32/ 10.12.09
W tym sezonie pozycję głównego trenera stracili Scott i Frank, kto będzie następny?

W ostatnim czasie najczęściej wymienia się nazwisko head coacha Bulls. Drużyna z Chicago po świetnym występie w playoffs, prowadzona przez rewelacyjnego Rose'a, miała w tym roku być istotną siłą na wschodzie. Nie oczekiwano od nich rywalizacji z Celtics, Cavs i Magic o pozycję na samym szczycie, ale z miejscem w ósemce nie mieli mieć problemów. Jednak po 20 meczach sytuacja Bulls wygląda kiepsko. Wygrali tylko 7 spotkań i są dopiero 11 drużyną konferencji. Ich bilans w sezonie nie jest jeszcze aż tak zły jak to, co prezentują w ostatnim czasie. Z 10 ostatnich meczów przegrali aż 9, w tym 7 razy tracili do rywali ponad 10 punktów. Bulls zupełnie nie przypominają drużyny, która sprawiła tyle problemów Celtics w fazie posezonowej. Rose gra słabiej niż w sezonie debiutancki, nie potrafi tak skutecznie prowadzić drużyny jak rok temu, a coraz częściej pojawiają się głosy, że za mało jest playmakerem, a za bardzo strzelcem. Poza tym, w Chicago widocznie brakuje Gordona. Salmons, który miał go zastąpić w ataku, nie jest już tak skutecznym strzelcem. Rok temu zdobywał 18.3 punktów trafiając 47.2% rzutów, teraz średnio zalicza tylko 14.4 ze skutecznością 39.5%. W porównaniu z zeszłym sezonem Bulls zdobywają o ponad 10 punktów mniej. Z średnią 90.6 punktów są jedną z najgorszych drużyn względem ofensywy. Do tego dokładają się jeszcze kontuzje Thomasa i Hinricha, ale nawet brak tej dwójki nie usprawiedliwia aż tak słabej gry. Może kluczowe było odejście Dela Harrisa ze sztabu trenerskiego Bulls po poprzednim sezonie? W efekcie, Del Negro nie może być pewny swojego stanowiska, a wczorajsza porażka z Hawks różnicą 35 punktów jeszcze bardziej osłabia jego pozycję.

W jeszcze gorszej sytuacji są Sixers, mimo powrotu Iversona nadal przegrywają i obecnie mają już serię 11 porażek. W całej lidze tylko Nets i Wolves mają mniej zwycięstw. Gdyby nie kontuzje Williamsa i Speightsa, a także fakt, że Jordan dopiero w tym sezonie rozpoczął pracę w Philly, prawdopodobnie zostałby zwolniony. Na razie dostał więcej czasu, którego potrzebuje, by wprowadzić swoje pomysły. Ale nie wiadomo jak długo jeszcze władze klubu będą cierpliwie czekać na dobre wyniki. Przecież jeszcze rok temu Sixers grali w playoffs. Tak samo jak Bulls brakuje Gordona, tak Sixers brakuje Millera.

Znacznie słabiej niż przewidywano przed sezonem spisują się także Wizards i Raptors. Obie ekipy są na minusie i znajdują się poza czołową ósemką. Saunders jednak nie musi obawiać się o swoje stanowisko. Znacznie bardziej prawdopodobne są transfery, które zmienią coś w składzie drużyny niż wymiana trenera. Trio Arenas-Jamison-Butler nie jest już tak skuteczne jak kiedyś, a jako że w najlepszych latach nie udało im się nic znaczącego osiągnąć, tak teraz tym bardziej nie zapewnią Wizards sukcesu. Arenasa nie wytransferują ponieważ jest to niemożliwe z powodu jego ogromnego kontraktu, Jamison gra z tej trójki najlepiej, dlatego najbardziej rozsądna byłaby wymiana z udziałem Butlera.

Natomiast Raptors są jedną z najgorzej broniących drużyn w NBA. Na szczęście dla Triano po 11 meczach, w których wygrali tylko 2 mecze, potem odnotowali serię 3 zwycięstw. Jeszcze trochę czasu dostanie na poprawę sytuacji, ale jeśli szybko Raptors nie zaczną wygrywać i nie uzyskają pewnej pozycji w najlepszej ósemce wschodu, Triano może pożegnać się ze stanowiskiem. Raptors muszą w tym sezonie zakwalifikować się do playoffs, jeśli to się nie uda, Bosh na pewno odejdzie.

Można by też zastanawiać się nad sytuacją McMillana, ponieważ w tym sezonie Blazers grają poniżej oczekiwań. Ale w związku z serią kontuzji, słaby wynik będzie usprawiedliwiony.

Natomiast D'Antoni i Rambis mimo fatalnych wyników i małej liczby zwycięstw nie muszą obawiać się o swoją pracę. Knicks i Wolves są w fazie przebudowy, nawet długa seria porażek nie powinna zagrozić trenerom. Zwłaszcza D'Antoni może być spokojny, on czeka wraz z Knicks na wzmocnienia w przeszłym offseason i dopiero wtedy w Nowym Jorku zaczną myśleć o zwycięstwach.
pierwsza kwarta
Del Negro następny?
Dogrywka - najlepsze akcje
zdjęcie: yahoo.com, Gary Dineen/NBAE via Getty Images
druga kwarta
Ben Wallace reaktywacja
zdjęcie: yahoo.com, Allen Einstein/NBAE via Getty Images
Czwarta kwarta
co ciekawego w sieci?
NBA.com: Forbes ogłosił listę najwartościowszych drużyn NBA, Lakers na pierwszym

NBA.com: 10 najważniejszych momentów ostatniej dekady

SportsIllustrated: jeśli to co mówi Donaghy było by prawdą, byłby to ogromny skandal. NBA twierdzi, że są to fałszywe oskarżenia człowieka skompromitowanego, który próbuj coś ugrać. Komu wierzyć?

True Hoop: NBA dostanie pieniądze ze sprzedaży książki Donaghy'ego

SportsIllustrated: Perkins jest coraz silniejszym punktem Celtics

Dime: Thunder awansują do playoffs

Inside the NBA: Gerald Wallace w All-Star Game?

Red49: praca GM Rockets przynosi efekty

Basketball Greek: wraz z wiekiem spada skuteczność rzutów za trzy

NY Times: czy Robinsona uda się wytransferować, skoro nikt go nie chciał w offseason?
Big Ben wczorajszy mecz zakończył bez punktu. Już po raz 5 w sezonie nie zdobył punktu, mimo że na parkiecie spędził ponad 30 minut. W całej lidze w sumie tylko 6 razy zdarzało się w tym roku, że zawodnik grając ponad 30 minut miał 0 punktów. Wallace nie jest od zdobywania punktów i wiadomo to już od dawna. Natomiast po raz 10 miał na swoim koncie dwucyfrowy dorobek zbiórek, a tylko w 3 meczach zaliczył mniej niż 7 zbiórek. Tym razem miał ich 12. Warto także przypomnieć, że 2 razy udało mu się zebrać przynajmniej 10 piłek w ataku, w 2 kolejnych meczach.

Wallace mimo 35 lat pokazuje, że nadal może bardzo pomóc swojej drużynie. W Detroit rozegrał najlepsze lata swojej kariery, tutaj czuje się najlepiej i to widać w tym sezonie. W poprzednich sezonach, które pędził w Chicago i w Cleveland wydawało się, że jego kariera zmierza do nieuchronnego końca. Przed obecnymi rozgrywkami Wallace nawet zastanawiał się nad jej zakończeniem, ostatecznie postanowił jeszcze wrócić do Pistons. To była świetna decyzja. Od samego początku jest zawodnikiem pierwszej piątki i spisuje się bardzo dobrze, zwłaszcza jak na swój wiek i ostatnie słabsze sezony.

W tym momencie jego średnie wynoszą 4 punkty, 9.8 zbiórek, 1.2 bloków i 1.4 przechwytów. Jest to jego najlepszy sezon od czasu pierwszego roku gry w Bulls. Wtedy jeszcze był sobą zaliczając 10.7 zbiórek, 2 bloki i 6.4 punktów, ale potem jego osiągnięcia spadały i był coraz mniej przydatny. Łącznie w 2 ostatnich latach jego średnie wynosiły 4 punkty, 7.5 zbiórek, 1.5 bloków i 1.1 przechwytów. Wtedy nie przypominał zawodnika, który czterokrotnie był najlepszym obrońcą ligi. Było to związane z mniejszą liczbą minut, a także częstą grą na pozycji silnego skrzydłowego w Cavs. W Pistons w tym roku udowodnia, że nadal może być bardzo przydatny, a wydawało się, że w tym momencie kariery sprawdzi się tylko w roli głębokiego rezerwowego.
Trzecia kwarta - magia liczb
10 zwycięstw Lakers
5  mecz i 5 porażkę zaliczył Iverson w tym sezonie. W swoim drugim spotkaniu w Sixers ponownie zdobył 11 punktów, trafił tylko 3 z 10 rzutów. Poza tym miał 3 asyst, ale też 6 strat

9  z 11 rzutów za trzy trafił Stojakovic w ostatnich 2 meczach

10  meczów z rzędu wygrali Lakers

11 kolejnych porażek zaliczyli Sixers

15  punktów i 14 asyst zanotował Paul. Był to jego 3 mecz po powrocie, w każdym z nich zaliczył co najmniej 15 punktów i 12 asyst, a Hornets mają serię 3 zwycięstw

17  punktów i 16 zbiórek zaliczył Al Jefferson. Był to 4 mecz z rzędu, w którym miał double-double, natomiast w ostatnich 11 meczach udawało mi się to 8 razy

22  punkty zdobył Jennings, trafiając 8 z 14 rzutów. Debiutant w poprzednich 10 meczach za każdym razem miał niższą skuteczność z gry niż 50%. Natomiast Bucks jeszcze nie przegrali spotkania, w którym trafił on ponad połowę swoich rzutów (odnotowali bilans 5-0)

23  punkty zaliczył Richard Jefferson. Spurs wygrali wszystkie 4 meczach, w których miał on co najmniej 20 punktów

27  punktów zdobył James w meczu z Rockets (trafił 8 z 21 rzutów), podczas gdy pozostała czwórka z pierwszej piątki Cavs zaliczyła zaledwie 23 punkty (7/24 z gry). Dla porównania duet Ariza-Brooks miał łącznie 53 punkty.

28  do 6, takim wynikiem Lakers wygrali czwartą kwartę meczu z Jazz. Do trzeciej kwarty spotkanie było wyrównane, Lakers prowadzili tylko 2 punktami (73-71)

29  punktów, 7 zbiórek i 5 asyst zaliczył Roy prowadząc Blazers do zwycięstwa. Po raz 4 z rzędu zdobył co najmniej 25 punktów

66  punktów zdobyli rezerwowi Hawks w meczu z Bulls, najwięcej miał Crawford 29
zdjęcie: yahoo.com, Noah Graham/NBAE via Getty Images