9/ 9.11.09
Po zeszłorocznych doświadczeniach z Detroit, można było się tego spodziewać. Ale chyba nikt nie przypuszczał, że stanie się to aż tak szybko. Iverson zdążył rozegrać zaledwie 3 mecze i już mówi się o tym, że w barwach Grizzlies możemy go więcej nie zobaczyć.

AI po uzgodnieniu z właścicielem Grizzlies, opuścił zespół przed meczem z Clippers i poleciał do swojego domu w Atlancie. Według oficjalnej informacji ta sytuacja jest spowodowana osobistymi problemami zawodnika. Ale to raczej nie jest tylko chwilowa nieobecność, nawet właściciel klubu nie potrafi określić terminu ewentualnego powrotu Iversona. Według wszystkich amerykańskich analityków to już koniec eksperymentu "AI w Memphis".

Iverson nie jest zawodnikiem rezerwowym. W Pistons próbowali posadzić go na ławce i zakończyło się to odsunięciem Iversona od drużyny. Teraz sytuacja się powtarza. W Detroit AI został oszukany. Na początku władze klubu z Pistons podobno zapewniły go, że będzie czołową postacią drużyny. Nawet Rip Hamilton przyznał ostatnio, że trener Curry ich okłamał, mówiąc o roli jaką mają odgrywać w prowadzonym przez niego zespole. Teraz trener Hollins także nie rozmawiał bezpośrednio z Iversonem o jego pozycji w drużynie. Ale sądząc po wypowiedziach władz klubu, jak i samego zawodnika kiedy podpisywano kontrakt, również nikt nie powiedział mu wtedy, że będzie musiał siedzieć na ławce. Natomiast obecnie Hollins nie widzi gwiazdora w pierwszej piątce.

AI nie bierze pod uwagę, że może być rezerwowym. Woli wszystko zniszczyć i wcale nie grać niż wchodzić z ławki.  Iverson ma na swoim koncie MVP sezonu, ponad 24 tysiące punktów w karierze, występ w finale, 10 nominacji do All-Star Game i dwa MVP tego meczu. Dla tego typu zawodnika wychodzenie z ławki w drużynie mającej bilans 1-6 nie jest najlepszą sytuacją. Ale dla zawodnika, który ma złą reputację i musi uwodnić swoją wartość, była to jedna szansa, by w NBA jeszcze coś osiągnąć.

Po tej sytuacji, jeśli rzeczywiście jest to koniec Iversona w Memphis, może on już nie znaleźć pracy w lidze. Wszyscy znają jego wartość, ale właściwie nie ma drużyny, do której mógłby on dobrze się wkomponować. Poza tym, managerowie obawiają się jego negatywnego wpływu, który miał miejsce w Detroit i potwierdził się w Memphis, dlatego nikt nie zaryzykuje.

Grizzlies zatrudnili go, by zwiększyć sprzedaż biletów. Ten ruch przyniósł korzyści i sprzedali znacznie więcej biletów sezonowych niż we wcześniejszych latach. Ludzie zapłacili, by oglądać Iversona, ale może się okazać, że nie będzie takiej okazji. 3 mecze, w których AI wystąpił, Grizzlies rozgrywali na wyjeździe. Tak więc fani z Memphis jeszcze nie zobaczyli na żywo swojego nowego gwiazdora i mogą już nie zobaczyć.

Żeby wytransferować Iversona, co będzie bardzo trudne, Grizzlies muszą poczekać do 15 grudnia. Ale znacznie bardziej prawdopodobne jest wykupienie jego kontraktu lub po prostu odsuniecie od drużyny, tak jak to miało miejsce w Pistons. Teoretycznie nadal będzie w zespole, ale nie będzie nawet brał udziału w ich treningach.

Nie można jeszcze wykluczyć sytuacji, w której AI wróci do Grizzlies i nadal będzie narzekał, że nie jest rezerwowym.
temat dnia
Czy to koniec Iversona?
giełda NBA
najlepsze akcje
co ciekawego w sieci?
zdjęcie: yahoo.com,  Rocky Widner/NBAE
o Iversonie
TrueHoop
ESPN
SportsIllustrated
Super gigant
Zawsze po pierwsze

o Jamesie w NY
ESPN
SportsIllustrated
DJ Mbenga
Mbenga w swojej dotychczasowej karierze niczym szczególnym się nie wyróżniał, oczywiście poza wzrostem. Przede wszystkim siedział na ławce i wchodził tylko, by postraszyć centymetrami i powalczyć w obronie przeciwko Shaqoiw, Mingowi czy innemu wysokiemu rywalowi. Natomiast kontuzje Bynuma i Gasola, sprawiły, że dostał szansę gry w pierwszej piątce. Świetnie ją wykorzystuje. W meczu z Grizzlies zebrał 13 piłek i zablokował 4 rzuty. Natomiast w spotkaniu z Hornets wyrównał swój rekord punktowy i zaliczył double-double mając 10 punktów i 12 zbiórek. Do tego ponownie był przydatny w obronie i po raz kolejny zaliczył 4 bloki.
Joakim Noah
Podczas nieobecności Thomasa, w polu trzech sekund musi znacznie lepiej grać Noah, by siła podkoszowa Bulls nadal była znacząca. W meczu z Bobcats stanął na wysokości zadania i rozegrał swój najlepszy mecz w karierze. Ustanowił rekord kariery zdobywając 21 punktów. Ze swoich 12 rzutów z gry trafił aż 10. Do tego miał jeszcze 16 zbiórek i 4 bloki. W ciągu ostatnich 6 sezonów jest trzecim zawodnikiem, który może się pochwalić występem na poziomie przynajmniej 20 punktów, 15 zbiórek, 4 bloków i skuteczności z gry 80% (pozostali to Shaq i Garnett).
Kobe Bryant
W meczu z Grizzlies po raz trzeci w tym sezonie Bryant miał dokładnie 41 punktów. Pomogło mu to przekroczyć granicę 24 tysięcy punktów w karierze. Równocześnie stał się najmłodszym zawodnikiem, który przekroczył tą barierę. Dokonał tego mając 31 lat i 75 dni, dotychczasowy rekordzista Chamberlain był o 38 dni starszy.
Jason Richardson
W pierwszym przegranym meczu przez Suns, Richardson zagrał fatalnie. Spudłował 4 rzuty z gry i zakończył spotkanie z Magic bez punktu. Był to trzeci mecz w jego karierze z zerowym dorobkiem punktowym. Jednak już w kolejnym spotkaniu był pierwszym strzelcem ekipy z Phoenix w Bostonie. Trafił 6 razy za trzy na 7 prób, jego skuteczność z gry wyniosła 62.3% i zdobył 32 punkty. Poza tym, odnotował double-double zbierając 10 piłek, a Suns zostali pierwszymi pogromcami Celtics w tym sezonie.

Andrew Bogut
Współpraca z młodym Jenningsem bardzo dobrze mu służy. Ta dwójka poprowadziła Bucks do dwóch kolejnych zwycięstw. Bogut w meczu z Wolves miał double-double: 17 punktów i 10 zbiórek, natomiast w starciu z Knicks zdobył 22 punkty i zebrał 8 piłek. W obu spotkaniach był najlepszym strzelcem swojej drużyny.
James w MSG
James po raz pierwszy i jedyny w tym sezonie wystąpił w Madison Square Garden, gdzie wszyscy kibice już uważają go za swojego zawodnika. Jak zawsze w Nowym Jorku, LeBron pokazał grę na najwyższym poziomie. Już w pierwszej karcie zdobył 19 punktów trafiając 6 z 7 rzutów z gry. Tym samym poprowadził Cavs do świetnego startu i po pierwszej kwarcie było 40-21 dla gości. Całe spotkanie James zakończył mając na swoim koncie 33 punkty (70.6% z gry), 9 asyst, 8 zbiórek, 3 przechwyty, ale też 7 strat.
Chris Kaman
Po czterech porażkach na otwarcie sezonu, Clippers wygrali trzy kolejne mecze. Ich liderem jest świetnie grający Kaman. W dotychczasowych 7 meczach, 6 razy miał ponad 20 punktów. Ostatnio w starciu z Warriors zaliczył ich 22, a w pojedynku z Grizzlies 26. W obu spotkaniach miał też po 9 zbiórek i łącznie 4 bloki. Jego statystyki w tym sezonie wynoszą 23 punkty, 9.9 zbiórek i 1,9 bloków.
Blazers
Po nie najlepszym początku sezonu, gdy Blazers wygrali jedno z trzech spotkań, trener McMillan zdecydował się na zmianę w pierwszej piątce. Wstawił do niej pozyskanego przed sezonem Millera, ustawiając go obok Blake'a, a na trójkę przesunął Roy'a. Przyniosło to dobre efekty i Blazers wygrali dwa mecze z rzędu, w tym ze Spurs.
Josh Howard
Wystąpił po raz pierwszy w sezonie w meczu z Raptors. Od razu dostał miejsce w pierwszej piątce i pomógł Mavs wygrać to spotkanie. Na swoim koncie miał 16 punktów, 4 zbiórki i 3 przechwyty przez 24 minuty spędzone na parkiecie.
Jose Barea
W meczu z Raptors wchodząc z ławki Barea zaliczył aż 12 asyst (24 minuty gry). Jest to najwyższa liczba asyst uzyskana przez rezerwowego Mavs od 1987, gdy 13 miał Derek Harper.
Nets
Nawet grając w pełnym składzie, Nets byliby jedną z najsłabszych drużyn. Natomiast bez 6 kontuzjowanych zawodników, w tym tak ważnych jak Harris, Yi i Lee, odnotowali swój najgorszy początek sezonu w historii. Już osiągając 0-6 ustanowi nowy niechlubny rekord, pobijając start 0-5 w sezonie 1996/97. Ostatnio "poprawili" ten wynik i mają już 7 porażek na koncie. Są jedyną drużyną w lidze, która jeszcze nie wygrała.
Nuggets
Nuggets wygrali 5 pierwszych spotkań. Razem z Celtics byli najdłużej niepokonaną drużyną. Pierwszy raz przegrali w piątek z Heat, drużyna z Bostonu uległa wtedy Suns. Jednak już w kolejnym meczu Celtics wrócili na ścieżkę zwycięstw, a Nuggets odnotowali drugą porażkę z rzędu. Przegrali z Hawks różnicą aż 25 punktów. Anthony w obu spotkaniach miał co prawda po 30 punktów, ale to nie wystarczyło. W tych dwóch meczach Nuggets zdobywali średnio ponad 11 punktów mniej niż w pierwszych pięciu, tracili natomiast o prawie 9 punktów więcej. Fatalnie wyglądała także ich skuteczność rzutów za trzy, trafili zaledwie 4 z 23.
zdjęcie: yahoo.com,  Fernando Medina/NBAE
podsumowanie weekendu
piątek
sobota
niedziela
debiutanci
Evans prowadzi Kings do zwyciestw
zdjęcie: yahoo.com,  Rocky Widner/NBAE
polish hammer
Dobry występ Gortata, fatalny Magic
sport to zdrowie
Martin i Thomas dłużej poza grą, szpital w New Jersey
Evans rozpoczął swoją karierę w NBA niezbyt imponująco. W pierwszych dwóch meczach czwarty numer draftu zdobył w sumie 9 punktów trafiając tylko 3 z 13 rzutów, do tego dołożył 10 asyst i 5 zbiórek. Znacznie lepiej pod względem ilości punktów wypadł w starciu z Hawks, ale 15 punktów zaliczył przy niskiej skuteczności wynoszącej 33.3%. Dopiero gdy kontuzji doznał Martin, zobaczyliśmy na co stać młodego zawodnika Kings. Evans gra teraz u boku Udriha w pierwszej piątce, dzięki czemu nie ma już roli typowego playmakera i może zająć się kończeniem akcji. W sytuacji, gdy Kings stracili swojego najlepszego strzelca, Evans pokazał, że teraz on może stać się ich czołową postacią. W meczu z Jazz rozegrał fantastyczne spotkanie. Poprowadził swoją drużynę do zwycięstwa zdobywając 32 punkty (najwięcej spośród wszystkich debiutantów w tym sezonie), a do tego miał jeszcze 7 asyst. Był najlepszym strzelcem i podającym ekipy z Sacramento. W historii, spośród zawodników mających 20 lat lub młodszych, tylko Marbury zdobył więcej punktów w Salt Lake City (38 w 1997). Dzień później Evans nie zwolnił z tempa i ponownie był pierwszoplanową postacią swojej drużyny. Przed własną publicznością w pojedynku z Warriors odnotował 23 punkty, 8 zbiórek i 2 przechwyty. W sumie w obu meczach trafił 50% swoich rzutów z gry (w tym za trzy 3 na 4), a na linii rzutów wolnych pomylił się tylko 4 razy na 26 prób. Jest pierwszym debiutantem Kings od czasów Walta Williamsa (1992/93), który w dwóch kolejnych meczach zdobył łącznie ponad 50 punktów. Warto jeszcze dodać, że dzięki jego świetnej postawie Kings po praz pierwszy od roku wygrali dwa spotkania z rzędu.

Mówiąc o debiutantach Kings warto także wspomnieć o bardzo dobry występie przeciwko Warriors, Omara Casspi'ego. Wchodząc z ławki zaliczył double-double: 12 punktów i 10 zbiórek, do tego dołożył jeszcze 5 asyst i 3 przechwyty.

W piątkowym meczu pomiędzy Pacers i Wizards po raz pierwszy na parkiecie mogliśmy zobaczyć Tylera Hansbrough. W swoim pierwszym występie debiutant Pacers pokazał się z bardzo dobrej strony. Grał przez 14 minut, w tym czasie zdobył 13 punktów, zebrał 5 piłek i odnotował jedną asystę.

Również w piątek, w Minneapolis naprzeciwko siebie stanęli Jennings i Flynn. W dotychczasowych meczach znacznie lepiej wypadał rozgrywający Bucks, ale w bezpośrednim starciu to zawodnik gospodarzy okazał się lepszy. Flynn zakończył spotkanie z dorobkiem 20 punktów (52.9% z gry), podczas gdy Jennings miał poważne problemy ze skutecznością. Rozegrał swój najgorszy mecz pod względem strzeleckim pudłując aż 12 z 16 rzutów i zaliczył tylko 9 punktów. Jednak ostatecznie słaby występ podstawowego rozgrywającego im nie przeszkodził i to drużyna z Milwaukee wygrała ten mecz.
Tyrus Thomas doznał poważnego urazu ręki w trakcie treningu na siłowni. Będzie musiał przejść operację, co wykluczy go z gry na 4-6 tygodnie. Jego nieobecność będzie szansą do pokazania się dla debiutantów Gibsona i Johnsona.

To jest kolejny sezonu, w którym Kevina Martina prześladują kontuzję. Tym razem ma problem z nadgarstkiem. Uraz wymaga operacji i Martin pozostanie poza grą przez 6 do 8 tygodni. Zdążył rozegrać tylko 5 spotkań, w tym czasie prezentował się bardzo dobrze zdobywając średnio 30.6 punktów. Kings ponownie zostali pozbawienie swojego najlepszego zawodnika, ale jak na razie radzą sobie bardzo dobrze i wygrali 2 kolejne spotkania.

W trzeciej kwarcie meczu z Pistons, Ryan Anderson skręcił kostkę. Z tego powodu nie wystąpił w Oklahomie. Według ostatnich doniesień pozostanie on poza grą przynajmniej przez tydzień. Tym samym dołączył do kontuzjowanego Cartera i zawieszonego Lewisa.

Kostkę skręcił również Tony Parker, w meczu z Blazers. W grze na pewno nie zobaczymy go w najbliższym meczu Spurs. Jednak uraz nie jest poważny i więcej niż dwóch spotkań, Parker nie powinien opuścić.

Zawodnik Nets, Chris Douglas-Roberts ma świńską grypę. Tym samym dołączył do szerokiego grona zawodników z New Jersey, którzy nie są do dyspozycji trenera Franka. Head coach ma bardzo ograniczone pole manewru, w jego zespole jest tylko 9 zdrowych graczy. Poza grą są Harris i Lee (pachwina), Yi i Battie (kolano), Dooling (biodro), a także Hayes (ścięgno udowe).
Po najlepszym występie w tym sezonie w meczu przeciwko Suns, w kolejnym spotkaniu, z Pistons, Gortat znowu grał bardzo mało. Na parkiecie przebywał tylko 13 minut, w tym czasie zdobył 2 punkty, zebrał 2 piłki i zaliczył 2 bloki. Znacznie lepiej był już w Oklahomie, chociaż zespół Polaka grał fatalnie. Tak jak można było się spodziewać, miejsce kontuzjowanego Andersona w pierwszej piątce zajął Bass, a Gortat został jedynym zdolnym do gry podkoszowym na ławce. W efekcie, grał 22 minuty. Po raz trzeci w tym sezonie udało mu się zdobyć 8 punktów (4 na 8 z gry). Poza tym, miał 6 zbiórek i jeden blok. W najbliższych meczach Anderson będzie poza grą, dlatego można liczyć, że Gortat ponownie będzie dostawał ponad 20 minut.
TOP 10 sobota
TOP 10 piątek