36/ 16.12.09
Po pierwszych 17 meczach Suns mieli na swoim koncie aż 14 zwycięstw, natomiast w następnych 8 spotkaniach wygrali tylko 3 razy.
Kluczowym zawodnikiem Suns jest oczywiście Nash i to w dużej mierze od jego gry, zależy jak spisuje się drużyna. Suns wygrali wszystkie 11 meczów, w których ich rozgrywający miał co najmniej 11 asyst. W pozostałych spotkaniach, w których miał ich mniej, bilans zwycięstw wyniósł 6-8. Warto także dodać, że wczorajszy mecz ze Spurs był czwartym z rzędu Nasha, w którym zdobył przynajmniej 20 punktów (25).
Stoudemire pojedynek ze Spurs zakończył z dorobkiem 28 punktów i 14 zbiórek. Był to dopiero jego czwarty mecz, w którym miał co najmniej 28 punktów, a Suns za każdym razem wygrywali. Natomiast w poprzednim spotkaniu zdobył tylko 13 punktów, a jego drużyna przegrała. W sumie w 5 meczach, w których miał maksymalnie 14 punktów, Sus przegrali 4 razy.
Największym objawieniem Suns jest Frye. Jeszcze rok temu był w głębokiej rezerwie Blazers i zdobywał średnio nieco ponad 4 punkty. Natomiast teraz świetnie spisuje się jako zawodnik pierwszej piątki, a jego zdobycze wzrosły do 11.9 punktów. W dotychczasowych 25 meczach, 16 razy miał w swoim dorobku dwucyfrową zdobycz punktową, a Suns wygrali aż 13 z tych spotkań. Jednak najbardziej zaskakująca jest jego skuteczność rzutów za trzy. Przez wcześniejsze 4 lata rzadko rzucał z dystansu i rzadko trafiał. W tym sezonie trafia w każdym meczu przeciętnie 2.5 rzuty za trzy ze skutecznością 44.9%.
Richardson we wczorajszym meczu zaliczył tylko 8 punktów, ale grał z urazem ręki. Dotychczas w 9 razy zdobywał przynajmniej 20 punktów, a Suns wygrali 8 z tych spotkań.
W meczach, w których Hill zdobył co najmniej 14 punktów, Suns odnotowali bilans 7-0, a kiedy miał on co najmniej 8 zbiórek, wygrali wszystkie 8 spotkań.
Barbosa z powodu kontuzji kostki nie grał w ostatnich 8 meczach. To właśnie od momentu, gdy został on wykluczony z gry Suns obniżyli loty. Zanim doznał urazu w 5 kolejnych spotkaniach zdobywał przynajmniej 10 punktów.
Suns mają najlepszą ofensywę w NBA, zdobywają średnio 108.7 punktów.
Pod względem skuteczności rzutów z gry (49.3%), są na drugim miejscu w lidze, a najlepsi są w rzutach za trzy (42.7%).
Na własnym parkiecie są niepokonani, wczoraj odnotowali 9 zwycięstwo w Phoenix. Są jedyną drużyną w tym sezonie, która jeszcze nie przegrała u siebie.
Mają natomiast serię 5 wyjazdowych porażek z rzędu.
Suns wygrali wszystkie 11 meczów, w których prowadzili po trzeciej kwarcie
W meczach, w których Suns mieli więcej zbiórek niż ich rywale, odnotowali bilans 9-1
Wygrali tylko 5 z 11 spotkań, w których zaliczyli mniej asyst niż przeciwnicy
Mają bilans 12-2, kiedy oddają więcej celnych rzutów za trzy


pierwsza kwarta
raport z... Phoenix
Dogrywka - najlepsze akcje
zdjęcie: yahoo.com, Christian Petersen/Getty Images
druga kwarta
Słaba dyspozycja strzelecka Salmonsa
zdjęcie: yahoo.com, Gary Dineen/NBAE via Getty Images
Czwarta kwarta
co ciekawego w sieci?
W zeszłym sezonie Salmons w 72 meczach (na 79 rozegranych) miał na swoim koncie dwucyfrowy dorobek punktowy, z czego 37 razy zanotował ich przynajmniej 20. Natomiast w tym roku w 23 dotychczasowych spotkaniach już 7 razy zdobył mniej niż 10 punktów (tyle samo co w całym zeszłym sezonie). We wczorajszym pojedynku z Lakers zaliczył zaledwie 2 punkty pudłując 4 z 5 rzutów z gry. Był to drugi mecz z rzędu, w którym nie osiągnął granicy 10 punktów. W rezultacie, jego statystyki punktów w porównaniu do zeszłego sezonu spadły o 5. Poza tym, swoje 13.3 punktów zdobywa przy niskiej skuteczności z gry wynoszącej zaledwie 38.1%, a 31.7% za trzy. Podczas gdy rok temu trafiał 47.2% z gry, a 41.7% za trzy.
Istotną obniżkę formy potwierdzają także bardziej zaawansowane statystyki:
eFG% (Effective Field Goal Percentage)
2008/09: 53%
2009/10: 43.6% (najgorsze w karierze)
TS% (True Shooting Percentage)
2008/09: 58%
2009/10: 47.6% (najgorsze w karierze)
Po odejściu Gordona, który był najlepszym strzelcem Bulls, Salmons miał go zastąpić. Nie oczekiwano od niego zdobyczy ponad 20 punktów w każdym meczu, ale przynajmniej równie udanych występów co rok temu. Niestety Salmons przestał być snajperem i przypomina zawodnika, którym był jeszcze kilka lat temu - typowego role playera, który bardziej koncentrował się na obronie niż ataku. Po najlepszym w swojej karierze sezonie 2008/09 zaczęto postrzegać Salmonsa także jako strzelca, ale jak na razie wszystko wskazuje, że był to tylko jeden wyjątkowy rok jego świetnej gry ofensywnej. Obecnie spisuje się znacznie poniżej oczekiwań i bardziej przydatny byłby w roli zadaniowca. Jednak Bulls potrzebują punktów, a brakuje im strzelców, dlatego muszą stawiać na Salomnsa i liczyć, że w końcu odblokuje się i znowu zacznie trafiać. Jego obniżka formy jest jednym z powodów, dlaczego drużyna z Chicago w tym sezonie ma takie problemy i prezentuje się tak słabo.
halftime
T-Mac wrócił do gry
zdjęcie: yahoo.com, Bill Baptist/NBAE via Getty Images
Trzecia kwarta - magia liczb
42 punkty Bryanta
0 punktów miał Fisher w meczu z Bulls. Już po raz czwarty w tym sezonie zakończył spotkanie bez punktu, natomiast piąty raz nie miał ani jednego celnego rzutu z gry. W zeszłym roku nie zdarzyło mu się to ani razu, w każdym meczu miał co najmniej 2 punkty i jeden celny rzut z gry
16 punktów (7/9 z gry), 5 zbiórek i 3 bloki, takie statystyki mieli w meczu z Nets obaj środkowi Cavs. Dopiero po raz drugi w tym sezonie O'Neal i Ilgauskas równocześnie zdobyli przynajmniej 10 punktów
20 zbiórek zaliczył Noah, z czego 14 w ataku, co jest jego rekordem kariery. Poza tym, na swoim koncie miał jeszcze 11 punktów i aż 6 bloków
25 punktów i 10 asyst miał Roy w starciu z Kings. Po raz pierwszy w tym sezonie zaliczył 10 asyst, natomiast po raz 7 z rzędu zdobył ponad 20 punktów
28 punktów zdobył Beasley, tym samym wyrównał swój rekord kariery i pomógł Heat wygrać. Do tego dołożył 11 zbiórek, co dało mu piąte double-double w sezonie
34 punkty, 14 zbiórek i 3 bloki zanotował Duncan. Po raz pierwszy w tym sezonie przekroczył barierę 30 punktów, mimo to Spurs przegrali
42 punkty zdobył Bryant. Mimo gry ze złamanym palcem trafił 15 z 26 rzutów z gry (57.7%)
56 zbiórek w ostatnich 3 meczach zaliczył Gasol. Po tym jak w dwóch kolejnych spotkaniach miał po 20 zbiórek, w spotkaniu z Bulls zebrał 16 piłek
zdjęcie: yahoo.com, Gary Dineen/NBAE via Getty Images
Kiedy podano informację, że Ariza zostanie zawieszony na jeden mecz za brutalny faul w meczu z Raptors, od razu pojawiły się pytania czy to umożliwi grę McGrady'emu. Jednak Adelman jeszcze przed meczem mówił, że nie ma możliwości wstawienia T-Maca w miejsce Arizy, ponieważ drużyna jest bardzo ostrożna w kwestii zdrowia McGrady'ego i jego powrotu na parkiet. Wiadomo, że władze Rockets i trener niechętni są powrotowi T-Maca, ponieważ zespół bez niego spisuje się nadzwyczaj dobrze i obawiają się, że wprowadzenie gwiazdora do drużyny może popsuć ich świetną grę. Dlatego bardziej niż nad wykorzystaniem McGrady'ego zastanawiają się nad jego transferem.
Mimo to T-Mac ostatecznie wystąpił w meczu z Pistons, pojawiając się na parkiecie pierwszy raz od początku lutego 2009. Sam Tracy był bardo zaskoczony tą zmianą decyzyj przez Adelmana. Kiedy przyjechał do hali Toyota Center nie spodziewał się, że zagra. Dopiero w szatni dowiedział się od trenera, że dostanie kilka minut gry. Na boisku spędził 8 minut, w tym czasie trafił jedną trójkę, kończąc mecz z 3 punktami i 3 zbiórkami. Nie są to imponujące osiągnięcia, ale po tak długiej przerwie niczego więcej nie można było oczekiwać.
Warto jednak zauważyć, że celny rzut za trzy, 3 punkty i 3 zbiórki idealnie pasują do jego nowego numeru na koszulce (3), z którym zagrał po raz pierwszy.




