najlepszy zawdonik
Pistons - Cavs 96:89
Cavs przyjechali do Detroit mając na koncie 8 kolejnych zwycięstw. Jednak Pistons ostatnio specjalizują się w pokonywaniu niepokonanych. Najpierw zostali pierwszymi pogromcami Lakers w sezonie, a teraz zatrzymali Jamesa i jego Cavs.

Mecz rozpoczął się od wyniku 6-0 dla gospodarzy, ale już po chwili Cavs odnotowali serię 21-6 obejmując prowadzenie, które po pierwszej kwarcie wyniosło 8 punktów. Przez kolejne 12 minut goście utrzymywali swoją przewagę, a także ją powiększyli i zakończyli pierwszą połowę 49-38. Przez drugie 24 minuty sytuacja obróciła się jednak na rzecz Pistons. Gospodarze wzmocnili swoją obronę pozwalając Cavs zdobyć 40 punktów, podczas gdy oni mieli ich aż o 18 więcej (58). Ale do remisu doprowadzili dopiero na minutę przed końcem trzeciej kwarty (66-66). Kidy do końca spotkanie pozostawało 8 minut na tablicy wyników był remis po 76. Wtedy Wallace dwa razy z rzędu trafił za trzy i Pistons objęli sześciopunktową przewagę, której już nie oddali. Do tak dobrego wyniku w drugiej połowie drużynę z Detroit poprowadziła dwójka Iverson - Wallace, w tym czasie zdobyli razem 34 punkty.

Pistons pokonują najlepsze ekipy tego sezonu dzięki skutecznej grze przeciwko ich liderom. Bryant w starciu z nimi spudłował aż 18 z 30 rzutów z gry. Teraz problemy w ofensywie miał James. Co prawda zdobył 25 punktów, ale z gry trafił tylko 8 z 21 rzutów.

LeBrona bardzo dobrze wspierał Williams, aż 5 z jego 8 rzutów za trzy wpadło do kosza, co ostatecznie dało mu 25 punktów. Tylko on i James zdobywali punkty dla Cavs przez ostatnie 6 i pół minuty spotkania (13). Niestety nie wystarczyło to by pokonać świetnie dysponowanych Pistons.

W ekipie gospodarzy najlepszym strzelcem był Iverson z 23 punktami. Świetne spotkanie rozegrał również Wallace, miał 21 punktów i 15 zbiórek. Poza tą dwójką jeszcze tylko Hamilton zaliczył dwucyfrową zdobycz punktową (15).

Zmiennicy Pistons zdobyli dwa razy więcej punktów niż gracze z ławki Cavs, 24-12.

Cavs trafili z gry ze skutecznością 42.5%, natomiast Pistons - 50.7%.
Drugi dzień z rzędu najlepszy zawodnik zdobył 40 punktów, a jego drużyna przegrała. Wade rozegrał najlepszy mecz sezonu. Z gry trafił 53.3% swoich rzutów, dołożył tego także 11 asyst i aż 5 bloków. To dzięki jego świetnej drugiej połowie, w której zdobył 25 punktów, Heat do końca walczyli o zwycięstwo.
Copyright Czwarta-Kwarta.com   Wszelkie prawa zastrzeżone
STRONA GŁÓWNA         KONTAKT         ARCHIWUM
autorem wszystkich tekstów jest Adam Szczepański
Pistons zatrzymali Cavs
Podsumowanie dnia:  19.11
Raptors - Heat 101:95
Ostatnio to Raptors przegrali mimo, że ich lider miał 40 punktów. Teraz w takiej sytuacji znaleźli się ich rywale z Miami.

Wade rozegrał rewelacyjne spotkanie i tylko dzięki niemu Heat do ostatnich sekund walczyli o zwycięstwo. Kiedy do końca trzeciej kwarty pozostawały niespełna 2 minuty gospodarze przegrywali 59-76, wtedy do ataku ruszył Wade, zdobył 8 kolejnych punktów dla swojej drużyny zmniejszając stratę do 10 punktów (67-77). To dało impuls Heat do dobrego rozpoczęcia ostatnich 12 minut meczu i już po nieco ponad 3 minutach objęli prowadzenie 84-83, oczywiście po punktach D-Wade'a. Wtedy jednak celnym rzutem za trzy odpowiedział Parker i ponownie przewagę mieli goście. Na 4 minuty przed końcem Heat przegrywali 86-92 i od tego momentu punkty zdobywał dla nich już tylko Wade (w sumie 9). Dzięki niemu na minutę przed końcem Raptors prowadzili tylko 96-93. Ale w ekipie z Toronto ponownie nie zawiódł Parker i po raz kolejny trafił za trzy, co przesądziło o zwycięstwie gości.

W całym spotkaniu Wade poza 40 punktami, miał także 11 asyst i aż 5 bloków. Najskuteczniej wspierało Marion, on także rozegrał najlepszym mecz sezonu zdobywając 20 punktów i 14 zbiórek. Słabo zaprezentował się natomiast Beasley, który drugi raz z rzędu zakończył spotkanie nie przekraczając bariery 10 punktów (7). Przeszkodziły mu jednak szybko złapane faule, już po 72 sekundach od rozpoczęcia meczu miał ich 2 i musiał opuścić parkiet.

W drużynie z Toronto Bosh nie był już tak skuteczny w ataku jak w poprzednim meczu. Ale teraz do ofensywy włączyło się znacznie więcej zawodników, co okazało sie kluczem do zwycięstwa. Najwyższą zdobycz punktową w tym roku odnotował Bargnani - 25. W fantastycznej formie strzeleckiej był także Parker, trafił 5 na 5 rzutów za trzy i to wszystkie w drugiej połowie, a mecz zakończył z dorobkiem 19 punktów i 6 zbiórek. Duet podkoszowy Bosh-O'Neal był także silnym punktem drużyny, razem zdobyli 31 punktów i zebrali 28 piłek. Warto także odnotować, że do gry wrócił Calderon, co na pewno bardzo wzmocniło Raptors i pozwoliło im tak skutecznie rozgrywać akcje w ataku. Hiszpan miał na swoim koncie 8 punktów i 7 asyst.
statystyki

PTS
  
40  D.Wade vs.TOR
REB  
20  A.Bogut vs.UTA
AST  
15  C.Paul vs.SAC
STL  
7    C.Mobley vs.OKC
BLK  
5    D.Wade, P.Millsap
Derrick
Rose
Bulls rozegrali najgorszy mecz w tym roku, a ich młody lider był jednym z zawodników, którzy najbardziej zawiedli. Pierwszy raz w tym sezonie maił na koncie mniej niż 10 punktów (6). Jego skuteczność z gry wynosiła 12.5%. Był to także jego najsłabszy występ pod względem asyst, odnotował tylko jedną.
George
Hill
Hill był jednym wyróżniającym sie zawodnikiem w słabo grających Spurs. Zakończył spotkanie mając na koncie 20 punktów, trafił z gry 6 na 11 rzutów. Był to jego czwarty mecz, w którym zdobył ponad 10 punktów. Hill dobrze wykorzystuje nieobecność Parkera i potwierdza, że może być przydatny dla drużyny, nawet gdy gwiazdor Spurs wróci do gry.
najlepszy debiutant
najgorszy zawdonik
free hit counter
Hawks - Wizards 91:87
Hawks byli pozbawieni swoich dwóch podstawowych zawodników, Smitha i Horforda, jednak dzięki bardzo dobrym występom pozostałych graczy udało im się pokonać słabych Wizards.

Pierwsza połowa meczu w Atlancie była bardzo wyrównana i dopiero pod koniec Wizards objęli sześciopunktowe prowadzenie (50-44). Po ponad 6 minutach trzecie kwarty Hawks udało się odrobić straty i wyrównać (57-57). Dlatego ponownie oglądaliśmy równorzędną walkę na parkiecie. Gdy do końca czwartej kwarty pozostało 6 i pół minuty gospodarze prowadzili 75-73. Wtedy Butler trafił dwa kolejne rzuty za trzy wyprowadzając swoją drużynę na prowadzenie (79-75). Chwile później skutecznie odpowiedzieli Hawks i na dwie minuty przed końcem był remis po 83. Tym razem kolejne dwie skutecznie akcje przeprowadził Stevenson i Wizards ponownie mieli przewagę (87-83), a do zakończenia spotkania pozostawało tylko 60 sekund. Jednak od tego moment goście już nie zdobyli żadnego punktu, a dla Hawks za trzy trafiali Johnson i Williams.

Bardzo dobre spotkanie miał Williams, który wyrównał swój rekord kariery w zbiórkach - 14, a do tego dorzucił jeszcze 21 punktów. Świetnie radził sobie także w defensywie z Jamisonem nie pozwalając mu na popisy strzeleckie. Kontuzjowanego Horforda na pozycji centra skutecznie zastąpił Pachulia, zbierając 18 piłek pobił swój rekord kariery. Co prawda zdobył tylko 4 punkty, ale nie to było jego zadaniem w tym meczu. Dzięki skutecznej walce na tablicach jego i Williamsa, Hawks zebrali 18 piłek więcej (58-40). Punkty zdobywali natomiast Bibby (25) i Johnson (19).

Hawks wygrali ten mecz, ale przeciwnik nie był zbyt wymagający, a poza tym nadzwyczaj dobrze zagrali Williams i Pachulia. Jednak bez swoich podstawowych zawodników będzie im bardo trudno wygrywać z silniejszymi drużynami.

W ekipie z Wiazrds świetnie zaprezentował się Butler, zakończył mecz z dorobkiem 32 punktów i 7 zbiórek. Drugim strzelcem gości był Jamison, ale miał tylko 18 punktów.

Po raz pierwszy w tym sezonie okazje do gry w pierwszej piątce dostał debiutant McGee. Jednak nie potrafił sprostać roli wyjściowego zawodnika i był to jeden ze słabszych jego występów w tym sezonie (5pts/ 5reb).
Pistons - Celtics: Celtics pokonali Pistons w debiucie Iversona w Detroit, od tego meczu minęło trochę czasu, Pistons grają coraz lepiej z nowym gwiazdorem w składzie i w ostatnim czasie pokonują najsilniejszych, dlatego możemy oczekiwać bardzo ciekawego spotkania

Lakers - Suns: pierwsze starcie O'Neala z Bryantem w tym sezonie, poza tym jest to pojedynek dwóch najlepszych zespołów Pacific Division, zajmujących także czołowe pozycje w tabeli zachodu
zapowiedzi następnych spotkań
Dwyane
Wade
Kings - Hornets 105:96
Kings wygrali swój drugi mecz sezonu na wyjeździe.

Kings grali bez kontuzjowanych Martina i Moore'a, Hornets bez Petersona.

Na 5 minut i 24 sekundy przed końcem spotkania Hornets prowadzili 88-87. Przez kolejne dwie minuty Jackson zdobył 8 punktów, w tym 2 razy trafił za trzy i Kings objęli prowadzenie 99-91. Były to jedyne punkty Jacksona w całym meczu, poza tym miał także 5 asyst. Warto przypomnieć, że w poprzednim sezonie Hornets oddali Jacksona do Rockets w zamian za Wellsa. Tym samym Jackson pogrążył swoją byłą drużynę i zemścił się za to, że go nie chcieli w swoim składzie.

Ponownie najlepszym strzelcem Kings był Salmons - 29 punktów. Każdy zawodnik pierwszej piątki zdobył przynajmniej 10 punktów. Pośród nich było dwóch debiutantów: Thompson (10pts/ 6reb) i Greene (15pts). Dla tego drugiego był to pierwszy występ w wyjściowym składzie, ale także po raz pierwszy długi czas spędził na parkiecie (33minuty, wcześniej najdłużej grał 13).

W drużynie Hornets, Paul miał na swoim koncie 20 punktów i 15 asyst. Double-double odnotował także Chandler (12pts/ 10reb). Natomiast najlepszym strzelcem zespołu był West - 22 punkty. Ponownie zawiódł Stojakovic, kończąc spotkanie z dorobkiem 7 punktów (37.5% z gry). Był to jego trzeci mecz z rzędu w którym zdobył mniej niż 10 punktów.
Mavs - Rockets 96-86
W meczu nie wystąpili Yao (uraz stopy) i Howard (skręcona kostka). Minga w pierwszej piątce zastąpił Hayes (2pts/ 5reb), natomiast Howarda - Singleton (5pts/ 1reb).

Nieobecność drugiego strzelca drużyny wykorzystał Terry. Wchodząc z ławki zdobył 31 punktów, co było jego najwyższą zdobyczą w tym sezonie. Dobrze zagrał także Nowitzki mając na swoim koncie 24 punkty i 12 zbiórek. I to dzięki tej dwójce Mavs wygrali spotkanie w Houston.

Artest i McGrady zagrali w starciu z Mavs, ale nie do końca wrócili do zdrowia po urazach, których doznali w poprzednim spotkaniu. Efektem tego była bardzo niska skuteczność rzutów z gry, każdy z nich oddał 14 rzutów i trafił tylko 5. Zakończyli spotkanie łącznie zdobywając 30 punktów. Poza nimi, jeszcze Scola (15), Alston (16), a także rezerwowy Brooks (15) mieli na koncie ponad 10 punktów.

Rockets mieli fatalną skuteczność rzutów z gry - 37.2%, za trzy - 24%.
Wolves - Sixers 102:96
Wolves wygrali drugie spotkanie w tym sezonie przerywając serie 8 porażek.

Drużynę z Minnesoty do zwycięstwa poprowadził Jefferson (25pts/ 8reb) i rezerwowy Smith (21pts/ 5ast), dla którego był to najlepszy występ w tym roku. Poza nimi, dobrze zagrali także Miller (10pts/ 10reb) i Foye (10pts/ 6ast). Rozgrywający Wolves wrócił do pierwszej piątki po 5 spotkaniach, w który podstawową jedynką był Telfair.

Porażka w Minnesocie przerwała serię 3 zwycięstw Sixers.

W drużynie Sixers z 20 punktami najlepszym strzelcem był Miller, miał on także 6 asyst. Dobrze zagrali również Brand (19pts/ 13reb), Iguodala (17pts/ 9reb/ 6ast) i Young (15pts).

Rezerwowi Wolves wnieśli do ataku swojej drużyny znacznie więcej niż zmiennicy Sixers, zdobywając dwa razy więcej punktów (42-21).
Clippers - Thunder 108-88
Dopiero starcie z bardzo słabymi Thunder dało Clippers drugie zwycięstwo i pierwszą tak pewną wygarną.

Pod koniec drugiej kwarty Thunder prowadzili 15 punktami (50-35).
Clippers wygrali druga połowę 59-36.

Świetny mecz miał Mobey, zdobył najwięcej punktów w tym sezonie - 23 i odnotował rekordowe dla siebie 7 przechwytów. Bardzo dobrze zagrali także Kaman (25pts/ 14reb/ 6ast) i Thornton (20pts/ 7reb). Dzięki tym świetnym występom Clippers wygrali mimo, że ich lider nie miał najlepszego dnia. Davis zakończył mecz z 14 punktami przy 33% skuteczności z gry, miał też 8 asyst.

Bez wątpienia był to najlepszy mecz Clippers w sezonie. Ale udało im się dobrze zagrać dopiero w meczu z najsłabszą drużyną ligi.

Bardzo słabo zaprezentowali się rezerwowi drużyny z LA. Zdobyli 12 punktów pudłując aż 21 z 26 rzutów z gry.

W ekipie Thunder najlepiej wypadli Durant (18pts) i Wilkins (17pts).

Nuggets - Spurs 91:81
Spotkanie było wyrównane tylko w pierwszej kwarcie. Już drugą połowę Nuggets rozpoczynali z 10 punktowym prowadzeniem. Potem ich przewaga wzrosła do 21. Ostateczny wynik nie odzwierciedla przebiegu meczu, ale tylko dlatego, że w czwartej kwarcie Nuggets odpuścili trochę, a Spurs zmniejszyli stratę.

Spurs mieli fatalne spotkanie pod względem ofensywnym, z gry trafiali tylko 38.7% rzutów, natomiast za trzy zaledwie 2 z 17 rzutów wpadło do kosza.

Najlepszym zawodnikiem drużyny z San Antonio był debiutant Hill, który zdobył rekordowe dla siebie 20 punktów. Słabo zaprezentował się natomiast Duncan, miał tylko 12 punktów (4 na 13 z gry), chociaż po raz kolejny zanotował double-double (11reb).

W drużynie Nuggets najlepiej zagrali Billups (22pts/ 5reb/ 6ast) i Anthony (21pts/ 9reb/ 7ast), chociaż Melo trafił tylko 33% swoich rzutów z gry. W sumie czwórka zawodników pierwszej piątki Melo, Billups, Martin i Nene zdobyła aż 77 z 91 punktów drużyny.
Jazz - Bucks 105: 94
To był 6 mecz w Utah i 6 wygrana Jazz.

Bucks przegrali pierwszą kwartę 10 punktami, ale pierwszą połowę kończyli już z dwupunktową przewagą. W połowie trzeciej kwarty goście prowadzili 10 punktami, ale wtedy Jazz ruszyli do ataku i zaczęli szybko odrabiać straty. Czwartą kwartę wygrali 31-18.

Jazz grali bez Williamsa i Knighta, Bucks natomiast nie mogli skorzystać z Redda i Villanuevy.

Drużynę z Utah do zwycięstwa poprowadzili Miles (25pts) i Boozer (20pts/ 11reb). Bardzo dobrze spisywał się także zastępujący Williamsa w pierwszej piątce Price. Grał on przez całą drugą połowę, zdobywając w tym czasie 10 z 16 swoich punktów. Poza tym, miał także  6 asyst i tylko jedną stratę. Z ławki najlepszą zmianę dał Kirilenko odnotowując 16 punktów, 7 zbiórek, 5 przechwytów i 4 bloki.

W zespole Bucks najlepszym strzelcem był Jefferson z 25 punktami. Bogut natomiast popisał się dorobkiem 20 zbiórek i 16 punktów.
Blazers - Bulls 116:74
Blazers wygrali każdą kwartę tego spotkania, a po pierwszej połowie prowadzili już 62-37.

Blazers we własnej hali mają bilans 5-0, Bulls na wyjeździe 0-5.

To był pierwszy występ Odena w Portland.

W pojedynku pierwszych numerów dwóch ostatnich draftów znacznie lepiej wypadł Oden. Odnotował trzecie w karierze double-double, mając na koncie 11 punktów i 10 zbiórek, dołożył do tego także 3 bloki. Natomiast dla numeru 1 draftu 2008 był to najgorszy mecz sezonu. Rose zdobył tylko 6 punktów trafiając 1 z 8 rzutów z gry i miał zaledwie jedną asystę.

W drużynie Blazers 6 zawodników zdobyło przynajmniej 10 punktów, przewodził im Roy z dorobkiem 20.

Bulls grali bez kontuzjowanego Denga, w pierwszej piątce zastąpił go Hughes.

Bulls mieli skuteczność z gry na poziomie 34%, a za trzy 13% (2/15).

Blazers wygrali pojedynek na tablicach zbierając 16 piłek więcej, 49-33.