Copyright Czwarta-Kwarta.com   Wszelkie prawa zastrzeżone
STRONA GŁÓWNA         KONTAKT         ARCHIWUM
autorem wszystkich tekstów jest Adam Szczepański
free hit counter
Magic - Sixers   4:2
Mecz 6

Magic - Sixers  114:89


Gracz meczu: Rashard Lewis
Już w poprzednim spotkaniu Lewis odzyskał swoją normalną dyspozycję strzelecką i odnotował bardzo dobry występ. Pod nieobecność Howarda, był pierwszoplanową postacią Magic prowadząc ich od łatwego zwycięstwa. Zdobył 29 punktów trafiając 50% swoich rzutów, w swoim dorobku miał jeszcze 7 zbiórek, 5 asyst i 3 bloki.

Decydujące elementy:
:: rzuty za trzy - Magic 12-26 (46.2%), Sixers 7-20 (35%)
:: skuteczność z gry - Magic 53.7%, Sixers 40.8%
:: asysty - Magic 31, Sixers 17
:: Gortat i Redick - zmienili nieobecnych w tym spotkaniu Howarda i Lee, znacząco przyczyniając się do zwycięstwa

Magic
Zawieszenie Howarda i kontuzja Lee na początku mogły się wydawać dużym osłabieniem dla drużyny gości. Jednak zamiast przyczynić się do porażki, ta sytuacja zmotywowała Magic i pomogła im rozbić Sixers. Zawodnicy ekipy z Orlando nie mogli liczyć, że Howard ich poprowadzi i sami musieli wziąć losy spotkania w swoje ręce, dzięki temu kilku z nich rozegrało bardzo dobry mecz. Poza Lewisem, świetnie zaprezentował się Alston, który zdobył 21 punktów i miał 10 asyst. Gortat natomiast rewelacyjnie spisywał się pod koszami i był silnym punktem defensywy. Ostatecznie miał na swoim koncie 15 zbiórek, z czego 4 w ataku. Zdobył też 11 punktów zaliczając pierwsze w karierze double-double w playoffs. Z gry oddał 8 rzutów, trafiając 5 z nich, niestety w ofensywie Polak był bardzo rzadko wykorzystywany. Poza tym, odnotował 4 przechwyty i 2 asysty. Kluczową rolę odegrał również Redick, dla którego, tak samo jak dla Gortata, był to najlepszy występ w playoffs. Redick wreszcie pokazał swoje ogromne możliwości strzeleckie trafiając 5 razy za trzy na 7 prób i zdobył w sumie 15 punktów. Magic zagrali zespołowo i zupełnie zdominowali sowich przeciwników, a rezerwowi gości pokazali, że mogą być bardzo przydatni. Jeśli w drugiej rundzie zawodnicy wspierający Howarda będą równie przydatni, Magic będą mieli duże szanse na finał wschodu.

Sixers
Sixers zupełnie nie przypominali drużyny z pierwszych pięciu spotkań. Stracili swoją waleczność i nie potrafili przeciwstawić się osłabionej drużynie gości. Nieobecność Howarda chyba źle na nich wpłynęła, uwierzyli, że w tej sytuacji będą faworytami i bez większych problemów doprowadzą do siódmego spotkania. Stracili swoją pozycję drużyny, która musi walczyć o każdą piłkę by pokonać wyżej rozstawioną ekipę, teraz byli teoretycznie równorzędnymi rywalami i nie wykorzystali tego. Tym samym, Sixers kończą obecny sezon, mimo że jeszcze niedawno prowadzili z Magic 2-1. Wtedy spisywali się rewelacyjnie, ale zakończenie playoffs mieli słabe i teraz już nikt nie będzie pamiętał jak dobrze grali na początku. Ponownie najlepszymi zawodnikami Sixers byli Iguodala (20pts/ 6ast/ 3stl) i Miller (24pts/ 7reb/ 5ast). Jednak nie mieli wsparcia w ataku, a ich obrona była rozbijana przez rzuty z dystansu zawodników gości. Mieli bardzo słabą skuteczność z gry na poziomie 40%, a swoim rywalom po raz pierwszy w tej serii pozwolili zdobyć ponad 100 punktów.
___________________________________________________


Mecz 1


Sixers - Magic  100:98


Gracz meczu: Andre Iguodala
Na minutę i 7 sekund przed końcem Iguodala stanął na linii rzutów wolnych, trafiając dwa razy mógł wyprowadzić swoją drużynę na jednopunktowe prowadzenie, ale oba spudłował. Chwilę później przewagę powiększyli Magic, a Iguodala oddał niecelny rzut z półdystansu. W tym momencie mogło się wydawać, że Sixers będą winić go za zmarnowaną szansę pokonania gospodarzy w pierwszym meczu. AI jednak nie zawiódł w najważniejszym momencie. Trafił trudny rzut z półdystansu, mimo obrony Turkoglu i dał gościom dwupunktowe prowadzenie na 2.2 sekundy przed końcem. Spotkanie zakończył z dorobkiem 20 punktów, 8 zbiórek i 8 asyst.

Decydujące elementy:
:: rzuty za trzy - w sezonie zasadniczym to Magic bardzo dobrze radzili sobie na dystansie, a Sixers nie potrafili zdobywać punktów zza linii. W meczu numer jeden było jednak odwrotnie: Sixers 7-12 (58.3%), Magic 5-18 (27.8%).
:: czwarta kwarta - przed ostatnią częścią gry Sixers mieli 14 punktów straty. W czwartek kwarcie trafili aż 73.7% swoich rzutów z gry, w tym 5 na 7 za trzy i wygrali ją 35-19
:: Marshall - weteran Sixers bardzo rzadko pojawiał się w grze w tym sezonie, ale playoffs to idealny czas dla niego. Wszedł na parkiecie dopiero w czwartej kwarcie i przez 11 minut zdobył 11 punktów, pomagając swojej drużynie odrobić straty. W tym czasie oddał 4 rzuty za trzy, z czego trafił 3.
:: rezerwowi - Sixers 42 punkty (Williams 18), Magic 13

Magic
Tak jak można było się spodziewać Howard zagrał na najwyższym poziomie i był prawdziwym liderem drużyny gospodarzy. Zdobywając 31 punktów pobił swój rekord w playoffs, do tego dołożył jeszcze 16 zbiórek i 2 bloki. Jednak nie wystarczyło to, by Magic mogli wygrać. Zabrakło mu wsparcia zwłaszcza od Lewisa i Turkoglu. Obaj opuścili ostatnie mecze sezonu zasadniczego z powodu kontuzji i widać było, że nie są jeszcze gotowi do gry na najwyższym poziomie. W sumie zdobyli 21 punktów ze skutecznością tylko 36.8%. Poza tym, przy bardzo dobrej grze zmienników Sixers, ławka Magic wyglądała fatalnie i w bardzo ograniczonym stopniu wsparła podstawowych zawodników.

Gortat przebywał na parkiecie w sumie 10 minut, w drugiej kwarcie i na przełomie trzeciej i czwartej. W tym czasie nie odnotował znaczących statystyk, miał 2 zbiórki i blok, a także jedną stratę.

Sixers
Tak samo jak rok temu, także teraz Sixers zaskoczyli swoich wyżej rozstawionych rywali w pierwszym meczu. Pokazali swój charakter walcząc do końca, nie zniechęciła ich nawet 14 punktowa przewaga przed ostatnimi 12 minutami gry. Oprócz Iguodali wszechstronnością imponował również Miller, który zaliczył 15 punktów, 7 zbiórek i 7 asyst.
___________________________________________________


Mecz 2


Magic - Sixers  96:87


Gracz meczu: Courney Lee
W sezonie zasadniczym rekord punktowy Lee wyniósł 22, a już w swoim drugim meczu playoffs pobił go zdobywając 24 i był pierwszym strzelcem Magic. Trafił 58.8% swoich rzutów z gry, zaliczył 3 przechwyty i 3 zbiórki. W dużej mierze dzięki jego świetnej dyspozycji Magic udało się wygrać ten mecz. Na początku czwartej kwarty Sixers zbliżyli się na 5 punktów, ale wtedy Lee trafił z półdystansu, a minutę później za trzy i gospodarze odzyskali pewne prowadzenie. Obecnie jest on po Rose'ie najlepszym debiutantem tegorocznych playoffs.

Decydujące elementy:
:: zbiórki - Magic 44, Sixers 37
:: rzuty wolne - Magic 22-30 (73.3%), Sixers 12-18 (66.7%)
:: słaba gra rezerwowych Sixers - w meczu numer 1 zmiennicy bardzo pomogli gościom sprawić niespodziankę, teraz niestety ani Williams ani Marshall nie zagrali już tak dobrze. Williams przez 28 minut gry oddał 10 rzutów i trafił zaledwie 2 z nich. W sumie rezerwowi zdobyli tylko 12 punktów ze skutecznością z gry 25% (w pierwszym meczu mieli 42 punkty)

Sixers
Sixers ponownie pokazali swoją wolę walki i do samego końca byli bliscy pokonania Magic po raz drugi. W połowie trzeciej kwarty ich strata do gospodarzy wyniosła już 18 punktów, ale jeszcze przed zakończeniem tej części gry udało im się zmniejszyć ją do 5. Niestety dla nich, tym razem Magic grali rozsądniej w czwartej kwarcie i nie pozwolili sobie odebrać tego zwycięstwa. Najlepszym zawodnikiem Sixers był Miller, zdobył 30 punktów, zaliczył 7 zbiórek, 3 asysty i 2 przechwyty. Ponownie bardzo dobrze zagrał Iguodala, który 20 ze swoich 21 punktów zaliczył w drugiej połowie, pomógł swojej drużynie zbliżyć się do rywali i toczyć wyrównaną walkę w czwartej kwarcie. Poza tym, na swoim koncie miał jeszcze 8 zbiórek, 7 asyst i 3 przechwyty. Trzecim strzelcem gości był Young z dorobkiem 20 punktów. Tylko dzięki tej trójce Sixers prowadzili wyrównaną walkę z Magic, zdobyli oni w sumie aż 71 z 87 punktów całej drużyny. Reszta zawodników spisywała się dość słabo.

Magic
Mimo że Magic są wyżej rozstawieni i teoretycznie powinni przed własną publicznością być znacznie silniejszą drużyną niż Sixers, w pierwszych dwóch meczach bardzo się z nimi męczyli. Ostatecznie udało im się wygrać i doprowadzić do remisu w rywalizacji, ale przed starciami w Filadelfii nie są w najlepszej sytuacji. Dotychczas nie pokazali swojej świetnej gry, którą prezentowali w fazie zasadniczej i jeśli szybko nie wrócą do wysokiej formy, mogą mieć problemy z pokonaniem Sixers. Zwycięstwo zawdzięczają bardzo skutecznemu Lee, natomiast liderzy drużyny nie zaprezentowali się z najlepszej strony. Lewis i Turkoglu zdobyli co prawda po 16 punktów, ale ich łączna skuteczność rzutów z gry wyniosła zaledwie 29.2%. Natomiast najlepszy obrońca roku zablokował 4 rzuty i zaliczył double-double (11pts/ 10reb), ale nie są to osiągnięcia na miarę gwiazdora NBA. Poza tym, Howard miał problemy z faulami i z ich powodu musiał przed czasem opuścić parkiet. Dzięki temu dłużej mógł pograć Gortat. Przebywał na parkiecie 18 minut (najdłużej w swojej karierze w playoffs), zebrał 6 piłek, zablokował 2 rzuty i zaliczył przechwyt. W obronie zrobił co do niego należało i zaprezentował solidną grę, niestety w ataku było gorzej, spudłował 3 rzuty.
___________________________________________________


Mecz 3


Sixers - Magic  96:94


Gracz meczu: Andre Iguodala
Po raz trzeci w tegorocznych playoffs Iguodala zdobył przynajmniej 20 punktów. Tym razem miał ich 29 i ponownie był najlepszym zawodnikiem Sixers. Jego skuteczność z gry wyniosła 60%, poza tym zebrał 7 piłek, miał 4 asysty i 2 przechwyty.

Decydujące elementy:
:: skuteczność z gry -  Sixers 52.1%, Magic 42.5%
:: kolejny słaby występ Lewisa i Turkoglu pod względem strzeleckim - obaj ciągle jeszcze nie wrócili do swojej normalnej dyspozycji po urazach, których doznali pod koniec części zasadniczej. Średnia punktowa Lewisa po 3 meczach wynosi 15 przy skuteczności z gry 36.8%, natomiast Turkoglu zdobywa tylko 11 punktów, trafiając 23.3%.
:: rezerwowi -  Sixers 21 punktów, Magic 10

Magic
W dwóch meczach w Orlando to Magic mieli znaczącą przewagę w trzeciej kwarcie, a potem Sixers odrabiali straty i doprowadzali do wyrównanej końcówki. Teraz to Magic gonili swoich rywali. Niestety dla nich, tak samo jak drużyna z Philly w meczu numer 2, tak samo oni tym razem nie zakończyli comebacku zwycięstwem. Po raz drugi w tych playoffs Howard zdobył ponad 30 punktów i po raz drugi Magic przegrali. Ich center zakończył spotkanie z 36 punktami (75% z gry), co jest jego rekordem w postseason, miał też 11 zbiórek i 3 bloki, ale to nie wystarczyło. Brakowało mu przede wszystkim wsparcia od Lewisa i Turkoglu (razem zdobyli 25 punktów ze skutecznością 28%). Co prawda pierwszy z nich w czwartej kwarcie trafił dwie ważne trójki, ale Turek spudłował rzut spod kosza na minutę przed końcem. Tym razem Magic nie mogli już liczyć na Lee, który rozegrał znacznie słabsze spotkanie niż dwa wcześniejsze i miał tylko 6 punktów. Dobrze spisywał się natomiast Alston, który zaliczył 17 punktów, 5 zbiórek i 5 asyst. Przegrywając ten mecz Magic znaleźli się w bardzo trudnej sytuacji, muszą teraz pokazać swoją klasę i udowodnić, że tak samo jak w sezonie zasadniczym, także w playoffs potrafią dominować nad rywalami. Kluczowa będzie postawa Lewisa i Turkoglu, jeśli nie zaczną grać lepiej, Magic będą mieli ogromny problem.

Gortat grał w sumie tylko 3 minuty, na parkiecie nie zaprezentował się najlepiej i trener szybko wrócił do swojego podstawowego środkowego.

Sixers
Sixers od samego początku grali w tym meczu bardzo dobrze, jednak trzecią kwartę mieli znacznie gorszą, co pozwoliło Magic odrobić straty. Natomiast czwarta kwarta była już bardzo wyrównana i do końca ważyły się losy spotkania. Decydujący rzut spod kosza oddał Young na 2 sekundy przed końcem, Magic nie mieli już czasu do wzięcia i było po meczu. Warto dodać, że Young przed tą akcją dającą zwycięstwo Sixers, trafił tylko 2 z 6 rzutów i miał 4 punkty. Poza Iguodalą, bardzo dobrze zagrał również Miller, który zdobył 24 punkty, miał 9 zbiórek i 7 asyst. Pozostali zawodnicy gospodarzy nie wyróżnili się niczym w statystykach, ale skutecznie uzupełniali swoich liderów, przydatni byli także rezerwowi. Dzięki nim podstawowi gracze Sixers mogli dłużej odpoczywać niż liderzy Magic i mieli więcej sił na wyrównaną końcówkę.  Przed Sixers teraz kolejny mecz w Filadelfii i ogromna szansa na objęcie przewagi 3-1. Na pewno nie będzie im łatwo pokonać Magic, którzy zrobią wszytko, by nie przegrać, ale Sixers pokazali swój charakter i są w stanie sprawić niespodziankę.
___________________________________________________


Mecz 4


Magic - Sixers  84:81


Gracz meczu: Hedo Turkoglu
Po ostatnich trzech fatalnych występach, wreszcie Turkoglu zagrał dobrze w ataku i pomógł Magic wygrać to bardzo ważne spotkanie. Po tym jak w poprzednich meczach jego skuteczność była na poziomie 23%, teraz trafił aż 72.7% swoich rzutów z gry. W całym spotkaniu trafił tylko jedną trójkę i to w najważniejszym momencie, na sekundę przed końcem, dając Magic zwycięstwo. Ostatecznie miał 17 punktów (7 w czwartej kwarcie) i 3 zbiórki.

Decydujące elementy:
:: słabszy mecz Iguodali - w trzech poprzednich meczach za każdym razem miał przynajmniej 20 punktów, teraz zdobył ich tylko 13 ze słabą skutecznością 30.8%
:: Turkoglu i Lewis - razem zdobyli 34 punkty ze skutecznością 53.8%
:: skuteczność z gry - Magic 47.1%, Sixers 38.8%

Magic
Drużyna gości zrobiła to co musiała, nie mogli sobie pozwolić na porażkę i udało im się pokonać Sixers. Ponownie świetnie zagrał Howard, który zaliczył imponujące double-double na poziomie 18 punktów i zbiórek. Do tego, tym razem miał wsparcie od swoich partnerów i cała pierwsza piątka zaprezentowała się bardzo dobrze. Ostatecznie wszyscy zawodnicy wyjściowego składu zdobyli ponad 10 punktów, dlatego brak wsparcia z ławki nie przeszkodził im w odnotowaniu drugiej wygranej. Ciągle jeszcze Magic nie zagrali tak dobrze jak miało to miejsce w fazie zasadniczej, ale jeśli w następnym meczu Turkoglu i Lewis zaprezentują się jeszcze lepiej niż w tym spotkaniu, ich szanse na pokonanie Sixers znacząco wzrosną.

Gortat spędził na parkiecie tylko 4 minuty w drugiej kwarcie. Tym razem zaprezentował się lepiej niż poprzednio i solidnie zagrał w obronie, udało mu się zablokować rzut Williamsa i wymusić faul ofensywny Marshalla.

Sixers
Gospodarze ponownie udowodnili, że są równorzędnymi rywalami dla Magic, mimo że w sezonie zasadniczym wygrali o 18 spotkań mniej. Po bardzo wyrównanej pierwszej połowie, mieli słabszą trzecią kwartę i pozwolili gościom na objęcie kilku punktowego prowadzenia. Dlatego w czwartej kwarcie ponownie musieli gonić swoich rywali i odrabiać straty. Jeszcze na nieco ponad 4 minuty przed końcem meczu przegrywali różnicą 9 punktów. Wtedy odnotowali serię 7-0 i uwierzyli, że jeszcze mogą wygrać. Warto dodać, że podczas tego comebacku ważny rzut za trzy trafił Iguodala, który w całym spotkaniu z dystansu spudłował aż 5 razy na 6 prób. Natomiast na 14 sekund przed końcem AI ściągnął na siebie obrońców i znalazł wolnego pod koszem Dalemberta, który doprowadził do remisu. Niestety pogrążył ich Turkoglu, po jego rzucie pozostała im tylko sekunda, w której nie udało im się doprowadzić do dogrywki. Mimo słabszej dyspozycji strzeleckiej Iguodali, to nie był zły mecz w jego wykonaniu, na swoim koncie miał aż 11 asyst i 7 zbiórek. W sumie w drużynie gospodarzy 6 zawodników zdobyło co najmniej 10 punktów, wszyscy zawodnicy pierwszej piątki i rezerwowy Williams. Ponownie Sixers byli lepsi od Magic w rzutach za trzy trafiając 8 razy ze skutecznością 42.9% (Magic 6 razy, 30%). Poza tym, udało im się wygrać walkę na tablicach i zebrać 6 piłek więcej, dzięki temu oddali aż 10 rzutów z gry więcej niż ich rywale, ale nie potrafili tego wykorzystać mając bardzo słabą skuteczność (38.8%).
___________________________________________________


Mecz 5


Magic - Sixers  91:78


Gracz meczu: Dwight Howard
Howard rozegrał fantastyczne spotkanie dominując pod koszami. Zdobył 24 punkty ze skutecznością 57.1% i pobił swój rekord playoffs w ilości zebranych piłek - 24. Aż 10 zbiórek odnotował w ataku, podczas gdy drużyna z Philly miał w całym meczu tylko 4 ofensywne zbiórki.  Na swoim koncie miał także 2 bloki. Tym występem Howard uwodnił, że jest liderem, który potrafi wygrywać dla swojej drużyny ważne mecze. To było dopiero 19 spotkanie centra Magic w playoffs, a już 4 razy miał statystyki na poziomie 20-20.

Decydujące elementy:
:: zbiórki - Magic 45 (15 w ataku), Sixers 33 (4)
:: rzuty za trzy - Magic 8-23 (34.8%), Sixers 4-18 (22.2%)
:: rezerwowi - Magic 20 punktów, Sixers 6

Magic
Magic musieli wygrać ten mecz, gdyby przed własną publicznością ulegli Sixers, znaleźliby się w bardzo trudnej sytuacji. Howard postarał się, żeby jego drużyna na pewno pokonała gości. Poza tym, wreszcie mógł liczyć na duże wsparcie do Lewisa. Rozegrał on najlepsze spotkanie w tej serii, zdobył 24 punkty ze skutecznością z gry wynoszącą 56.3%, a za trzy trafił 3 z 5 rzutów. Tego bardzo potrzebowali gospodarze, tym bardziej, że po ostatnim udanym występie, Turkoglu ponownie nie był w dobrej dyspozycji strzeleckiej. Zaliczył tylko 9 punktów pudłując aż 11 z 14 rzutów. Do tego na początku spotkania urazu doznał Lee i nie wrócił już na parkiet. Swoje zrobił natomiast Alston, miał 14 punktów i 4 asysty. Z zawodników rezerwowych żaden nie wyróżniła się statystykami, ale w sumie zdobyli 20 punktów i bardzo pomogli Magic. Gortat grał przez 10 minut i zaprezentował się bardzo dobrze. Na swoim koncie miał 6 punktów (3 na 4 z gry), co jest jego rekordową zdobyczą w playoffs, a do tego dołożył jeszcze 5 zbiórek.

Sixers
Goście w obronie nie mieli odpowiedzi na dominującego pod koszami Howarda, a w ataku nie byli tak skuteczni jak ich rywale. Przez większość czasu przewaga była po stronie Magic. Na początku czwartej kwarty Sixers przegrywali różnicą 14 punktów i tak jak w poprzednich meczach także teraz próbowali w końcówce odrobić straty. Udało im się odnotować serię 8-0 i zbliżyli się na 6 punktów na nieco ponad 3 minuty przed końcem, ale na więcej nie było ich stać i musieli pogodzić się z trzecią porażką. Bardzo dobre spotkanie rozegrał Iguodala, miał 26 punktów, 5 zbiórek i 4 asyst. Ponad 10 punktów zdobyli jeszcze Miller (17) i Green (16). Rozgrywający Sixers zaliczył także 6 asyst i 4 przechwyty. Niestety zabrakło im wsparcia, trzech zawodników kończących akcje gości to zbyt mało, dlatego zakończyli spotkanie z dorobkiem tylko 78 punktów. Ich siłą jest gra zespołowa i są najgroźniejsi gdy kilku graczy zdobywa punkty, niestety tym razem pozostali zawodnicy zawiedli, zwłaszcza rezerwowi, którzy zaliczyli zaledwie 6 punktów. Na szczęście dla Sixers, wracają oni teraz do Filadelfii i przed własną publicznością mają nadal spore szanse na pokonanie Magic i przedłużenie serii do siedmiu spotkań.