7/ 5.11.09
W przegranym meczu z Pistons cała drużyna Magic grała bardzo słabo, a zawodnikiem który najczęściej pudłował był Ryan Anderson. Zakończył spotkanie z dorobkiem 7 punktów trafiając zaledwie 2 z 14 rzutów z gry, z czego aż 11 oddał zza linii trzech punktów (jeden celny). To był fatalny wysęp tego młodego zawodnika. Jednak Anderson bardzo szybko o tym zapomniał. Już w spotkaniu z Suns, rozgrywanym na następny dzień po porażce w Detroit, ponownie był jednym z najlepszych strzelców Magic.. Zdobył 20 punktów ze skutecznością 57.1% i po raz kolejny imponował rzutami z dystansu trafiając wszystkie 3 trójki. Do tego dołożył jeszcze 10 zbiórek, co dało mu pierwsze double-double w sezonie.

Magic pozyskali Andersona razem z Carterem z New Jersey. W drafcie 2008 został on wybrany z numerem 21 i już w swoim pierwszym roku gry w NBA pokazał, że może być bardzo przydatny. W słabych Nets szybko wywalczył sobie miejsce w stałej rotacji, miał też sporo okazji do występów w pierwszej piątce. Sezon zakończył odnotowując średnio 7.4 punktów i 4.7 zbiórek. Udowodnił, że jest utalentowanym zawodnikiem, że ma duży potencjał i w przyszłości może stać się ważnym punktem pierwszej piątki.

Początek obecnego sezonu Anderson wykorzystuje, by pokazać swoją prawdziwą wartość. Pod nieobecność zawieszonego Lewisa, dostał okazję gry w pierwszej piątce. Dzięki jego świetnej dyspozycji, można chwilami zapomnieć, że Magic grają bez jednego ze swoich najlepszych zawodników.  W pierwszych 5 meczach średnie Andersona wyniosły 15.8 punktów i 5.6 zbiórek. Bardzo dobrze radzi sobie na dystansie trafiając 44% rzutów za trzy. Natomiast gdyby nie brać pod uwagę fatalnego spotkania z Pistons, w pozostałych spotkaniach aż 14 z jego 23 rzutów oddanych zza linii było celnych. W 5 meczach 4 razy miał ponad 10 punktów, w tym 2 razy zdobył ich 20, tyle samo w całym poprzednim sezonie.

Bez wątpienia Anderson poczynił znaczący postęp. Magic zyskali świetnego młodego silnego skrzydłowego, który ma lepsze warunki fizyczne na czwórkę niż Lewis, a tak samo jak on potrafi dobrze grać na dystansie. Taki zawodnik jest idealnym uzupełnieniem dla dominującego pod koszami Howarda. Powrót Lewisa do gry przesunie Andersona do roli rezerwowego, ale na pewno trener nadal będzie bardzo często korzystał z jego usług. Natomiast wchodząc z ławki powinien być jednym z najlepszych zmienników w lidze. W dużej mierze przez jego świetne występy można zapomnieć o scenariuszu, w którym to Gortat grałby jako czwórka. Van Gundy nie musi nawet myśleć o takim rozwiązaniu, mając na pozycję PF Lewisa i Andersona.
Pojedynek Lakers z Rockets był okazją dla Arizy i Artesta do gry przeciwko swoim byłym drużynom. W trakcie offseason obaj zamienili się klubami. Artest dołączył do Bryanta, by walczyć o tytuł, natomiast Ariza w Houston liczy na odgrywanie znacznie większej roli niż w LA.

Ten mecz był również powtórką zeszłorocznej serii w drugiej rundzie playoffs. Wtedy Lakers męczyli się Rockets przez siedem meczów i także teraz ich pojedynek był bardzo wyrównany. Mimo że Rockets są osłabieni, po raz kolejny pokazali, że są w stanie walczyć z najsilniejszymi i ulegli obrońcom tytuł dopiero po dogrywce.

Kluczową rolę w doprowadzeniu do dogrywki odegrali właśnie Artest i Ariza. Nowy zawodnik Lakers trafił za trzy na 30 sekund przed końcem regulaminowego czasu gry, dając swojej drużynie prowadzenie 92-89. 16 sekund później celną trójką odpowiedział Ariza i był remis.

Ostatecznie pod względem indywidualnych statystyk lepiej wypadł zawodnik Rockets, który miał na swoim koncie 15 punktów, 9 zbiórek, 5 asyst i blok. Natomiast skrzydłowy drużyny z LA zaliczył 15 punktów, 6 zbiórek, asystę i przechwyt. Obaj nie wypadli najlepiej jeśli chodzi o skuteczność. Lepszy był Artest, który trafił 42.9% rzutów z gry, podczas gdy zaledwie 5 rzutów Arizy z 21 oddanych wpadło do kosza (23.8%).
temat dnia
Ryan Anderson silnym punktem Magic
prosto z parkietów
Artest vs. Ariza
prosto z parkietów
10 razy 40 punktów
giełda NBA
najlepsze akcje
co ciekawego w sieci?
zdjęcie: yahoo.com, Fernando Medina/NBAE
zdjęcie: yahoo.com, Allen Einstein/Einstein/NBAE
Talking Points: dlaczego Anthony Randolph nie może przebić się na stałe do pierwszej piątki

Motown String Music: Dumars planuje wytransferować Hamiltona, Prince'a i Maxiella?


SLAM: czy nowe obręcze są powodem większej ilości punktów?


TrueHoop: jeszcze trochę o Jenningsie i jego europejskiej przygodzie

Bulls.com: wizja LeBrona w Lakers wspólnie z Bryantem
Ty Lawson
Lawson rozegrał świetne spotkanie przeciwko Nets. Już w swoim debiucie w NBA pokazał się z bardzo dobrej strony. W kolejnych 3 spotkaniach był mniej widoczny. Natomiast we wczorajszym meczu okazał się najlepszym strzelcem Nuggets. Wchodząc z ławki zdobył 23 punkty, trafił aż 9 z 10 rzutów z gry, w tym 3 razy za trzy.
Nuggets
Nuggets rozpoczęli sezon od 5 zwycięstw. Jest to ich najlepszy start rozgrywek od sezonu 1985/86, kiedy wygrali pierwsze 6 spotkań.
obrona Pacers
Pacers dotychczas nie najlepiej spisywali się w obronie, koncentrując się raczej na ataku. Jednak w pierwszych 3 meczach ich ofensywa nie wystarczała i tracąc średnio 109 punktów wszystkie spotkania przegrali. Przeciwko ofensywie nastawionym Knicks można było oczekiwać meczu z dużą ilością zdobytych punktów. Jednak w tym momencie Pacers przypomnieli sobie o defensywie i to dzięki niej odnotowali pierwsze zwycięstwo w sezonie. W drugiej połowie meczu pozwolili swoim rywalom na zdobycie tylko 33 punktów, podczas gdy jeszcze w samej drugiej kwarcie Knicks zaliczyli ich 31. Zawodnicy Knicks nie potrafili przebić się przez obronę drużyny z Indiany i przez ponad 9 ostatnich minut meczu nie trafili rzutu z gry, pudłując 12 ostatnich rzutów.

Oleksiy Pecherov
Ukrainiec rozegrał najlepszy mecz w karierze. Przez pierwsze 2 lata spędzone na ławce Wizards ani razu nie osiągnął bariery 20 punktów. W spotkaniu z Celtics był pierwszym strzelcem Wolves mając 24 punkty, (trafił 64.3% rzutów z gry). Do tego dołożył jeszcze 8 zbiórek.
Chris Paul
Paul rozegrał kolejny fantastyczny mecz i tym razem jego niesamowita gra przyczyniła się do zwycięstwa Hornets. Drugi raz z rzędu CP3 miał na swoim koncie ponad 30 punktów, teraz zdobył ich 39 (60.9% z gry), z czego 6 w dogrywce. Do tego dołożył jeszcze 7 asyst, 5 zbiórek i 2 przechwyty. Warto dodać, że za trzy trafił we wczorajszym meczu 3 z 4 rzutów. W rezultacie, jego skuteczność zza linii w tym sezonie wynosi aż 80% (12/15).
Jamal Crawford
Crawford w drugim meczu z rzędu zdobył ponad 20 punktów z ławki. W Sacramento miał ich 26 (66.7% z gry).
Warriors
Warriors odnotowali pierwszą wygraną pokonując przed własną publicznością Grizzlies. Zwycięstwo zawdzięczają oczywiście swojej świetnej ofensywie. Aż 4 zawodników zdobyło przynajmniej 20 punktów: Ellis i Morrow po 24, Jackson i Maggette po 20. Najlepszym graczem był Ellis, który na swoim koncie miał jeszcze 12 asyst, 7 zbiórek i 5 przechwytów.
Dirk Nowitzki
Po fenomenalnym występie w czwartej kwarcie meczu z Jazz, Nowizki'emu zabrakło sił na pojedynek z Hornets. Niemiec zdobył 12 punktów, pudłując 11 z 15 rzutów z gry. Poza tym, złapał 6 fauli i musiał opuścić parkiet na ponad 2 minuty przed końcem czwartej kwarty, a jego drużyna przegrała po dogrywce. To był jego najgorszy występ w tym sezonie. Przerwał serię 29 meczów ze zdobyczą przynajmniej 20 punktów.
Peja Stojakovic
Stojakovic przeciwko Mavs grał 29 minut, w tym czasie oddał 8 rzutów z gry, w tym 6 za trzy - trafił tylko raz i zakończył spotkanie z 3 punktami. Jednak ten celny rzut okazał się kluczowy. Peja na 6 sekund przed końcem regulaminowego czasu gry doprowadził do remisu, a w efekcie do dogrywki, w której jego drużyna zapewniła sobie zwycięstwo.
zdjęcie: yahoo.com, Bill Baptist/NBAE

W meczu z Suns, Howard po raz kolejny łapał szybko faule, dzięki czemu Gortat mógł dłużej być na parkiecie. Grał prawie całą drugą i czwartą kwartę, co dało mu w sumie 25 minut. Ten najdłuższy jak dotychczas występ przełożył się na najlepsze osiągnięcia Marcina w tegorocznych rozgrywkach. Zdobył 8 punktów (3/6 z gry) i zebrał 8 piłek. Na swoim konie miał również jeden blok, ale też 3 straty. Natomiast negatywnym aspektem występu Gortata jest fakt, że kiedy on był w grze jego drużyna była na minusie (-8).
polish hammer
8 punktów i 8 zbiórek
    PTS FGM/A FG% 3PM/A 3P% FTM/A FT%
Kevin Martin MEM 48 14/27 51.9% 7/10 70% 13/18 72.2%
Carmelo Anthony MEM 42 15/26 57.7% 1/3 33.3% 11/12 91.7%
Al Harrington PHI 42 16/23 69.6% 1/5 20% 9/11 81.8%
Brandon Roy HOU 42 12/20 60% 5/7 71.4% 13/13 100%
Kobe Bryant ATL 41 15/29 51.7% 1/2 50% 10/11 90.9%
Carmelo Anthony POR 41 11/21 52.4% 1/2 50% 18/19 94.7%
Kobe Bryant HOU 41 15/30 50% 0/3 0% 11/15 73.3%
Dirk Nowitzki UTA 40 12/22 54.5% 1/3 33.3% 15/16 93.8%
OJ Mayo DEN 40 17/25 68% 4/8 50% 2/2 100%
Dwyane Wade WAS 40 14/26 53.8% 2/5 40% 10/13 76.9%
Minął dziewiąty dzień sezonu 2009/10 i już 10 razy zawodnicy osiągali granicę 40 punktów. Tak więc średnio codziennie przynajmniej jeden gracz ma na swoim koncie tak imponującą zdobycz punktową. Wczoraj dorobkiem przynajmniej 40 punktów mogli pochwalić się Wade (40) i  Bryant (41).
Oto 10 dotychczas najlepszych występów pod względem strzeleckim:
zdjęcie: yahoo.com, Ned Dishman/NBAE