najlepszy zawdonik
Bulls - Jazz 101:100
Po raz drugi w obecnej serii wyjazdowej Bulls, Rose poprowadził ich do zwycięstwa. Młody lider drużyny z Chicago rozegrał kolejny fantastyczny mecz i udowodnił, że w najważniejszych momentach nie zawodzi.

Mecz od początku był bardzo wyrównany, a na czwartą kwartę Jazz wychodzili z niewielką, trzypunktową przewagą. Wynik w okolicach remisu utrzymywał się do ostatnich sekund. Na minutę przed końcem na tablicy wyników widniało 96-95 dla Jazz. Kilkanaście sekund późnej goście z Chicago objęli prowadzenie po 2 punktach zdobytych przez Rose'a. Skutecznym rzutem z półdystansu odpowiedział Okur i na 36 sekund przed końcem ponownie przewagę mieli gospodarze. Jednak Bulls po raz kolejnym mogli liczyć na swojego rozgrywającego, Rose wszedł w pole trzech sekund i mimo zachwianej pozycji trafił do kosza (99-98 dla Bulls). Do końca pozostawało 15 sekund i na rzut za trzy zdecydował się Okur, ale był on niecelny. Na szczęście dla Jazz piłkę zebrał Miles, który szybko podał pod kosz do Millsapa, a silny skrzydłowy gospodarzy wyprowadził ich na prowadzenie na nieco ponad 11 sekund przed końcem. Ostatnią akcję mieli Bulls i ponownie postawili na Rose'a. To on miał zdobyć punkty decydujące o ich zwycięstwie. Ale jego rzut z półdystansu na 5 sekund przed końcem nie wpadł do kosza, jednak piłka odbiła się na półdystans, prosto do wolnego Hughesa. Ten już nie zmarnował swojej szansy i trafił rzut dający Bulls drugą wygarną na wyjeździe.

Przed tym spotkaniem Bulls na wyjazdach mieli bilans 1-6, natomiast Jazz u siebie nie przegrali. Jednak bez Williamsa i Boozera gospodarzom nie udało się przedłużyć serii bez zwycięstwa w Salt Lake City. Chociaż jak na drużynę bez dwóch czołowych graczy, radzili sobie bardzo dobrze i walczyli do końca.

Bohaterem meczu był Rose, mimo, że ostatniego rzutu nie trafił. Debiutant z Chicago miał na swoim koncie 25 punktów i 9 asyst. W czwartej kwarcie zdobył 10 punktów, aż 8 przez ostatnie 2 i pół minuty. W tym czasie tylko on skutecznie kończył ataki Bulls i dopiero punkty Hughesa w ostatnich sekundach były zdobyte przez innego zawodnika niż Rose. Hughes zakończył spotkanie z 16 punktami i 5 zbiórkami, a w pierwszej piątce jeszcze Gooden (18) i Gordon (15) mieli ponad 10 punktów.

Do zespołu z Chicago wrócił Deng, po tym jak opuścił 3 poprzednie spotkania. Ale widać było, że potrzebuje czasu by powrócić do formy. Grając 16 minut zdobył zaledwie 2 punkty, trafiając tylko 1 z 5 rzutów z gry.

W drużynie Jazz wszyscy zawodnicy wyjściowej piątki mieli dwucyfrową zdobycz punktową. Przewodził im bardzo dobrze grający Okur. Zdobył 26 punktów przy skuteczności z gry 61% i zebrał 9 piłek, był to jego najlepszy występ w sezonie. Skutecznie wspierał go Millsap, który zakończył mecz z dorobkiem 21 punktów i 10 zbiórek, co jest jego pierwszym double-double w tym roku. Słabiej w ekipie gospodarzy zagrali rezerwowi, zwłaszcza w ataku, zdobywając tylko 12 punktów. Kirilenko trafił tylko 1 z 6 rzutów z gry, ale mógł pochwalić się 8 asystami i 6 zbiórkami.
Paul od samego początku sezonu jest w bardzo wysokiej formie. Rozpoczął od 7 spotkań ze zdobyczą przynajmniej 20 punktów i 10 asyst. Natomiast ostatnio odnotował dwa kolejne mecze z triple-double. Tym razem nie były to tak wysokie statystyki jak w meczu z Thunder, ale 14 punktów, 17 asyst i 10 zbiorek robi wrażenie. Tym bardziej, że była to jego najwyższa liczba asyst w sezonie.
Copyright Czwarta-Kwarta.com   Wszelkie prawa zastrzeżone
STRONA GŁÓWNA         KONTAKT         ARCHIWUM
autorem wszystkich tekstów jest Adam Szczepański
Rose pokonał Jazz w Salt Lake City
Podsumowanie dnia:  24.11
Blazers - Kings 91:90
Blazers przed własną publicznością pozostają niepokonani. Tym razem jednak nie był to dla nich tak łatwy mecz, jaki miał miejsce kilka dni temu w Sacramento, gdzie wgrali 117-96. Po trzech kwartach gospodarze prowadzili 75-71. Ale Kings rozpoczęli ostatnie 12 minut od serii 10-2 i objęli prowadzenie na 6 i pół minuty przed końcem. Wtedy Roy wziął ciężar poprowadzenia swojej drużyny, zdobył 7 kolejnych punktów dając Blazers jednopunktową przewagę. Do ostatnich sekund drużyna z Portland utrzymywała prowadzenie, ale goście byli bardzo blisko i ciągle mieli szansę na zwycięstwo. Na 11 sekund przed końcem Kings przegrywali 90-91 i mieli okazję zdobyć decydujące punkty. Postawiono na najlepszego strzelca Kings w tym meczu, Salmonsa. Udało mu się wejść pod kosz, ale spudłował swój rzut, a drużyna z Sacramento odnotował kolejną porażkę na wyjeździe. Przez ostatnie 5 minut meczu, Kings trafili z gry tylko raz na 7 oddanych rzutów.

Po raz drugi w tym sezonie w pierwszej piątce wystąpił Oden. Tym razem nie zakończyło się to tak jak w spotkaniu z Lakers, kiedy doznał kontuzji. Ale także nie był to udany występ młodego centra. Przez 19 minut gry zdobył zaledwie 3 punkty, trafiając jedną z trzech prób, miał także 6 zbiórek. Najlepszym zawodnikiem gospodarzy był Roy. Zakończył spotkanie z 28 punktami, 16 z nich zdobył w drugiej połowie. Ponownie Blazers mogli liczyć także na swoich rezerwowych, którzy zdobyli w sumie 35 punktów (zmiennicy Kings mieli 20). Ważnym elementem okazały się również zbiórki, drużyna z Portland miała ich o 16 więcej (48-32).

Tak jak już pisałem, pierwszym strzelcem Kings był Salmons z 20 punktami na koncie. W pierwszej piątce gości bardo dobrze zagrała jeszcze trójka graczy: Miller (18pts/ 6reb), Udrih (17pts/ 8ast) i Hawes (15pts/ 5reb). Fatalne spotkanie zanotował debiutant Thompson, spudłował 3 rzuty z gry i zakończył mecz bez punktu, pierwszy raz w swojej krótkiej karierze.

Pod czterech opuszczonych meczach do drużyny Kings wrócił Moore. Wchodząc z ławki zagrał 20 minut miał 6 punktów i 5 zbiórek.
statystyki

PTS
  
28  Y.Ming, B.Roy
REB  
13  D.Howard, L.Scola
AST  
17  C.Paul vs.LAC
STL  
5    A.Iguodala vs.CHA
BLK  
6    D.Howard vs.MIL
Thaddeus
Young
Young jest w tym sezonie drugim strzelcem Sixers, dlatego gdy on zawodzi, drużyna ma duże problemy. W spotkaniu z Bobcats rozegrał najgorszy mecz sezonu, na swoim koncie miał 6 punktów zdobytych z 20% skutecznością z gry, w tym spudłował wszystkie 4 rzuty za trzy. W efekcie Sixers przegrali ze słabymi Bobcats.
DJ
Augustin
To był dzień wielu świetnych występów debiutantów. Ale ostatecznie Augustina wybrałem najlepszym pierwszoroczniakiem. Poprowadził Bobcats do zwycięstwa zdobywając 25 punktów ze skutecznością 72.7%. Odnotował także rekordowe dla siebie 11 asyst. W ciągu ostatnich 4 spotkań aż 3 razy miał na swoim koncie ponad 20 punktów.
najlepszy debiutant
najgorszy zawdonik
free hit counter
Warriors - Wizards: to będzie debiut Crawforda w Warriors i pierwszy mecz Tapscotta w roli head coacha Wizards
Cavs - Knicks: Harrington zadebiutuje w barwach Knicks, natomiast James zagra przeciwko drużynie, która już teraz przygotowuje sie, by pozyskać go w za 2 lata
Suns - Thunder: to powinien był łatwy mecz dla Suns i możliwość do indywidualnych popisów dla ich gwiazd
Pacers - Mavs: Mavs wygrali 4 kolejne mecze, Pacers przegrali 2 z rzędu, dla Carlisle będzie to okazja do zmierzenia się ze swoją byłą drużyną
Nets - Lakers: tylko fantastyczna gra Cartera i Harrisa na miarę ich występu z Raptors może sprawić, że Nets nawiążą wyrównaną walkę z Lakers
zapowiedzi najbliższych spotkań
Chris
Paul
Bobcats - Sixers 93:84
Po czterech kolejny porażkach, Bobcats wreszcie wygrali. W ostatnich meczach gracze z Charlotte mieli bardzo duże problemy ze zdobywaniem punktów. Tym razem zagrali skutecznie w ofensywie i to właśnie pomogło im zwyciężyć. Po raz pierwszy od 5 spotkań Bobcats zdobyli ponad 90 punktów, mając świetną skuteczność z gry - 54.8%. Poprowadziła ich dwójka rozgrywających, która rozegrał fantastyczne spotkanie zarówno pod względem zdobywania punktów jak i kreowania gry. Pod nieobecność Richardsona trener Brown miał problem ze znalezieniem dobrego zastępstwa na dwójkę. Dlatego postawił na duet rozgrywających, ale we wcześniejszych dwóch spotkaniach nie przyniosło to dobrego efektu. Dopiero w meczu z Sixers zagrali oni na najwyższych obrotach i zapewnili Bobcats wygraną.

Augustin zdobył 25 punktów, Felton 23. Obaj trafiali z bardzo wysoką skutecznością z gry, każdy oddał po 11 rzutów i trafił 8. Natomiast za trzy, 4 ich rzuty wpadały do kosza na 5 prób. Do tego mieli razem 16 asyst i 12 zbiórek. Właściwie we dwójkę poprowadzili Bobcats, ponieważ nie mieli silnego wsparcia. Najskuteczniej pomagali im Wallace (11pts) i Morrison (10pts).

Pierwszy raz w tym sezonie trener Brown wygrał z drużyną, którą prowadził w swojej karierze. W takich meczach jego bilans wynosi teraz 1-3.

Sixers fatalnie spisywali się w ataku trafiając tylko 39.5% rzutów z gry, a za trzy mieli skuteczność na poziomie 18%. Najgorzej zaprezentował się Young (6pts), który spudłował aż 8 z 10 rzutów, niską skuteczność miał również Miller - 30.8%. Najlepiej zagrał Brand zdobywając 18 punktów i 9 zbiórek, ale z powodu fauli musiał opuścić mecz przed czasem.
Magic - Bucks 108:101
Bucks w kolejnym meczu musieli radzić sobie bez Redda i Ridnoura, Magic natomiast pozbawieni byli Bogansa. Jednak w trakcie spotkania ich składy zostały jeszcze bardziej osłabione przez kontuzje. Po niespełna 2 minutach trzeciej kwarty Nelson musiał opuść parkiet z powodu urazu, a już minutę później Bogut miał problemy z kolanem i także nie mógł kontynuować gry. Obaj nie wrócili już na boisko w tym meczu.

W drużynie Magic trzech graczy miało ponad 20 punktów: Howard (24), Lewis (22) i Turkoglu (22). Center gospodarzy zebrał także 13 piłek, natomiast Turkoglu 9.

Zawodnicy z Orlando aż 54 razy stawali na linii rzutów wolnych, trafili 38.

Problemy zdrowotne podstawowych graczy sprawiły, że trener Skiles w dotychczasowych 16 meczach wystawił już 5 różnych pierwszych piątek.

Najlepszym strzelcem Bucks był Jefferson z 25 punktami. Do momentu, gdy musiał opuścić parkiet, świetnie spisywał się również Bogut, zdobywając przez 23 minuty gry 16 punktów. Z ławki bardzo dobrze zagrali Lue (14pts/ 5ast) i Villanueva (17pts/ 9reb).
Rockets - Heat 107:98
Yao wykorzystał swoją przewagę wzrostu nad podkoszowymi zawodnikami Heat i dominując w polu trzech sekund rozegrał bardzo dobre spotkanie. Zakończył mecz z 28 punktami i 12 zbiórkami. 19 punktów zdobył w drugiej połowie, w której na parkiecie spędził 19 minut. Wzrost Yao sprawił, że Rockets wygrywali walkę na tablicach, pomagał mu jeszcze Scola zbierając 13 piłek, co ostatecznie dało drużynie z Houston aż 16 zbiórek więcej (51-35).

W ekipie gości drugim strzelcem był Artest z 20 punktami na koncie. Poza tym, jeszcze 4 zawodników miało dwucyfrową zdobycz punktową: Alston (14), Scola (11), Landry (11) i Brooks (11). Bardzo słabo zaprezentował się McGrady. Zdobył tylko 6 punktów trafiając 2 z 7 rzutów z gry.

W drużynie Heat swój rekord kariery pobił debiutant Chalmers, zdobywając 23 punkty (trafił 5 z 10 rzutów za trzy). Na swoim koncie miał również 6 asyst i 4 przechwyty, przy zerowej liczbie strat. Taką samą zdobycz punktową miał Wade, ale jego skuteczność była bardzo niska i wynosiła tylko 30.4%. W pierwszej piątce dobrze zagrali Marion (17pts/ 7reb) i Beasley (14pts/ 5reb). Spośród rezerwowych najlepszy występ odnotował Diawara, zdobył 12 punktów trafiając 5 z 6 rzutów z gry.
Spurs - Grizzlies 94:81
Najważniejszym aspektem tego meczu był oczywiście powrót Ginobili'ego do gry, który pojawił się na parkiecie po raz pierwszy w tym sezonie. Na boisko wszedł na 5 i pół minuty przed końcem pierwszej kwarty i rozpoczął bardzo dobrze, trafił za trzy, a chwilę później zakończył akcję wsadem. Ostatecznie przez 11 minut gry zdobył 12 punktów i 4 zbiórki.

Z 20 punktami w drużynie Spurs najlepszym strzelcem okazał się wchodzący z ławki debiutant Hill. Był to jego trzeci kolejny mecz, w którym miał na koncie przynajmniej 20 punktów. Bardzo dobrze zagrał również Mason, zdobył 18 punktów trafiając 5 z 7 rzutów za trzy. W 13 spotkaniach tego sezonu aż 10 razy miał on dwucyfrową zdobycz punktową. Słabiej zaprezentował się Duncan, zakończył mecz z 14 punktami i 11 zbiórkami.

W Grizzleis świetnie zagrał Mayo, w drugiej połowie zdobył aż 23 z 26 swoich punktów. Bardzo dobrze spisywał się także Milicic, który po raz pierwszy pojawił się pierwszej piątce. Jego zadaniem była gra przeciwko Duncanowi i zrobił co do niego należało, w miarę możliwości ograniczając zdobycze lidera Spurs. Sam zaliczył 11 punktów i 11 zbiórek. Double-double miał również Gay (13pts/ 10reb), ale zdobywał punkty z niską skutecznością, trafiając tylko 6 z 19 rzutów. Była to jego najniższa zdobycz punktowa w sezonie.
Hornets - Clippers 99:87
Nowi zawodnicy Clippers, Randolph i Collins, nie mogli wystąpić w tym spotkaniu ponieważ Mobley nie przeszedł pozytywnie testów fizycznych, dlatego wymiana ciągle nie została ostatecznie zakończona.

Hornets do zwycięstwa poprowadził duet Paul-West. Dla CP3 był to drugi kolejny mecz z triple-double na koncie - 14pts/ 17ast/ 10reb. Natomiast silny skrzydłowy zespołu z Nowego Orleanu zdobył 27 punktów ze skutecznością z gry 57.1%.

W drużynie gospodarzy niespodziewanie najlepszym zawodnikiem był debiutant Gordon. Po raz pierwszy wystąpił on w pierwszej piątce i zagrał bardzo dobrze, mimo, że w pierwszej kwarcie skręcił kostkę. Gordon zakończył mecz z 25 punktami, trafił 4 z 8 rzutów za trzy, na swoim koncie miał także 4 przechwyty.

Znacznie słabiej zagrali pozostali podstawowi zawodnicy Clippers. Davis zdobył 19 punktów trafiając tylko 6 z 16 rzutów z gry, natomiast Thornton mając skuteczność wynoszącą 27.7% zaliczył 12 punktów. A rezerwowi drużyny z LA mieli zaledwie 10 punktów przy 29 ze strony zamienników Hornets.