najlepszy zawdonik
Celtics - Pistons 98:80
Pistons udało się ostatnio pokonać Lakers i Cavs, jednak w starciu z rywalem, z którym najbardziej chcieli wygrać - polegli. W przyszłych playoffs to z Celtics będą musieli prawdopodobnie wygrać, chcąc awansować do finału. Dlatego mecze z nimi są tak ważne. Jednak jak na razie Pistons z Iversonem ciągle są znacznie słabsi od ekipy z Bostonu. Pistons czeka jeszcze dużo pracy, ale mają prawie cały sezon by stworzyć bardzo silną drużynę mogącą w maju powalczyć z Celtics.

Spotkanie w Bostonie zaczęło się bardzo dobrze dla Pistons. Już po niespełna 4 minutach gry goście prowadzili 13-2. Jednak z prowadzenia nie mogli się długo cieszyć, bo Celtics szybko odrobili straty. Odnotowali serię 12-1 i doprowadzili do remisu po 14. Do końca pierwszej kwarty mecz był wyrównany i po 12 minutach mieliśmy wynik 21-21. Drugą kwartę gospodarze rozpoczęli od serii 10-2 i to był koniec szans Pistons na zwycięstwo. Drużyna z Bostonu zupełnie zdominowała drugą i trzecią kwartę wygrywając je 56-36. Tym samym na ostatnie 12 minut gospodarze wychodzili z 20 punktowym prowadzeniem, a mecz był już rozstrzygnięty.

W Celtics bardzo słabo zagrał Pierce. W całym spotkaniu trafił tylko 2 z 9 rzutów z gry i zakończył mecz z 9 punktami, tym samym był to jego drugi najgorszy występ w tym sezonie. Gorzej zagrał tylko w pierwszym starciu z Pistons, gdy miał 7 punktów (3/10 z gry). Jednak słabsza dyspozycja jednego z trzech liderów nie wpłynęła negatywnie na postawę drużyny. Świetnie spisywał się Rondo, był pierwszym strzelcem gospodarzy z 18 punktami, miał także 8 asyst i 3 przechwyty. Swoje zrobili Garnett i Allen, razem zdobywając 27 punktów. Perkins także robił to co do niego należy i dominował na tablicach zbierając 10 piłek. Celtics mogli liczyć też na swoich rezerwowych prowadzonych przez Allena (13pts/ 6reb) i House'a (11pts, 3 na 4 za trzy).

W drużynie z Detroit nikt nie potrafił przełamać silnej defensywy Celtics i poprowadzić Pistons w ataku. Z 16 punktami najlepszym strzelcem był Iverson, ale z gry trafiał tylko 38.5% swoich rzutów. Wallace miał na swoim koncie 13 punktów, trafiając 3 z 4 rzutów za trzy, i 6 zbiórek. Jeszcze tylko Hamilton (12) i Maxiell (10) odnotowali dwucyfrową zdobycz punktową. Najbardziej zawiedli Prince, pudłując 7 z 9 rzutów z gry i Stuckey, wchodząc z ławki nie zdobył ani jednego punktu i miał tylko 2 asysty przy aż 5 stratach.
Radmanovic rozegrał najlepszy mecz sezonu nie myląc się zza linii trzech punktów. Wszystkie punkty (15) zdobył rzutami za trzy, których trafił 5. Było to jego trzecie spotkanie, w którym miał ponad 10 punktów na koncie. Poza zdobyczami punktowymi, Radmanovic miał jeszcze 5 zbiórek.
Copyright Czwarta-Kwarta.com   Wszelkie prawa zastrzeżone
STRONA GŁÓWNA         KONTAKT         ARCHIWUM
autorem wszystkich tekstów jest Adam Szczepański
Celtics znowu lepsi od Pistons
Podsumowanie dnia:  20.11
Lakers - Suns 105:92
Pierwsze starcie O'Neala z Bryantem nie było popisem tych dwóch zawodników, żaden z nich nie rozegrał bardzo dobrego spotkania, a o zwycięstwie zadecydowała siła zespołu.

Przez pierwszą połowę mecz był bardzo wyrównany i dopiero pod koniec drugiej kwarty Lakers objęli sześciopunktowe prowadzenie. Przez kolejne 12 minut Suns nie potrafili zmniejszyć straty, a Lakers podtrzymywali swoją skuteczną grę i czwartą kwartę rozpoczynali prowadząc już 13 punktami. W ostatniej części dominowali już całkowicie goście z LA przez cały czas utrzymując dwucyfrową przewagę.

W ekipie z Los Angeles najlepszym strzelcem był Bryant, ale 24 punkty nie są imponującym wynikiem jak na tego zawodnika. Jednak większy udział w ataku z jego strony nie był potrzebny, ponieważ miał bardzo duże wsparcie.  Świetne spisywał się Radmanovic, który oddał 5 rzutów za trzy i wszystkie wpadły do kosza. W ostatnich 5 meczach Radmanovic trafił za trzy jedynie 2 razy na 12 prób. W starciu z Suns zapomniał o ostatnich gorszych występach i był w fantastycznej formie strzeleckiej. Zakończył mecz z 15 punktami na koncie. Po ostatnim spotkaniu z 34 punktami, słabo w ataku zagrał Gasol zdobywając tylko 4 punkty (2 na 8 z gry). Jednak potrafił w inny sposób pomóc swoim kolegom, czego efektem było 9 asyst i 9 zbiórek. Nienajlepiej zaprezentował się również center Lakers. Bynum miał problemy z faulami dlatego grał w sumie tylko 21 minut, w tym czasie zdobył 10 punktów i zebrał 7 piłek. O'Neal pokazał mu, że przed nim jeszcze długa droga by stać się klasowym środkowym. Lakers mogli natomiast liczyć na duże  wsparcie zmienników. Jak zawsze najlepszymi rezerwowymi byli Odom, Ariza i Farmar, ta trójka zdobył razem 34 z 43 punktów wszystkich zawodników z ławki.

Najlepszym graczem gospodarzy był Stoudemire. Ale swoje 21 punktów zdobył przy 42.8% skuteczności, co dla zawodnika grającego pod koszem jest słabym wynikiem. Miał on także 8 zbiórek i 2 bloki. Solidne spotkanie rozegrał Shaq, zakończył mecz z 15 punktami i 9 zbiórkami. Natomiast bardzo słabo w ataku zaprezentowali się Nash i Bell, w sumie zdobyli 14 punktów trafiając tylko 5 z 16 rzutów. Chociaż nie można nie zauważyć 10 asyst Nasha i dobrej gry w defensywie Bella. Rzucający obrońca Suns powstrzymywał Bryanta i wychodziło mu to całkiem nieźle. Co prawda Kobe zdobył 24 punkty, ale jego niska skuteczność na poziomie 34.8% był zasługą ciężkiej pracy w obronie Bella. Z ławki podstawową piątkę najskuteczniej wspierali Diaw (10pts/ 6reb) i Hill (11pts/ 5reb). Niestety w czwartym kolejnym meczu Suns nie mogli liczyć na nieobecnego Barbose, co znacząco osłabia siłę ich zmienników.

Suns wygrali pojedynek w zbiórkach 46-41, ale mieli aż 15 strat przy zaledwie 7 ze strony Lakers.
statystyki

PTS
  
24  K.Bryant vs.PHX
REB  
10  K.Perkins vs.DET
AST  
10  S.Nash vs.LAL
STL  
3    3 zawodników
BLK  
2    4 zawodników
Rodney
Stuckey
Stuckey przez 15 minut gry spudłował 2 rzuty, nie zdobył żadnego punktu, miał 2 asysty i aż 5 strat. Przy tak słabej grze najlepszego rezerwowego, Pistons nie mogli liczyć na wyrównaną walkę w Bostonie.
Sean
Singletary
Ponieważ w czterech drużynach grających w czwartek nie było żadnego z czołowych debiutantów, a występujący pierwszoroczniacy nie dostali dużo czasu, najlepszym z nich został Singletry. Przebywając na parkiecie 13 minut zdobył 3 punkty (1/4 z gry), 2 asysty i przechwyt.
najlepszy debiutant
najgorszy zawdonik
free hit counter
Magic - Pacers: Magic wygrali 4 ostatnie mecze, dobrze radzą sobie także na wyjazdach (3-1), ale w Indianie na pewno nie będzie im łatwo wygrać
Clippers - Sixers: Clippers co prawda wygrali ostatnio 20 punktami, ale to nie zmienia faktu, że są bardzo słabą drużyną i Sixers nie mogą sobie pozwolić na porażkę z nimi przed własną publicznością
Rockets - Wizards: nawet bez Yao (jeśli ponownie nie zagra) i Battiera, Rockets nie są tak słabi jak obecnie Wizards bez Arenasa
Nets - Raptors: mimo, że minęło już kilka lat, to ciągle przyjazd Cartera do Toronto wzbudza spore emocje
Bobcats - Hawks: Hawks mają dobry kalendarz, dlatego mimo osłabienia mają spore szanse na drugie zwycięstwo z rzędu
Celtics - Wolves: powrót Garnetta do Minnesoty
Grizzlies - Mavs: Mavs wygrali 3 kolejne spotkania, ale jeszcze Dallas nie zwyciężyli, może tym razem im się uda
Knicks - Bucks: to w poprzednim spotkaniu z Knicks Redd doznał kontuzji, która wykluczyła go z gry w ostatnich meczach, mimo to wtedy Bucks wygrali, teraz spróbują to powtórzyć
Jazz - Spurs: Jazz u siebie są niepokonani, ale czy dobrą passę w Utah będą potrafili przedłużyć w starciu z osłabionymi, ale walecznymi Spurs
Hornets - Thunder: Hornets przegrali ostatnio z teoretycznie słabszymi Kings, taka wpadka nie może im się powtórzyć w Oklahomie
Blazers - Kings: Oden po raz kolejny spróbuje poprowadzić swój zespół do zwycięstwa, ale w Sacramento bardzo trudno się wygrywa
Bulls - Warriors: Bulls bardzo słabo rozpoczęli serię wyjazdową na zachodzie, żeby wygrać w Golden State będą musieli zatrzymać rewelację ostatniego tygodnia - Morrowa
Nuggets - Lakers: Lakers przegrali z Pistons z Iversonem, teraz spotkają się z Nuggets i Billupsem, dla ekipy z Denver będzie to prawdziwy sprawdzian ich siły
zapowiedzi następnych spotkań
Vladimir
Radmanovic