Grizzlies 109:98
Pierwszy raz w tym sezonie w drużynie Spurs wystąpiła trójka liderów: Duncan, Parker i Ginobili. Dlatego ten mecz musieli wygrać. Parker wrócił do gry po trzech tygodniach absencji. Wchodząc z ławki zdobył 15 punktowi i miał 7 asyst przez 17 minut. Ginoblili dołożył 14 punktów, a Duncan miał ich tylko 11, ale wystarczyło mu to by odnotować kolejne double-double (12reb). Mimo obecność trójki gwiazdorów to Mason był pierwszym strzelcem z 20 punktami na koncie. Powrót Parkera nie przeszkodził także Hillowi w kolejnym dobrym meczu (11pts/ 7ast).
Najwięcej punktów dla Grizzlies zdobył Mayo - 32. Był to 8 mecz w tym sezonie, w którym pierwszym strzelcem drużyny był ten debiutant, ale bilans Grizzlies w tych spotkaniach wynosi 0-8. 26 punktów zdobył Gay, a pozostał trójka podstawowych graczy także miała dwucyfrowe zdobycze.
Rezerwowi Spurs zdobyli 62 punkty, zmiennicy Grizzlies tylko 4. Na pocieszenie dla drużyny z Memphis można jeszcze dodać, że ich pierwsza piątka była lepsza, 94-47.
Jazz - Kings 120:94
Jazz wygrali trzecią kwartę 44-17, w tym czasie trafili aż 16 z 19 rzutów z gry. Jest to najwyższa zdobycz drużyny z Utah w jednej kwarcie od roku 1992, kiedy w Jazz grali jeszcze Malone i Stockton (wtedy zdobyli 46 punktów).
W swoim drugim kolejnym meczu 15 asyst zaliczył Williams. Aż 8 zawodników drużyny gospodarzy miało dwucyfrową zdobycz punktową, najwięcej zdobył Okur - 20. Jazz po raz kolejny grali bez Boozera.
Najlepszym strzelcem Kings był Salmons z 20 punktami na koncie. Po dwóch słabych występach na ławkę został przesunięty Thompson. Bardzo dobrze wpłynęło to na niego, zdobył 16 punktów i 5 zbiórek. 18 punktów i 6 zbiórek miał Hawes, również wchodzący z ławki.
Blazers - Hornets 101:86
Blazers po raz kolejny wygrali spotkanie przed własną publicznością i mają teraz bilans 7-0 w Portland.
Do zwycięstwa, Blazers poprowadził świetnie grający Roy. W całym spotkaniu zdobył 25 punktów (68.8% z gry), 6 zbiórek i odnotował także rekordowe w tym sezonie 10 asyst. Najskuteczniej pomagał mu Aldridge, który miał 17 punktów i 7 zbiórek. Dobrze spsiali się również debiutanci Batum (12pts) i Fernandez (10pts). Natomiast występujący w kolejnym meczu w pierwszej piątce Oden przez 23 minuty gry zdołał zdobyć tylko jeden punkt (miał 8 zbiórek).
Hornets nie pomogła najwyższa zdobycz punktowa Stojakovica w tym sezonie (21) i powrót po ostatnim opuszczonym meczu Chandlera (z powodu przewinień musiał on opuścić parkiet przed czasem). Solidne spotkanie rozegrał Paul odnotowując 16 punktów i po 6 asyst i zbiórek. Zawiódł natomiast West, miał 10 punktów trafiając tylko 5 z 15 rzutów z gry.