29/ 7.12.09
Jeszcze zanim Oden po raz pierwszy wyszedł na parkiet w NBA doznał poważnej kontuzji prawego kolana, która wykluczyła go z gry na cały sezon. Jego debiut przesunął się o rok. W pierwszym meczu ponownie doznał urazu, tym razem stopy i przesiedział na ławce 6 spotkań. Potem problemy pojawiły się w lutym, kiedy center Blazers doznał kontuzji lewego kolana, opuścił 14 meczów. W tym sezonie rozegrał 21 spotkań i ponownie czeka go bardzo długa przerwa. Oden przeszedł już operację lewego kolana, a na parkiecie zobaczymy go ponownie dopiero w przyszłym sezonie.

82 występy w ciągu 3 sezonów, Oden nie jest okazem zdrowia. Można już bez wątpliwości powiedzieć, że kontuzje nie pozwolą mu w pełni wykorzystać jego ogromnego talentu. Oden miał stać się jednym z najlepszych środkowych w historii NBA, niestety będzie kolejnym wielkim zawodnikiem, któremu przeszkodziły problemy zdrowotne. 2 poważne kontuzje, 2 stracone sezony, to musi mieć negatywny wpływ. Nie wykluczone, że Odenowi uda się jeszcze grać na wysokim poziomie i będzie świetnym centerm, ale nie stanie się już wybitnym zawodnikiem, jakim mógłby być, gdyby nie kontuzje. Dlatego porównanie go do Sama Bowie, jest coraz bardziej trafne. Chociaż Bowie w pierwszych 3 latach rozegrał "aż" o 37 spotkań więcej. Natomiast Blazers mogą zapomnieć o budowie swojej potęgi wokół Odena, z jego zdrowiem to się nie uda.

Blazers w tym sezonie mają wyjątkowo duże problemy ze zdrowiem. Outlaw pozostanie poza grą do marca, Batum także nie pojawi się na parkiecie wcześniej, trener McMillan musi poddać się operacji ścięgna Achillesa i nie poprowadzi Blazers w najbliższych 4 meczach wyjazdowych, do tego ostanie spotkanie opuścił Fernandez, ale jego uraz na szczęście nie jest poważny.

Blazers w tym sezonie mieli ogromne oczekiwania, ale jak na razie rozczarowują. Po 54 zwycięstwach w poprzednim sezonie, wydawało się, że teraz będą dominować. Ale w 21 meczach odnotowali tylko 13 zwycięstw i ciągle nie są w stanie poważnie zagrozić najsilniejszym rywalom na zachodzie. Do tego dokładają się problemy zdrowotne. Po kontuzji Odena, Blazers przestali być drużyną, która może coś w tym sezonie osiągnąć. Ta sytuacja jednak może im pomóc. Teraz presja na zawodników będzie znacznie mniejsza. Nie potrafili sprostać oczekiwaniom, dlatego w tym momencie będzie im łatwiej pod względem psychicznym.  Tak samo jak Rockets, nie będą mieli nic do stracenia. Nie są w stanie już walczyć o czołowe miejsca na zachodzie. Utrzymanie obecnej 5 pozycji w tabeli nie będzie w tym momencie porażką, tylko całkiem dobrym wynikiem.
pierwsza kwarta
Oden znowu poza grą
Dogrywka - najlepsze akcje
zdjęcie: yahoo.com, Sam Forencich/NBAE via Getty Images
druga kwarta
najważniejsze wydarzenia weekendu
zdjęcie: yahoo.com, Noah Graham/NBAE via Getty Images
halftime - polish hammer
Gortat niezadowolony
W meczu z Warriors Gortat wreszcie grał trochę dłużej. Na parkiecie spędził 12 minut, zawdzięczał to oczywiście problemom z faulami Howarda. Gdyby nie one, na pewno po raz kolejny byłoby to mniej niż 10 minut. Marcin zaliczył 4 punkty trafiając 2 z 3 rzutów, do tego dołożył 3 zbiórki. On jednak także nie uchronił się przed faulami, miał ich 5.

Ostatnio pojawiły się wypowiedzi Gortata, w których wyraża on swoje niezadowolenie z obecnej sytuacji i krótkiej gry. Jest to w pełni zrozumiałe, Marcin musiał zareagować. Wiadomo, że jego aspiracje są znacznie większe i w Orlando na pewno ich nie spełni, ale gra po 7-8 minut to bardzo mało dla zawodnika zarabiającego takie pieniądze jak on. Marcin mówi o transferze, ale dopiero w przyszłym sezonie. Tak jakby nie brał pod uwagi wymiany w tym roku. Może tak wierzy w szanse Magic na mistrzostwo, że chce pozostać w Orlando by ponownie walczyć o tytuł, a potem odejść już jako mistrz. Pewne jest jedno - prędzej czy później Gortat odejdzie. W Orlando nie ma przyszłości. Jeśli zacznie wraz ze swoim agentem coraz częściej sugerować chęć transferu, Magic nie będą go za wszelką cenę zatrzymywać chociażby z trzech powodów: 1) Gortat dużo ich kosztuje, 2) na 7-8 minut w meczu Bass może być zmiennikiem dla Howarda, 3) w zamian za Polaka mogą sporo dostać.
Czwarta kwarta
co ciekawego w sieci?
SportsIllustrated: kobieta zagra w NBA? Stern sądzi, że to możliwe

NBA.com: wywiad Thompsona z Iversonem

FanNation: Bosh odejdzie z Toronto

RealGM: Rockets szukają chętnych na McGrady'ego, nie chcą jego powrotu do drużyny

CBS news: Tim Donaghy opowiada o obstawianiu meczów

Basketball Free For All: czy Turkoglu to clutch shooter?

Celtics Hub: mistrzowie świata czy tylko mistrzowie NBA

Ball Don't Lie: najlepsze wsady października - prosto w twarz

NBA FanHouse: Jack wiąże buta podczas trwania akcji

True Hoop: co teraz z Blazers?
Kobe vs. Dwyane
Pojedynek Bryanta z Wade'm w Los Angeles musiał zakończyć się dobrym widowiskiem. Obaj zdobyli sporo punktów, prowadzili swoje drużyny i byli najważniejszymi postaciami w samej końcówce. Lider gości na 3 sekundy przed końcem stanął na linii rzutów wolnych i mógł dać Heat 3 punktowe prowadzenie. Niestety pierwszy rzut spudłował i jak się za chwilę okazało, przesądziło to o porażce. Bryant wykorzystał pozostały czas i równo z końcową syreną fantastycznie trafił za trzy, zapewniając Lakers ósme zwycięstwo z rzędu. Całe spotkanie lider Lakers zakończył z dorobkiem 33 punktów (48% z gry), 7 zbiórek i 2 asyst, natomiast Wade miał na swoim koncie 26 punktów(33.3%), 9 asyst i 7 zbiórek.

1-18
Nets zakończyli swoją fatalną serię 18 porażek. Ustanowili nowy rekord NBA, pod względem najgorszego startu sezonu, ale na szczęście dla kibiców z New Jersey już go nie poprawiali.

Kiki Vandeweghe zaliczył bardzo udany debiut w roli head coacha. Udało mu się wygrać z drużyną, która prezentowała się tak fatalne zanim on objął stanowisko trenera. Rewelacyjnie zagrała trójka młodych liderów, która w tym sezonie miała prowadzić Nets, ale dotychczas z powodu kontuzji nie miała okazji dużo razem pograć. Lopez zanotował drugi mecz w tym sezonie z dorobkiem 30 punktów i 10 zbiórek, zdobył 31 punktów i zebrał 14 piłek. Harris zaliczył 14 punktów i 8 asyst. Kluczowy był jednak występ Lee, który wrócił do pierwszej piątki i zdobył rekordowe w swojej karierze 27 punktów trafiając 68.8% rzutów z gry. Natomiast Battie i Dooling po raz pierwszy w tym sezonie pojawili się na parkiecie. W kolejnym meczu Nets nie powtórzyli już tego świetnego wyniku i ulegli Knicks, ale najważniejsze jest, że udał im się przerwać serię porażek. (Lee tym razem zaliczył tylko 4 punkty)

Natomiast Bobcats zostali pierwszą drużyną, która przegrała z najgorszym zespołem tego sezonu. Po tym, jak kolejne ekipy rozbijały Nets, nikt nie chciał być tymi pierwszymi, którym podwinie się noga i przegrają z chłopcami do bicia. Padło na Bobcats. Wallace zebrał aż 20 piłek, Jackson i Felton zdobyli po 28 punktów, ale to nie wystarczyło. Drużyna z Charlotte szybko poprawiła sobie humor i już na następny dzień wygrali z Sixers. Co ciekawe Bobcats, są drużyną z którą Nets lubią grać, ponieważ potrafią z nimi wygrywać. Ich ostatnia wygrana, która miała miejsce jeszcze w poprzednim sezonie (13 kwietnia), była właśnie w starciu z Bobcats. Chociaż nie można zapomnieć, że wcześniej w tym roku Bobcats już pokonali Nets, zmuszając ich do najniższej zdobyczy punktowej w sezonie (68).





















Love wrócił do gry
Najbardziej niedoceniony debiutant zeszłego roku wrócił do gry i od razu pokazał na co go stać. Kevin Love w zeszłym sezonie był liderem pierwszoroczniaków pod względem ilości double-doubles, teraz może być jednym z najlepszych w całej lidze w tym elemencie. Już w swoim pierwszym meczu zdobył 11 punktów i zebrał 11 piłek przez 24 minuty gry. W kolejnym spotkaniu zaprezentował się jeszcze lepiej i pomógł Wolves zanotować drugą wygraną w sezonie. Tym razem miał 18 punktów i 10 zbiórek. Poza tym, trzeba dodać, że w obu meczach miał po 2 przechwyty i zaskakująco dobrze radził sobie na dystansie. W sumie trafił 4 rzuty za trzy na 6 prób, pod czas gdy w poprzednim sezonie na 26 prób tylko 6 wpadło do kosza. Love potwierdza, że jest rewelacyjnym zawodnikiem i prawdziwym mistrzem double-doubles.

21 meczów z 20 punktami?
Anthony już 20 razy miał na swoim koncie przynajmniej 20 punktów, a po ostatnim spotkaniu ze Spurs (34 punkty) w 12 meczach miał ich co najmniej 30.

Od początku sezonu ani razu nie zdobył mniej niż 20, jako jedyny zawodnik w NBA. Jest liderem strzelców z średnią 30.4.

W poniedziałkowym meczu z Sixers, w którym Melo zmierzy się ze swoim byłym kolegą z drużyny - Iversonem, może po raz 21 osiągnąć granicę 20 punktów. Ostatnim zawodnikiem, który w pierwszych 21 meczach mógł się pochwalić takim osiągnięciem był właśnie Iverson w sezonie 2005/06.

Będzie ciekawie w Filadelfii.
piątek
sobota
niedziela
zdjęcie: yahoo.com, Layne Murdoch/NBAE via Getty Images
Trzecia kwarta - magia liczb
9 zwycięstw Lakers
7  strat miał Ellis w meczu z Magic, w którym zdobył także 33 punkty. W ostatnich 4 meczach łącznie popełnił aż 25 strat (średnio 6.3)

9  zwycięstwo z rzędu zaliczyli Lakers w meczu z Suns, od powrotu Gasola jeszcze przegrali (8-0)

15  asyst, 16 punktów, 8 przechwytów i 6 zbiórek miał na koncie Paul w swoim pierwszym meczu po powrocie

16  rzutów za trzy spudłował już TJ Ford w tym sezonie, ani razu nie trafił. Licząc od poprzedniego sezonu Ford spudłował 31 trójek z rzędu

18  zbiórek zaliczył Kenny Thomas w meczu z Suns. Jest to największa ilość zbiórek zawodnika rezerwowego Kings od sezonu 1986/87. W kolejny meczu Thomas nie zebrał już żadnej piłki.

21  zbiórek i 18 punktów zaliczył Stoudemire w meczu z Kings

28  punktów zdobył Diaw w meczu z Sixers, z gry trafił  10 z 12 rzutów. We wcześniejszych 5 spotkaniach zdobył w sumie tylko 31 punktów ze skutecznością 31.6%

29  do 0, taką serię odnotowali Cavs na przełomie pierwszej i drugiej kwarty w meczu z Bucks. Gospodarze z Milwaukee rozpoczęli spotkanie od serii 11-0 w pierwszych 3 minutach, ale przez następne 16 minut dołożyli zaledwie 6 punktów.

31  punktów i 16 zbiórek zaliczył Bosh w starciu z Wizards. Był to jego 6 mecz ze statystkami na poziomie 30 punktów i 10 zbiórek, ale dopiero po raz pierwszy było to równoznaczne ze zwycięstwem

35  punktów zaliczył Boozer, w tym 17 w czwartej kwarcie, prowadząc Jazz do zwycięstwa nad Pacers. Był to jego pierwszym mecz w tym sezonie, w którym miał ponad 30 puntów

4000  tysiące punktów ma na swoim koncie Durant, po meczu z Celtics, w którym zdobył ich 36. Został drugim najmłodszym zawodnikiem, który przekroczył tą granicę, miał 21 lat i 66 dni, młodszy był tylko James (20 lat i 318 dni)
zdjęcie: yahoo.com, Rocky Widner/NBAE via Getty Images
TOP 10 - sobota
TOP 10 - piątek