najlepszy zawdonik

Magic - Raptors 103:90
Mecz rozpoczął się dobrze dla gości z Toronto, którzy po pierwszych minutach prowadzili 6-0. Swoją przewagę utrzymywali przez całą pierwszą i większość drugiej kwarty. Dopiero pod koniec pierwszej połowy Magic dogonili Raptors i doprowadzili do remisu, dlatego trzecia kwarta rozpoczęła się od wyniku 45-45. Wtedy inicjatywę przejęli gospodarze i już po 5 minutach tej części prowadzili 10 punktami. Co prawda Raptors jeszcze przed zakończeniem trzeciej kwarty zdążyli zmniejszyć stratę do 7 punktów. Ale już na początku ostatnich 12 minut Magic ponownie wrócili do dwucyfrowej przewagi. Drużyna z Toronto próbowała jeszcze zbliżyć się do przeciwników, udało im się przez chwilę zmniejszyć stratę od 7, ale na nic więcej już nie było ich stać.
Raptors przegrali mimo, że ich lider rozegrał fantastyczne spotkanie. Zdobył 40 punktów, w tym 25 w drugiej połowie (z 45 całej drużyny), zabrakło mu tylko 2 punktów by wyrównać rekord kariery. Bosh miał niesamowitą skuteczność z gry, trafiając aż 73.7% swoich rzutów. Poza tym, mógł się także pochwalić 18 zebranymi piłkami, co również jest jego rekordowym osiągnięciem w tym sezonie.
Niestety dla ekipy z Toronto ich gwiazdor nie miał wsparcie w tym meczu. Jedynym zawodnikiem Raptors, który istotnie pomagał Boshowi był O'Neal. Zakończył spotkanie z dorobkiem 16 punktów i 10 zbiórek. Zawiedli natomiast Bargnani i Parker, razem zdobyli tylko 9 punktów trafiając 4 z 15 rzutów z gry. Był to kolejny mecz, w którym nieobecny był podstawowy rozgrywający Raptors. Zastępujący go Solomon zdobył co prawda 10 punktów i miał 4 asysty, ale odnotował aż 7 strat. Spudłował także wszystkie 5 swoich rzutów zza linii trzech punktów. W sumie cała drużyna trafiła z dystansu tylko 2 razy na 14 prób.
W drużynie Magic świetnie zaprezentowała się trójka: Turkoglu, Nelson, Lewis. Każdy z nich miał na swoim koncie po 22 punkty. Poza tym, Lewis zebrał także 8 piłek i miał 5 przechwytów, Nelson odnotował 5 asyst, natomiast Turkoglu aż 16 swoich punktów zdobył w czwartej kwarcie. Lider gospodarzy, Howard, dołożył 18 punktów i 9 zbiórek.
Kontuzjowanego Pietrusa w wyjściowej piątce zastąpił Redick. Zagrał całkiem dobrze kończąc spotkanie z 10 punktami, co jest jego rekordem sezonu. Rzucający obrońca Magic od siedmiu spotkań był bardzo rzadko wykorzystywany przez trenera. W tym czasie tylko 3 razy pojawił się na parkiecie i zagrał w sumie 10 minut. Jednak Van Gudny postawił właśnie na niego, gdy okazało się, że Pietrus nie będzie mógł zagrać. I Redick wykorzystał swoją szansę, dzięki czemu w następnym meczach może będzie dostawał więcej czasu gry.
W obu zespołach bardzo mało do gry wnieśli rezerwowi. Zmiennicy Raptors zakończyli mecz z 15 punktami, Magic z 9.
Bosh bez wątpienia pod względem indywidualnym miał najlepszy występ w tym dniu. Zdobył 40 punktów trafiając aż 14 z 19 rzutów z gry, miał również 18 zbiórek, 4 asysty i 2 przechwyty. Niestety jego rewelacyjny występ nie przełożył się na zwycięstwo dla Raptors.
Copyright Czwarta-Kwarta.com Wszelkie prawa zastrzeżone
autorem wszystkich tekstów jest Adam Szczepański
Bosh vs. Turkoglu-Lewis-Nelson
Podsumowanie dnia: 18.11
Warriors - Blazers 111-106
Przez prawie 32 minuty, poza startem 9-0 dla Warriors, był to bardzo wyrównany mecz i żadna z drużyn nie osiągnęła znaczącego prowadzenia. Dopiero pod koniec trzeciej kwarty graczom z Golden State udało się objąć 11 punktową przewagę. Przez całą czwartą kwartę Warriors utrzymywali prowadzenie, ale przez większość czasu nie była to duża przewaga i oscylowała w okolicach 5 punktów. Dopiero na 5 sekund przed końcem meczu, po rzucie wolnym Outlawa, Blazers zbliżyli się na 2 punkty. W tym momencie teoretycznie mieli jeszcze szansę by powalczyć o zwycięstwo. Jednak w kolejne akcji Morrow trafił 3 rzuty wolne (2 + 1 za faul techniczny Fernandeza) przesądzając o zwycięstwie Warriors.
W ekipie z Golden State największym zainteresowaniem cieszył się oczywiście Morrow, który ostatnio zdobył 37 punktów. Nie zawiódł oczekiwań i po raz kolejny zagrał bardzo dobrze. Zakończył spotkanie z 25 punktami przy skuteczności z gry 66.7%, w tym trafił 4 z 5 rzutów za trzy i wszystkie 5 rzutów wolnych.
Poza zaskakująco dobrze spisującym się debiutantem, w ataku skutecznie spisywali się również Jackson i Maggette, każdy z nich zdobył po 20 punktów. Wszyscy zawodnicy pierwszej piątki mieli ponad 10 punktów: Biedrins (17) i Azubuike (15). Center Warriors zebrał w tym meczu 9 piłek, co było jego pierwszym spotkaniem w sezonie bez double-double na koncie.
Podczas gdy w drużynie z Golden State dominowała wyjściowa piątka (rezerwowi zdobyli tylko 14 punktów), w Blazers znaczącą rolę odegrali zmiennicy prowadzeni przez Odena. Środkowy z Portland rozegrał najlepszy mecz w karierze zdobywając 22 punkty i 10 zbiórek. W sumie wszyscy zawodnicy z ławki zdobyli aż 60 punktów. W pierwszej piątce jedynym wyróżniającym sie graczem był Roy (22pts/ 9ast), na którego Blazers mogą zawsze liczyć. Słabo zagrał natomiast Aldridge, miał problemy z faulami i już na 8 minut przed zakończeniem czwartej kwart musiał opuścić parkiet z powodu 6 przewinień. Na swoim koncie miał tylko 4 punkty i 4 zbiórki.

statystyki
PTS 40 C.Bosh vs.ORL
REB 19 T.Murphy vs.ATL
AST 10 D.Wade, J.Kidd
STL 5 R.Lewis vs.TOR
BLK 4 B.Wallace, R.Balkman
Raymond
Felton
Felton jest tutaj jako reprezentant najgorszej pierwszej piątki. Rozgrywający Bobcats przez 36 minut gry zdobył 11 punktów przy skuteczności z gry wynoszącej 21.4%. Poza tym, na swoim koncie miał jeszcze 3 asysty, 2 zbiórki i 2 przechwyty. Natomiast cała pierwsza piątka zdobyła zaledwie 6 punktów w pierwszej połowie, a mecz zakończyli ze zdobyczą 26.
Greg
Oden
Oden z każdym kolejnym spotkaniem gra coraz lepiej. Wreszcie nie ma problemów ze zdrowiem i udowadnia swoje ogromne możliwości. W meczu z Warriors zdobył rekordowe dla siebie 22 punkty (66.7% z gry), zebrał również 10 piłki i odnotował drugie w swojej krótkiej karierze double-double. Wydaje się, że jest on gotowy do gry w pierwszej piątce i następny mecz rozpocznie już od pierwszej minuty.
najlepszy debiutant
najgorszy zawdonik

Pacers - Hawks 113:96
Od pierwszego zdobytego punktu aż do samego końca spotkania prowadzili Pacers. Najwyższą przewagę mieli na początku czwartej kwarty, gdy wyniosła ona 17 punktów. Hawks od początku mieli problemy z nawiązaniem wyrównanej walki, a już po 7 minutach spotkania zostali osłabieni kontuzją kostki Horforda. Center gości nie wrócił już do gry, a jego nieobecność pozbawiła szans Hawks na zwycięstwo.
Drużyna z Atlanty musi radzić sobie już bez Smitha i jeśli okazałoby się, że Horford opuści także kolejne mecze, może to być duży cios dla Hawks. W tym momencie mają na swoim koncie 4 kolejne porażki i w osłabieniu na pewno szybko nie przerwą tej złej serii. Hawks mogą liczyć na wsparcie z ławki od Murry'a i Evansa, ale nie mają solidnych zmienników na pozycje podkoszowe. Tym bardziej, że Pachulia już zastępuje w pierwszej piątce Smitha.
W meczu z Pacers najlepiej zagrał Johnson zdobywając 25 punktów, trafił 5 z 7 rzutów za trzy. W pierwszej piątce pomagali mu Bibby (13pts) i Williams (14pts). Nieźle grali także rezerwowi, zdobyli w sumie 38 punktów. Jednak to wszystko nie wystarczyło by pokonać dobrze dysponowanych graczy z Indiany.
Pacers poprowadził Granger mając na koncie 34 punkty. Był to jego trzeci mecz w sezonie z dorobkiem ponad 30 punktów, ale po raz pierwszy Pacers wygrali, gdy ich lider miał tak dobry występ. Najlepszy mecz rozgrywek odnotował Nesterovic. Doświadczony center wykorzystał osłabienie pod koszem Hawks i zdobył 21 punktów. Murphy natomiast dominował na tablicach pod nieobecność Horforda, zakończył spotkanie z 19 zbiórkami.
Drużynie z Indiany nie przeszkodził nawet najsłabszy w sezonie mecz Forda. Po raz pierwszy nie miał on na swoim koncie przynajmniej 10 punktów (6). Miał także najniższą liczbę asyst w tegorocznych rozgrywkach (2). Skutecznie jednak wspierał go rezerwowy rozgrywający Jack, który zdobył 10 punktów i miał 5 asyst.
Wizards - Hawks: Hawks seryjnie przegrywają, ale ze słabymi Wizards przed własną publicznością mają spore szansę w końcu wygrać
Cavs - Pistons: Cavs wygrali 8 kolejnych spotkań, ale dopiero w Detroit sprawdzą swoją prawdziwą siłę
Raptors - Heat: Raptors czeka drugi mecz na Florydzie, tym razem ktoś musi pomóc Boshowi jeśli chcą wygrać, bo w Miami, Heat bardzo rzadko przegrywają
Kings - Hornets: Kings tylko raz dotychczas wygrali na wyjeździe i grając bez Martina mają minimalne szanse na zwycięstwo w Nowym Orleanie
Mavs - Rockets: nie widomo kto zagra w Rockets, czy T-Mac jest już zdrowy? Mavs są natomiast po dwóch kolejnych wygranych i będą chcieli podtrzymać tą serię
Sixers -Wolves: Sixers wygrali 3 ostatnie mecze, Wolves przegrali 8 z rzędu
Clippers - Thunder: starcie dwóch najgorszych drużyn zachodu będzie okazją dla którejś z drużyn na drugie zwycięstwo w sezonie
Nuggets - Spurs: Spurs nie są jeszcze w najwyższej formie, ale już się pozbierali po fatalnym początku, natomiast Nuggets z Billupsem spisują się świetnie, a to będzie dla nich kolejny sprawdzian ich możliwości
Bucks - Jazz: Jazz u siebie nie przegrywają i z osłabionymi Bucks powinni sobie także poradzić
Bulls - Blazers: pojedynek dwóch debiutantów Rose'a i Odena

zapowiedzi następnych spotkań
Chris
Bosh
Heat - Wizards 94:87
Po pierwszej połowie Heat prowadzili tylko 2 punktami (43-41). Na początku trzeciej kwarty odnotowali serię 12-0 i objęli pewne prowadzenie, którego już nie oddali do samego końca.
Najlepszym zawodnikiem Heat był Wade z 19 punktami, 10 asystami i 6 zbiórkami. Drugim strzelcem okazał się Chalmers (15pts). Natomiast po 12 punktów mieli Marion i Haslem. Ten drugi miał także 11 zbiórek, co dało mu 4 z rzędu double-double. Najniższą zdobycz punktową w swoje karierze odnotował Beasley (6). Był to dopiero jego drugi mecz, w którym miał mniej niż 10 punktów (pierwszy raz zdarzyło mu się to w meczu otwarcia - 9pts).
W drużynie z Waszyngtonu większość punktów zdobyła dwójka Jamison-Bulter, razem mieli ich 46. Do nich należała także ponad połowa zbiórek całego zespołu, 24 z 37. Jak zawsze zawiedli jednak pozostali zawodnicy Wizards i ponownie nie wsparli odpowiednio swoich liderów. Efektem tego jest już 7 porażka w sezonie w 8 meczach i miejsce na samym dnie tabeli wschodu.
Mavs - Bobcats 100:83
W końcu Mavs udało się wygrać dwa spotkania z rzędu i to oba na wyjeździe. Chociaż Bobcats nie byli wymagającym rywalem i inaczej ten mecz nie mógł się zakończyć.
Bobcats rozpoczęli spotkanie nie trafiając żadnego z 9 rzutów z gry i pudłując 2 rzuty wolne. Dlatego po ponad 6 minutach gospodarze ciągle nie mieli punktu na swoim koncie i przegrywali 15-0. Dopiero wejście Augustina i jego celny rzut dały im pierwsze punkty. I to właśnie debiutant okazał się najlepszych graczem drużyny z Charlotte. Zakończył mecz z 21 punktami, co jest jego rekordowym osiągnięciem. Jednak było to znacznie za mało by Bobcats mogli w tym spotkaniu nawiązać walkę z Mavs. Pierwsza piątka drużyny zdobyła w sumie tylko 26 punktów. W tym zaledwie 6 w pierwszej połowie (najniższa zdobycz wyjściowej piątki w ciągu 24 minut w historii). Dwaj czołowi zawodnicy Bobcats, Felton i Wallace, spudłowali razem pierwsze 11 swoich rzutów, a całe spotkanie zakończyli z 19 punktami, trafiając 6 z 27 rzutów (22.2%).
Bobcats trafili tylko 1 z 10 rzutów za trzy.
W drużynie z Dallas najlepiej zaprezentował się Nowitzki z 32 punktami na koncie. Drugim strzelcem zespołu był Howard, który miał 21 punktów.
Mavs wygrali walkę na tablicach zbierając 16 piłek więcej (50-34).
Celtics - Knicks 110:101
Celtics byli osłabieni nieobecnością Garnetta, który został zawieszony na jeden mecz za uderzenie w twarz Boguta. W pierwszej piątce zastąpił go niezbyt często grający Scalabrine (8 punktów, trafił 2 z 3 rzutów za trzy). Mimo braku KG, drużyna z Bostonu nie miała problemu by pokonać przed własną publicznością Knicks.
Celtics, co prawda, pozwolili Knicks zdobyć ponad 100 punktów, ale goście nie mieli łatwego zadania w ataku, w efekcie tego trafiali z gry z 43.5% skutecznością. Najskuteczniej został zatrzymany najlepszy strzelec Knicks, Crawford. W całym spotkaniu zdobył zaledwie 6 punktów (1 celny rzut na 4 próby), tym samym przerwał swoją serię 7 kolejnych meczów ze zdobyczą ponad 10 punktów.
Natomiast swoją serię spotkań z double-double przerwał Randolph odnotowując 18 punktów i 8 zbiórek. Pierwszym strzelcem Knicks był Chandler z 23 punktami.
Decydująca okazał się druga kwarta, którą Celtics wygrali 30-19. Co ciekawe, całą tą kwartę na ławce przesiedział Pierce. Natomiast Allen nie schodził z parkietu przez 33 minuty, trener dał mu odpocząć dopiero w trzeciej kwarcie, gdy do końca pozostawały 3 minuty.
Nieobecnego Garnetta dobrze pod koszem zastąpił Perkins, na swoim koncie miał 16 punktów i 8 zbiórek. Po 15 punktów zdobyli Allen i Rondo, natomiast pierwszym strzelcem był Pierce (22pts).
Cavs - Nets 106:82
Cavs zdominowali grę w drugiej połowie, pozwalając swoim przeciwnikom w tej części zdobyć zaledwie 30 punktów, podczas gdy oni mieli ich 57.
Czołowym graczem Cavs był oczywiście James - 31 punktów i 8 zbiórek. W tym meczu zdobył swój 11-tysięczny punkt w karierze. Dzięki temu stał się najmłodszym zawodnikiem w historii z takim dorobkiem, 23 lata i 324 dni. Wyprzedziły tym samym Bryanta, który osiągnął poziom 11 000 punktów gdy miał 25 lat i 99 dni.
Jak zawsze w ostatnich spotkaniach LeBron mógł liczyć na trójkę Ilgauskas-Williams-West, która w tym meczu zdobyła 45 punktów.
W drużynie gospodarzy kolejny dobry występ odnotował Harris. Tym razem jednak jego 23 punkty i 4 asysty nie pomogły Nets wygrać. Bardzo słabo w ataku zagrali Carter i Yi, każdy z nich trafił tylko 3 z 12 rzutów z gry (razem mieli 21 punktów). Natomiast debiutant Lopez po raz pierwszy w karierze mógł pochwalić się double-double (15pts/ 13reb).
Grizzlies - Kings 109:94
Drużyna z Sacramento przegrała swój piąty mecz na wyjeździe, z sześciu rozegranych. Bilans 1-5 mają także pod nieobecność Martina.
W Kings 5 zawodników miało dwucyfrową zdobycz punktową, natomiast w ekipie z Memphis 6 graczy.
Najlepszym strzelcem Kings był Salmons - 18 punktów. Słabo zaprezentował się Miller, zakończył spotkanie z 6 punktami i 4 zbiórkami.
Ponownie na wysokim poziomie zagrali młodzi gracze z Sacramento. Hawes wchodząc z ławki trafił 7 na 7 rzutów z gry i zakończył spotkanie z 14 punktami. Grający w pierwszej piątce Thompson miał 12 punktów i 9 zbiórek, był to jego ósmy mecz w tym sezonie (na 12), w którym zdobył przynajmniej 10 punktów.
W drużynie gospodarzy kolejny mecz z dorobkiem ponad 20 punktów odnotował Gay (22). W pierwszej piątce skutecznie wspierali go Gasol i Mayo, razem zdobywając 27 punktów. Jednak to świetna gra rezerwowych pomogła Grizzlies wygrać. Najlepszym zmiennikiem był Warrick z double-double na koncie, 21 punktów i 10 zbiórek. W sumie gracze z ławki zdobyli 47 punktów.
Grizzlies mieli więcej zbiórek, 46-33. Byli także bardzo skuteczni w rzutach z dystansu. Trafili 10 z 16 rzutów za trzy (62.5%), ich rywale na 19 oddanych rzutów trafili tylko 3.
Nuggets - Bucks 114:105
Już pod koniec drugiej kwarty Nuggets prowadzili 20 punktami (35-55). W dalszej części spotkania gospodarze utrzymywali swoją dużą przewagę i czwartą kwartę rozpoczęli także mając 20 punktów więcej (93-73). Przez ostatnie 12 minut Bucks zmniejszyli straty, ale nie zbliżyli się już na tyle by zagrozić Nuggets.
W zespole z Denver wszyscy gracze pierwszej piątki mieli przynajmniej 10 punktów. Jednak tym razem to nie Anthony, a rezerwowy Kleiza był pierwszym strzelcem - 25 punktów. Melo miał 17 punktów. Z ławki dobrze zagrał także Balkman z 10 punktami na koncie.
Dla Bucks był to 8 mecz bez ich lidera. Pod nieobecność Redda wygrali tylko 3 razy, a ostatnio zostali osłabieni także kontuzją Villanuevy.
Najwięcej punktów w drużynie z Milwaukee zdobył zastępujący Redda, Bell, który miał ich 25. Słabo zaprezentował się natomiast Jefferson, w całym meczu zdobył tylko 12 punktów.
Dobrze zagrali dwaj debiutanci Bucks. Mbah a Moute miał 11 punktów i 4 zbiórki, natomiast Alexander 14 punktów i 4 zbiórki, co było jego najlepszym występem w sezonie.
Drugi raz w tym roku w barwach Bucks na parkiecie pojawił sie weteran Croshere. Grając 18 minut zdobył 17 punktów, zebrał także 6 piłek.
Lakers - Bulls 116:109
Lakers nie mieli zamiaru drugi raz w tym sezonie schodzić z parkietu w roli przegranych. W meczu z Bulls ponownie zagrali bardzo dobrze i nie dali szans swoim rywalom. Gracze z Chicago ostatni raz mieli minimalną przewagę na początku drugiej kwarty, potem Lakers objęli prowadzenie i już do samego końca nie pozwolili przeciwnikom na dogonienie ich.
34 punkty zdobył Gasol, w tym aż 18 w pierwszej kwarcie. Pierwszy raz od czasów O'Neala inny zawodnik Lakers niż Kobe, zdobył w jednej kwarcie 18 punktów.
Bardzo dobrze zagrali także Bryant (21pts/ 6reb/ 5ast) i Bynum (18pts/ 9reb).
Lakers dominowali w statystykach defensywnych: w blokach wygrali 11-5, w przechwytach 16-10.
Drużynę Bulls prowadziła dwójka: Rose (25pts/ 9ast) i Gordon (23pts/ 5reb). Poza nimi jeszcze tylko Gray miał dwucyfrową zdobycz punktową (11). Ale w sumie aż 12 zawodników Bulls (wszyscy którzy grali) zakończyło to spotkanie z przynajmniej jednym punktem na koncie.